PUBLICYSTYKA ANTONIEGO ZAMBROWSKIEGO

Pomnik dla bohaterów

Wciąż nie umiemy w Polsce jak należy czcić bohaterów. Na Podlasiu jest miasteczko, które w czasie sowieckiej okupacji 1939-41 było ośrodkiem polskiego ruchu oporu, odnotowywanego w sprawozdaniach ministerialnych dla centralnych władz partyjnych. Sam szef białoruskiego NKWD Ławrenti Canawa pisał o nim w swych sprawozdaniach do I sekretarza KC komunistycznej partii (bolszewików) Białorusi Pantelejmona Ponomarenki. Tym miasteczkiem jest Jedwabne.

W jego okolicy na bagnach w latach 1939-40 powstała baza partyzancka, która przeszła tam do legendy niczym w Górach Świętokrzyskich Wykus - miejsce postoju mjr. "Ponurego". Po rozbiciu 23 czerwca 1940 roku przez oddziały NKWD oraz Armii Czerwonej na uroczysku Kobielno obozowiska partyzantów i po masowych aresztowaniach uczestników ruchu oporu miejscowi bojownicy nie złożyli broni i zdobyli się na czyn zbrojny o wielkim znaczeniu psychologicznym - na skuteczny zamach w dniu 9 maja 1941 roku na Wasilija Szewielowa - zastępcę szefa NKWD w Jedwabnem. Ten zamach można zdaniem śp. prof. Tomasza Strzembosza porównać do warszawskiego zamachu Kedywu AK na gen. Franza Kutscherę. Taki bowiem miał oddźwięk wśród umęczonej sowieckim terrorem ludności.
Założycielami podziemnej organizacji niepodległościowej byli dwaj miejscowi księża - ks. kanonik Ryszard Szumowski z Jedwabnego oraz ks. Stanisław Cudnik - proboszcz parafii w Burzynie. Obydwaj swą niezłomną postawę przypłacili uwięzieniem i śmiercią w lochach NKWD. Ludność miasteczka Jedwabnego i okolic swą patriotyczną postawę zachowała następnie w latach okupacji niemieckiej oraz w latach wdrażania władzy komunistycznej po II wojnie światowej. Świeciła swym przykładem innym.
Tymczasem przeciętny Polak zapytany o to, co wie o Jedwabnem, odpowie, że jest to miejsce pogromu żydowskiego w lecie 1941 roku. Jest to niestety prawda, a raczej półprawda. Takich krwawych incydentów było wiele podczas letniej ofensywy Wehrmachtu na Związek Rad. O większości wiemy niewiele, gdyż władze sowieckie zadbały o to, by nikt tego nie udokumentował, zwłaszcza na terenach etnicznie rosyjskich. Rozgłosem w świecie się cieszą jedynie pogromy na wielką skalę, jak w Kownie oraz we Lwowie. Ten pierwszy został wywołany przez nacjonalistów litewskich po zakończonym sukcesem wielkim powstaniu antysowieckim, zaś drugi zorganizowali prohitlerowscy nacjonaliści ukraińscy po zdobyciu Lwowa przez Niemców. Oczywiście skala tych pogromów w dużych miastach o licznej ludności żydowskiej znacznie przewyższa liczbę ofiar wśród jedwabińskich Żydów. Mimo to w 40. rocznicę jedwabińskiej tragedii właśnie ona została wydobyta z licznego grona takich zbrodni przez ówczesnego prezydenta RP Aleksandra Kwaśniewskiego i nagłośniona dla politycznej dywersji przeciwko AW"S"-owskiemu rządowi prof. Jerzego Buzka. Obchody były pomyślane nie tyle ku czci pomordowanych Żydów, ile przeciwko Polakom oskarżanym o współudział w hitlerowskich zbrodniach. O tym świadczy pomijanie w obchodach rocznicowych mordu na Żydach w Białymstoku, popełnionym bezpośrednio przez Niemców - bez żadnego współudziału Polaków. Kontrolowane przez postkomunistów środki przekazu elektronicznego nagłaśniały w wyraźnie skoordynowany centralnie sposób mord w Jedwabnem, opisany w kłamliwy sposób w książce prof. Jana Tomasza Grossa pt. "Sąsiedzi". Antypolskie ostrze kampanii propagandowej odczuli najbardziej mieszkańcy samego Jedwabnego, którzy zbojkotowali SLD-owską imprezę rocznicową. Obchody minęły, ale wstyd pozostał. O zasługach mieszkańców miasteczka w tych warunkach nikt by nie pomyślał, gdyby nie odwaga cywilna śp. prof. Tomasza Strzembosza. Nie tylko ośmielił się on prostować w druku kłamstwa prof. J. T. Grossa na temat mordu na jedwabieńskich Żydach, ale i poświęcił całą książkę dziejom antysowieckiej partyzantki w rejonie jedwabieńskim w latach 1939-41.
Z tej książki wyłania się obraz bohaterskiej postawy licznych mieszkańców Jedwabnego oraz mieszkańców okolicznych zaścianków oraz wsi bojkotujących z narażeniem życia sowieckie wybory, demonstrujących przywiązanie do polskości, a przede wszystkim - wspierających polskich partyzantów. Z tej postawy mieszkańcy tego podlaskiego miasteczka mogą być dumni. Dumni możemy być również i my - mieszkańcy innych dzielnic Polski, zwłaszcza sąsiadującego z Podlasiem Mazowsza.
Możemy tę naszą dumę i wdzięczność wyrazić, stawiając na rynku Jedwabnego okazały pomnik ku czci jedwabińskich bohaterów. Należy powołać komitet organizacyjny i wezwać Polaków z całego kraju do nadsyłania pieniędzy na pomnik na konto komitetu. Dobrze by było, gdybyśmy zdążyli z budową pomnika na 17 września 2009 roku - na 70. rocznicę najazdu sowieckiego na walczącą z Hitlerem Polskę, by przy sposobności obchodów rocznicowych uczcić bohaterów stających w obronie Ojczyzny. Dobrze by było obok pomnika w kształcie dużego Krzyża utworzyć w Jedwabnem miejscowe muzeum ruchu oporu przeciwko okupantom sowieckim i niemieckim. Dopiero od upadku PRL mamy możliwość dokumentowania wspomnień uczestników tych walk. Więc czyńmy to. Narody zapominające swą historię przypominają ludzi chorych na amnezję. Uczmy ludzi dumy z Polski na przykładach z życia naszych bohaterów.

01,03,2008 artykuł ukazał się w "Asme"

Antoni Zambrowski
artykuły najnowsze | wywiady z autorem | o autorze | felietony TV | o mojej książce |