PUBLICYSTYKA ANTONIEGO ZAMBROWSKIEGO

Im nie zależy na ustaleniu prawdy - mówi Wiktor Suworow (Wołodymir Rezun) o katastrofie smoleńskiej.

(14,05,2010)

Przede wszystkim korzystam ze sposobności, by wszystkim Polakom wyrazić swe współczucie. To była straszna tragedia. Błagam Boga, by to nie była zbrodnia spowodowana przez Rosjan, lecz katastrofa. Między naszymi narodami było tyle bólu, tyle krwi, że gdyby się okazało, że to była zbrodnia - to ja nie wiem jak mógłbym żyć z takim ciężarem. Wiele niestety wskazuje, że to była zbrodnia, gdyż jest wiele poszlak o tym świadczących. Lecz mimo to chciałbym, żeby to była katastrofa nie spowodowana celowym działaniem. W przeciwnym przypadku odczuwałbym ogromny wstyd wobec Polaków uwzględniając to wszystko  co zaszło miedzy nami w ciągu ostatnich stu lat. Jako były obywatel Rosji poczuwam się do odpowiedzialności za wszystko, co Rosjanie robią złego Polakom.   
W jednej mojej powieści młoda dziewczyna zastanawia się nad kwestią czy kaci i mordercy są odpowiedzialni za swe zbrodnie. I odpowiada sobie, że nie, gdyż swe zbrodnie popełnili nie z własnej inicjatywy, lecz na rozkaz. Natomiast ich przełożeni, jak Stalin, którzy polecali im mord, mają czyste ręce, ponieważ nikogo osobiście nie zgładzili. W ten sposób przywódcy mają czyste ręce, zaś mordercy i kaci - czyste sumienie. To taka wymówka osoby uwikłanej w zbrodnię.
Mój kraj - to kraj ofiar oraz katów. Gdyby każdy z nas odpowiadał za cały kraj, a nie tylko za własne postępowanie, to całej tej ohydy by u nas nie było. Uciekłem z tego kraju przed trzydziestu laty, ale wciąż poczuwam się do odpowiedzialności za wszystko co się w niej dzieje. Jak również za całą jej przeszłość.
Jestem dawnym współpracownikiem sowieckich służb specjalnych i znam się na ich metodach. Jeśli chodzi o katastrofę smoleńską, to wiem tyle, ile podają środki przekazu. Niemniej analizując dane podane przez prasę, stwierdzam po pierwsze, ze nie wszystko tu jest  jasne i nie budzące podejrzeń. Dlatego, po drugie, okoliczności katastrofy powinny być zbadane przez komisję międzynarodową. Ta międzynarodowa komisja powinna się składać z niezależnych ekspertów pochodzących z krajów neutralnych, cieszących się powszechnym zaufaniem jak Szwecja lub Szwajcaria. Należy zaprosić ludzi z tych krajów, by mieli pełny wgląd w okoliczności katastrofy. Niech oni nam później opowiedzą co się wydarzyło.

Osobiście opowiadam się za następującą wersją wydarzeń. Służby specjalne chciały utrudnić misję prezydenta Kaczyńskiego i w tym celu zakłócić mu lądowanie. Być może ci ludzie nie dążyli do tak tragicznego w skutkach wyniku swych działań. Natomiast z całą pewnością chcieli oni utrudnić prezydentowi Kaczyńskiemu przyjazd do Katynia. Zmusić do zawrócenia ze Smoleńska, do lądowania na odległych lotniskach zastępczych. Dać mu do zrozumienia - zabieraj się stąd. Gdyby zaś zależało im na spowodowaniu katastrofy, to też nic nie stało im na przeszkodzie. Rosyjskie służby mają wiele ofiar na swym sumieniu. Sowiecki agent zabił skrytobójczo w Niemczech Stepana Banderę. Pomijam tu ocenę samego Bandery, chodzi o fakt jego zamordowania przez sowieckiego agenta. A mój przyjaciel Sasza Litwinienko został zamordowany w Londynie przez rosyjskie służby przy pomocy środków radioaktywnych. Jest to pierwszy w świecie akt międzynarodowego terroryzmu przy pomocy środków radioaktywnych. To, że mord był wynikiem działań rosyjskich służb specjalnych nie budzi nigdzie żadnych wątpliwości. W Rosji rządzą przestępcy zdolni do każdej zbrodni. Nie mam dowodów na potwierdzenie tezy, że samolot strącili agenci rosyjskich służ specjalnych, ale jest rzeczą pewną że byliby oni do tego zdolni.
W rosyjskim dochodzeniu zazwyczaj ważne jest nie ustalenie prawdy, lecz wynalezienie prawdopodobnego wytłumaczenia przyczyn katastrofy zadawalającego stronę rosyjską. Zarówno w Związku Sowieckim, jak i we współczesnej Rosji poszukuje się w takich przypadkach nie prawdy, lecz wygodnego dla władz wytłumaczenia biegu wydarzeń. Sposób potraktowania przez władze rosyjskie pola, na którym rozbił się samolot prezydencki świadczy, że władzom rosyjskim nie zależy na zabezpieczeniu ewentualnych dowodów wskazujących na prawdziwe przyczyny katastrofy. Na tym polega brak odpowiedzialności najwyższych czynników państwowych z prezydentem Miedwiediewym na czele. Mówią o nim, że jest to strach na wróble. Moim zdaniem jest to żywy człowiek z krwi  i kości, istota ludzka, która zgodziła się pełnić funkcje manekina. 

Rozmawiał przez telefon i przetłumaczył na polski Antoni Zambrowski
artykuły najnowsze | wywiady z autorem | o autorze | felietony TV | o mojej książce |