PUBLICYSTYKA ANTONIEGO ZAMBROWSKIEGO

Rosyjskie obchody bolszewickiego mordu

(19.09.2008 źródło ASME)

W tym roku Rosja obchodzi uroczyście 90. rocznicę bolszewickiego mordu na rodzinie ostatniego cara Mikołaja II. W pierwszym roku swego panowania bolszewicy wymordowali całą rodzinę cesarską - obok cara i cesarzowej Aleksandry oraz gromadki ich dzieci, wszystkich braci i kuzynów z rodziny panującej. W warunkach wojny domowej w Rosji, jaką bolszewicy rozpętali, decydując się po zwycięskim zamachu stanu na początku listopada 1917 roku na ogłoszenie wyborów do parlamentu (Konstytuanty), a następnie po przegraniu tych wyborów - na jego rozpędzenie po jednym zaledwie dniu obrad, każdy żyjący członek rodziny monarchy mógł zostać sztandarową postacią kontrrewolucji.

Kara śmierci bez wyroku sądowego

Rodzinę carską rozstrzelano bez żadnego wyroku sądowego w piwnicy domu inż. Ipatjewa w Jekaterynburgu, pozostałych członków rodziny panującej w różnych miejscach Rosji, gdzie ich dopadli mordercy. Niektórzy zginęli jeszcze okrutniejszą śmiercią, wrzuceni żywcem do szybu kopalnianego i obrzuceni później granatami.
Dziś ta bolszewicka zbrodnia została w Rosji potępiona, zaś car oraz jego żona zostali wyniesieni na ołtarze jako męczennicy za wiarę przez Rosyjską Cerkiew Prawosławną. Na miejscu domu inż. Ipatjewa, zburzonego przez Borysa Jelcyna na rozkaz Kremla w czasach, gdy był on sekretarzem KPZR we Swierdłowsku, dziś znowu noszącym tradycyjną nazwę Jekaterynburga, wzniesiono cerkiew prawosławną pod wezwaniem krwi męczenników (dosłownie: cerkiew na Krwi). Borys Jelcyn już jako prezydent Rosji brał osobiście udział w uroczystym pogrzebie znalezionych po latach szczątków rodziny carskiej w tradycyjnym miejscu pochówku Romanowych w Twierdzy św. Piotra i św. Pawła w Petersburgu.
W tym roku ponownie obchodzono uroczyście rocznicę mordu, odprawiając w całej Rosji msze przebłagalne oraz procesje wiernych. Śp. Aleksander Sołżenicyn wzywał przed laty Rosję do pokuty za grzechy i można by sądzić, że przynajmniej część jego rodaków odezwała się na jego wezwanie, bijąc się pobożnie w piersi. Patrząc z satysfakcją na nadawane przez moskiewską TV obrazy takiej pokuty, mam mimo wszystko powody do refleksji.

Inne ofiary terroru również upominają się o modlitwę

Po pierwsze, wbrew temu co pisał ostatnio w swym internetowym piśmie młody stalinowiec Michał Nowicki - mord na rodzinie carskiej nie jest jedynym przejawem bolszewickiego okrucieństwa z czasów wojny domowej. Ten mord jest jedynie jego symbolem. Wojna domowa była pełna okrucieństw popełnianych przez obydwie strony konfliktu. O okrucieństwach tzw. białych uczono młodzież w sowieckich szkołach. Dziś historycy rosyjscy ujawniają przerażające szczegóły o okrucieństwie na białych, czyli przeciwnikach komunizmu z różnych stronnictw rosyjskich popełnionych nie tylko przez Czerezwyczajkę, ale i wszelakie formacje zbrojne bolszewików. Już po zdobyciu Krymu bolszewicy z węgierskim komunistą Belą Kunem na czele wymordowali tysiące bezbronnych ludzi, którzy zawierzyli ich słowu, że represji nie będzie. Wymordowano nawet rannych i chorych żołnierzy pozostawionych przez barona Wrangla w krymskich szpitalach. Ci wszyscy pomordowani również zasługują na pamięć i modlitwę.

Zbrodnie Stalina przewyższają winy samodzierżawia, ale nie przekreślają ich

Po drugie, budzi zdziwienie jednostronne traktowanie panującej pary jako wyłącznie męczenników. Co innego rodzina cesarska, zwłaszcza nieletnie dzieci monarchy. Ale car Mikołaj II i współrządząca wraz z nim cesarzowa Aleksandra ponoszą odpowiedzialność za straszne rzeczy, które działy się podczas ich panowania. A była to władza absolutna - samodzierżawie. Gdyby car dał Rosji konstytucję, a w jej ramach rząd odpowiedzialny przed parlamentem, nie byłby odpowiedzialny za całe zło, jakie istniało za jego panowania w imperium rosyjskim. Zarówno Mikołaj jak i jego pochodząca z Niemiec małżonka za swoje czyny powinni byli stanąć przed sądem. Lew Trocki - osławiony przywódca komunistyczny - przymierzał się do roli publicznego oskarżyciela tej pary. Inni przywódcy bolszewiccy - Lenin, Jakow Swierdłow oraz Grigorij Zinowjew zignorowali jego argumenty i polecili zamordowanie całej rodziny cesarskiej bez sądu. Nie wymazuje to jednak win cara i cesarzowej. Oczywiście zbrodnie Mikołaja II, przezwanego przez poddanych Krwawym, są niczym w porównaniu ze zbrodniami Stalina, ale to nie przekreśla w naszych oczach winy cesarskiej pary.

Władze Rosji nie aprobują uroczystości ku czci ofiar Stalina

Ostatnio na Ukrainie obchodzono rocznicę straszliwego głodu, wywołanego przez Stalina w 1932 roku. Zmarły wtedy miliony chłopów na Ukrainie i prezydent Wiktor Juszczenko zabiegał, by światowa opinia publiczna uznała to jako ukraiński holokaust. Wywołało to protesty w Rosji, m.in. Aleksandra Sołżenicyna, który podkreślał, że stalinowski sztuczny głód zabił też miliony chłopów na Powołżu oraz Północnym Kaukazie. Wyjaśnijmy, że Stalin forsował eksport zboża na Zachód w warunkach wielkiej depresji gospodarczej w świecie, kiedy zboże było tak tanie, że aby podnieść ceny - palono lub topiono w morzu tysiące ton ziarna. W myśl zasady, że rząd się wyżywi, zabierano chłopom sowieckim ostatnie zapasy, by za uzyskany w eksporcie psi grosz zakupić dodatkowe maszyny i wykonać nierealistyczny plan industrializacji. Rzecz w tym, że niepodległa Ukraina obchodzi uroczyście rocznice Hołodomoru, zaś władze rosyjskie nie kwapią się do takich obchodów w Rosji. Poza tym Aleksander Sołżenicyn zarzucając Ukraińcom pomijanie rosyjskich ofiar stalinowskiego głodu, sam przeoczył katastrofalne skutki demograficzne głodu w Kazachstanie, który dosłownie zdziesiątkował autochtoniczną ludność tego kraju. Kości zmarłych z głodu Kazachów leżały na przestrzeni setek kilometrów wzdłuż trasy kolei żelaznej - opowiadał przejeżdżający w owym czasie tamtędy świadek historii. Inny opowiadał mrożącą w żyłach krew historię o parze Kazachów, która przeżyła przednówek, gotując z trupa swego dziecka bulion. Do ludożerstwa dochodziło zresztą i w Rosji, i na Ukrainie (opowiadali mi o tym moi koledzy podczas studiów w Moskwie). Pozostaje dziękować Panu Bogu za to, że Polska dzięki zwycięstwu nad nawałą bolszewicką w sierpniu 1920 roku uniknęła takiego koszmaru.
Jest to historia przypominająca polsko-rosyjskie spory o Katyń. Zamiast obrażać się na Polaków wciąż czczących swych pomordowanych w Katyniu, Charkowie i Twerze, Rosjanie mogliby na polski wzór czcić swych niezliczonych rodaków pomordowanych w czasie stalinowskich czystek lat 30. Niestety, rządzący w Rosji czekiści nie chcą pielęgnować pamięci milionów swoich ofiar.
I ostatnia refleksja nasuwająca się Polakowi rozważającemu rosyjskie dzieje. Ród Romanowych rządził Rosją przez trzy stulecia. Na inaugurację tych rządów rzuca cień publiczna egzekucja malutkiego synka Maryny Mniszchówny Iwana. Bogobojny car Michaił nie chciał już żadnych nowych samozwańców, więc kazał publicznie powiesić synka Samozwańca II. Dziecko było zbyt lekkie, by zwyczajnie w kilka sekund udusić się w pętli, toteż długo dyndało na stryczku i płakało. Rosyjscy historycy unikają przypominania tej koszmarnej sceny. Czy śmierć małego Aleksego Romanowa od bolszewickiej kuli w piwnicy nie była karą Opatrzności za tamten mord?

Antoni Zambrowski
artykuły najnowsze | wywiady z autorem | o autorze | felietony TV | o mojej książce |