PUBLICYSTYKA ANTONIEGO ZAMBROWSKIEGO

Rosyjska wersja: łap złodzieja

(19,08,2009 źródło Asme)

Po uchwaleniu przez Zgromadzenie Parlamentarne OBWE (Organizacji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie) 3 lipca br. rezolucji potępiającej na równi nazizm czyli hitleryzm oraz stalinizm pierwszy zaprotestował tow. Giennadij Ziuganow - szef Komunistycznej Partii Federacji Rosyjskiej (KPRF). Wygłosił on oświadczenie w moskiewskiej telewizji, odrzucając stawianie na równi tych dwóch - jego zdaniem - nieporównywalnych zjawisk społeczno-politycznych. Do uzasadnienia swej tezy tow. Ziuganow wyznaczył sowieckim zwyczajem podwładną sobie osobę, a mianowicie dziennikarkę Lizę Karpow. W internetowym portalu "Prawda.ru" ukazał się napisany przez nią po angielsku artykuł, zatytułowany "OSCE insults - Russia strikes back: The case againts Poland", co po polsku oznacza: OBWE rzuca oszczerstwo - Rosja odparowuje cios: Sprawa przeciwko Polsce.

"Dla Rosji takie przekręcanie historii w imię politycznych celów jest nie do przyjęcia - deklaruje pani Liza. - Jest to bolesna zniewaga dla kraju, który stracił 26 mln ludzi, by powstrzymać hitlerowską inwazję i przyczynił się do 90% strat Wehrmachtu. Ta zniewaga nie może pozostać bez odpowiedzi".

Oskarżenia bez pokrycia

W następnym akapicie pani Liza bez żadnego wyjaśnienia podejmuje nieoczekiwanie temat Polski okupowanej przez Niemcy, rozpatrując go pod kątem statusu Volksdeutchów. Powiada ona, że Volksdeutche mieli szereg przywilejów w stosunku do Polaków, natomiast musieli to odpłacać służbą wojskową na froncie. Wyjaśnia ona swym anglojęzycznym czytelnikom, że dwie kategorie Volkslisty obejmowały rdzennych Niemców, zaś następne dwie Polaków wybierających kolaborację z okupantem. Ludzie obeznani ze stosunkami w okupowanej przez Niemcy Polsce zarzucili by pani Lizie, że zapewne wskutek niedouczenia upraszcza ona sprawę. Na terenach przyłączonych do Rzeszy narzucano Volkslistę rodowitym Polakom bez pytania ich o zgodę, a i w Generalnym Gubernatorstwie większość Polaków o niemieckich nazwiskach zdało egzamin z polskości, choć za odmowę przyjęcia Volkslisty rodzina mego sąsiada - mec. Jerzego Vogla zapłaciła pobytem w obozie w Oświęcimiu. Pani Lizie w tej całej kwestii chodziło zapewne o poinformowanie czytelników, że Polacy jako Volksdeutsche brali udział w wojnie po stronie III Rzeszy.
Oczywiście pominęła milczeniem fakt, że to Polska pierwsza stawiła opór zbrojny III Rzeszy i że mimo upadku państwa polskiego w kampanii wrześniowej 1939 roku Polskie Siły Zbrojne walczyły przez cały okres wojny na wszystkich frontach z Niemcami, biorąc nawet udział w szturmie Berlina, i że ustępowały pod względem liczebności jedynie Sowietom i Anglosasom. Pominęła też milczeniem fakt, że państwo polskie upadło pod zgodnymi ciosami z zachodu i wschodu, gdyż to właśnie Stalin i jego Armia Czerwona wystąpili w przymierzu z Hitlerem.
W następnym akapicie pani Liza - tym razem chyba świadomie, a nie wskutek niewiedzy - mija się z prawdą, pisząc, iż "W latach pomiędzy 1918 a 1924 Polska najechała wszystkich sąsiadów oprócz Niemców". Jej czytelnicy zapewne nie wiedzą, że Polska właśnie odzyskała niepodległość po 150 latach niewoli i musiała upomnieć się o swe granice. M.in. o granice zachodnie w Wielkopolsce, na Śląsku i Pomorzu - wytyczane w konflikcie zbrojnym z Niemcami. Te kłamstwo potrzebne było pani Lizie, by podjąć wątek polsko-niemieckiej przyjaźni w okresie międzywojennym. Tymczasem to Związek Sowiecki, a nie Polska, był niezmiennie przyjacielem Republiki Weimarskiej. To Stalin jako faktyczny przywódca III Międzynarodówki przyczynił się do zwycięstwa Hitlera w Niemczech, uniemożliwiając wspólny front z socjal-demokratami, których określił jako socjal-faszystów. Również Stalin wcześniej określił jako przewrót faszystowski majowy zamach stanu marszałka Piłsudskiego. W oparciu o te obowiązujące w sowieckiej historiografii nonsensy pani Liza opisuje w swym artykule Polskę pomajową jako drugie po Włoszech państwo faszystowskie w Europie. Jest to kolejny dowód nieuctwa pani Lizy, która nie ma pojęcia o panujących w owym czasie w Europie porządkach. No i nie chce ona dostrzec podobieństwa stalinowskiego stalinizmu do faszyzmu

Każde zdanie wymagałoby sprostowania

Nie sposób prostować każdego zdania w tym załganym artykule. Powiem więc, że pani Liza opisuje zawarty przez polską dyplomację polsko-niemiecki pakt o nieagresji, pomijając okoliczność, iż taki sam pakt o nieagresji został zawarty ze Związkiem Sowieckim.
Jej surrealizm sięga szczytu, gdy opisuje ona Hitlera jako rzecznika interesów Polski w konflikcie z Czechami o Sudety w Monachium. Następnie ni z tego, ni z owego w 1939 roku polscy przywódcy Rydz Śmigły oraz Ignacy Mościcki oświadczają: "Polska chce wojny z Niemcami i Niemcy nie będą w stanie temu zapobiec, nawet jeśli tego pragną". Co więcej to Polska - według niej - sprowokowała na terenie Wolnego Miasta Gdańska konflikt zbrojny o Enigmę w maju i czerwcu 1939 roku, atakując niemiecki transport i zabijając niemiecką załogę tego transportu. Tak - konkluduje pani Liza - Polska jest odpowiedzialna za wybuch Wielkiej Wojny Narodowej (chodzi zapewne o wojnę obronną Stalina przeciwko Hitlerowi). O pakcie Stalina z Hitlerem w sierpniu 1939 roku, który spowodował II wojnę światową, pani Liza nie pisze ani słowa. Jest to zrozumiałe, gdyż musiała by przyznać, że to Stalin uruchomił reakcję łańcuchową, która spowodowała śmierć milionów Rosjan i innych mieszkańców Związku Rad w walce z hitlerowskimi Niemcami.
Nie darowała pani Liza oskarżenia Polaków o zamordowanie od 500 tys. do 1,5 mln Rosjan wziętych do niewoli na Ukrainie. Jest to kłamstwo wymyślone z inspiracji Michaiła Gorbaczowa, gdy Sowieci zostali zmuszeni do uznania zbrodni katyńskiej i chcieli czymś ją usprawiedliwić. W czasach największej wrogości polsko-sowieckiej w latach międzywojennych oraz po pakcie Stalina z Hitlerem takich oskarżeń pod polskim adresem nie wysuwano. Pani Lizie i tego było mało, więc opowiada jeszcze duby smalone o polskich obozach koncentracyjnych dla prawosławnych chrześcijan, przemocą nawracanych na katolicyzm. Najwyraźniej przypisuje ona sanacyjnej Polsce działania NKWD zwalczającego krwawym terrorem wszelkie praktyki religijne w Związku Sowieckim. To Stalin zapędził w latach 30. ub. wieku Rosyjski Kościół Prawosławny do katakumb w imię zwycięstwa naukowego światopoglądu materialistycznego.
Jeszcze okrutniej potraktowano kościół katolicki, prześladowany wciąż nawet w czasach, gdy prawosławie zaprzęgnięto do budowy komunizmu.
Nie darowała pani Liza i kwestii żydowskiej. "W Polsce - pisze ona - zamordowano 3 mln Żydów, zaledwie 40-50 tys. Żydów przeżyło w Polsce, zaś większość (około 240 tys.) przeżyło dzięki ucieczce do Rosji lub w niemieckich obozach koncentracyjnych". Po przeczytaniu tego zdania można by było przypuszczać, że to Polacy mordowali Żydów, zaś Niemcy przechowywali ich w obozach koncentracyjnych. Następne zdanie potwierdza tę myśl autorki: "Taka liczba Żydów nie mogła być zamordowana w krótkim okresie 18 miesięcy bez czynnej pomocy polskiej ludności". Chciałoby się zapytać panią Lizę, czy sowieccy Żydzi zamordowani przez Niemców na sowieckich terenach okupowanych analogicznie obciążają sumienie miejscowej ludności rosyjskiej? Na ich zamordowanie Niemcy mieli jeszcze mniej czasu niż w okupowanej przez siebie Polsce. Dalej pani Liza powołuje się na wypowiedzi niektórych Polaków, że Hitlerowi należą się kwiaty na grób w podzięce za uwolnienie Polski od Żydów. Przypomnijmy więc, że Polacy uczcili bohaterów warszawskiego getta okazałym pomnikiem, tymczasem rosyjski poeta Jewgienij Jewtuszenko pisał w głośnym wierszu, że nad mogiłą kijowskich Żydów w Babim Jarze wciąż nie ma pomnika. Ten wiersz odważył się on napisać za rządów Nikity Chruszczowa, gdyż za czasów stalinowskich urzędowych kampanii antysemickich wymordowano Antyfaszystowski Komitet Żydowski m.in. za inicjatywę udokumentowania zbrodni hitlerowskich na Żydach. Jest takie dobre rosyjskie przysłowie, warte przypomnienia pani Lizie: czyja krowa by nie ryczała, twoja mogła by pomilczeć.
Ostatnia pretensja pani Lizy dotyczy traktowania przez polskich nacjonalistów (sic!) dziesiątków tysięcy niemieckich cywilów, którzy zmarli po wojnie w "polskich obozach koncentracyjnych". Pani Liza zapomniała zupełnie, że Polska była wtedy pod stalinowską okupacją i że polscy "nacjonaliści" to byli komuniści stalinowskiej orientacji, kierowani przez sowieckich doradców z NKWD. W tym czasie do Rosji wywożono dziesiątki polskich patriotów związanych z polskim podziemiem antyhitlerowskim, jak również Ślązaków potrzebnych do pracy w kopalniach sowieckich. Ale o tym pani Liza może nie wiedzieć wskutek swej ignorancji. Zabrała się bowiem do tematu, mając o nim mgliste pojęcie. Świadczy o tym lapsus, iż Polacy przed wojną najechali zbrojnie Litwę, anektując jej stolicę - Tallin.
W podsumowaniu swego wypracowania pani Liza stwierdza: "Tak wygląda sprawa Polski. Zgodnie ze słowami rezolucji OBWE: ludobójstwo, łamanie praw człowieka, zbrodnie wojenne oraz zbrodnie przeciw ludzkości". Rosyjska komunistka broniąc czci swego idola potępionego w swoim czasie za krwawe zbrodnie przez własną partię, chciałaby odwrócić uwagę przy pomocy złodziejskiego chwytu, więc woła: łapcie złodzieja!

Antoni Zambrowski
artykuły najnowsze | wywiady z autorem | o autorze | felietony TV | o mojej książce |