PUBLICYSTYKA ANTONIEGO ZAMBROWSKIEGO

W krzywym zwierciadle rosyjskich środków przekazu, reminiscencje z czasu ostatnich wyborów

(06.08.2008 źródło ASME)

By się przekonać, komu w polskich wyborach parlamentarnych kibicują rosyjskie środki przekazu, wystarczyło obejrzeć wiadomości w rosyjskiej telewizji. Transmitowany przez moją kablówkę drugi kanał moskiewskiej TV RTR Planeta na ogół nie rozpieszcza swych telewidzów informacjami z Polski. Musi się u nas wydarzyć jakiś kataklizm przyrodniczy na skalę wykraczającą poza normę europejską, by w programie wiadomości mignęła kilkuminutowa informacja z Polski.

Tym razem do Warszawy przybyła specjalna korespondentka Jekatierina Zorin. Ta przystojna dziennikarka o tlenionych krótkich włosach na co dzień przebywa w Rydze lub Tallinie i stamtąd raczy rosyjskich telewidzów mrożącymi krew informacjami o rusofobii Bałtów. Z Warszawy przez kilka dni nadawała korespondencje tchnące nadzieją, iż polscy wyborcy w głosowaniu odwołają obrzydliwych Kaczyńskich i wybiorą nowy - bardziej sprzyjający Rosji rząd z Donaldem Tuskiem i Aleksandrem Kwaśniewskim na czele. Przy sposobności opowiadała, w jaki straszny kanał wpakowali Polskę owi bracia Kaczyńscy: wskaźniki spadają, emigracja zarobkowa rośnie, zaś inflacja - jak się wyraziła po rosyjsku - "zaszkaliwajet", czyli sięga pułapu. Zapomniała biedna, że w Rosji inflacja jest nieporównywalnie wyższa niż u nas i stanowi przedmiot troski rządu oraz samego prezydenta W. Putina. Po zademonstrowaniu tryumfujących platformersów w noc ogłoszenia wyników wyborczych i konfetti sypiących się na głowę Donalda Tuska pani Katia zniknęła z ekranu. Znowu nie ma Polski w wiadomościach telewizyjnych.

"Wriemia Nowostiej"

By sprawdzić wrażenia rosyjskich dziennikarzy z naszych wyborów, zajrzałem więc do internetu. Dość duży wybór omówień korespondencji moskiewskich gazet codziennych dostarczyli dziennikarze PAP. 19 października br. red. Jerzy Malczyk poinformował (przytaczam bez skrótów): ">Wriemia Nowostiej< jako jedyny spośród największych dzienników rosyjskich publikuje w piątek materiał zapowiadający niedzielne wybory parlamentarne w Polsce".
Moskiewska gazeta zauważa, że "podobnie jak podczas poprzednich wyborów dwa lata temu, już na starcie na czoło wysforowali się dwaj główni rywale". "Obaj wywodzą się z prawej strony sceny politycznej. Jest to PiS, konserwatywna partia braci (Lecha i Jarosława) Kaczynskich, próbująca wszelkimi metodami administracyjnymi zachować władzę, oraz czołowa opozycyjna liberalna partia PO, której przewodzi Donald Tusk" - wyjaśnia "Wriemia Nowostiej". Tu warto przerwać relację i uprzytomnić polskim czytelnikom, że w warunkach rosyjskich istnieje popularne określenie "administratiwnyj riesurs" oznaczający bezpośrednie ingerowanie władzy centralnej lub lokalnej w przebieg kampanii wyborczej lub / oraz jej wyniki. Takie rzeczy w Rosji stanowią niestety normę, zaś w Gruzji lub na Ukrainie wywołały rewolucje zbuntowanych wyborców, zakończone zwycięstwem prezydentów Micheila Saakaswilego oraz Wiktora Juszczenki. Polscy wyborcy zdają sobie sprawę z tego, że rosyjska gazeta informująca o stosowaniu przez PiS metod administracyjnych mija się bezczelnie z prawdą, ale nie wiedzą o tym jej rosyjscy czytelnicy.
Dalej red. Jerzy Malczyk relacjonuje: "Dziennik podkreśla, że mimo zaciekłej krytyki ze strony opozycji i odpowiedzialności za rozpad koalicji rządowej, partia władzy prawie przez całą kampanię nieznacznie prowadziła". Dopiero teledebaty - zdaniem gazety - przyniosły klęskę premiera Kaczyńskiego.
Tu znowu przerwiemy relację dla komentarza, iż w warunkach rosyjskich określenie "partia władzy" nie oznacza stronnictwa sprawującego, jak u nas, rządy dzięki wsparciu większości parlamentarnej, lecz ugrupowanie trwale rządzące i swym aparatem zrośnięte z aparatem administracyjnym, jak to było w Rosji za rządów prezydenta Jelcyna i jest za rządów prezydenta Putina. Taka partia nie daje się zwyczajnie odepchnąć od władzy dzięki głosom wyborców, lecz odpowiednio ustawia wybory, by je wygrać. Z sytuacją w Polsce nie ma to nic wspólnego, o czym świadczy sam wynik wyborów. Tego również nie zrozumie zwyczajny czytelnik moskiewskiej gazety.

Radość we wszystkich gazetach

Jeśli w piątek tylko jedna gazeta moskiewska dostrzegła nadchodzące wybory parlamentarne w Polsce, to we wtorek pisały o nich wszystkie najważniejsze dzienniki. Wszystkie też wyrażały swą satysfakcję z porażki PiS i premiera Jarosława Kaczyńskiego. W innych sprawach te gazety mogą się ze sobą różnić, w sprawie oceny wyborów w Polsce zachowywały dość podobne stanowiska. Wypowiadane opinie nie zawsze były wewnętrznie spójne. Popularna w czasach sowieckich moskiewska gazeta "Izwiestija" (co po polsku oznacza wiadomości bądź komunikaty), dziś tuba koncernu gazowego "Gazprom", w korespondencji Ksenii Fokin donosi z tryumfem o porażce braci Kaczyńskich wybijając tytuł: "Blizniec-krig nie udałsja", co jest żartobliwą przeróbką wojskowego terminu "blitz-krieg" w neologizm "blizniec-krieg" czyli wojnę prowadzoną przez bliźniaków. "Porażka PiS ucieszyła nie tylko znaczną część Polaków" - pisze z satysfakcją autorka - "ale i kierownictwo Unii Europejskiej. Przez 15 miesięcy swoich rządów bliźniaki zrazili do siebie elektorat, tworząc w kraju atmosferę podejrzliwości, politycznych prześladowań oraz skandali". Rosyjski czytelnik pani Ksenii nie dowie się z jej korespondencji, że rzekomo zraziwszy sobie elektorat PiS zdołał pomnożyć o 2/3 liczbę swych wyborców oraz że owe "polityczne prześladowania" zyskałyby sympatie zwyczajnych Rosjan, gdyż godziły w aferzystów na rządowych stanowiskach. Praktycznie każde zdanie z jej korespondencji wymagałoby sprostowania.
"Wszystkie błędy Kaczyńskich Tusk zamienił w swe zwycięstwo" - relacjonuje dalej Ksenia Fokin. "On już przyrzekł naprawić stosunki zarówno z UE, jak i z Rosją". I z właściwą sobie logiką dodaje: "Co się tyczy Rosji, to nie należy oczekiwać poważnych zmian w polskiej polityce. Rzecz w tym, że jak i większość wybranych do parlamentu posłów, przywódcy Platformy Obywatelskiej zbudowali swą karierę polityczną na antyrosyjskiej retoryce. Rusofobia stała się w Polsce czynnikiem polityki wewnętrznej".
Na marginesie warto zaznaczyć, że w odróżnieniu od autorki artykułu dostojnicy Rosyjskiej Federacji zadeklarowali nadzieję na poprawę stosunków rosyjsko-polskich dzięki zwycięstwu Donalda Tuska w wyborach parlamentarnych. Przewodniczący Komisji Spraw Zagranicznych Rady Federacji (drugiej izby rosyjskiego parlamentu), senator Michaił Margielow oświadczył - według relacji agencji Interfax - że są nadzieje na normalizacje stosunków między Moskwą a Warszawą. Margiełow wypowiadał się we wtorek 23 października pod ewidentnym wrażeniem wywiadu udzielonego w przeddzień przez Donalda Tuska dla "Rossijskiej Gaziety". "Jedno z najważniejszych zadań polskiej polityki zagranicznej w najbliższym czasie - oświadczył przyszły polski premier - to poprawa relacji pomiędzy Moskwą a Warszawą". I dodał: "Gotów jestem zrobić wiele, aby nasze stosunki stały się znacznie lepsze niż są dzisiaj". "Wiedząc, iż po obu stronach przeważają emocje, wierzę, że sygnały o woli poprawy stosunków, które Platforma Obywatelska wysyła naszym sąsiadom, zostaną prawidłowo zrozumiane". Senator Margiełow tak skomentował tę wypowiedź: "Tusk zaznaczył, że będzie to trudne. Rzeczywiście, problemów w stosunkach rosyjsko-polskich przy Jarosławie Kaczyńskim nagromadziło się wiele, a ich likwidacja będzie wymagać czasu".
Jeszcze bardziej dobitnie ujął to Władimir Żyrinowski na konferencji prasowej w Petersburgu: "Tusk szedł na wybory z polityką poprawy stosunków z Rosja, zaś Polacy poparli tę linię". Wicemarszałek Dumy Państwowej z ramienia kierowanej przez siebie nacjonalistycznej Liberalno-Demokratycznej Partii Rosji nie szczędził słów krytyki braciom Kaczyńskim i przy sposobności Polakom: "Bracia sami wszystko popsuli. To był polski ekstremizm. Anglia ma futbol i królową, Niemcy - Mercedesa, Ameryka - dolara, zaś Polska nie ma nic i dlatego jest zakompleksiona. Na tym zagrali bracia Kaczyńscy". Władimir Żyrinowski nie jest zbyt lotny, ani wyedukowany, ale ma jedną zaletę - mówi szybciej, niż pomyśli.

"Izwiestija" i "Nowyje Izwiestija" unisono o Polsce

Na zakończenie chciałbym przytoczyć opinię dziennika założonego przeciwko gazecie "Izwiestija" przez jej dawnych dziennikarzy w proteście przeciwko wrogiemu przejęciu redakcji. Gazeta nazywa się "Nowyje Izwiestija". Mimo to korespondencja z Polski nie odbiegała od ustalonych standardów i nie szczędziła oszczerstw pod adresem braci Kaczyńskich. Na uwagę zasługuje okoliczność, że jej autor Wiktor Szańkow wysłał ją na dwa tygodnie przed dniem głosowania. Zamieścił on w niej m.in. ciekawostkę, iż według krążących w Polsce wieści pozbawiona kredytów bankowych na kampanię wyborczą "Samoobrona" finansowana była potajemnie przez rosyjskie służby specjalne. PiS, zdaniem korespondenta, nie może darować "Samoobronie" stałych zabiegów Andrzeja Leppera o poprawę stosunków z Rosją. W następnym wierszu red. Szańkow cytuje deklaracje Donalda Tuska o konieczności naprawy stosunków z Niemcami i Rosją kosztem ograniczenia wpływu Waszyngtonu na polskie sprawy. Trzeba przyznać, że nie szczędząc krytyki Prawu i Sprawiedliwości, autor przytacza na zakończenie wypowiedź warszawskiej nauczycielki pani Agnieszki Mnich, że będzie głosowała jedynie na Kaczyńskich. "Nareszcie wzięli się oni za łapowników, złodziei i innych, skorumpowanych przedsiębiorców. Jeśli pójdę głosować, to tylko na nich". No cóż, dzięki choć za jedno słowo prawdy.

Antoni Zambrowski
artykuły najnowsze | wywiady z autorem | o autorze | felietony TV | o mojej książce |