PUBLICYSTYKA ANTONIEGO ZAMBROWSKIEGO

antoni_zambrowski
antoni zambrowski
syn czerwonego księcia

Byłem „resortowym dzieckiem"

Karol Modzelewski w swych w swych wspomnieniach pt. „Zajeździmy kobyłę historii” powiada z dumą, że jest rewolucjonistą w drugim pokoleniu. Ja bym mógł per anologiam zadeklarować, iż jestem rewolucjonistom w pokoleniu trzecim. Mój cioteczny dziadek Władysław Skoryński był bowiem bojowcem w Organizacji Bojowej PPS i w strzelaninie z kozakami został ciężko ranny. Powinienem tu z dumą podkreślić że kierowana przez Józefa Piułsudskiego PPS „Frakcja Rewolucyjna” była owych czasach jedyną organizacją polityczną walczącą otwarcie o niepodległość Polski.

Moi rodzice - komuniści

Mój ojciec Roman Zambrowski, którego Władysław Skoryński był wujkiem po kądzieli, w pierwszych latach II Rzeczypospolitej podjął nielegalną działalność komunistyczną w szeregach Komunistycznego Związku Młodzieży. Do komunizmu dał się zaagitować Zygmuntowi i Julianowi Gordonom – kuzynom mojej matki Hanny Rafałowiczówny (Wrócili oni właśnie z bolszewickiej Rosji pełni rewolucyjnych idei).

Moja babcia Zofia-w odróżnieniu od Gordonów wróciła z Sowdepii znacznie bardziej krytyczna wobec bolszewików, miała bowiem odmienne doświadczenia. Straciła za sprawą odesskiej CzK swego drugiego męża. Po śmierci mego dziadka Rafałowicza wyszła ona powtórnie za mąż za kolegę zmarłego męża, którego po wybuchu I wojny światowej zmobilizowano do carskiego wojska. Gdy Rosjanie opuszczali Warszawę, babcia wyjechała do Odessy, by nie tracić kontaktu z mężem. Traf chciał, że dostał się on do niemieckiej niewoli i połączył się z żoną dopiero po podpisaniu pokoju w Brześciu. Niestety został aresztowany w skutek jakiejś pomyłki przez CzK i osadzony w więzieniu. W prawdzie po jakimś czasie został zwolniony, ale wkrótce wskutek ciężkich przeżyć więziennych zmarł. Babcia wróciła do Warszawy z dwojgiem dzieci -  z moja matką i jej przyrodnim bratem Jankiem.

Dzięki braciom Gordonom ojciec poznał moją matkę i wkrótce stali się oni parą. Pod wpływem ojca również matka podjęła nielegalną działalność komunistyczną. Kilkakrotnie bywali oni w Moskwie, ojciec skończył tam Wyższą Szkołę Partyjną im. Lenina, matka pracowała w zakładach wytwórczych lamp elektrycznych jako robotnica.

Na początku 1934r matka zagrożona w Warszawie aresztowaniem uciekła ze mną, niemowlęciem na ręku przez Wolne Miasto Gdańsk do Rosji i w Moskwie podjęła studia w Akademii Lotniczej im. Żukowskiego. Ojciec, który awansował na I sekretarza KC Komunistycznego Związku Młodzieży Polski i był przedstawicielem Polski we władzach Komunistycznej Międzynarodówki Młodzieży, nawiedzał nas od czasu do czasu. W marcu 1937r urodził się mój brat Stefan. W tym czasie sekretarz generalny KC KPP Leński zdjął ojca z jego stanowiska I sekretarza KC KZM i przeniósł na partyjną robotę do kraju. Dzięki temu tzw. jeżowszczyzna czyli stalinowska czystka wykonywana rękoma NKWD pod kierownictwem Nikołaja Jeżowa ominęła go. Ofiarą czystki padły tysiące zamieszkałych w ZSRR Polaków, w tym i kierownictwo KPP. Moja matka mieszkająca w hotelu Luks przy ul. Gorkiego również została aresztowana. Siedząc w celi cały czas płakała. Jak mi po latach wyznała, nie z obawy o losy dwóch małych synków pozostawionych pod opieką ukraińskiej niani Frosi Łaszuk, lecz ze strachu, że jej partyjny mąż Romek pomyśli, iż ona była wrogiem ludu.

Sprawa zakończyła się wyrzuceniem z szeregów WKP (b),  co spowodowało relegowanie jej z Akademii Lotniczej. Na szczęście udało się jej przenieść do Instytutu ( Szkoły Wyższej ) Transportu Samochodowego, który chlubnie ukończyła.

Wojna

We wrześniu 1939r. Niemcy napadły na Polskę, zaś po dwóch tygodniach na Polskę napadły Sowiety. Ojciec znajdował się wtedy jako więzień w Berezie Kartuskiej . Uwolniony przez te wydarzenia przywędrował do pobliskich Baranowic i tam został zatrudniony jako bezpartyjny specjalista w sowieckiej administracji miejskiej. Do partii sowieckiej go nie przyjęto, gdyż pewien przyjaciel zeznał, iż był on członkiem antypartyjnej grupy „markowców” (od pseudonimu Alfreda Lampego „Marek” ). W 1937r. po takim oskarżeniu Stefan Staszewski trafił do łagru na Kołymie, ale w 1940r panowała chwilowa odwilż po aresztowaniu narkoma N. Jeżowa, oskarżonego o przegięcia w czasie czystki. Ponieważ ojcu nie pozwolono wrócić do nas do Moskwy, sprowadził on nas do Baranowicz, gdzie skupiła się również duża część rodziny mojej matki - moja babcia, wuj Janek, jego żona Hania z małą córeczką Wisią i jeszcze parę osób . W Baranowiczach wraz z bratem chodziłem do rosyjskiego przedszkola.

22 czerwca 1941 r. Hitler zaatakował z kolei Związek Sowiecki. Przeżyłem pierwsze bombardowania, a po kilku dniach ojciec załatwił nam miejsce na ciężarówce wywożącej rodziny pracowników administracji miejskiej. Pod Słuckiem mieliśmy zderzenie z wojskową cysterną. W nocy pomaszerowaliśmy na wschód, korzystając z pomocy samochodów wojskowych. Tak dotarliśmy do Bobrujska i stamtąd pojechaliśmy koleją w głąb Rosji. W Kujbyszewie (dziś Samara) wysłano nas ciężarówkami w step zawołżański prawie na granicy Kazachstanu. Trafiliśmy do PGR „Krasnyj Oktiabr’”, najpierw na gospodarstwo zwane 1-a farma. Tam chodziliśmy z bratem do przedszkola, a że matka postanowiła podjąć prace przy żniwach na kombajnie, więc oddała do żłobka niemowlaka Sergiuszka urodzonego w Baranowiczach. W upalne lato ktoś dał mu do picia nie przegotowane mleko, więc umarł.

Już po śmierci brata przeniesiono nas do centrali PGR i tam odnalazł nas ojciec. Ojciec przeszedł na nogach całą Białoruś uciekając przed niemieckimi zagonami pancernymi. W Rosji nawiązał kontakt z Alfredem Lampe i od niego dowiedział się, gdzie ma nasz szukać. Z rewelacji Teresy Torańskiej wiadomo, że ojcu zaproponowano udział w grupie inicjatywnej PPR mającej lecieć do Polski, ale on postawił warunek, że Komintern wpierw wypowie się autorytatywnie na temat przyszłych losów niepodległego państwa polskiego. W PGRze ojciec został zastępcą dyrektora miejscowej szkoły podstawowej, do której uczęszczałem jako uczeń I klasy. W następnym roku przeniesiono go do innego PGRu na dyrektora szkoły podstawowej. Tam ukończyłem 2 klasę. W maju 1943 r. następnego dnia po urodzeniu się kolejnego brata Witolda ojciec opuścił naszą wieś i udał się na ochotnika do I Dywizji im. Tadeusza Kościuszki. Tam został mianowany zastępcą dowódcy batalionu saperów. Dzięki jego staraniom przenieśliśmy się ze wsi do miasta Kujbyszew (dziś Samara), gdzie matka została przewodniczącą miejscowej organizacji Związku Patriotów Polskich. 12 października 1943 r. odbyła się bitwa Dywizji Kościuszkowskiej pod Lenino, za którą ojciec zatrzymał sowiecki order Czerwonej Gwiazdy. W owym roku szkolnym ukończyłem III klasę rosyjskiej szkoły podstawowej w Kujbyszewie.

Latem matka zabrała mnie do polskiego domu dziecka w Stawropolu nad Wołgą, co stało się momentem przełomowym w moim życiu. Dzięki temu trafiłem w autentyczne środowisko polskie, co więcej do polskiej grupy rówieśniczej. Wkrótce pod wpływem otoczenia nawróciłem się na katolicyzm i jednocześnie otrzymałem na całe dalsze życie potężny zastrzyk polskiego patriotyzmu. Wychowankowie oraz wychowawczynie to byli Polacy wywiezieni z Wołynia przez NKWD 10 lutego 1940 r. Gdy w maju 1945 r. wróciłem do Warszawy, mówiłem po polsku z silnym akcentem kresowym, jak gdybym chował się na Wołyniu.

W rodzinie czerwonego dygnitarza

Moi rodzice mieszkali w Warszawie w dawnym domu Wedla na Puławskiej 26. Był to kompleks domów oszczędzonych podczas Powstania Warszawskiego, gdyż były to obiekty nur fuer Deutsche. Od tych domów powstała później (w 1956 r) nazwa grupy puławskiej. Ojciec był jeszcze w wojsku (miał stopień pułkownika), ale działał już w KC PPR. W sprawach partyjnych był prawą ręką samego tow. Wiesława czyli Władysława Gomółki.

Od jesieni 1945 r. chodziłem do VI klasy szkoły podstawowej nr 98 przy ul. Grottgera na Dolnym Mokotowie. W 1947 r. wraz z kolegami wstąpiłem do koła terenowego „młodzików” przy Zarządzie Dzielnicowym ZWM na Mokotowie. W 1948 r. ze zjednoczenia kilku organizacji młodzieżowych powstał ZMP. W tym czasie pojąłem wraz z kolegami z mojej VIII klasy naukę w Gimnazjum im. Tadeusza Reytana. Był to rok przełomu w całej Polsce, gdyż w KC PPR nastąpiła zmiana przywództwa – na miejsce Wiesława przyszedł Bolesław Bierut. Mimo przyjaznych stosunków z Gomułką ojciec, który był członkiem Biura Politycznego oraz sekretarzem KC PPR, poparł Bieruta. Jak mi tłumaczył po latach, Wiesław skrytykował KPP i członkowie władz PPR-(dawni KPPowcy ) potraktowali to jak świętokradztwo. Bierutowi udało się przekonań do tej akcji nawet samego Stalina - inicjatora rozwiązania KPP. (W pierwszych latach niemieckiej okupacji Bierut na polecenie sowieckiej partyzantki pracował na ważnym stanowisku w niemieckim urzędzie w Mińsku i dzięki temu cieszył się względami nas Kremlu). W grudniu 1948 r. nastąpiło połączenie PPR i PPS w PZPR. Na Kongresie Zjednoczeniowym ojciec został wybrany do Biura Politycznego oraz sekretarzem KC. Był to szczyt kariery ojca w okresie stalinowskim.

Ja w tym czasie byłem uczniem w gimnazjum im. Reytana i jednocześnie aktywistą w ZMP - członkiem Zarządu Szkolnego i Dzielnicowego. Po maturze w 1951r. jako przodownik nauki i pracy społecznej złożyłem papiery na studia w ZSRR. Podjąłem studia na wydziale ekonomicznym Uniwersytetu Moskiewskiego, który ukończyłem z wyróżnieniem w 1956 r. W lutym 1956 r przeżyliśmy rewelacje XX zjazdu KPZR o zbrodniach Stalina, a następnie śmierć Bieruta w Moskwie (Jak opowiedziała mi p. Natalia Modzelewska, matka Karola- Bierut po lekturze tajnego referatu Nikity Chruszczowa połknął wszystkie swoje pigułki nasenne i zasnął na wieki.) W tym samym roku organizacja PZPR przyjęła mnie po bardzo długich moich staraniach na kandydata partii.

Na pierwszego sekretarza KC PZR wybrano Edwarda Ochaba. W wybranym za Bieruta KC wyłoniły się dwie tajne koterie ( co wykluczał centralizm demokratyczny) - związana z ambasadą sowiecką grupa natolińska o nastawieniu zachowawczym oraz reformatorska grupa puławska. Ojciec uchodził za przywódcę grupy puławskiej. Niektórzy natolińczycy domagali się rehabilitacji Władysława Gomułki. Ojciec potajemnie spotkał się z Wiesławem i przekonał się, że ma on nastawienie proreformatorskie. Wówczas zaproponował swemu wieloletniemu przyjacielowi Ochabowi, by ustąpił swe stanowisko Gomułce. Ochab nie był tą propozycją zachwycony, ale zachował się szlachetnie i ze swego stanowiska dla dobra Polski ustąpił. Powiadomiony o tej roszadzie przez ambasadę sowiecką Kreml zareagował siłą. Do Warszawy przyleciała delegacja sowiecka z Nikitą Chruszczowem na czele, na stolicę ruszyły sowieckie kolumny pancerne, do Zatoki Puckiej wpłynęła sowiecka eskadra. Na szczęście zbuntowanych Polaków poparli komuniści chińscy oraz jugosłowiańscy i Chruszczow musiał ustąpić. Na październikowym VIII plenum KC wybrało Gomułkę na I sekretarza, zaś zwalczany przez natolińczyków ojciec został wybrany- w myśl propozycji Wiesława do Biura Politycznego oraz sekretariatu KC. Proponowany przez natolińczyków marszałek K. Rokossowski przepadł w głosowaniu i został wkrótce pod żądaniami warszawiaków wysłany do Moskwy.

Ja w tym czasie podjąłem pracę w ZWUT „Komuna Paryska” na Grochowie i zostałem działaczem Rewolucyjnego Związku Młodzieży. Wybrano mnie na I sekretarza Tymczasowego Komitetu Dzielnicowego na Grochowie. Po połączeniu RZM oraz sterowanego przez partie Związku Młodzieży Robotniczej w ZMS byłem członkiem władz ZMS w Warszawie oraz TKC. Podjąłem też współpracę z wydawanym poza cenzurą biuletynem warszawskiego ZMS „Lewą Marsz”. Gdy władze partyjne zamknęły w październiku 1967 r. tygodnik „Po Prostu” wystąpiłem z ZMS.

Dymisja

W kwietniu 1963 r .– rzecz bez precedensu w dziejach komunizmu – ojciec złożył Gomułce z własnej inicjatywy dymisję ze stanowiska sekretarza KC oraz członka Biura Politycznego. Od tej pory przestałem się wstydzić stanowiska swojego ojca. Po roku, w kwietniu 1964 r. ojciec na plenum KC wygłosił obszerne przemówienie, w którym skrytykował założenia następnego planu 5-letniego. Uprzedził zebranych, że jeśli nie dokona się większych inwestycji w sektor ludzki, to pod koniec okresu planowego czekają Partię konflikty z klasą robotniczą. Przemówienie uznano za platformę opozycyjną , ale przepowiednia spełniła się krwawymi wydarzeniami na Wybrzeżu w grudniu 1970 r.

Ja w tym czasie podjąłem współpracę z Jackiem Kuroniem i Karolem Modzelewskim, pozbawionymi możliwości legalnej działalności w klubie dyskusyjnym na UW. Pierwsze nielegalne spotkania odbyły się w moim mieszkaniu na Starym Mieście. Później Jacek i Karol poszli siedzieć za list otwarty, ja zaś wraz z gronem kolegów z UW i Uniwersytetu Łódzkiego utworzyliśmy kółko dyskusyjne, zwane przez „komandosów” bogoojczyźnianym.

Chcieliśmy oszczędzić Polsce ciężarów krwawej rewolucji, do której wzywali Karol i Jacek, a nadto zarzucaliśmy Listowi Otwartemu brak problematyki suwerenności Polski oraz sprawy swobód dla Kościoła w PRL. W 1966 r. wraz z członkami naszego kółka demonstrowałem poparcie dla Prymasa Tysiąclecia, zaś razem z kolegą z katedry na wydziale ekonomii UW Waldemarem Kuczyńskim zostaliśmy wyrzuceni z szeregów PZPR za krytykę rządowej polityki wobec Kościoła. Moje Oświadczenie dla Warszawskiej Kontroli Partyjnej ukazało się na łamach paryskiej „Kultury” (numer 1 / 2 z 1968 r.) i zostało odczytane na falach Rozgłośni Polskiej RWE. 8 marca na dziedzińcu UW odbył się wiec protestacyjny studentów UW rozpędzonych przez ZOMO. 12 marca zostałem zatrzymany przez oficerów SB i osądzony w więzieniu mokotowskim. Tego samego dnia mego ojca,( pod jego nieobecność-wbrew statutowi ) usunięto z szeregów PZPR, co dało podstawę do odwołania go ze stanowiska wiceprezesa NIK. Ojcu SB zarzuciła inspirowanie sił antysocjalistycznych. Mnie początkowo oskarżono o kierowanie wiecem na Uniwersytecie, ale wobec braku dowodów zarzucono publiczne szkalowanie narodu polskiego. Miałem to czynić z pozycji syjonistycznych, co było o tyle osobliwe, że w konflikcie arabsko-izraelskim opowiadałem się za Arabami i w swych dokumentach partyjnych powoływałem się na egipskie rozwiązania ustrojowe. Podstawowym dowodem na szkalowanie miało być przerobienie przeze mnie znanego powiedzenia „ mądry Polak po szkodzie” na „nową przypowieść Polak sobie kupi, że i przed szkodą i po szkodzie głupi” . W ten sposób zostałem autorem znanej pieśni Jana Kochanowskiego z Czarnolasu. Ponadto oskarżono mnie o szkalowanie państwa polskiego, gdyż w swych dokumentach partyjnych użyłem określenia „Kulturkampf” dla krytyki stosunku władz wobec Kościoła. Zostałem skażany odpowiednio na 2 lata oraz 1,5 roku więzienia, ale łącznie na dwa lata.. Odsiedziałem ten wyrok na Mokotowie oraz aż do amnestii 22 lipca 1969 r. w Barczewie.

Odtąd demonstrowałem, że się więzienia nie boję : zbierałem z kolegami podpisy o mszę świętą w Polskim Radiu i TVP, internowany w pierwszą noc stanu wojennego prowadziłem w Białołęce modlitwę przez kraty. Byłem dwukrotnie więziony na Służewcu za działalność w Ruchu Otrzeźwienia Narodu. Jako stróż na budowie metra podjąłem współpracę z prasą podziemną i imigracyjną. W biurze wyborczym „S” w czerwcu 1989 r. promowałem do Senatu braci Kaczyńskich. Po upadku komuny pracowałem w Tygodniku „Solidarność” i „Gazecie Polskiej”.

  Antoni Zambrowski

artykuły najnowsze | wywiady z autorem | o autorze | felietony TV | o mojej książce |