PUBLICYSTYKA ANTONIEGO ZAMBROWSKIEGO

W służbie niepodległości


(19.11.2008 źródło ASME)
Pamiętam scenę z czasów stanu wojennego po mym uwolnieniu z internowania w więzieniu w Białołęce. Przechodząc przez Krakowskie Przedmieście, zajrzałem do kościoła seminaryjnego pw. św. Józefa, w którym początkowo zbierało się duszpasterstwo internowanych, prowadzone przez ks. dr Jana Sikorskiego. Zobaczyłem tam Wojciecha Ziembińskiego, jak namawiał do czegoś pewnego młodzieńca, który energicznie się przed tym bronił. Gdy sokole oczy pana Wojtka wypatrzyły mnie przy wejściu do kościoła, zawołał do mnie donośnym głosem: "Panie kolego, pan tu pozwoli!". Gdy podszedłem bliżej, głosem nie znoszącym sprzeciwu oznajmił, że mamy przenieść złożony tu wielki wieniec z szarfami o barwach krzyża Virtuti Militari do katedry św. Jana, gdzie bywa więcej wiernych i więcej ludzi go zobaczy. Po Krakowskim Przedmieściu i po placu Zamkowym przechodziły liczne patrole ZOMO, ale panu Wojtkowi to zupełnie nie przeszkadzało. Wzięliśmy więc razem ów wieniec i na przekór patrolom przenieśliśmy go krok za krokiem do katedry. Za nami szła gromada pań śpiewających stale koło krzyża z kwiatów ułożonego obok kościoła akademickiego św. Anny. Zapewne znały pana Wojtka z widzenia i samorzutnie stworzyły mu asystę. Szczęśliwie obeszło się bez spałowania i odprowadzenia na pobliski komisariat MO, gdzie 12 maja 1983 roku zatłuczono na śmierć Grzesia Przemyka. Pamiętam, że po zaniesieniu wieńca spotkaliśmy na placu ks. Stanisława Małkowskiego i pan Wojtek z dumą poinformował go o wykonanym zadaniu.

Taki on był. Zawsze znalazł sposobność do publicznego zademonstrowania uczuć patriotycznych i zupełnie nie liczył się z ryzykiem okazywania ich w warunkach PRL.

Niepokorny wobec władzy

Wojciech Ziembiński urodził się 22 marca 1925 roku w Gniewie na Pomorzu, dzięki czemu przez 14 lat korzystał z życia w niepodległej Rzeczypospolitej, której przez całe życie pozostał wierny. Podczas okupacji niemieckiej podjął współpracę z niepodległościowym podziemiem zbrojnym w organizacjach "Pobudka" oraz "Walka". Ponieważ tego było mu mało, wybrał się przez Niemcy dalej na zachód, by przedostać do Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie. W lipcu 1942 roku został aresztowany przez hitlerowców i trafił do obozu w Karlsruhe, a następnie na roboty przymusowe w Nadrenii. Wyzwolony przez zachodnich aliantów, w 1945 roku przedostał się do Wielkiej Brytanii i dopiął swego, bo wstąpił do polskiego wojska. Do kraju wrócił w roku 1947. Studiował prawo na uniwersytecie w Toruniu, skąd go relegowano za protest przeciwko zdejmowaniu krzyży w salach wykładowych, a następnie na Uniwersytecie Warszawskim.
Po raz kolejny podpadł po śmierci Józefa Stalina w marcu 1953 roku, ponieważ nie chciał brać udziału w nakazanych przez komunistów obchodach żałobnych. Za tę zbrodnię został usunięty z pracy w Spółdzielni Wydawniczej "Czytelnik". Udało mu się zaczepić w dzienniku "Słowo Powszechne", wydawanym przez kolaborujące z władzami komunistycznymi Stowarzyszenie PAX, ale po uwięzieniu przez komunistów we wrześniu 1953 roku księdza prymasa Stefana Wyszyńskiego odszedł stamtąd oburzony tym, że kierownictwo PAX nie protestuje na łamach gazety przeciwko takiemu bezprawiu.
Gdy w Polsce rozpoczęła się "odwilż" po stalinowskich "mrozach", podejmuje prace w dyskusyjnym Klubie Krzywego Koła na Starym Mieście, grupującym opozycyjne środowiska intelektualistów warszawskich, zaś po przełomie październikowym 1956 roku i powrocie ks. Prymasa S. Wyszyńskiego do stolicy - w powołanym właśnie Klubie Inteligencji Katolickiej. Niestety, popaździernikowa "odwilż" nie trwała zbyt długo i władze komunistyczne zamknęły 1 lutego 1962 roku Klub Krzywego Koła. Wówczas Wojciech Ziembiński zaprosił niepokorną część dyskutantów do swego mieszkania, organizując w ten sposób pierwszy salon polityczny o charakterze opozycyjnym, co więcej - niepodległościowym. Władze komunistyczne odwzajemniły mu się po pewnym czasie, osadzając go w 1965 roku na cztery miesiące w areszcie śledczym, w więzieniu mokotowskim. Jak relacjonował tę sprawę jego ówczesny obrońca mecenas Jan Olszewski, SB usiłowała wrobić go w aferę dewizową, wykorzystując okoliczność, że był on sąsiadem pewnego handlującego potajemnie dolarami starszego pana. Podczas przeszukania mieszkania u klepiącego ustawicznie biedę pana Wojtka znaleziono jednego dolara, co stało się pretekstem do aresztowania go i uwięzienia. Skończyła się cała sprawa wyrokiem skazującym, ale z zawieszeniem kary.
W czasie wydarzeń marcowych 1968 roku Wojciech Ziembiński skorzystał z nadarzającej się okazji i publicznie skrytykował gomułkowską kampanię antysemicką, za co został wyrzucony z pracy w "Interpressie". Usunięty z redakcji "Naszej Ojczyzny", musiał podjąć pracę zarobkową w piśmie sportowym "Lekka Atletyka". Już po obaleniu Gomułki wskutek krwawych rozruchów na Wybrzeżu w grudniu 1970 roku, w lecie 1971 roku ponownie napytał sobie biedy, ponieważ na obozie harcerskim wykorzystał gawędę przy ognisku dla propagowania zalet granicy wschodniej II Rzeczypospolitej, ustalonej w traktacie ryskim po zwycięskiej wojnie z bolszewikami w 1921 roku. Za podważanie sojuszu ze Związkiem Rad został przez sąd w Piszu skazany na rok pozbawienia wolności w zawieszeniu (w kręgach opozycyjnych żartowano: wyrok piski o traktat ryski).

Przywracanie pamięci

W latach 70. zainicjował zwyczaj zamawiania mszy świętych w intencji marszałka Józefa Piłsudskiego oraz marszałka Edwarda Rydza-Śmigłego, dowódców ZWZ i AK gen. Grota-Roweckego i Leopolda Okulickiego, bohaterskich Orląt Lwowskich itp. Wymagało to konspiracyjnego wykonywania ogłoszeń i nocnego ich naklejania w przeddzień nabożeństwa (aby uniknąć zrywania przez służby komunistyczne). Do wykonywania tych czynności umiał pan Wojtek znaleźć odpowiednie grono współpracowników. W swych wspomnieniach podyktowanych red. Ewie Polak-Pałkiewiczowej, b. premier Jan Olszewski przyznaje się do nocnego naklejania ogłoszeń o mszy świętej w intencji dostojników II Rzeczypospolitej oraz przywódców Polski Podziemnej (zabezpieczała go przy tej robocie własna małżonka). Stwierdza on expressis verbis: "W naszym środowisku organizowanie obchodów rocznic było zasługą Ziembińskiego. (...) A jednak od tej prostej, z pozoru wręcz prymitywnej formy, zaczęła się odbudowa tego, co już w latach 70-tych zaowocowało ożywieniem - w masowej skali - świadomości i tradycji patriotyczno-niepodległościowej".
W latach 70. Wojciech Ziembiński stał się niezmiennym uczestnikiem niemal wszystkich inicjatyw opozycyjnych. Gdy władze partyjne z Edwardem Gierkiem na czele podjęły prace nad projektem zmian w konstytucji PRL, grupa opozycyjnych intelektualistów podpisała 5 grudnia 1975 roku tzw. List 59 zawierający krytykę tych poczynań. Jednym z sygnatariuszy był Wojciech Ziembiński. Gdy w czerwcu 1976 roku w odpowiedzi na ogłoszoną przez rząd podwyżkę cen żywności robotnicy w całym kraju przeprowadzili w swych zakładach pracy strajk protestacyjny, zaś w podwarszawskim Ursusie, Radomiu i Płocku doszło do manifestacji, brutalnie spacyfikowanych przez ZOMO, w obronie maltretowanych robotników wystąpiło 14 intelektualistów, zawiązując z inicjatywy Antoniego Macierewicza oraz Piotra Naimskiego Komitet Obrony Robotników. Jednym z członków-założycieli KOR był Wojciech Ziembiński. Ogłosili oni 23 września 1976 roku Apel do społeczeństwa i władz PRL. 26 marca 1977 roku na konferencji prasowej dla dziennikarzy zagranicznych ogłoszono w Warszawie deklarację w sprawie ratyfikacji przez władze PRL międzynarodowych praw człowieka i obywatela. Deklarację podpisał właśnie powołany Ruch Obrony Praw Człowieka i Obywatela. Jednym z sygnatariuszy apelu oraz członków-założycieli Ruchu Obrony był Wojciech Ziembiński. On też podjął się redagowania wraz z Kazimierzem Januszem oraz Leszkiem Moczulskim wydawanego w drugim obiegu poza zasięgiem państwowej cenzury opozycyjnego pisma "Opinia". 10 lutego 1979 roku z jego inicjatywy powołano Komitet Porozumienia na rzecz Samostanowienia Narodu, który wydawał pismo "Rzeczpospolita". Pismo redagował Wojciech Ziembiński.

Ku niepodległości

W dniu Święta Niepodległości 11 listopada tegoż roku działacze Ruchu Obrony Andrzej Czuma, Wojciech Ziembiński, Józef Janowski oraz Bronisław Komorowski poprowadzili masową manifestację patriotyczną przy Grobie Nieznanego Żołnierza w Warszawie, za co zostali skazani pod pretekstem demonstracyjnego okazywania lekceważenia najwyższych wartości i interesów narodowych na kary od jednego do trzech miesięcy aresztu (pan Wojtek odsiedział pełne trzy miesiące, na które skazał go sędzia Andrzej Kryże). Pamiętam radosne powitanie go na wolności pod kościołem księży jezuitów na Starym Mieście.
Po strajkach sierpniowych 1980 roku i utworzeniu NSZZ "Solidarność" zażądał od władz komunistycznych uwolnienia więźniów politycznych. Chodziło głównie o uwolnienie działaczy KPN z Leszkiem Moczulskim na czele. Jako współpracownik Krajowej komisji Porozumiewawczej związku "S" zorganizował 9 maja 1981 roku I zjazd Komitetów Obrony Więźniów Politycznych. Dzięki tej akcji i staraniom Episkopatu Leszek Moczulski został urlopowany z więzienia, ale wobec nacisku władz sowieckich po kilku tygodniach ponownie aresztowany i organa ścigania PRL posadziły go na ławie oskarżonych w procesie kierownictwa KPN.
Wraz z Antonim Macierewiczem Wojciech Ziembiński powołał 27 września 1981 roku Kluby Służby Niepodległości, zaś 11 listopada zorganizował wielką manifestację patriotyczną pod Grobem Nieznanego Żołnierza, wspartą sesją naukową "Ku niepodległości".

Poległym na Wschodzie

Po wprowadzeniu stanu wojennego ścigany był listem gończym. Aresztowany w kwietniu 1982 roku, został zwolniony po siedmiu miesiącach ze względu na bardzo zły stan zdrowia. W podziemiu powołał ugrupowanie niepodległościowe Kongres Solidarności Narodu. W 1984 roku przy kościele św. Karola Boromeusza na Powązkach, gdzie proboszczem był ks. prałat Stefan Niedzielak, ufundował granitowy Krzyż "Poległym na Wschodzie", wmurowany w zewnętrzną ścianę kościoła. Wraz z ks. Niedzielakiem podjął tam budowę Sanktuarium Poległych i Pomordowanych na Wschodzie (Była to kontynuacja ich wspólnej inicjatywy stawiania krzyży i usypania kopca ku czci poległych żołnierzy Korpusu Ochrony Pogranicza, podjętej jeszcze w 1978 roku. Krzyże i kopiec zostały jednak usunięte potajemnie przez SB). Za karę 20 stycznia 1989 roku ks. prałat Stefan Niedzielak został zamordowany w swym mieszkaniu na plebanii ciosem karateki przez nieznanego sprawcę z wiadomego urzędu. Wojciech Ziembiński w tym czasie przebywał na leczeniu za granicą, dzięki czemu w Paryżu 16 i 17 czerwca 1988 roku zwołał Kongres Narodów Europy Środkowo-Wschodniej podbitych przez ZSRR.
Wojciech Ziembiński negatywnie potraktował porozumienie okrągłego stołu na wiosnę 1989 roku i kwestionował politykę "grubej kreski" wobec komunistów. W 1990 roku poparł kandydaturę Lecha Wałęsy na prezydenta RP, ale po obaleniu 4 czerwca 1992 roku rządu Jana Olszewskiego, zawiedziony polityką prezydenta, popierał program lustracji i dekomunizacji. Domagał się całkowitego zerwania z porządkiem prawnym PRL i przywrócenia ustawodawstwa II Rzeczypospolitej. Był inicjatorem budowy pomnika Poległych i Pomordowanych na Wschodzie, odsłoniętego uroczyście przy jego udziale 17 września 1995 roku.
Mimo ciężkiej, nieuleczalnej choroby wciąż był pełen inicjatyw społecznych. W ostatnich swych latach mógł oddychać tylko dzięki respiratorowi. Zmarł w Warszawie 13 stycznia 2001 roku. Pozostawił jako testament postulat przywrócenia porządku prawnego II Rzeczypospolitej. 23 września 2006 roku został pośmiertnie odznaczony przez prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego Krzyżem Wielkim Orderu Polonia Restituta.
Antoni Zambrowski
artykuły najnowsze | wywiady z autorem | o autorze | felietony TV | o mojej książce |