PUBLICYSTYKA ANTONIEGO ZAMBROWSKIEGO

Zawłaszczone święto

(14.05.2008 źródło ASME)

"To jest nasze święto" - wołali podczas stanu wojennego oraz w następnych latach komunistycznej dyktatury polscy związkowcy manifestujący wbrew pałkom ZOMO w dniu 1 maja na ulicach polskich miast. I istotnie, święto 1 maja jest tradycyjnym świętem polskiego świata pracy. Gdy w III Rzeczypospolitej raz po raz rozlegają się głosy na prawicy, by zrezygnować z obchodzenia tego dnia i skupić się na świętowaniu kolejnych rocznic Konstytucji 3 maja, dowodzą one jedynie smutnego faktu, że nasze prominentne wykształciuchy nie znają ojczystej historii. Rzecz bowiem w tym, że święto 1 maja wpisuje się jak najbardziej w dzieje polskich walk o niepodległość.

Zostało ono wprowadzone w cywilizowanym świecie uchwałą I Paryskiego Kongresu Międzynarodówki Socjalistycznej jako święto solidarności świata pracy w lipcu 1889 roku i obchodzono je po raz pierwszy już w roku następnym.
W tych obchodach od samego początku brali udział polscy robotnicy w Warszawie oraz we Lwowie (do ówczesnej stolicy Rosji Petersburga święto to dotarło pod wpływem obchodów warszawskich dopiero w następnym, 1891 roku). W roku 1892 obchody święta 1 maja przemieniły się w Łodzi w trwające przez kilka dni krwawe starcia z carską policją. Ku zaskoczeniu polskich socjalistów, łódzcy robotnicy zademonstrowali w tych dniach swój polski patriotyzm, śpiewali polskie pieśni narodowe i wywarli przez to wielki wpływ na postawę poważnej części socjalistów w zaborze rosyjskim. W wyniku tego przełomu powstała niepodległościowa Polska Partia Socjalistyczna, zawiązana pod przewodnictwem żarliwego patrioty Bolesława Limanowskiego na zebraniu paryskim w listopadzie 1892 roku. Dokładniej mówiąc, powołano Zarząd Zagraniczny Socjalistów Polskich, ale był to przełom ideowy w kierunku ogłoszenia programu walki o niepodległość kraju. Po nim nastąpiło w następnym już roku powołanie PPS w zaborze rosyjskim oraz akces Józefa Piłsudskiego do tej konspiracji. Odtąd obchodzenie święta 1 maja kojarzy się z obozem niepodległościowym z Józefem Piłsudskim na czele.
Oczywiście święto 1-majowe obchodzili w zaborze rosyjskim również internacjonaliści spod znaku SDKPiL, którzy po przewrocie bolszewickim w listopadzie 1917 roku dołączyli (z różnymi wprawdzie zastrzeżeniami) do Międzynarodówki Komunistycznej. Po najeździe bolszewickim na niepodległą Polskę w lecie 1920 roku zostali oni skompromitowani jako obca agentura.
W okresie przedwojennym związkowcy regularnie obchodzili święto pracy 1 maja. Jak opowiadali mi przedwojenni pracownicy Zakładów Wytwórczych Urządzeń Telefonicznych "Komuna Paryska" na warszawskim Kamionku, gdzie pracowałem za młodu, zwyczajowo na pochód chodzili robotnicy z warsztatów, zaś urzędnicy z biura nader rzadko. Pochód był oczywiście legalny (ale nie było "czerwonej kartki" w kalendarzu, dzień 1 maja nie był świętem państwowym! - przyp. ASME). Nielegalni komuniści usiłowali dołączyć tego dnia do pochodu legalnego, co napotykało na opór antykomunistycznej części manifestacji, a zwłaszcza jej straży. Dochodziło nieraz do starć, a nawet strzelaniny. Znany emigracyjny historyk Izaak Deutscher w swym wywiadzie o 40-leciu KPP wspominał obserwowany na własne oczy incydent, kiedy socjalistyczna straż strzelała do usiłującej dołączyć do ich pochodu kolumny komunistycznej z maszerującym na czele posłem Adolfem Warskim-Warszawskim. Było to na placu Teatralnym w Warszawie w 1928 roku.
Czystki stalinowskie lat 30. zlikwidowały nielegalną w II RP Komunistyczną Partię Polski, więc ostatnie obchody święta 1 maja w przedwojennej Polsce przebiegały bez zakłóceń. W czasie okupacji niemieckiej obchody 1-majowe były wyłącznie "nur für Deutsche", natomiast po sowieckim "wyzwoleniu" obóz niepodległościowy mógł obchodzić owo święto jedynie w celach więziennych. Monopol na świętowanie mieli komuniści (Na terenie okupowanej Rzeczypospolitej dzień 1 maja został ustanowiony świątecznym dniem "państwowym" przez okupantów w obu okupacjach - niemieckiej i sowieckiej. Potem, gdy okupacja sowiecka objęła przesunięte terytorium RP, polscy kolaboranci sowieckich okupantów "podtrzymali tradycję" na nim, na Kresach, obecnie pod zarządem Republiki Białoruskiej i Republiki Ukrainy, 1 maja został ustanowiony państwowym dniem świątecznym przez władze Białoruskiej Socjalistycznej Republiki Związkowej i Ukraińskiej Socjalistycznej Republiki Związkowej - przyp. ASME). Ponieważ zapędzali oni ludzi na swe pochody, powstała tradycja bojkotowania tego święta jako narzuconego przez Moskwę.
Powstanie po Sierpniu 1980 roku wielkiego chrześcijańskiego ruchu "Solidarności", głoszącego w dodatku hasła patriotyczne, wniosło jednak w tę sprawę rozdwojenie. NSZZ "Solidarność" usiłował odzyskać zawłaszczone przez komunistów święto ludzi pracy, zwłaszcza, że ten dzień został ogłoszony również przez Kościół katolicki świętem św. Józefa robotnika. Odtąd zaczynaliśmy obchody mszą świętą w kościele. W roku 1983 była to katedra św. Jana na Starym Mieście. Wciąż mam ją w oczach wypełnioną przez szukające schronienia przed Kiszczakowymi zbirami kobiety i sterty pogubionych na progu damskich pantofli. W następnych latach zbieraliśmy się w kościele św. Stanisława Kostki i po mszy podejmowaliśmy bardziej lub mniej udaną próbą uformowania pochodu solidarnościowego. Do przeszkadzających nam ZOMO-wców wołaliśmy zgodnie z prawdą: "To jest nasze święto!". Pamiętam też obchody w Warszawie 1 maja w roku 1989, kiedy pochód "Solidarności", prowadzony przez Maćka Jankowskiego - jednego z przywódców podziemnej mazowieckiej "S", przewyższał wielokrotnie urzędowy pochód partyjny.
W III RP panował już w tym względzie pluralizm. Komuniści przemianowali się w SLD, ale ich właściwym świętem wbrew zapominalskim wykształciuchom nadal pozostaje 22 lipca. Natomiast święto 1 maja powinno być obchodzone jako polskie święto na równi ze świętem 3 maja, 15 sierpnia oraz 11 listopada.
Tym bardziej, że lewica broni dziś nie tyle interesów świata pracy, ile praw mniejszości seksualnych i etnicznych. Obrona interesów świata pracy pozostaje domeną ludzi oddanych społecznej doktrynie Kościoła.

Antoni Zambrowski
artykuły najnowsze | wywiady z autorem | o autorze | felietony TV | o mojej książce |