PUBLICYSTYKA ANTONIEGO ZAMBROWSKIEGO

Wielka Victoria pod Kłuszynem

(05,07,2010)

4 lipca - to dla całego świata amerykańskie święto. Stany Zjednoczone obchodzą tego dnia Dzień Niepodległości. A dla Polaków - od chwili odzyskania niepodległości naszego państwa to również ważna data w kalendarzu. Przed 400 laty tego dnia polskie oddziały pod dowództwem Stanisława Żółkiewskiego - w owym czasie hetmana polnego koronnego rozgromiły pod rosyjską wsią Kłuszynem przeważające siły moskiewskie wspierane przez szwedzkich najemników.

Casus belli

Powodem do wojny pomiędzy Polską a państwem moskiewskim był pakt zawarty przez cara Wasyla Szujskiego z królem Szwecji Karolem IX w należącym do Szwecji  fińskim mieście Wyborgu. Szwedzi mieli pomóc carowi w jego walce o tron moskiewski przeciwko Samozwańcowi Łże-Dymitrowi, w zamian Moskwa miała wesprzeć Szwedów w ich sporze z Polską o Inflanty. Pochodzący ze szwedzkiej dynastii Wazów król Zygmunt III potratował ów pakt jako casus belli i we wrześniu 1609 roku wyruszył z wojskiem pod Smoleńsk. Rozpoczęło się oblężenie twierdzy przewidziane na długie miesiące.
Wojna z Polską paradoksalnie ulżyła carowi Wasylowi, gdyż w obozie tuszyńskiego rywala było wielu żądnych przygód poddanych króla Zygmunta, którzy spod Moskwy podążyli pod Smoleńsk. Dotychczas położony w podmoskiewskim Tuszynie obóz Łże-Dymitra stanowił coś na kształt drugiej konkurencyjnej stolicy z własną radą bojarską. W marcu 1610 roku dwudziestokilkuletni krewniak cara Michaił Skopin-Szujski wspierany przez szwedzkich najemników przyszedł Moskwie z odsieczą. Pobił on wojsko Samozwańca i 12 marca odbył tryumfalny wjazd do Moskwy. Ponieważ na dworze moskiewskim tradycyjnie nie znano uczucia wdzięczności, po miesiącu fetowania bohatera i zbawcy otruto go podczas uczty na Kremlu. Car wolał nie mieć konkurenta o zdolnościach dowódczych. Na odsiecz Smoleńskowi wysłano więc carskiego brata Dymitra, bieglejszego w dworskich intrygach niż w potrzebach wojennych. W czerwcu w Możajsku Dymitr Szujski zgromadził około 30 tysięcy żołnierzy moskiewskich oraz 8 tysięcy najemników szwedzkich.

Powstrzymać moskiewską odsiecz

 Koncentrację sił moskiewskich od strony polskiej osłaniał oddział liczący 5 - 6 tys. żołnierzy stacjonujący w miejscowości Cariowo Zajmiście. Na ich czele stali Grigorij Wołujew oraz Fiodor Jeleckij. Najpilniejszym zadaniem Polaków w tej sytuacji była odsiecz dla garnizonu polskiego w Białej pod dowództwem Aleksandra Gosiewskiego. Zadanie powstrzymania Moskali król Zygmunt III powierzył hetmanowi polnemu koronnemu Stanisławowi Żołkiewskiemu, który odznaczył się już pod Byczyną na Śląsku w roku 1588 w walce z wojskiem habsburskiego pretendenta do tronu polskiego arcyksięcia Maksymiliana. Otrzymał wtedy ciężki postrzał w nogę . Rana dokuczała mu z latami coraz bardziej, więc idąc na Moskala spod Smoleńska nie był w stanie dosiąść konia i z konieczności używał kolaski. Poprowadził też nader skromne siły, gdyż miał wtedy pod komendą zaledwie 2 tysiące jazdy, tysiąc piechoty oraz kilka lekkich dział. Wojsko maszerowało nie szczędząc swych sił, mimo fatalnych dróg - w  dodatku rozmiękczonych przez obfite deszcze -  pokonując po 20 kilometrów dziennie. Już 14 czerwca dotarło pod Białą, zaś 24 czerwca zaatakowało obóz moskiewski pod Cariowo Zajmiście. Tam do wojska prowadzonego przez hetmana dołączyli Polacy dowodzeni przez Aleksandra Zborowskiego służący dotychczas Dymitrowi Samozwańcowi. Dzięki temu siły hetmana wzrosły do 10 tysięcy żołnierzy. Nie dorównywało to liczebnie wojsku moskiewskiemu, które pod Dymitrem Szujskim wyruszyło na odsiecz obozowi moskiewskiemu.

Nadzieja w męstwie, ratunek w zwycięstwie

Hetman nie uląkł się znacznie liczniejszego nieprzyjaciela i wyruszył mu na spotkanie, pozostawiając niewielki oddział do pozorowania dalszego oblężenia moskiewskiego obozu. Liczył ten oddział 700 szabel, 800 piechurów oraz 3 tysiące zaporoskich Kozaków, którzy mieli za zadania skuteczne wiązanie sił broniących się Moskali. Wymarsz hetman zarządził na porę tuż przed zachodem słońca. Wojsko miało do pokonania dystans około 20 kilometrów w przeciągu 8 godzin. Chodziło o zaskoczenie Moskali niespodziewanym atakiem. Dla większej sprawności przemarszu hetman nakazał pozostawienie taborów w dawnym obozie.
Po dotarciu na miejsce hetman nakazał kozakom spalenie wsi Priecistoje, odgradzającej od pozycji nieprzyjaciela oraz rozebranie drewnianego płotu. Obudzeni pożarem Moskale odpędzili Kozaków i ustawili się w szyk bojowy.  Osobno ustawili się szwedzcy najemnicy, wśród których było wielu Niemców oraz Francuzów. Wówczas hetman Żółkiewski rzucił do ataku jazdę Aleksandra Zborowskiego. Dawni żołnierze Samozwańca dobrze znali moskiewskie sposoby walki oraz mieli swoje porachunki z wojskiem Szujskiego. Na poprzedzającej ten rozkaz naradzie hetman powiedział swym pułkownikom: "Nadzieja w męstwie, ratunek w zwycięstwie. Czyńcie swoją powinność". Później kapelan pułkowy ks. prałat Kulesza pobłogosławił żołnierzy i husaria z impetem ruszyła do natarcia.
Po wielu zażartych atakach ostatecznie udało się wyprzeć z pola zarówno Moskali, jak i Szwedów, którzy zamknęli się w swych umocnionych obozach. Wówczas hetman Żółkiewski obiecał Szwedom wypłacenie zaległego żołdu, jeśli przejdą na służbę króla polskiego. Mimo apeli ich dowódcy de la Gardiego Szwedzi w swej masie zmienili front i w dodatku splądrowali swój obóz. Gdy Moskale ujrzeli zdradę swego sojusznika, porzucili swój obóz i rzucili się do ucieczki. Ścigała ich tylko część Polaków, gdyż wielu skusiły skarby pozostawione w  obozie moskiewskim. Dymitr Szujski umykał tak rączo, że padł pod nim koń i część drogi do Możajska musiał przebyć pieszo.
Na polu walki padło 2 tysiące Moskali oraz 700 najemników szwedzkich. Polskie straty wynosiły 200 zabitych i drugie tyle rannych. Dla polskiej jazdy wielkim ciosem była również strata około tysiąca koni, które padły ofiarą straceńczych szarż.

Wielka wiktoria

Niemniej była to wielka wiktoria oręża polskiego, największa odniesiona w licznych w naszych dziejach zmaganiach z Moskwą aż do cudu nad Wisłą w 1920 roku. Dziś obchodzimy 400-ną rocznicę tego zwycięstwa. 
Na wieść o wielkiej klęsce pod Kłuszynem w Moskwie nastąpił bunt, w wyniku którego został obalony car Wasyl Szujski. 17 lipca został on zmuszony do zrzeczenia się tronu i dla większej pewności zmuszony do wstąpienia do klasztoru. Na czele państwa stała siedmioosobowa Duma Bojarska, która podjęła rokowania z hetmanem Żółkiewskim o osadzeniu na tronie moskiewskim małoletniego syna królewskiego Władysława. Sprawa upadła wskutek sprzeciwu króla Zygmunta III. Liczni historycy mają do niego żal, insynuując, iż wolał on zatrzymać koronę Monomacha dla siebie. Można jednak przypuścić, że król Zygmunt bał się wysyłać swego pierworodnego do Moskwy, gdzie zgładzono okrutnie już tylu władców. Inni historycy mieli mu za złe, że wolał zdobywać dla Polski Smoleńsk, niż szukać moskiewskich gruszek na wierzbie. Tak czy owak Żółkiewskiemu stojącemu zbrojnym obozem pod Moskwą bojarzy przekazali "do rąk własnych" rodzinę Szujskich: ex-cara wyciągniętego z klasztoru oraz jego brata Dymitra wraz z małżonką. Na polecenie króla hetman odbył tryumfalny wjazd do Warszawy, przedstawił królowi i Sejmowi braci Szujskich jako polskich jeńców, rozwinął zdobyczne sztandary. Szujscy zmarli w polskiej niewoli, ale według rosyjskiego podręcznika historii w 1635 roku ich zwłoki zostały zwrócone Moskwie i pochowane w jednym z prawosławnych kościołów na Kremlu. Do Moskwy powrócił żywy najmłodszy z braci Szujskich Iwan.
Ponieważ obyczaje w Rzeczypospolitej były odmienne niż w Moskwie, hetmana Żółkiewskiego nie otruto, lecz z czasem awansowano na hetmana wielkiego koronnego. Swój długi żywot zakończył on jako bohater ginąc w walce z Turkami pod Cecorą. Jego potomek hetman Jan Sobieski został wybrany królem i wsławił się inną wielką wiktorią podczas odsieczy wiedeńskiej.    

Antoni Zambrowski
artykuły najnowsze | wywiady z autorem | o autorze | felietony TV | o mojej książce |