PUBLICYSTYKA ANTONIEGO ZAMBROWSKIEGO

Śmierć poety

(16.11.2008)
W nocy z 3 na 4 września 1985 roku w specjalnym łagrze KGB na Uralu słynącym jako mordownia więźniów politycznych zginął wybitny poeta ukraiński Wasyl Stus. Miał on poważne widoki na uzyskanie literackiej nagrody Nobla właśnie w tym roku. Wybitny pisarz niemiecki Heinrich Boll - laureat literackiej nagrody Nobla z 1972 roku oraz były prezes międzynarodowego Pen Klubu wysunął kandydaturę Wasyla Stusa do tej nagrody i publicznie oświadczył, że spodziewa się przyznania mu tego wyróżnienia już 24 października.

Zamordowany, by nie otrzymał Nobla

Ukraińscy dysydenci podejrzewali więc, że poetę zamordowano, aby zapobiec kolejnemu międzynarodowemu afrontowi wobec Kremla (tak na Kremlu odebrano przyznanie nagrody Nobla Borysowi Pasternakowi, Aleksandrowi Sołżenicynowi oraz Czesławowi Miłoszowi). Szefowie KGB dobrze wiedzieli, że nie ma pośmiertnej nagrody Nobla.
Urodzony w 1938 roku Wasyl Stus był poetą uznanym nie tylko w kraju ojczystym - na Ukrainie, ale w wielu krajach poza granicami Związku Sowieckiego. Przez władze więzienne był traktowany jako niebezpieczny recydywista, gdyż przed obozem na Uralu był więziony przez pięć lat w Mordowii, a następnie przez trzy lata przebywał na zesłaniu na Kołymie. Zwolniony w sierpniu 1979 roku, został ponownie aresztowany 14 maja 1980 roku podczas tzw. olimpijskiej czystki. Olimpiada w Moskwie spowodowała zakrojone na szeroką skalę polowanie na dysydentów. Ponieważ niektóre imprezy sportowe przeniesiono do Kijowa, również tam prowadzono aresztowania elementów antyradzieckich. Bezpośrednią przyczyną aresztowania Stusa był jego akces do ukraińskiej Helsińskiej Grupy obserwującej przestrzeganie praw człowieka. Za te zbrodnię otrzymał on kolejne dziesięć lat obozu o zaostrzonym reżymie i w listopadzie 1980 roku trafił do mordowni w Kucino na środkowym Uralu. Termin "mordownia" nie jest lada ozdobnikiem, gdyż spośród 56 więźniów przetrzymywanych tam w okresie od 1 marca 1980 roku do 8 grudnia 1987 roku zmarło ośmiu. Czterej z nich byli członkami ukraińskiej Grupy Helsińskiej: Ołeksa Tychyj (zm. 5 maja 1984 roku), Juryj Łytwyn (zm. 5 września 1984 r.), Walery Marczenko (zm. 4 września 1985 r.) oraz Wasyl Stus. Przypomnijmy, że sekretarzem generalnym KC KPZR był wtedy ojciec sowieckiej "pieriestrojki", głoszący hasła "głasnosti", czyli jawności życia publicznego - Michaił Gorbaczow.

Odciąć od świata

Traktowanie znanego w świecie ukraińskiego poety w kazamatach KGB stanowi jawne zaprzeczenie głoszonych oficjalnie haseł. Podczas pierwszej swej odsiadki w obozie w Mordowii Wasyl Stus wiele przemycał na wolność z napisanych w obozie wierszy. Tym razem administracja czyniła wszystko, by to mu uniemożliwić. Powołany jeszcze za Leonida Brieżniewa oraz ówczesnego szefa KGB Jurija Andropowa, obóz w Kucino był od razu pomyślany jako antidotum na takie przejawy niesubordynacji. Litewski więzień tego obozu, skazany za udział w partyzantce antysowieckiej w oddziale "leśnych braci" Balis Gajauskas, opowiadał, że gdy przewożono go wraz z pierwszą grupą dysydentów z obozu w Mordowii na Ural, zapytał naczelnika obozu Niekrasowa, dokąd są wysyłani. Ów odpowiedział z przekąsem: "Tam, skąd nie będziecie pisali". Mimo to Wasyl Stus kilkakrotnie przemycił swe wiersze z obozu. Wydano je na Zachodzie po ukraińsku w zbiorku jego wierszy zatytułowanym "Z obozowego zeszytu". Balis Gajauskas uważa, że Wasyl Stus zapracował na swą męczeńską śmierć, przemycając wiersze z obozu.
Następnie Wasyl Stus napisał zbiór około 300 wierszy zatytułowany "Ptak duszy" oraz przetłumaczył na ukraiński z niemieckiego 11 elegii Rainera Marii Rilkego. Wszystko to zaginęło, skonfiskowane przez KGB podczas przeszukań celi.
Stus znał kilka języków europejskich. Współwięzień Stusa, znany dysydent ukraiński Wasyl Owsijenko zdołał ukryć przetłumaczony przez niego z angielskiego na ukraiński znany wiersz Rudyarda Kiplinga "If" i następnie przemycić go na wolność. W swych wspomnieniach o Wasylu Stusie przytacza on opinię Michaliny Kociubińskiej, że twórczość tego poety przypomina drzewo o przyciętej koronie. Postawmy kropkę nad i: tę koronę przycięli walczący z kulturą ukraińską rosyjscy czekiści.

Zmarł wskutek szykan więziennych

Okoliczności śmierci poety do dziś nie zostały wyjaśnione. Jego wymienieni wyżej poprzednicy zmarli, przewiezieni do obozowego szpitalu, Stus zmarł lub został zabity w celi. Od początku 1983 roku poddawany był nieustannym szykanom i represjom. Zabierano mu wiersze, nawet tłumaczenia znanych i prawnie obojętnych poezji obcojęzycznych, za protesty pakowano do karca. W lutym 1983 roku trafił za karę do pojedynczej celi na cały rok. W lecie 1985 roku szykany administracji sięgały szczytu. Stusowi przypisano świadomie przewinienie współwięźnia - rosyjskiego pisarza Leonida Borodina. W czasie ciszy nocnej pilnujący na wieżyczce strażniczej żołnierz głośno śpiewał, więc Borodin zadzwonił na "klawisza", by poprosić o zwrócenie uwagi hałasującemu, że przeszkadza spać. Następnego dnia za zakłócenie ciszy nocnej wtrącono do karca na 15 dni i nocy Bogu ducha winnego Stusa. Borodin specjalnie wybrał się do naczelnika obozu majora Żurawkowa, by wyjaśnić mu bezpodstawność czepiania się Stusa. Tamten miał najwyraźniej inne instrukcje i kary nie odwołał.
27 sierpnia 1985 roku Stusowi zupełnie bezpodstawnie zarzucono wylegiwanie się w dzień na pryczy. W rzeczywistości klawisz zwrócił mu jedynie uwagę, że czytając na stojąco książkę, oparł się łokciem o pryczę. Za wyssaną z palca przewinę otrzymał ponownie 15 dni karca. W odpowiedzi ogłosił on głodówkę protestacyjną. Noce w tym czasie na Uralu były zimne, zaś więźnia wpakowano do karca bez swetra. Prowadzący głodówkę marzną nawet w cieple. Głodujący w znak protestu przeciwko bezprawnym szykanom marzł więc poczwórnie. 2 września klawisze znowu mieli jakieś pretensje do Stusa, co słyszeli pracujący w sąsiednich celach więźniowie. W przeddzień zgonu 3 września Stus prosił o lek na serce, ale klawisz odparł, że nie ma lekarza. Wówczas Estończyk Enn Tarto sam poprosił lekarza Pcielnikowa o lek dla Stusa i ten mu go przekazał. 4 września Stus nie odpowiedział wbrew zwyczajowi na pozdrowienia przekazane mu z korytarza przez znanego ukraińskiego dysydenta Lewkę Łukjanienkę. Natomiast do jego celi cichcem weszło całe obozowe naczalstwo.
Wdowa Walentyna Popieluch otrzymała wkrótce urzędowe zawiadomienie o śmierci męża i przybyła wraz z przyjaciółką Ritą Dowhań oraz synem Dmitrem, który otrzymał w tym celu przepustkę z jednostki wojskowej w Moskwie. 7 września major Dołmatow przyprowadził ich na świeży grób na miejscowym cmentarzu.

Zbyt dużo wiedzieli

Naczelnik obozu, mjr Żurawkow zmarł w dziwnych okolicznościach w 10 dni po zgonie Stusa. Jak gdyby ktoś zadbał, by wiedzę o zleceniodawcach śmierci poety zabrał wraz ze sobą do grobu. Zresztą mjr Dołmatow również nie pożył zbyt długo, bo w wieku 46 lat zmarł 24 lutego 1989 roku i został pochowany niedaleko mogiły swej ofiary. Walczący wtedy o niepodległość Ukrainy Ruch za perebudowu ogłosił Wasyla Stusa męczennikiem za wolność kraju.
Dziś współwięźniowie poety otwarcie rozważają różne warianty zamordowania go owej wrześniowej nocy. Powiadają, że dziwnym trafem siedzący wraz z nimi dawny kryminalista rosyjski Boris Romaszow, uznany przez sąd sowiecki za przestępcę politycznego, opowiadał różne wersje przyczyn śmierci Stusa. Miał on w swoim czasie konflikt ze Stusem i usiłował uderzyć go śrubokrętem. Stus przyjął postawę obronną i tamten się wycofał. Innym jednak razem uderzył on tym narzędziem Balisa Gajauskasa i poważnie go zranił w klatkę piersiową. Administracja obozowa nie wytoczyła mu sprawy o usiłowanie zabójstwa, lecz ograniczyła się skazaniem go na odsiadkę w karcu. Charakterystyczne, że wdzięczny KGB-owiec zanosił mu tam gorącą herbatę. Sapienti sat (mądremu wystarczy) - jak mawiali starożytni Rzymianie.
Tak czy owak, w niewyjaśnionych do tej chwili okolicznościach zmarł w sile wieku w rosyjskim więzieniu wybitny poeta ukraiński i Ukraina straciła szansę na swego literackiego Nobla. Wieńczy Wasyl Stus długą listę wybitnych literatów ukraińskich, zamordowanych przez władzę sowiecką. Tamci jednak zginęli w czystkach stalinowskich, zaś Stus zginął w dobie pieriestrojki z ręki do dziś hołubionego na Zachodzie reformatora Michaiła Gorbaczowa.

Antoni Zambrowski
artykuły najnowsze | wywiady z autorem | o autorze | felietony TV | o mojej książce |