PUBLICYSTYKA ANTONIEGO ZAMBROWSKIEGO

syn czerwonego księcia

Władimir Bukowski o sytuacji w Rosji i na Świecie - wywiad Antoniego Zambrowskiego


(2.01.2009 żródło ASME)

Antoni Zambrowski: Jak postrzegasz wzajemne stosunki pomiędzy Władimirem Putinem a Dimitrijem Miedwiediewem?
Władimir Bukowski: Widać gołym okiem, że pomiędzy nimi istnieje porozumienie o rozdziale ról. Putin celowo wybrał Miedwiediewa na stosunkowo krótki okres, mniej więcej na rok, by pełnił funkcję zastępczego prezydenta. Jego zadaniem było wprowadzenie pewnych poprawek do konstytucji, by nie wyglądało, że to Putin sam dla siebie pisze konstytucję. W chwili obecnej to zadanie zostało spełnione, wydłużono kadencję parlamentu oraz prezydenta. Teraz należy oczekiwać chwili powrotu Putina na poprzednie stanowisko. Trzeba zdawać sobie sprawę, że to jest rodzaj gry, gdyż Miedwiediew w istocie nie jest gospodarzem Kremla.

W czwartek (4 grudnia 2008 r.) widać było trafność twoich ocen, gdyż to prawdziwy gospodarz rozmawiał z ludnością Federacji Rosyjskiej.
Według ustalonej ostatnio tradycji rozmowy z ludem prowadzi prezydent, ale tym razem czynił to premier. Nie ma czemu się dziwić, gdyż tę rozmowę prowadzi prawdziwy gospodarz, zaś Miedwiediew to tymczasowy pionek na szachownicy. Jakież więc równoprawne układy mogą być między nimi? Żadne.

Jak nowy kryzys gospodarczy wpłynie na sytuację społeczną w Rosji?
Kryzys wpłynie na sytuację nas wszystkich. Natomiast kraje o słabej gospodarce i nie do końca sformowanych mechanizmach rynkowych przeżyją ten kryzys znacznie trudniej. To dotyczy krajów Europy Wschodniej i w ogóle krajów postkomunistycznych. W Rosji gospodarka w dużym stopniu nadal jest regulowana przez państwo i wskutek tego objawy kryzysu będą znacznie ostrzejsze niż w USA oraz Wielkiej Brytanii. W dodatku, do objawów kryzysu należy zaliczyć spadek cen na ropę naftową. Jest to ich główny towar eksportowy, który zasila skarb państwa. Tymczasem cena ropy spadła już poniżej 50 dol. za baryłkę. To powoduje dodatkowe trudności dla budżetu państwa. Rośnie inflacja, lecą w górę ceny artykułów pierwszej potrzeby, zwłaszcza żywności, co godzi w warunki bytowania szerokich rzesz ludności. Władze wykazują nerwowość, gdyż wszystko zapowiada napięcia społeczne i destabilizację.

Podczas rozmowy Putina z ludem było dużo narzekań na wzrost bezrobocia w kraju. Ludzie zaciągnęli kredyty w bankach i teraz nie mają z czego spłacać rat.
Jest to zjawisko ogólnoświatowe. Nawet w Stanach Zjednoczonych wielu ludzi nie ma z czego spłacać kredytów, ale Rosja jest krajem uboższym, więc te problemy będą ostrzejsze i będą miały boleśniejszy przebieg. Nie bardzo widzę drogi wyjścia z tej sytuacji, zwłaszcza przy spadku cen ropy. Budżet państwa był planowany w przewidywaniu wysokich cen ropy. Wynikające z tego napięcia budżetowe mogą doprowadzić nawet do destabilizacji zagrażającej całości terytorialnej Rosji.

W jaki sposób to się objawi?
Poszczególne regiony wskutek braku środków finansowych zaczną odmawiać płacenia podatków do skarbu federalnego, gdyż nie będzie wystarczających środków na najbardziej niezbędne wydatki regionalne. W pewnym momencie napięcia pomiędzy centralą a regionami mogą doprowadzić do rozpadu kraju.

Podczas rozmowy Putina z ludem zapytano go o jego wypowiedź odnośnie "powieszenia prezydenta Saakaszwilego za jaja". Putin odwołał się w tej sprawie do precedensu z prezydentem Saddamem Husainem i wyraźnie zademonstrował postawę antyamerykańską.
Mimo przyjaznych gestów pod adresem USA Putin swój antyamerykanizm demonstruje już od wielu lat. W tym się wyraża jego kompleks mniejszości wobec amerykańskich przywódców. W ogóle Putin jest człowiekiem pełnym kompleksów. Ktoś obarczony takimi kompleksami powinien się trzymać z dala od sterów władzy. Kompleksy podpowiadają mu posunięcia, które nie przynoszą korzyści społeczeństwu. Jego agresja na Gruzję wynikała z chęci pokazania Amerykanom, że mimo ich poparcia dla Gruzji oraz Saakaszwilego, Rosję i tak stać na agresywne działania na Zakaukaziu. W sumie kierownictwo rosyjskie demonstruje obyczaje kryminalnych żuli. Najważniejszym ich pragnieniem jest utarcie nosa przebrzydłym Amerykanom. Są to odczucia prymitywne i godzące w interesy Rosji.

Jak się zapatrujesz na postępowanie Unii Europejskiej wobec Rosji, która łamie zawarte z Unią porozumienia pokojowe?
Nikt nie chce się kłócić z Rosją. Wszystkim zależy na dostawach ropy i gazu, i w ogóle UE nie chce zadzierać z dużymi, silnymi krajami. Podobnie jak z Rosją, nie chce zadzierać z Chinami, mimo że łamią one prawa człowieka. Duże mocarstwa atomowe odstraszają swą potęgą polityków Unii.

Nie tylko Unii, ale i Amerykanów.
Niestety tak.

Jakbyś skomentował zmianę władzy w Waszyngtonie?
Nowy prezydent jeszcze nie rządzi, wciąż jeszcze jest prezydentem elektem, ale już widać, kogo dobiera do grona swych współpracowników. Są to wszystko byli dygnitarze z czasów prezydentury Billa Clintona. Będą oni prowadzili politykę jak za czasów Clintona.

Jak ty to oceniasz?
Bardzo źle. Rządy Clintona oceniałem bardzo krytycznie. A teraz nakłada się na to kryzys gospodarczy. Najwyraźniej widać, że Obama widzi wyjście z kryzysu poprzez szastanie pieniędzmi na lewo, na prawo. To niepokojące. Spowoduje to inflację, ale nie rozwiąże problemów. W ogóle Obama robi wrażenie człowieka elokwentnego, ale niezbyt mądrego. Za retoryką nie widać głębokich myśli. Nie ma więc czego oczekiwać od niego. Można by było pokładać nadzieję w jego współpracownikach, niestety są to ci sami lewicowcy, którzy już narobili wiele głupstw za czasów Clintona.

Czekają nas niestety trudne czasy.
W świecie odczuwamy brak silnych przywódców. Na czele wiodących mocarstw stoją mali ludzie. Nie ma co oczekiwać od nich zbawienia.


Antoni Zambrowski
artykuły najnowsze | wywiady z autorem | o autorze | felietony TV | o mojej książce |