PUBLICYSTYKA ANTONIEGO ZAMBROWSKIEGO

Polscy rzecznicy interesów Moskwy


(30.11.2008 źródło ASME)
W niedzielę 23 listopada prezydent Polski prof. Lech Kaczyński przyleciał z Warszawy do Tbilisi, by wziąć udział w kolejnych obchodach "rewolucji róż", czyli zwycięskiego, pokojowego protestu w obronie uczciwych wyborów w Gruzji, który zapewnił władzę prezydentowi Micheilowi Saakaszwilemu.

Wraz z witającym go na lotnisku prezydentem Saakaszwilim udali się w podróż samochodem, by odwiedzić położony na pograniczu z autonomiczną republiką Osetii Południowej obóz dla uchodźców, wspieranych m.in. przez polską pomoc humanitarną. Podczas tej podróży jadący wspólnie w jednym samochodzie prezydenci Gruzji i Polski uzgodnili, że wybiorą trasę koło posterunku rosyjskiej straży granicznej położonego na terytorium gruzińskim poza granicami Osetii Południowej, a więc w miejscu, w którym zgodnie z porozumieniem prezydentów Francji i Rosji posterunków rosyjskich być nie powinno. Gdy sznur samochodów zbliżył się do posterunku, rozległo się kilka wystrzałów. W ten sposób doszło do poważnego incydentu dyplomatycznego o zasięgu międzynarodowym.
Wykonany przez obydwu prezydentów test wykazał, że prezydent Gruzji nie może bezpiecznie podejmować zagranicznych gości na terenie swego kraju ze względu na nielegalną obecność posterunków rosyjskich. Oglądałem jak zwykle TV moskiewską i mogłem zaobserwować łamańce kremlowskiej propagandy w tej niewygodnej dla Rosji sprawy. Prezentacje w TV Planeta przypominały anegdotkę o kumoszce w sądzie w sprawie o pożyczony garnek: "Wysoki Sądzie! Po pierwsze, ja tego garnka wcale nie pożyczałam. Po drugie, oddałam go cały i nieuszkodzony. A po trzecie, gdy go pożyczyłam, już był dziurawy!".
Minister spraw zagranicznych Rosji Ławrow natychmiast skomentował, że chodzi o gruzińską prowokację, gdyż nikt z rosyjskich żołnierzy straży granicznej żadnych strzałów nie oddawał. Poza tym w korespondencji w tej sprawie dziennikarze wpierali telewidzom, że prezydent Kaczyński dezawuuje relację prezydenta Saakaszwilego, gdyż twierdzi, iż nie było żadnego poczucia zagrożenia. Chodziło oczywiście o wyrwane z kontekstu słowa prezydenta, który bynajmniej nie negował incydentu, lecz jedynie podkreślał, że incydent trwał krótko i nie było poczucia grozy.
W sukurs rosyjskiej propagandzie przyszli natychmiast polscy politycy z marszałkiem Sejmu Bronisławem Komorowskim na czele. TV moskiewska z wielką satysfakcją przytaczała w kolejnych programach jego komentarz o ślepym snajperze, który z trzydziestu metrów nie umiał trafić do prezydenckiego samochodu i jako konkluzję słowa: "jaka wizyta, taki zamach".
Po kilku dniach sprawę wyjaśniło oświadczenie rzeczniczki popieranych przez Rosję władz republiki Południowej Osetii, pani Iriny Gagłojew. Potwierdziła ona, że kolumna samochodów podjechała do posterunku osetyjskiej straży granicznej, za którym znajduje się posterunek rosyjski. Gruzini poinformowali obcą straż graniczną, iż w samochodzie są dwaj prezydenci, ale Osetyjczycy nie chcieli ich przepuścić w dalsza drogę i oddali strzały ostrzegawcze w powietrze.
W ten sposób sprawa się wyjaśniła. Nie było gruzińskiej prowokacji, zorganizowanej przez prezydenta Saakaszwilego, natomiast ujawnił się w sposób dobitny problem pozostawania wojsk rosyjskich na terytorium Gruzji - wbrew międzynarodowym zobowiązaniom Kremla. Incydent ten ujawnił też okoliczność, że prezydent Kaczyński jest człowiekiem odważnym, nie lękającym rozsądnego ryzyka i to zademonstrował ceniącym odwagę Gruzinom. Z ręką w nocniku okazali się natomiast liczni polscy krytycy zachowania prezydenta RP, na wyścigi oskarżający go o antyrosyjskie awanturnictwo. Wobec tego jakże trafne są słowa prezydenta o rozległych wpływach rosyjskiego lobby w polskich elitach politycznych. Niestety, dotyczy to nie tylko SLD-owskich potomków PZPR, co niegdyś rozszyfrował Leszek Moczulski jako "płatni zdrajcy, pachołki Rosji". Dziś do tej nowej Targowicy coraz bardziej ochoczo dołączają politycy Platformy Obywatelskiej z marszałkiem Bronisławem Komorowskim na czele.
Antoni Zambrowski
artykuły najnowsze | wywiady z autorem | o autorze | felietony TV | o mojej książce |