PUBLICYSTYKA ANTONIEGO ZAMBROWSKIEGO

antoni_zambrowski
antoni zambrowski
syn czerwonego księcia

Aldona Zaorska kłamie ponownie

Red. Aldona Zaorska znowu popisała się kłamstwem na łamach „Gazety Warszawskiej”. (nr 40 z dnia 5.10.2012 – wydanie ogólnopolskie). W artykule zatytułowanym „Oprawcy, którzy mordowali pod zmienionymi nazwiskami” ponownie wmawia ona swym czytelnikom, iż Roman Zambrowski – wybitny działacz komunistyczny to naprawdę Rubin Nussbaum. W swojej książce „Sasiedzi” red. Zaorska powoływała się na encyklopedię, wiedząc, iż jest to skandaliczna wpadka wydawnictwa, sprostowana na łamach prasy. Tym razem pisze: „według większości historyków jego prawdziwe nazwisko brzmiało Rubin Nussbaum.”

Czy prawdę mamy ustalać głosowaniem, czy badaniem faktów ?!

Z tego wynikałoby, że fakty historyczne ustala się większością głosów historyków, a nie poprzez badanie prawdy. Konkretny historyk, który zbadał dokumenty rodu Zambrowskich, dotarł do dokumentów pradziadów Romana Zambrowskiego i ustalił, od którego z nich mieszkającego w Zambrowie pochodzi nazwisko Zambrowski. Red. Zaorska oponuje, argumentując, że większość historyków uważa inaczej. Ciekawe stanowisko. Większość historyków rosyjskich uważa, iż zwycięstwo pod Grunwaldem wywalczyły nie polskie chorągwie, lecz trzy pułki smoleńskie, zaś historycy niemieccy uważają ks. kanonika Mikołaja Kopernika za Niemca. Dokumenty nieważne, decyduje większość głosów.

Oczywiście pani Zaorska nie przeprowadzała żadnego głosowania wśród historyków w sprawie Romana Zambrowskiego, gdyż zostałaby wyśmiana. Ona tak sobie napisała, by mieć jakiś argument popierający jej kłamstwa, przy których się upiera w wojnie wytoczonej przeciwko mnie. Nie martwi jej skutek tych metod, które podrywają autorytet jej – w sumie zasłużonej prawicowej dziennikarki, jej gazety oraz – last not least – autorytet tak zasłużonego dla Polski ks. Stanisława Małkowskiego, piszącego na tych samych łamach obok niej.

Pani Aldona Zaorska jest wyznawczynią idei Romana Dmowskiego – wielkiego Polaka i przywódcy Obozu Narodowego. Najwięksi przeciwnicy pana Romana nie mogliby mu zarzucić, iż on nawoływał do pospolitego kłamstwa w obronie polskich interesów narodowych. Roman Dmowski był prywatnie agnostykiem, ale dekalogu nie kwestionował. Istniał natomiast w Polsce jeden z jego pilnych uczniów – ukraiński nacjonalista Dmytro Doncow, który w swym podręczniku nacjonalisty propagował stosowanie kłamstwa w obronie swego narodu. Nie są to jednak właściwe wzorce postępowania, zwłaszcza dla polskiej dziennikarki. Propagując Rubina Nussbauma red. Zaorska szerzy ubeckie kłamstwa, które na temat Romana Zambrowskiego rozpowszechniała moczarowska komórka dezinformacji MSW. Już po powstaniu „Solidarności” czynną działalność w tym kierunku prowadzili zwolennicy endokomuny ze Zjednoczenia Patriotycznego „Grunwald”. Teraz pani Aldona podejmuje ich pałeczkę sztafetową.
Gratuluję ideowego powinowactwa.

Podejmuje tematy, na których się nie zna

Pisząc swój tekst red. Zaorska demonstruje analfabetyzm w omawianej dziedzinie. Artykuł zaczyna od omówienia wydanej przed wojną pracy żydowskiego nacjonalisty, którego charakteryzuje jako syjonistę propagującego jidysz. Koń by się uśmiał. Jak syjonista mógł propagować coś takiego ! Ów Żydowin pisał najwyraźniej o Polakach pochodzących z przechrztów i przytacza różne znane w Polsce nazwiska neofitów. Red. Zaorska najwyraźniej nie wie, gdyż tę sprawę pomija, iż w Rzeczypospolitej Obojga Narodów Żyd względnie Tatarzyn przyjmujący chrzest katolicki był nobilitowany i oczywiście otrzymywał herb oraz nazwisko szlacheckie. Za Augusta III Sasa nobilitowano masowo tzw. frankistów. Niektóre nobilitowane rody uzyskiwały później w Polsce wysoką pozycję społeczną. Żona pisarza Ksawerego Pruszyńskiego żartowała, że jako Meysztowiczówna popełniła mezalians wychodząc za zwykłego hrabiego. Dalej red. Zaorska dziwi się czemu polscy Żydzi zmieniali nazwiska na polskie w XIX wieku i suponuje, ze dla współpracy z carską Ochraną. Tu pani Aldona znowu popisuje się nieuctwem. Władze carskie były antysemickie, ale jeśli Żyd przyjmował prawosławie, to uzyskiwał wszystkie przywileje prawosławnego, jakich nie posiadali katolicy. Żydzi przybierali polskie nazwiska ze względu na głoszone wśród Polaków idee asymilacji mniejszości narodowych (nie podzieli ich wobec Żydów narodowcy), więc społeczeństwo polskie było na ogół otwarte, stąd tyle nazwisk niemieckich, węgierskich, ukraińskich wśród Polaków. No i Żyd przyjmujący chrzest nie mógł liczyć wprawdzie na nobilitację, ale był traktowany jak zwyczajny Polak.

W II Rzeczypospolitej, zwłaszcza po przewrocie majowym mniejszości narodowe traktowano zgodnie z tradycją wielonarodowej Rzeczypospolitej Obojga Narodów. Istniało szkolnictwo podstawowe oraz gimnazja w językach mniejszości. Żydzi mieli szkoły w języku jidysz, hebrajskim i polskim. Każdy obywatel sam określał swą przynależność narodową, w odróżnieniu od Związku Sowieckiego, gdzie zapisywaną w dowodzie osobistym narodowość określały władze na podstawie narodowości rodziców. W małżeństwach mieszanych dorastające do pełnoletności dzieci miały prawo wyboru narodowości zgodnie z narodowością któregoś z rodziców.(Kompletnie zrusyfikowany Bułat Okudżawa nie mógł uznać narodowości rosyjskiej za swoją, gdyż pochodził z mieszanego małżeństwa gruzińsko-ormiańskiego). Według takich kryteriów sowieccy przedstawiciele w PRL oceniali sytuację w PRL, zaś red. Zaorska powtarza jak papuga ich oceny zapominając o dziesięcioleciach polskich starań o asymilację polskich Żydów. (Polski męczennik z obozu w Oświęcimia o. Maksymilian Kolbe modlił się o nawrócenie wszystkich polskich Żydów na wiarę katolicką, zaś ks. Jan Zieja został skierowany przez swą kościelną zwierzchność na studia judaistyczne w tym właśnie celu). Pozatem powtarza ona oceny rodem z PRL dotyczące składu narodowościowego władz partyjnych i państwowych. W PRL kwestionowano polskość działaczy pochodzenia żydowskiego, natomiast Polaków o korzeniach niemieckich, ukraińskich lub białoruskich przyrównywano do rdzennych Polaków. Tak też postępuje red. Zaorska ogłaszając ministra bezpieczeństwa Stanisława Radkiewicza Polakiem. Zgoda, ale przed wojną Stanisław Radkiewicz był szefem komsomołu Zachodniej Białorusi o pseudonimie „Pietia” i znany był jako Białorusin walczący zażarcie o oderwanie Kresów od Polski. Podobnie jak Mieczysław Moczar – wielki polski patriota, pogromca syjonistów, który naprawdę nazywał się Nikołaj Tichonowicz Diomko, w 1939 roku podjął współpracę z sowieckimi służbami, był szefem UBP w Łodzi i okrutnym prześladowcą akowców, zaś w 1948 roku deklarował, że naszą ojczyzną tak naprawdę jest Związek Radziecki. Ich pani Aldona nie potępia, bo im ich służby nie wpierały Rubina Nussbauma.

Artykuły archiwalne rok 2011

  Antoni Zambrowski

artykuły najnowsze | wywiady z autorem | o autorze | felietony TV | o mojej książce |