PUBLICYSTYKA ANTONIEGO ZAMBROWSKIEGO

Wolne wybory w Rosji


(29.11.2008 źródło ASME)

W dzisiejszej Rosji odbywają się wolne wybory! Ale nie prezydenta czy parlamentu, lecz symbolu Rosji - jej historycznej twarzy. Do głosowania namawia się nawet obywateli Ukrainy, Kazachstanu, Armenii, Tadżykistanu, Azerbejdżanu.

Historycy z Rosyjskiej Akademii Nauk wytypowali 500 wybitnych postaci z dziejów Rosji i zaproponowali telewidzom wybór spośród nich najwybitniejszej postaci. Kandydowali koryfeusze z różnych dziedzin życia społecznego: nauki, sztuki, literatury, medycyny. Nie zabrakło dostojników państwowych różnych epok, carów, premierów, sławnych wojskowych. Oddano ponad 44 miliony głosów, dzięki czemu do półfinału zakwalifikowało się 50 kandydatów. Trafili do tego grona bohaterscy marszałkowie Związku Radzieckiego Gieorgij Żukow oraz marszałek dwóch narodów Konstanty Rokossowski, autor sowieckiego programu kosmicznego Siergiej Korolow i urodzony w rosyjskim mieście Kaługa z polskich rodziców Konstanty Ciołkowski - pierwszy autor obliczeń trajektorii lotów rakiet kosmicznych.

Dwunastu finalistów

Do finału weszło dwanaście postaci: wyniesiony na ołtarze średniowieczny książę Nowogrodu Aleksander Newski, car Iwan Groźny, car Piotr I, cesarzowa Katarzyna II, jej generalissimus Aleksander Suworow, największy z poetów rosyjskich Aleksander Puszkin, car Aleksander II, wybitny pisarz Fiodor Dostojewski, światowej sławy chemik Dymitr Miendielejew, premier Rosji Piotr Stołypin, premier bolszewickiego rządu Włodzimierz Lenin oraz komunistyczny dyktator Związku Sowieckiego Józef Stalin. Jest to lista ułożona chronologicznie - po Stalinie nikt do finału się nie przebił. Ani zwany sumieniem Rosji prof. Andriej Sacharow - ojciec sowieckiej bomby wodorowej i zarazem najbardziej głośny obrońca praw obywatelskich, ani światowej sławy pisarz Aleksander Sołżenicyn - autor "Archipelagu GULAG" i laureat nagrody Nobla. Nie dano szansy nawet pierwszemu kosmonaucie Jurijowi Gagarinowi ani autorowi jego sukcesu - szefowi programu kosmicznego prof. Siergiejowi Korolowowi. A celem imprezy jest wszak wytypowanie postaci, która zjednoczy wokół siebie wszystkich Rosjan.
Listę finalistów prezentowaną na ekranie mego telewizora również otwiera św. Aleksander Newski, ale drugi na niej jest Piotr I, zaś trzeci tow. Stalin. Kolejność na oficjalnej liście zależy od liczby oddanych na daną postać głosów i to mówi nam wiele o stosunku zwyczajnych Rosjan do swych bohaterów. Chemik Miendielejew (poz. 4) wyprzedza generalissimusa Suworowa (poz. 5), zaś pisarz Dostojewski cesarzową Katarzynę, ale car Iwan Groźny (poz. 8) zebrał więcej głosów niż największy z poetów rosyjskich Puszkin (9.). Później jest Lenin, car Aleksander II oraz zamykający listę premier Stołypin.
Stosunek zwyczajnych Rosjan do postaci historycznych z dziejów Rosji jest wynikiem obecnej polityki historycznej państwa, realizowanej przede wszystkim w oświacie i mediach elektronicznych. Poza genialnym chemikiem i dwoma geniuszami literatury mamy samych dostojników państwowych i jednego wojskowego, który przeszedł do historii dzięki zbrojnym podbojom Katarzyny II. Polakom się - jak wiadomo zapisał w pamięci - dzięki krwawej rzezi podwarszawskiej Pragi, o czym zwyczajni Rosjanie po prostu nie wiedzą. W rosyjskich podręcznikach wręcz przeciwnie mogą przeczytać, że był wielkim humanistą dbającym o ludność cywilną. Tak czy owak jest symbolem imperialnej polityki Rosji. Rzecz znamienna, że do finału nie przebił się jeden z podwładnych Suworowa feldmarszałek książę Michaił Goleniszczew-Kutuzow, który obronił Rosję w wojnie z Napoleonem. Obrona Ojczyzny mniej jest zatem ceniona w pamięci powszechnej niż podboje.
W pamięci zbiorowej wyżej są też notowani władcy trzymający swych poddanych twardą ręką, jak Piotr I, Katarzyna II oraz Iwan Groźny niż car Aleksander II, który uwolnił chłopów pańszczyźnianych od poddaństwa i dał społeczeństwu rosyjskiemu sprawiedliwe i niezależne sądownictwo, oparte na wyrokach ławy przysięgłych. Polacy mogą mieć żal do cara Aleksandra II za krwawe stłumienie Powstania Styczniowego, ale dla Rosji był to władca o przydomku "Oswoboditiel", czyli wyzwoliciel (ostatni car Rosji Mikołaj II, dziś wyniesiony przez Cerkiew na ołtarze, zasłużył na przydomek "Krwawy"). Jakże mało się zmieniła Rosja od czasów, gdy krytycznym okiem opisywał ją współczesny Puszkinowi Adam Mickiewicz. ("Biedny narodzie, żal mi twojej doli, znasz tylko jeden heroizm - niewoli")!

Telewizyjne debaty

Spośród dwunastu nie zawsze świętych symboli świętej Rusi telewidzowie mają wybrać jedną postać. W kolejnych programach niedzielnych w RTR "Planeta" odbyły się debaty na temat zalet i wad poszczególnych kandydatów, reprezentowanych przez rzeczników wybranych z rosyjskich elit politycznych i intelektualnych. Ponieważ kandydatów w finale jest dwunastu, reprezentuje ich również dwunastu polityków i intelektualistów. Na przewodniczącego jury wyznaczono (za zgodą zebranych) znanego aktora i reżysera Nikitę Michałkowa, ponieważ wyreżyserował film o posiedzeniu ławy przysięgłych, w którym zagrał również rolę przewodniczącego 12-osobowego jury.
Odbyły się już cztery posiedzenia dyskusyjne. W niedzielę 5 października na pierwszym posiedzeniu jury prawosławny metropolita smoleński i kaliningradzki Kiriłł promował św. Aleksandra Newskiego. W następną niedzielę 12 października cara Piotra I promował Wiktor Czernomyrdin - były szef "Gazpromu" oraz premier rządu federalnego Rosji, dziś - ambasador Rosji w Kijowie. W niedzielę 19 października odbyła się telewizyjna debata o Stalinie - promotorem tej postaci był gen. Walentin Wariennikow. O Stalinie mówił, jak gdyby nie było uchwał XX i XXII zjazdu KPZR i zdemaskowania zbrodni stalinowskich. Kolejne niedzielne posiedzenie 26 października dotyczyło mniej kontrowersyjnej postaci, gdyż genialnego rosyjskiego chemika Dymitra Miendielejewa, którego promował prof. Siergiej Kapica ze sławnej dynastii naukowej.
Omawianie kandydatury generalissimusa Aleksandra Suworowa przeniesiono z następnej niedzieli na wtorek 4 listopada, kiedy Rosja obchodziła nowe święto Jedności Narodowej ku czci rocznicy wypędzenia Polaków z Moskwy w 1612 roku. Wskutek zbiegu okoliczności dla Polaków jest to rocznica krwawej rzezi Pragi przez żołdaków tegoż Aleksandra Suworowa. Laudację ku czci tego bohatera narodowego Rosji wygłosił przewodniczący (odpowiednik naszego marszałka Senatu) Rady Federacji Siergiej Mironow - przywódca lewicowego stronnictwa "Sprawiedliwa Rosja", poparty w zachwycie nad tą postacią przez wszystkich dyskutantów.
Następna dyskusja odbyła się ponownie w niedzielę 9 listopada br. Tym razem przedstawiciel Rosji w NATO Dmitrij Rogozin promował wielkiego pisarza rosyjskiego Fiodora Dostojewskiego.
Uczestnicy jury zabierają głos popierając lub krytykując promowanego tego dnia kandydata, następnie biorą udział w tajnym głosowaniu. Karty wyborcze złożone w depozycie zostaną przechowane aż do ogłoszenia wyników powszechnego głosowania w sprawie imienia Rosji.
Tak czy owak warto śledzić tok tej debaty ideowo-politycznej, zastępującej w Rosji wolne wybory parlamentarne czy prezydenckie. Rosjanie widzą przecież, jak przebiegają wybory w Stanach Zjednoczonych i jak do ostatniej chwili nie wiadomo, kto w nich zwycięży. Mimo woli porównują to z wyborami po rosyjsku, w których nie ma żadnej zagadki. Przypuszczam, że przynajmniej część społeczeństwa rosyjskiego też chciałaby wybierać bez odgórnej podpowiedzi - tak jak to czynią teraz Amerykanie - swego prezydenta oraz swoje władze parlamentarne czy też samorządowe. Najwidoczniej więc pracujący dla Kremla tzw. technolodzy polityczni namawiają ich, by w ramach rekompensaty wybrali w wolnych powszechnych wyborach tzw. imię Rosji czyli jej symbol osobowy. Zawszeć lepszy rydz niż nic.

Antoni Zambrowski
artykuły najnowsze | wywiady z autorem | o autorze | felietony TV | o mojej książce |