PUBLICYSTYKA ANTONIEGO ZAMBROWSKIEGO

syn czerwonego księcia

Patriarcha imperialnej Wszechrusi


(10.02.2009 żródło ASME)
Zmarł patriarcha moskiewski Aleksij II. W telewizji moskiewskiej żałoba była, nie przymierzając, jak po zgonie Józefa Stalina, choć zdaniem zagranicznych korespondentów większość Rosjan zachowała obojętność wobec tej śmierci. W odróżnieniu od reakcji Polaków na śmierć Prymasa Tysiąclecia ks. kardynała Stefana Wyszyńskiego lub ojca świętego Jana Pawła II postawa zwykłych Rosjan była umiarkowana. Nie dziwota - większość Rosjan po wielu dziesięcioleciach panowania komunistycznego ateizmu państwowego ma do wiary stosunek letni. Przeważająca ich część uważa się za prawosławnych, ale do cerkwi nie chodzi.

Żałoba na Kremlu

Prawdziwą żałobę po zgonie patriarchy Aleksija wykazały natomiast najwyższe władze państwowe. Prezydent Rosji Dmitrij Miedwiediew na wiadomość o jego śmierci przerwał ważną wizytę zagraniczną i powrócił natychmiast do Moskwy. Msza żałobna w katedrze Chrystusa Zbawiciela zgromadziła całą elitę państwową Federacji Rosyjskiej oraz głowy państw o ludności prawosławnej, zaprzyjaźnionych z Rosją, a nie należących do NATO. Obok prezydenta Dmitrija Miedwiediewa i premiera Władimira Putina koło trumny patriarchy stał prezydent Białorusi Aleksander Łukaszenka. Jak przystało na prawosławnego ateistę (według własnego określenia), stał on sztywno, trzymając w ręku świeczkę. Podczas przewidzianej zwyczajem ceremonii pożegnania podszedł w ślad za Miedwiediewem oraz Putinem do trumny, ale w odróżnieniu od nich nie wykonał prawosławnego (lub katolickiego) znaku krzyża, lecz ruch ręką, który można określić jako znak słupa: do czoła, brzucha i w okolicę mostka. Następni po nim w kolejce przedstawiciele władz prawosławnej Serbii oraz Mołdawii żegnali się już normalnie. Przywódców dwóch krajów prawosławnych: Rumunii oraz Bułgarii najwyraźniej nie zaproszono jako zdrajców należących do NATO. Był natomiast prezydent Południowej Osetii i szef miejscowej mafii w jednej osobie Eduard Kokojte. Widziałem go na ekranie mego telewizora w gronie żałobników, ale jego pożegnania z patriarchą niestety nie pokazano. Za wysokie progi na lisie nogi.

Urodzony na emigracji

Zmarły patriarcha urodził się w 1929 roku w Tallinie - stolicy niepodległej wówczas Estonii, w rodzinie rosyjskich uciekinierów przed rewolucją bolszewicką. Jego ojciec był prawosławnym księdzem (w kościele prawosławnym do szczebla proboszcza nie ma celibatu), ale wśród jego przodków po mieczu wawrzyny chwały zdobył hrabia Ruediger - generał wojska rosyjskiego zasłużony podczas wojny z Napoleonem w 1812 roku. Nazwisko i imię hrabiego i generała zostało utrwalone na tablicy pamiątkowej zawieszonej w katedrze Chrystusa Zbawiciela, zbudowanej w centrum Moskwy koło Kremla jako znak wdzięczności Opatrzności Bożej za ocalenie Imperium Rosyjskiego przed rewolucją francuską. Gdy mały Alosza był jeszcze chłopcem, do Tallina dotarła potworna wiadomość, że katedra pw. Chrystusa Zbawiciela została wysadzona w powietrze na polecenie towarzysza Stalina. Na jej miejsce miał być zbudowany Pałac Sowietów z olbrzymim posągiem Lenina na szczycie.

Rozpędzić wszystkich bogów!

Był to okres straszliwych prześladowań wszelkich wyznań religijnych z Kościołem Prawosławnym na czele. Młodzi komsomolcy śpiewali wtedy programową pieśń: "Dołoj, dołoj monachow, rawwinow i popow. My na niebo zaleziem, razgonim wsiech bogow!" (Precz z zakonnikami, rabinami i popami. My [mowa o bolszewikach] wdrapiemy się na niebo i rozpędzimy wszystkich bogów!". Co też czynili.
Według relacji ks. Gleba Jakunina - autora książki "Podlinnyj lik Moskowskoj Patriarchii" (po polsku - "Prawdziwe oblicze Patriarchatu Moskiewskiego") cała historia współistnienia komunistycznej władzy sowieckiej oraz Kościoła Prawosławnego - to dzieje policyjnych represji przerastających od czasu do czasu w krwawe prześladowania. Władze bolszewickie z Leninem na czele w czasie wojny domowej w Rosji wymordowały 8110 prawosławnych kapłanów oraz zakonników i zakonnic. Podobny los spotykał również księży katolickich. Pobici pod Warszawą w 1920 roku, czerwonoarmiści śpiewali: "My razżygajem pożar mirowoj. Cerkwi i tiur'my srawniajem s ziemloj" (My rozpalamy światowy pożar. Cerkwie i wiezienia zrównamy z ziemią). Wbrew tej zapowiedzi więzień, w Sowietach przybywało, gdyż adaptowano w tym celu klasztory i duże świątynie różnych wyznań. Głód w Rosji, spowodowany wynikającą z pobudek doktrynalnych polityką rolną bolszewików, nazwaną wojennym komunizmem, skłonił Lenina do zarządzenia konfiskaty w całym kraju cennych przedmiotów liturgicznych pod pretekstem zbierania funduszy na pomoc dla umierających z głodu chłopów. Za opór przeciwko temu świętokradztwu kler oraz wiernych zamykano lub rozstrzeliwano. Dopiero bunty marynarzy oraz chłopów zmusiły Lenina do ogłoszenia bardziej racjonalnej Nowej Ekonomicznej Polityki (NEP), zakładającej wielosektorowość gospodarki narodowej i przyzwolenie na istnienie sektora prywatnego. Nie wstrzymano jednak represji wobec Kościoła.
Już po śmierci Lenina za przejściowych rządów kolegialnego kierownictwa partyjnego zmarł patriarcha moskiewski i Wszechrosji Tichon. 2 kwietnia 1925 roku jego obowiązki przejął tymczasowo (aż do wyboru nowego patriarchy przez Sobór kościelny), wyznaczony przezornie przez umierającego patriarchę, metropolita Piotr Polański. Po kilku zaledwie miesiącach został on uwięziony w grudniu tegoż roku (spędził w więzieniach i łagrach wiele lat i ostatecznie poniósł męczeńską śmierć rozstrzelany w łagrze w 1938 roku).
W 1927 roku metropolita Niżniego Nowogrodu Sergij Stragorodski ogłosił się tymczasowym zastępcą (po rosyjsku: miestoblustitiel) patriarchy. By ułożyć bardziej znośne stosunki z władzą, opublikował deklarację lojalności wobec Sowietów: "wasze sukcesy są naszymi sukcesami". Zbuntowany przeciwko władzy sowieckiej, ks. Gleb Jakunin w swej książce określa to jako przymierze Judasza z szatanem. Jak dowiedziałem się jednak z innych źródeł, metropolita Sergij porozumiał się z władzą sowiecką pod wpływem takich argumentów jak uwięzienie go w listopadzie 1926 roku. Za kratami celi przemyślał on swą tragiczną sytuację i postanowił ratować, co się da. Przede wszystkim własną skórę. Większość kapłanów prawosławnych i tysiące wiernych wbrew jego kapitulacji utworzyły kościół podziemny, płacąc za nieposłuszeństwo wobec bezbożnej władzy wolnością, a nawet swym życiem. Mówiono nawet z goryczą o soborze sołowieckim, tylu bowiem uwięzionych przez GPU biskupów zgromadzono w słynnym obozie pracy, mieszczącym się w dawnym klasztorze na Wyspach Sołowieckich, na dalekiej północy Rosji.
Symbolem ówczesnej sytuacji Kościoła Prawosławnego w Rosji (RPC) było wspomniane wyżej wysadzenie w powietrze na rozkaz Stalina największej świątyni w Moskwie - Katedry pod wezwaniem Chrystusa Zbawiciela. Katedrę odbudowano dopiero za prezydentury Borysa Jelcyna. Inne świątynie zamieniano w magazyny, kluby dla młodzieży, a co gorsza w więzienia. W rodzinnej wsi faworyta Katarzyny II księcia Grigorija Potiomkina na Smoleńszczyźnie cerkiew, w której był on ochrzczony, zamieniono z kolei w stajnie dla koni. Nie zrażony tym metropolita Sergij opowiadał nawiedzającym Rosję zagranicznym dziennikarzom, że w Związku Rad nie ma prześladowania wiernych. Tymczasem tylko w ramach tzw. czystki Jeżowa (kolejnego szefa NKWD) w latach 1937 - 38 aresztowano ponad 165.200 kapłanów prawosławnych, z których rozstrzelano aż 106.800 osób.

Kościół pod wezwaniem Stalina

Dopiero podczas II wojny światowej - pod wpływem najazdu Hitlera na Związek Sowiecki i jego polityki na terenach okupowanych Stalin postanowił przywrócić do legalnego życia Kościół Prawosławny. Ważnym bodźcem w tym względzie były sugestie prezydenta USA Franklina D. Roosvelta oraz brytyjskiego premiera Winstona Churchilla. W związku z tym 4 września 1943 roku w podmiejskiej willi Stalina on oraz Ławrenti Beria odbyli tajną naradę z metropolitą Sergijem. Tej samej nocy trzej metropolici Sergij Stragorodski, Aleksij Simański oraz Nikołaj Jaruszewicz (ten ostatni w notatce Ł. Berii do Stalina został określony jako agent NKWD) odbyli naradę ze Stalinem oraz Mołotowem. Z łagrów zwolniono kilkunastu nauczonych moresu biskupów i już 8 września odbył się "Sobór", na którym metropolita Sergij został wybrany patriarchą moskiewskim i Wszechrosji. Wybory były typowo sowieckie (w grę wchodził zaledwie jeden kandydat), zaś o ich wyniku już w przeddzień wydarzenia meldował Stalinowi komisarz ludowy (czyli minister) bezpieczeństwa państwowego Władimir Mierkułow: "Jutro 8 września o godz. 11-tej rano rozpocznie się sobór biskupów, na którym metropolita Sergij zostanie powołany na stanowisko patriarchy Moskwy i Wszechrosji".
Dla kontroli nad patriarchatem powołano Radę do spraw RPC, przewodniczącym której został pułkownik bezpieczeństwa państwowego Gieorgij Karpow, awansowany później na generała. Gdy w roku 1944 zmarł patriarcha Sergij, w roku 1945 na nowym "Soborze" powołano na następnego patriarchę Aleksija I metropolitę Aleksija Simańskiego.
Ks. Gleb Jakunin podkreśla, że wysługiwanie się ateistycznej władzy zapewniało w głodującym po rujnującej wieloletniej wojnie kraju uzyskanie statusu materialnego członków elity partyjno-rządowej: limuzyny służbowe marki "ZIŁ", dostawy z dobrze zaopatrzonych sklepów "za żółtymi firankami" oraz leczenie w lecznicy rządowej, wczasy dla uprzywilejowanych na Krymie, korzystanie z rządowej salonki podczas podróży koleją itp. Za czynny udział w budowie komunizmu patriarcha Aleksij I otrzymał od władz sowieckich aż cztery ordery Czerwonego Sztandaru Pracy.
Ks. Gleb Jakunin oskarża patriarchę Aleksija I oraz otaczającą go KGB-owską klikę o poparcie dla kampanii antyreligijnej podjętej z inicjatywy Nikity Chruszczowa. Jego zdaniem, hierarchia RPC sprzeciwiała się prowadzonej przez niego destalinizacji, szerząc nadal w Kościele kult wielkiego generalissimusa, natomiast nie opierała się jego kursowi na zamykanie świątyń i klasztorów.
W odróżnieniu od swych kolegów ze świty Stalina, marszałka Klimenta Woroszyłowa oraz Gieorgija Malenkowa, którzy na stare lata nawrócili się na prawosławie, Nikita Chruszczow święcie wierzył w komunistyczne utopie oraz w to, że religia - to opium dla ludu. Według przytoczonych przez ks. Gleba Jakunina danych, liczba parafii prawosławnych w Związku Rad wskutek zastosowanych przez Chruszczowa środków administracyjnych spadła w okresie 1958 - 1964 o połowę. Gdy arcybiskup Kaługi Hermogen Gołubiew ośmielił się zaprotestować przeciwko tej akcji, został wbrew prawu pozbawiony swego urzędu i zamknięty jako więzień w klasztorze. Polskiemu czytelnikowi nasuwa się analogia z postępowaniem władz komunistycznych wobec ks. prymasa Stefana Wyszyńskiego, uwięzionego w klasztorze już po śmierci Stalina, a więc z sankcji Chruszczowa za swoje "Non possumus" i uwolnionego dopiero dzięki Polskiemu Październikowi 1956 roku.
W tej antykościelnej akcji - zdaniem ks. Gleba Jakunina - wyróżnił się metropolita leningradzki Pimien Izwiekow, odznaczony za swą zdradziecką działalność orderem Czerwonego Sztandaru Pracy, zaś po śmierci Aleksija I w roku 1970 wyznaczony przez władze sowieckie na stanowisko kolejnego patriarchy moskiewskiego. Ks. Gleb Jakunin wie dobrze, co pisze w swej książce o tych latach w dziejach Kościoła Prawosławnego. Urodzony w 1934 roku, w Moskwie poznał on na studiach w Irkucku na Syberii studenta swej uczelni Aleksandra Mienia i pod jego wpływem nawrócił się na prawosławie. Za jego przykładem podjął też studia w moskiewskim seminarium duchownym i został wyświęcony na księdza prawosławnego. Mimo ostrzeżeń ks. Aleksandra Mienia, ks. Gleb Jakunin wraz z ks. Nikołajem Eszlimanem opracowali obszerny list protestacyjny, skierowany do Patriarchatu oraz rządowej (w istocie KGB-owskiej) Rady do spraw religii. Protestowali oni przeciwko państwowej polityce dyskryminowania Rosyjskiego Kościoła Prawosławnego (RPC) i pokory, z jaką tę politykę przyjmowała hierarchia kościelna. Wtedy właśnie ks. Gleb Jakunin zetknął się osobiście z późniejszym patriarchą Aleksijem II. Pod naciskiem KGB i przy czynnym udziale ówczesnego arcybiskupa Aleksija Ruedigera, administrującego w owym czasie sprawami Patriarchatu Moskiewskiego, zostali oni pozbawieni swych stanowisk kościelnych aż do chwili wyrażenia skruchy. Gleb Jakunin, by zarobić na chleb, imał się różnych zawodów (pracował m.in. jako kierowca ciężarówki w firmie transportowej). Jego list protestacyjny trafił do samizdatu, a następnie na Zachód i przyniósł mu rozgłos. Za czynny udział w opozycji demokratycznej w Rosji trafił on do więzienia moskiewskiego w Lefortowie oraz do obozu pracy w Perm-37 na Uralu. W czasie Gorbaczowowej pieriestrojki został on amnestionowany, przywrócony przez Patriarchat do pracy duszpasterskiej i wybrany na posła na Zjazd deputowanych ludowych. W latach 1993 - 95 był deputowanym Dumy Państwowej. W latach 90. przyjeżdżał kilkakrotnie do Polski i podarował mi swą książkę o Patriarchacie Moskiewskim. Dodajmy, że 9 września 1990 roku jego przyjaciel, ks. Aleksander Mień został zamordowany przez skrytobójcę z KGB pod Moskwą, gdzie był proboszczem miejscowej parafii. Śledztwo umorzono ze względu na niewykrycie sprawcy.

Tajemnice archiwów KGB

W latach 1982-83 prezydent USA Ronald Reagan naraził się władzom sowieckim swą akcją w obronie "Solidarności". Wówczas na Kremlu postanowiono powierzyć patriarsze Pimienowi podjęcie otwartej polemiki z prezydentem USA w obronie polityki ZSRR. Wystosował więc on list otwarty przeciwko Ronaldowi Reaganowi, który został zamieszczony na łamach dziennika "The New York Times" i następnie z wielkim hałasem przedrukowany przez urzędowy dziennik moskiewski "Izwiestija", a w ślad za nim przez prasę obozu komunistycznego. W rzeczywistości, według ustaleń ks. Gleba Jakunina, list ten napisali agenci KGB o pseudonimach "Ostrowski" oraz "Kuzniecow".
Jako parlamentarzysta, ks. Gleb Jakunin podjął badania archiwum KGB i tam znalazł sprawozdanie Rady do spraw religii, skierowane w 1978 roku do KC KPZR. Zawierało ono następującą opinię czekistów o postawie hierarchów RPC: "Hierarchowie, którzy nie tylko słowem, ale i czynem potwierdzają swoją lojalność i patriotyczną wierność społeczeństwu socjalistycznemu, zdają sobie sprawę z tego, że nasze państwo nie jest zainteresowane umacnianiem roli religii i Kościoła w społeczeństwie i w związku z tym nie wykazują nadmiernej aktywności w kierunku propagowania prawosławia wśród ludności. Wśród nich należy wymienić patriarchę Pimiena, metropolitę tallińskiego Aleksija, metropolitę tulskiego Juwenalija, arcybiskupa charkowskiego Nikodima...".
Jest to dokument sensacyjny, gdyż wymieniony na drugiej pozycji po patriarsze Pimienie metropolita talliński Aleksij - to Aleksij Ruediger. Po upadku Związku Rad i odzyskaniu niepodległości przez Estonię, uzyskano dostęp do miejscowych archiwów KGB. Wówczas prasa estońska pisała, że Aleksij Ruediger został pozyskany przez KGB już 28 lutego 1958 roku w wieku 29 lat. W służbowych opiniach na jego temat jako TW ps. Drozdow prowadzący go oficerowie KGB prognozowali mu błyskotliwą karierę kościelną ze względu na jego uzdolnienia oraz gorliwość w pracy agenta. Istotnie, został metropolitą Tallina, a następnie w drodze awansu - metropolitą Leningradu. Po 20 latach współpracy z KGB otrzymał w 1988 najwyraźniej zasłużoną nagrodę KGB. Po upływie kolejnych dwóch lat został po śmierci patriarchy Pimiena - nowym patriarchą Aleksijem II.
Na podstawie lektury akt archiwalnych ks. Gleb Jakunin potwierdził okoliczność, że agenci KGB w łonie RPC zostali przejęci przez Federalną Służbę Bezpieczeństwa. W swej książce przytacza on fakt, że w roku 1996 podczas wyborów prezydenckich różni hierarchowie RPC agitowali przeciwko prezydentowi Borysowi Jelcynowi za kandydatem komunistycznym Giennadijem Ziuganowem.

W obronie imperium

Ks. Gleb Jakunin w swej książce podnosi bardzo istotny aspekt polityki Moskiewskiego Patriarchatu pod kierownictwem Aleksija II. Patriarchat mimo uzyskania niepodległości przez Ukrainę i Białoruś nie chciał dopuścić do przyznania statusu autokefalii miejscowym Kościołom Prawosławnym. Na Białorusi prawosławny ateista Aleksander Łukaszenka wykorzystuje swą władzę urzędową, by nie dopuścić do wyodrębnienia się Białoruskiego Kościoła Prawosławnego z kleszczy Patriarchatu Moskiewskiego. Na Ukrainie Aleksij II jeszcze w tym roku walczył jak lew, by patriarcha Konstantynopola nie uznał odrębności i samodzielności Ukraińskiego Kościoła Prawosławnego. W tych działaniach patriarcha zachowywał się jako ekspozytura kościelna imperialnej polityki Kremla, który wciąż traktuje rozpad Związku Rad jako swoją klęskę. Kreml chciałby traktować formalnie niepodległe państwa WNP niczym Leonid Breżniew dawne kraje obozu sowieckiego. Mogą się nazywać niepodległymi, byle się słuchały Kremla. Stąd gniew Putina i Miedwiediewa wobec krajów takich jak Gruzja i Ukraina usiłujących z pomocą USA i NATO wybić się na rzeczywistą niepodległość od Rosji.
Patriarchat Moskiewski RPC nie jest już dziś narzędziem Wydziału Zagranicznego KC KPZR, ale wciąż jest narzędziem Ministerstwa Spraw Zagranicznych Rosji. To wyjaśnia źródła tak głębokiego żalu na Kremlu po śmierci patriarchy Aleksija II.
Na sumieniu patriarchy Aleksija II leży też uzgodnione zapewne z Kremlem przeciwdziałanie pielgrzymce Jana Pawła II do Rosji. Hierarchia RPC w swych stosunkach z Kościołem katolickim zachowywała się i wciąż zachowuje jak przysłowiowy pies na sianie. Ludność Rosji wymaga ewangelizacji po dziesięcioleciach propagandy ateizmu, ale Patriarchat Moskiewski traktuje Rosje jako swe tereny kanoniczne, od których innym - wara. Są w stanie znieść nawracanie etnicznych Polaków lub Niemców na katolicyzm, ale panicznie się boją prozelityzmu wobec pogan narodowości rosyjskiej. Szczególnie uczuleni są na polski kler, którego się obawiają jako skutecznych konkurentów. Stąd polonofobia wśród hierarchów RPC. Aleksij II nie był może z nich najgorszy, ale on był patriarchą i on ponosi osobistą odpowiedzialność za uniemożliwienie pielgrzymki Jana Pawła II do Rosji. Ewangelia nakazuje nam, byśmy się modlili za naszych nieprzyjaciół. Zatem w dniach żałoby po patriarsze Aleksiju II prośmy Ojca Niebieskiego, by odpuścił mu słabość ducha wynikającą z nadmiernej obawy przed władzą kremlowskiego cezara.

Antoni Zambrowski
artykuły najnowsze | wywiady z autorem | o autorze | felietony TV | o mojej książce |