PUBLICYSTYKA ANTONIEGO ZAMBROWSKIEGO

Program prometejski albo antypolska manipulacja w moskiewskiej TV

( 7.08.2008 źródło ASME)

Oglądałem ostatnio w moskiewskiej telewizji RTR Planeta program poświęcony antyrosyjskiej polityce II Rzeczypospolitej, prowadzonej w sojuszu z III Rzeszą. Jest to interesujący zabieg propagandowy, jeśli się uwzględni, że to właśnie Rosja carska dokonała w sojuszu z dwoma państwami niemieckimi rozbioru Polski, zaś Polska niepodległa upadła pod wspólnymi ciosami Niemiec hitlerowskich oraz Związku Sowieckiego we wrześniu 1939 roku. Rosyjski telewidz oglądający z wypiekami na twarzy treść filmu nie ma oczywiście o tym pojęcia.

Tematem był program prometejski marszałka Józefa Piłsudskiego, ograniczony wszelako do działań szpiegowskich i dywersyjnych, koordynowanych przez II Oddział Sztabu Generalnego WP. Ponieważ w TV moskiewskiej przy takich opracowaniach propagandowych obowiązuje zasada "co złe - to nie my, Rosjanie", widz nie może zrozumieć, skąd się bierze taka antyrosyjska pasja w Polakach. Nie powiedziano ani słowa, że Józef Piłsudski był bohaterem walk niepodległościowych przeciwko okupującej przez dwa stulecia ziemie polskie Rosji i że traktował on inne gnębione przez Rosję narody jako naturalnych sojuszników Polski w jej walce wyzwoleńczej. Stąd Gruzini w Wojsku Polskim po sowieckim najeździe na niepodległą Gruzję w 1921 roku.
W pewnym momencie pada zdanie, że Piłsudski podjął walkę zbrojną ze wszystkimi sąsiadami Polski, co dla niezorientowanego w dziejach Polski telewidza brzmi jak oskarżenie. Autorzy programu nie mówią ani słowa, że Polska powstała z niebytu w listopadzie 1918 roku i problem jej granic był całkiem otwarty.
W filmie zabierają głos trzej Polacy. Jednym jest znakomity nasz reżyser Krzysztof Zanussi, który w miarę swych możliwości broni polskich racji wbrew wciskanym telewidzom antypolskim mitom. Mówi w dodatku po rosyjsku, więc miałem możliwość wysłuchania jego argumentacji, którą w pełni aprobuję. Cóż z tego, kiedy po każdej jego wypowiedzi jest on dezawuowany przez nieznanego nikomu młodego historyka rosyjskiego, prostującego jego wypowiedzi w odpowiadającym autorom kierunku. Pozostali dwaj polscy historycy mówią o wynikach swych unikalnych badań archiwalnych po polsku. Ich wypowiedź jest zagłuszana przez rosyjskie tłumaczenie tak, że nie było możliwości sprawdzenia rzetelności przekładu. Ich wypowiedź została pokrojona na kawałki serwowane dla ilustrowania antypolskich tez programu telewizyjnego. Nie ulega też wątpliwości, iż ich wypowiedzi zostały ustawione w taki sposób, by dowodzili oni wbrew sobie antypolskie oskarżenia.
Najbardziej skandaliczne jest zarzut o współpracy polskiego wywiadu z wywiadem III Rzeszy w walce ze Związkiem Sowieckim. Miało to wynikać z proniemieckiej polityki pułkownika Becka. I znów rosyjski telewidz nie ma pojęcia o tym, że jest to kłamstwo ukute przez sowiecką propagandę, że po dojściu Hitlera do władzy marszałek Piłsudski proponował zachodnim sojusznikom Polski wojnę prewencyjną przeciwko Niemcom, zaś po odrzuceniu tej propozycji prowadził politykę porozumienia zarówno z hitlerowskimi Niemcami, jak i stalinowskim Związkiem Sowieckim. Wbrew twierdzeniom autorów filmu, nie płk Józef Beck knuł wraz z Hitlerem przeciwko Sowietom, lecz Stalin zawarł potajemnie pakt z Hitlerem wymierzony przeciwko Polsce. Wywołał w ten sposób II wojnę światową, której okropności musiały znosić narody Związku Sowieckiego.
Temat wojny autorzy wykorzystują do wypominania różnym narodom, że ich przedstawiciele opowiedzieli się przeciwko Stalinowi po stronie Hitlera. Nie przychodzi im wszelako do głowy myśl, iż przyczyną tego była okoliczność, że podobnie jak Rosja carska - również stalinowski Związek Rad był więzieniem narodów. Mówiąc o kolaboracji z Niemcami i tworzeniu u boku Wehrmachtu jednostek narodowych rekrutowanych z przedstawicieli sowieckich narodów, autorzy filmu dziwnie zapominają o najliczniejszej z tych formacji, czyli o ROA (Rosyjskiej Armii Wyzwoleńczej) gen. Andrieja Własowa. Przypominając Powstanie Warszawskie 1944 roku, mówią oni o Azerach, wspieranych niegdyś przez Polaków, a odwdzięczających się walką przeciwko powstańcom u boku Niemców, ale ani słówkiem nie wspominają o mordercach ludności cywilnej Woli z rosyjskiej formacji kolaboranckiej z spod znaku RONA. Takie bezczelne kłamstwa są wynikiem monopolu Kremla w telewizji moskiewskiej i prowadzonej przezeń per fas et nefas antypolskiej polityki historycznej.
Z tego wypływa nauka dla polskich współuczestników takich projektów, by zawczasu zapewniali sobie wpływ na ogólną wymowę dzieła, w którym uczestniczą. Jeszcze ważniejszy jest wniosek drugi: Polska dyplomacja oraz polskie środki przekazu powinny dawać odpór antypolskiej propagandzie w moskiewskich mediach w taki sposób, by moskiewscy propagandyści nie czuli się kompletnie bezkarni podczas uprawiania propagandy w stylu doktora Goebbelsa.

Antoni Zambrowski
artykuły najnowsze | wywiady z autorem | o autorze | felietony TV | o mojej książce |