PUBLICYSTYKA ANTONIEGO ZAMBROWSKIEGO

Śmierć gen. Iwanowa

(30,08,2010)
Z Wiktorem Suworowem ( Władimirem Rezunem) rozmawia przez telefon Antoni Zambrowski

Pyt. : Co pan sądzi o tragicznej śmierci w Syrii gen. Jurija Iwanowa - wiceszefa GRU czyli rosyjskiego wywiadu wojskowego ?

Odp.: Nie mam oczywiście żadnych bezpośrednich informacji na ten temat. Stało się to przecież tysiące kilometrów od Londynu - miejsca, gdzie obecnie mieszkam. Niemniej informacja przekazywana nam w środkach przekazu jest zdumiewająca. Człowiek na stanowisku zastępcy szefa GRU idzie się kąpać w morzu i tonie! To zupełnie nieprawdopodobne. A gdzie była jego ochrona ?!
Przychodzi mi na myśl sprawa Wiktora Buta - rosyjskiego handlarza bronią na skalę światową , zatrzymanego w Tajlandii na żądanie Stanów Zjednoczonych. Działalność handlowa w zakresie dostaw zagranicę najnowszej broni rosyjskiej nie może się odbywać bez wiedzy i zgody Sztabu Generalnego oraz jego agendy GRU. Zatrzymanie Wiktora Buta wywołało olbrzymi skandal w świecie oraz w Rosji. Wobec tego zaczęto poszukiwać winowajców celem ich ukarania. Najlepiej można ukręcić głowę sprawie, kiedy się karze odpowiednio wybranego kozła ofiarnego.
Nie dysponuję oczywiście żadnymi dokumentami w tej sprawie, ale wystarczy zwyczajna logika, by powiązać te dwa wydarzenia: głośne aresztowanie Wiktora Buta oraz tragiczną śmierć wiceszefa GRU. Znaleziono winowajcę skandalu, ale on niestety utonął w morzu.

Pyt.: Czy jest to normalne, ze wiceszef GRU jedzie zagranicę i posługuje się dokumentami na swoje własne nazwisko ?

Odp.: To się nie mieści w głowie ! To świadczy o tym, w jak głębokim upadku znajduje się w Rosji aparat państwowy. Wyobraźmy sytuację, że samolot leci, a z jego silnika sypią się różne wkręty oraz inne podzespoły. Jest to ilustracja położenia spraw państwowych w Rosji. W tej sytuacji nie ma się czemu dziwić, nawet tak mało wiarygodnym sytuacjom, jak przypadkowa śmierć wiceszefa GRU.

Pyt.: Czy można podejrzewać, że gen. Jurij Iwanow padł ofiarą tajnej wojny pomiędzy FSB a GRU ?

Odp.: Powtarzam, że wiem o tej sprawie tylko tyle, ile podają środki przekazu. Posiadam jednak pewne doświadczenia z czasów, gdy sam byłem funkcjonariuszem GRU. Wtedy KGB oraz GRU były śmiertelnymi wrogami. Obecnie ta wojna pomiędzy służbami sięga zenitu, gdyż zniknął organ nadrzędny nad nimi, jakim było za czasów ZSRR Biuro Polityczne KC KPZR. Po upadku Związku Rad KGB podzielono na części. Wyodrębniono z niego FSB czyli tajną policję, FSR (Federalną Służbę Wywiadu) czyli dawny I Główny Zarząd KGB, oraz Federalną Służbę Ochrony prezydenta i innych dygnitarzy.
Te poszczególne służby walczą ze sobą, by przejąć funkcje innych - konkurencyjnych -  służb specjalnych.
Poza tym służby specjalne pełnią funkcje opiekunów i nadzorców różnych dochodowych gałęzi gospodarki narodowej, jak przemysł naftowy czy zbrojeniowy. Wydobycie ropy naftowej czyli Gazprom  - to dziedzina, którą opiekuje się osobiście sam Putin. Ponieważ poszczególne gałęzie wydobycia lub wytwórczości mogą przynieść miliardy dolarów dochodu, służby specjalne gotowe są pozabijać się w walce o te dochody.
Ludzie stojący na czele służb mają olbrzymie majątki ulokowane poza granicami Rosji - na Zachodzie. Są tam ich pałace, jachty, zamki, wille i to uzależnia rządzącą elitę Rosji od Zachodu. Dlatego Rosja może sobie pozwolić na konflikty zbrojne jedynie z Gruzją. Natomiast należy obawiać się powiązań rosyjskich elit ze światem przestępczym oraz przestępczej mentalności władców Rosji. Macki organizacji przestępczych powiązanych z władzami Rosji sięgają wielu krajów w świecie. Przede wszystkim dotyczy to przemysłu zbrojeniowego, który wbrew pozorom nie jest przemysłem państwowym. W istocie jest to prywatny interes władców Rosji i toczy się zażarta walka. 
o udział w jego zyskach.
Obecnie nie ma żadnego organu regulującego pracę służb specjalnych, zaś Putinowi nie zależy na ograniczeniu wszechwładzy FSB. Poszczególne służby toczą ze sobą iście feudalne wojny, ich kierownictwo walczy pomiędzy sobą o wpływy. Dlatego wcale byłbym się nie zdziwił, gdyby okazało się, że to właśnie FSB stoi za śmiercią gen. Jurija Iwanowa.
Nie jest to zresztą jedyny wypadek skrytobójczej śmierci rosyjskiego generała. Był przypadek gen. Lwa Rochlina, który w imię zbawienia Ojczyzny szykował zamach stanu. Zamordowano go cichcem w jego własnym domu. Był gen. Aleksander Lebiedź, którego załatwiono poprzez katastrofę lotniczą. Byli i inni generałowie, którzy zeszli z tego świata w dziwnych okolicznościach. Takie tragiczne śmierci są w Rosji nie czymś wyjątkowym, lecz obowiązującą regułą.

Pyt.: Wypowiadane są hipotezy, że gen. Iwanowa zamordowano już w Rosji i za granicę, zaś do zaprzyjaźnionej Syrii przewieziono trupa. Czy nie jest to zbyt fantastyczna supozycja ?

Odp.: Dziś możliwe jest w Rosji wszystko. Bardziej realna jest jednak hipoteza, że to ofiara poczuła swąd i usiłowała uciec za granicę. Czujne służby udaremniły tę ucieczkę. Tak czy owak generał wiedział zbyt wiele, by można mu było wytoczyć proces, na którym mogło dojść do ujawnienia ważnych tajemnic. Najlepszym wyjściem była naturalna śmierć przez przypadkowe utonięcie w morzu.

Pyt.: Powiadają, że gen. Jurij Iwanow odpowiadał m.in. za operacje wywiadowcze GRU na terenie Polski. A może wiedział zbyt wiele o okolicznościach katastrofy smoleńskiej  samolotu z naszym prezydentem  ?  Albo maczał w tej katastrofie palce ?

Odp.: Stosunek Rosji do śledztwa w sprawie smoleńskiej katastrofy nasuwa mi obawy, że nie wszystko tu toczy się jak należy. Gdyby Rosja istotnie była zainteresowana ujawnieniem prawdziwych przyczyn tragedii, to zachowałaby się zupełnie inaczej. Sprawa jest wyraźnie śmierdząca i GRU mogło maczać w tym palce.   

Dziękuję za rozmowę.

 

Antoni Zambrowski
artykuły najnowsze | wywiady z autorem | o autorze | felietony TV | o mojej książce |