PUBLICYSTYKA ANTONIEGO ZAMBROWSKIEGO

Zbigniew Romaszewski - obrońca praw człowieka


( 30.04.2008 źródło Asme )

Platformerska większość w Senacie odrzuciła początkowo kandydaturę Zbigniewa Romaszewskiego na wicemarszałka. Uznano go za osobę zbyt konfliktową. Takie uzasadnienie decyzji PO w zestawieniu z dorobkiem senatora Romaszewskiego jest kompromitacją tego środowiska. Jest on bowiem znanym w Polsce i na świecie obrońcą praw człowieka. Warto przypomnieć, że u zarania III Rzeczypospolitej ideowi koledzy dzisiejszej PO z ówczesnej Unii Demokratycznej odrzucili kandydaturę Zbigniewa Romaszewskiego na prezesa Najwyższej Izby Kontroli pod pretekstem, iż taki wybór grozi paraliżem całego państwa. Chodziło im jednak o to, że senator Romaszewski jest zbyt uczciwy, by pozwalać na szwindle kosztem interesu państwa. Zaświadczył o tym całym swoim życiem.

Urodzony w niewoli

Zbigniew Romaszewski urodził się 2 stycznia 1940 roku w okupowanej przez Niemców Warszawie. Jako czteroletni chłopiec przeżył Powstanie Warszawskie najpierw na Woli, a później na Starówce. Po upadku powstania trafił z matką do niemieckiego obozu koncentracyjnego. Gdy jako małe dziecko opuszczał płonącą Starówkę, martwił się tym, że w objętym pożarem domu palą się jego zabawki. Z obozu dla warszawiaków w Pruszkowie rodzina trafiła do obozu koncentracyjnego w Gross Rosen. Ojca zamordowano w Saksenhausen, babcia zginęła w Ravensbrücken. Obóz przeżyła jedynie matka oraz ciotka, która przetrzymała pobyt w tym samym obozie w Ravensbrücken. Obóz pracy, w którym przebywała matka wraz z małym Zbyszkiem, wyzwolili Amerykanie, ale paradoksalnie tam on dzięki obcowaniu z rosyjskimi dziećmi więzionymi w obozie opanował podstawy rosyjskiego. Resztę zawdzięcza znakomitej rusycystce w liceum.
Podczas nauki w liceum ogólnokształcącym przy ul. Otwockiej na Pradze Zbyszek jak większość jego rówieśników należał do Związku Młodzieży Szkolnej. Zapisał się do ZMP w klasie 10., by już w następnym roku szkolnym, czyli w przełomowym dla Polski roku 1956 zainicjować rozwiązanie tej organizacji w jego szkole. W listopadzie tegoż roku brał udział w wielkiej naradzie młodzieży rewolucyjnej, zwołanej przez redakcję tygodnika "Po prostu" w Sali Kongresowej Pałacu im. Stalina. Tam poznał swą przyszłą żonę Zofię Płoską. Narada ta powołała do życia antystalinowski Rewolucyjny Związek Młodzieży, który wkrótce pod naciskiem nowych władz partyjnych został przekształcony w Związek Młodzieży Socjalistycznej. Zbyszek przezornie do niego nie wstąpił, koncentrując się na działalności w samorządzie uczniowskim. W następnym roku brał udział w protestach młodzieży warszawskiej przeciwko zamknięciu przez władze partyjne tygodnika studenckiego "Po prostu". Gomułka odpowiedział na to pałowaniem młodzieży przez właśnie utworzone do tych celów ZOMO. Do studentów dołączyła młodzież robotnicza i centrum Warszawy stało się areną walk na kamienie z milicją. Pod wpływem tych wrażeń Zbyszek zrezygnował ze studiów prawniczych i w tymże roku 1957 podjął naukę na wydziale fizyki Uniwersytetu Warszawskiego, który ukończył w roku 1964. Po ukończeniu studiów podjął pracę naukową w Instytucie Fizyki Polskiej Akademii Nauk.
Studia na wydziale fizyki podjęła w roku 1959 również jego żona Zofia z Płoskich Romaszewska. Pochodzi ona z zasłużonej dla Polski rodziny, gdyż jej dziadek po kądzieli Ksawery Prauss był senatorem Rzeczypospolitej oraz ministrem oświaty, który wprowadził w Polsce szkolnictwo powszechne. Jego żona Zofia Praussowa była z kolei przez dwie kadencje posłanką na Sejm. Obydwoje działali w niepodległościowej Polskiej Partii Socjalistycznej. Ksawery Prauss zmarł w Polsce niepodległej, Zofia zginęła w niemieckim obozie koncentracyjnym. W czasie okupacji niemieckiej rodzice Zofii Romaszewskiej działali w Armii Krajowej: prof. Stanisław Płoski był kierownikiem Biura Historycznego Komendy Głównej AK, zaś mama brała udział w akcjach plutonu sabotażowo-dywersyjnego "Dysk" (Dywersja i Sabotaż Kobiet).
W październiku 1966 roku Zbigniew Romaszewski zbierał wraz z żoną podpisy pod petycją pracowników naukowych w obronie studenta historii UW Adama Michnika, zawieszonego przez władze uczelniane za jego działalność opozycyjną (Adam Michnik został zawieszony przez rektorat za udział w dyskusji po głośnym odczycie prof. Leszka Kolakowskiego oraz dr. Krzysztofa Pomiana na dziesiątą rocznicę Polskiego Października '56. Obydwu prelegentów po tym odczycie Centralna Komisja Kontroli Partyjnej z tow. Romanem Nowakiem na czele wydaliła z szeregów PZPR, po czym grupa intelektualistów na znak protestu przeciwko tej decyzji oddała swe legitymacje partyjne). W roku 1968 Zbigniew Romaszewski przebywał w Moskwie na rocznym stażu naukowym w Instytucie Fizyki Akademii Nauk, kierowanym przez prof. Prochorowa oraz prof. Basowa. Podczas spotkań naukowych poznał osobiście prof. Andrieja Sacharowa. Tam zobaczył na własne oczy, że Sowieci przegrywają współzawodnictwo ze Stanami Zjednoczonymi nie tylko w dziedzinie gospodarki, ale i badań naukowych.
By odreagować wydarzenia marcowe 1968 roku, Romaszewski po powrocie z Moskwy zorganizował prywatny klub dyskusyjny odbywający posiedzenia w ich mieszkaniu. Udział w dyskusjach politycznych w ramach prac klubu brali tacy wybitni intelektualiści, jak mec. Ludwik Cohn, prof. Edward Lipiński, znany pisarz Jan Nepomucen Miller, Maria Ossowska. Posiedzenia klubu gromadziły po kilkanaście zaprzyjaźnionych z Romaszewskimi osób.

Gdyby nie Ursus i Radom, jadłbyś chleb z marmoladą

W 1976 roku Romaszewscy podpisali jeden z krążących wtedy listów protestacyjnych przeciwko zmianom w konstytucji PRL. Po czerwcowych protestach robotniczych przeciwko podwyżce cen żywności na prośbę fizyków Ludwiki i Henryka Wujców włączyli się w akcję zbierania pieniędzy na represjonowanych przez SB robotników podwarszawskiego Ursusa oraz Radomia. We wrześniu Zbigniew Romaszewski rozpoczął działalność w zorganizowanej przez Mirosława Chojeckiego tzw. grupie radomskiej, niosącej pomoc finansową i prawną szykanowanym przez SB mieszkańcom Radomia. Usiłował czasochłonne wyjazdy do tego miasta autostopem (zamiast pociągiem, by uniknąć zatrzymań przez SB usiłującą uciąć te kontakty) pogodzić z pracą nad rozprawą doktorską w Instytucie Fizyki PAN. Jego żona Zofia prowadziła kartotekę osób represjonowanych w Radomiu.
W tym czasie udało się powołać Komitet Obrony Robotników, złożony z szacownych postaci, z którymi musiały się liczyć władz partyjne z Edwardem Gierkiem na czele. I sekretarz KC PZPR, który był repatriantem z Francji i biegle mówił po francusku, często odgrywał rolę rzecznika Leonida Brieżniewa w kontaktach z władzami francuskimi, musiał więc poskramiać zapędy SB, by nie psuły mu możliwości bywania na paryskich salonach. W skład KOR weszły m.in. osoby biorące udział w pracach koła dyskusyjnego u Romaszewskich, jak prof. Edward Lipiński oraz mec. Ludwik Cohn. Wbrew dzisiejszym stereotypom o lewicowym KOR, jego skład ideowy był bardziej zróżnicowany, gdyż obok zasiadali w nim ludzie różnych orientacji ideowych i światopoglądowych. Gdy po kłótni z Jackiem Kuroniem i Adamem Michnikiem Antoni Macierewicz oraz Piotr Naimski wywalczyli prawo do samodzielnego redagowania opozycyjnego pisma "Głos" w duchu prawicowym i niepodległościowym, jednym z współpracowników pisma został Zbigniew Romaszewski.

Rok 1977 i później

Rok 1977 był ważną cezurą w życiu państwa Romaszewskich. Po zamordowaniu przez SB w Krakowie studenta UJ Stanisława Pyjasa i manifestacjach studenckich z tym związanych władze początkowo aresztowały kilku działaczy KOR, ale następnie po głośnej głodówce opozycjonistów w kościele św. Marcina w Warszawie cofnęły się i ogłosiły amnestię dla ofiar represji w Radomiu i Ursusie. W tych warunkach Komitet Obrony Robotników przekształcił się w Komitet Samoobrony Społecznej KOR. Zbigniew Romaszewski został w październiku członkiem tego komitetu i wkrótce wraz z żoną objął kierownictwo Biura Interwencyjnego KSS KOR. Jako ciekawostkę podam, że jednym ze współpracownikiem tego biura był prawnik z Warszawy Jarosław Kaczyński - przyszły premier rządu i przywódca PiS. Biuro zajmowało się dokumentowaniem przypadków łamania przez władze praworządności oraz wspomaganiem ich ofiar. Według relacji Romaszewskiego, wiele czasu pochłonęła mu sprawa Kazimierza Świtonia - założyciela Wolnych Związków Zawodowych na Górnym Śląsku, okrutnie prześladowanego i więzionego przez SB. Biuro opublikowało w roku 1978 przy współpracy drugoobiegowej Niezależnej Oficyny Wydawniczej NOWa "Dokumenty bezprawia" - kronikę najważniejszych przestępstw popełnionych przez władze PRL.
Na początku 1979 roku pojechał do Moskwy i tam jako przedstawiciel KSS KOR złożył wizytę czołowemu rosyjskiemu dysydentowi - prof. Andriejowi Sacharowowi oraz jego żonie Jelenie Bonner. Prof. Sacharow, który nie pamiętał Romaszewskiego z jego spotkań na sympozjach naukowych w Instytucie Fizyki w Moskwie, najpierw urządził mu egzamin z zakresu najnowszych osiągnięć naukowych w tej dziedzinie. Gdy przekonał się, że jest to autentyczny naukowiec, a nie agent służb specjalnych, zgodził się na rozmowę o podjęciu współpracy pomiędzy opozycją w PRL oraz moskiewskimi kręgami dysydenckimi. Swoje przygody z podróży i pobytu w Moskwie Zbigniew Romaszewski opisał w jednym z biuletynów informacyjnych KSS KOR.
W styczniu 1980 roku KSS KOR powołał Komisję Helsińską, w skład której weszli m.in. prof. Edward Lipiński, mec. Ludwik Cohn oraz mec. Aniela Steinsbergowa. Zbigniew Romaszewski był głównym redaktorem pierwszego dokumentu wydanego pod jej auspicjami - "Raportu o przestrzeganiu praw człowieka i obywatela w PRL", który jesienią tegoż roku został ogłoszony na sesji Konferencji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie i jest znany w Polsce jako Raport Madrycki. Oczywiście ta działalność państwa Romaszewskich nie przebiegała bezkarnie. SB często nachodziła ich mieszkania i zamykała ich w areszcie na przepisowe 48 godzin. W sierpniu 1980 roku podczas strajków robotniczych na Wybrzeżu Zbigniew Romaszewski został aresztowany wraz z grupą działaczy opozycyjnych w mieszkaniu Jacka Kuronia na Żoliborzu. Wyszedł na wolność dopiero po podpisaniu porozumień sierpniowych.

Solidarnościowy karnawał

Po powstaniu Niezależnego Samorządnego Związku Zawodowego "Solidarność" przejął w listopadzie 1980 roku kierownictwo Biura Interwencji i Praworządności Zarządu Regionu Mazowsza na Szpitalnej w Warszawie. Jeszcze wcześniej, bo w październiku 1980 roku obronił pracę doktorską w Instytucie fizyki PAN.
W marcu 1981 roku funkcjonariusze SB pobili Jana Rulewskiego oraz innych działaczy "S" obecnych na sesji Wojewódzkiej Rady Narodowej w Bydgoszczy. Działo się to podczas manewrów wojsk Układu Warszawskiego pod kryptonimem "Sojuz 81". Związek odpowiada na to czterogodzinnym powszechnym strajkiem ostrzegawczym i zapowiada dalsze kroki. Romaszewski, choć jest przeciwnikiem kursu na konfrontację z władzami, uważa, że należy podjąć strajk generalny. Lech Wałęsa idzie jednak na kompromis z władzami.
7 maja wybucha incydent w Otwocku. Tłum sprowokowany brutalną postawą kilku milicjantów chce ich zlinczować. Adamowi Michnikowi, Zbigniewowi Romaszewskiemu oraz Janowi Walcowi udaje się jednak powstrzymać tłum, przemawiając ludziom do rozsądku. 27 czerwca Romaszewski zostaje członkiem Prezydium Zarządu Regionu Mazowsza, zaś w październiku zostaje członkiem Komisji Krajowej Związku.

Tu radio "Solidarność"

Gdy 13 grudnia władze wprowadziły stan wojenny, Zbigniew Romaszewski nie dał się złapać SB, jak wielu jego kolegów związkowych i działał nadal w konspiracji (w jego mieszkaniu natomiast zatrzymano i internowano córkę Agnieszkę Romaszewską - działaczkę Niezależnego Zrzeszenia Studentów na UW). Już w lutym 1982 roku wraz z żoną podjął działania mające uruchomić tajne radio "Solidarność". Pierwszą audycję nadano 12 kwietnia podczas świąt Wielkanocy przy pomocy nadajnika skonstruowanego przez Ryszarda Kołyszkę. W charakterze spikera wystąpiła Zofia Romaszewska. Radio było słyszalne w całej Warszawie i audycja stała się natychmiast wielkim wydarzeniem w kręgach opozycyjnych. W kolejnych miesiącach takich audycji było kilkanaście.
8 maja została utworzona konspiracyjna Regionalna Komisja Wykonawcza mazowieckiej "S" w składzie: Zbigniew Bujak, Zbigniew Janas, Wiktor Kulerski oraz Zbigniew Romaszewski.
Jako działacz warszawski Zbigniew Romaszewski nawiązał również współpracę z niezależną od RKW strukturą związkową, jakim był Międzyzakładowy Robotniczy Komitet "Solidarności". 7 czerwca wziął udział w przygotowaniu akcji, która odbije się głośnym echem w całym kraju - w uwolnieniu Janka Narożniaka - głośnego działacza warszawskiej "S", postrzelonego przez patrol na Żoliborzu i pilnowanego przez SB w szpitalu MSW na Wołoskiej. Kilkuosobowa grupa MRKS z Adamem Borowskim na czele wywiozła Janka na oczach pilnujących go SB-eków ze szpitala w siną dal.
5 lipca SB wtargnęła do konspiracyjnego lokalu, w którym przebywali Romaszewscy. Zbigniew uciekł im - jak stał - w kapciach, natomiast łupem łapsów stała się Zofia Romaszewska. Według relacji podziemnego tygodnika "Mazowsze", ubole ścigali go, ale nadaremno. Ostatecznie schwytano go 29 sierpnia. W lutym 1983 roku odbył się proces Radia "Solidarność". Na ławie oskarżonych zasiedli Romaszewscy oraz jeszcze siedmioro współpracowników. 17 lutego zapadły wyroki: Zbigniew i Zofia Romaszewscy otrzymali odpowiednio 4,5 oraz 3 lata więzienia. Jak gdyby tego było mało, władze wytoczyły jeszcze sprawę sądową członkom KSS KOR Jackowi Kuroniowi, Adamowi Michnikowi, Henrykowi Wujcowi oraz Zbigniewowi Romaszewskiemu. Na szczęście dla nich sprawę sądową przerwano ze względu na amnestię ogłoszoną 22 lipca 1984 roku.

Nadal w obronie praw człowieka

Po opuszczeniu więzienia Z. Romaszewski usiłował powrócić do pracy naukowej w Instytucie Fizyki PAN, skąd zwolniono go w roku 1983. Władze centralne Akademii uniemożliwiły mu jednak ponowne zatrudnienie. Koledzy fizycy załatwili mu zatrudnienie w Instytucie Fizyki Uniwersytetu Jagiellońskiego w charakterze redaktora pisma naukowego "Acta Physica Polonica". Łączył pracę zawodową z kierowaniem reaktywowaną w podziemiu Komisją Interwencji i Praworządności NSZZ "Solidarność". Komisja ta, odtworzona 10 grudnia 1986 roku na polecenie Lecha Wałęsy, nadal dokumentowała przypadki represji oraz pomagała ich ofiarom. Gdy w roku 1988 znowu przez Polskę przetoczyły się strajki robotnicze, Komisja organizowała pomoc dla strajkujących załóg robotniczych. W sierpniu tegoż 1988 roku członkowie Komisji oraz działacze ruchu "Wolność i Pokój" zorganizowali w kościele w krakowskich Mistrzejowicach I Międzynarodową Konferencję Praw Człowieka, która zgromadziła około 1200 uczestników. Wcześniej, bo w roku 1987, Zbigniew i Zofia Romaszewscy otrzymali nagrodę Praw Człowieka fundacji "Aurora" przy Uniwersytecie Stanford w Kalifornii.
We wrześniu 1988 roku Zbigniew Romaszewski wszedł w skład Krajowej Komisji Wykonawczej NSZZ "S", zaś w grudniu Lech Wałęsa powołał go na członka Komitetu Obywatelskiego. Chociaż był przeciwnikiem "okrągłego stołu", brał udział w jego obradach w Warszawie (6 lutego - 5 kwietnia 1989 roku) w podzespole do spraw reformy prawa i sądów. Jak wyznał po latach, nie podobał mu się sposób zorganizowania tego spotkania rządzącej partii oraz opozycji solidarnościowej, ale zdawał sobie sprawę, że to właśnie "okrągły stół" zakończył PRL.
Podczas wyborów czerwcowych 1989 roku został wybrany po raz pierwszy senatorem. Pod tym względem jest rekordzistą, gdyż w ostatnich wyborach został wybrany po raz siódmy do senatu, w tym po raz drugi z ramienia Prawa i Sprawiedliwości.
W 1992 roku zgłosił projekt ustawy dekomunizacyjnej, nie uchwalonej niestety przez parlament. Dziś uważa, że płacimy koszty społeczne tamtej decyzji: odrodziła się hydra układów, opartych głównie na dawnych służbach specjalnych i wspierających się na starych środowiskach postkomunistycznych. Spowodowało to także, że dawni ubecy mają teraz czterokrotnie wyższe emerytury niż ludzie, których oni w PRL prześladowali.
Jako niezmienny przewodniczący senackiej komisji praw człowieka i praworządności miał Zbigniew Romaszewski stały wgląd w społeczne skutki transformacji ustrojowej. Wiedza ta podyktowała mu gorzkie słowa o III RP: "Wybudowana w ciągu 16 lat Polska rządów oligarchicznych, Polska dyskryminująca większość społeczeństwa, Polska niesprawiedliwa wobec tych, którzy wywalczyli demokrację kosztem poświęceń i wyrzeczeń, Polska promująca cwaniactwo, egoizm i chciwość jest tworem, na który się nie godzę".
Dziś przekonuje się, że prawdziwa cnota nie pozostanie bez kary. Platformerska większość w senacie traktuje go najwyraźniej jako żywy wyrzut sumienia i dlatego długo opierała się jego obecności we władzach senatu. To co oni nazywają konfliktowością - jest po prostu przywiązaniem do ideałów, którym Zbigniew Romaszewski był wciąż wierny, zawsze służąc Polsce i Polakom.

Antoni Zambrowski
artykuły najnowsze | wywiady z autorem | o autorze | felietony TV | o mojej książce |