PUBLICYSTYKA ANTONIEGO ZAMBROWSKIEGO

Odwrotna strona orderu Zwycięstwa

(15.08.2008 źródło ASME)

Rosyjskie elity, a w ślad za nimi zwykli Rosjanie nie wiedzą i nie chcą słyszeć o odwrotnej stronie wyzwolenia Wschodniej Europy od Hitlera

"Wyzwolicielko ludów! O lawino chwały" - pisał ku czci Armii Sowieckiej znany w swoim czasie poeta komunistyczny Lucjan Szenwald. Poeta zginął w lecie 1944 roku nad Wisłą jako oficer I Armii gen. Zygmunta Berlinga, ale na jego miejsce przyszli inni piewcy. W Rosji, która jest spadkobiercą sowieckiej chwały, taki stosunek do Armii Wyzwolicielki trwa do dnia dzisiejszego, czego namacalnym dowodem są coroczne obchody Dnia Zwycięstwa 9 maja we wszystkich większych miastach Federacji z Moskwą na czele. Społeczeństwo rosyjskie pozostaje pod wpływem patriotycznego wychowania, które tradycyjnie wyklucza wszelką krytyczną refleksję nad blaskami i cieniami dziejów rosyjskiego Imperium. "My lubim tiebia i gordimsja toboj" (Kochamy ciebie i jesteśmy z ciebie dumni) - śpiewają Rosjanie słowa swego nowego hymnu na starą melodię hymnu stalinowskiego Związku Sowieckiego.

Krytyczna refleksja w republikach postsowieckich

Krytyczna refleksja natomiast staje się udziałem mieszkańców innych postsowieckich państw. Na łamach ukraińskiego, ale rosyjskojęzycznego dziennika "Dień" ukazał się 28 kwietnia br. obszerny artykuł Władimira Brodzińskiego, poświęcony odwrotnej stronie chwały zwycięstwa nad Hitlerem. Artykuł pod tytułem "Wojna ma oblicze nie ludzkie oraz nie kobiece" poświęcony jest masowym gwałtom, jakich dokonywali żołnierze sowieccy nad Niemkami. Według przytaczanych przez niego danych, w samym Berlinie Rosjanie zgwałcili sto tysięcy kobiet. Niektóre były gwałcone po wiele razy. Autor jest najwyraźniej poruszony masową skalą tych przestępstw i brutalnością zachowań żołnierzy, których wciąż traktuje jako swych rodaków. Mieszkańcy innych "wyzwalanych" przez Armię Sowiecką krajów, jak dla przykładu Polska, mogą uzupełnić przytaczane przez red. Władimira Brodzińskiego relacje o tych koszmarach.
Pamięć Polaków zadaje zarazem kłam argumentom autora, zaczerpniętym z lektury historyków zachodnich, że zachowanie Rosjan na terenach okupowanych było zemstą za niesłychane zbrodnie hitlerowców na terenach okupowanych przez Wehrmacht. Polska nie była sojusznikiem państw Osi, a traktowanie polskich kobiet niewiele różniło od traktowania Niemek.

Polacy spamiętali to samo

Za młodu nasłuchałem się wiele o tych sprawach od ludzi, którzy byli świadkami lub znajomymi świadków tych wydarzeń. Nieżyjący już mój kolega ze studiów, a następnie dyplomata PRL Bogdan Paszek był ochotnikiem w II Armii LWP gen. Karola Świerczewskiego. Gdy mieszkaliśmy w 1953 roku razem w jednym pokoju studenckim w Moskwie, w zaufaniu opowiadał mi, jak podczas patrolu na terenach za Nysą znaleźli w lesie polanę pełną zgwałconych i okrutnie zamordowanych Niemek. Było to na przełomie kwietnia i maja 1945 roku. Nie znający się nawzajem moi znajomi z różnych stron Polski opowiadali mi wielokrotnie o różnych przypadkach gwałcenia przez Rosjan Niemek. Przy sposobności informowali, że nieraz ofiarą gwałtu padały również Polki. Czasem wynikało to z nieporozumień wynikających z geografii ziem polskich, zbyt trudnej dla ogarnięcia przez Rosjan, gdy odróżnienie Mazurów, Warmiaków, Kaszubów czy Ślązaków od Niemców mogło sprawić im kłopot, ale najczęściej wynikało z lekceważenia praw ludności polskiej przez sowieckich "wyzwolicieli". Znam z opowiadań mych kolegów z pracy w fabryce na Kamionku historię o rosyjskim żołnierzu, który usiłował zgwałcić polską kobietę w jakiejś kamienicy na warszawskiej Pradze. Była to żona miejscowego adwokata, którą obronił sąsiad - szewc. Był on żołnierzem AK i ze swej broni zastrzelił napastnika. Niestety, ze wszystkimi konsekwencjami napadu na żołnierza "armii wyzwolicielki", co oburzało moich rozmówców.
W czasach komunistycznych była to tematyka zabroniona, choć mimo to poruszana w zaufaniu. Przypomnijmy, że pierwsze konflikty pomiędzy Kremlem a komunistami jugosłowiańskimi zaczęły się od dyskusji o niskich morale regularnej Armii Sowieckiej, w której dyscyplina była gorsza niż w armii partyzanckiej marszałka Tita. Jugosławia została wyzwolona głównie przez oddziały partyzanckie, przekształcane w armię regularną. Armia Sowiecka brała udział w wyzwalaniu jedynie północnego skrawka Serbii, m.in. stolicy kraju Belgradu i tam natychmiast wyszły na jaw braki dyscypliny u Rosjan, skłonnych do gwałtów i rabunku. Stalin w dyskusji z Milovanem Dżilasem (autorem książki "Rozmowy ze Stalinem") podczas spotkania z delegacją rządową komunistycznej Jugosławii uznał samo podejmowanie tej tematyki za szkalowanie bohaterskiej Armii Sowieckiej. Podobne zresztą stanowisko zajmowali komuniści polscy z PPR, gdy sprawę sowieckich gwałtów wysuwała legalna w owym czasie opozycja, czyli PSL ze Stanisławem Mikołajczykiem na czele. Mimo zastrzeżeń komunistycznej cenzury problematyka ta mimo wszystko trafiła w Polsce do literatury pięknej i na łamy prasy w niepełnym wprawdzie wymiarze, który każdy mógł w miarę swego rozeznania uzupełnić.

Stara rosyjska tradycja

Sądzę, że tematyka rosyjskich gwałtów nie jest tak zaskakująca dla Polaków, co dla byłych obywateli Związku Rad. Polacy zetknęli się ze skłonnością Moskali do gwałtów nie tylko w czasie II wojny światowej. Podobnie było podczas nawały bolszewickiej w lecie 1920 roku, ale same gwałty nie były tylko bolszewickim wynalazkiem. Przypomnijmy wyniesioną na ołtarze błogosławioną Karolinę Kuzkównę, która została zamordowana przez kozaka z armii carskiej podczas I wojny światowej, gdyż stawiała zażarty opór podczas próby gwałtu z jego strony. W tym samym czasie prasa niemiecka opisywała masowe gwałty na ludności Prus Wschodnich ze strony żołnierzy rosyjskiej armii carskiej, dokonane podczas ofensywy rosyjskiej w pierwszych miesiącach działań wojennych w lecie 1914 roku.
Wielki wódz rosyjski z czasów Katarzyny II, feldmarszałek, a następnie generalissimus Aleksander Suworow zasłynął w Polsce na wsze czasy z tego, że w listopadzie 1794 roku po zwycięskim szturmie Pragi - w owym czasie odrębnego miasta po przeciwnej niż Warszawa stronie Wisły - oddał swemu żołdactwu niejako do dyspozycji ludność cywilną całego miasta. Skutkiem były masowe gwałty, rabunki i mordy. Wrzask gwałconych i mordowanych kobiet słychać było po drugiej stronie rzeki. Rosyjscy historycy do dziś nie mają odwagi opowiedzieć swym czytelnikom prawdy o tych wyczynach swego bohatera narodowego, stawianego na wzór młodzieży wychowywanej w szkołach suworowskich. On sam, świadom wyczynów swego żołdactwa, złapał dwa indyki pod pachę i robiąc żarty z tragedii, wołał: "Niech te nieboraki przynajmniej się uratują!".
Suworow nie był w tych sprawach pionierem okrucieństwa, jeśli się zważy na losy poprzedniczki Katarzyny II na tronie w Petersburgu. Otóż żona Piotra I, Katarzyna I, osadzona przez niego na tronie i sprawująca po nim rządy jako cesarzowa wdowa, również padła ofiarą żołnierskiego gwałtu po zwycięskim szturmie szwedzkiego miasta Narwa. Wyrwał ją z rąk swych żołdaków książę Mieńszykow, a jemu zabrał brankę sam car Piotr. Tak ją sobie upodobał, że wziął z nią ślub i uczynił carycą.

Oprócz gwałtów rabunki i podpalenia

Gwałcenie masowe kobiet jest może najciemniejszą kartą w rejestrze grzechów Armii Sowieckiej podczas zdobywania terenów centralnej Europy, ale byłoby zawężaniem tematu, gdyby się pominęło jeszcze dwa inne grzechy jej żołnierzy i oficerów: rabowanie cennych rzeczy oraz bezmyślne palenie domów po pijaku. Przecież gdańską Starówkę spalili żołnierze marszałka Konstantego Rokossowskiego już po wyparciu Niemców z miasta. Skutki tej swawoli przez długie lata propaganda komunistyczna przypisywała ciężkim walkom ulicznym.
Żołnierze sowieccy podobnie jak na polskich Kresach w 1939 roku, tak i w czasie ofensywy 1944-45 roku napotykali na przedmioty dobrobytu niedostępne w sowieckim raju. Pierwszym odruchem było więc zabrać. Niemcy żartowali po wojnie z goryczą: Kuken, kuken, nicht verstehen, zap zarap, auf viedersehen, co dałoby się przetłumaczyć jak opis działań Sowieta, który widząc jakiś nieznany przedmiot i nie znając nawet jego zastosowania, zabierał i wynosił się w swoją stronę. Gorzej, że takie same obyczaje demonstrowali Rosjanie i w sojuszniczej zdawałoby się Polsce. Wiktor Suworow opisał w jednej ze swych książek wydanej w Polsce przypadek wybitnego sowieckiego marszałka Gieorgija Żukowa, który w wyzwolonej od Niemców Łodzi obrabował sklep jubilerski, prowadzony przez Polaka. Ku jego czci jako zbawcy Ojczyzny postawiono mu pomnik w okolicy placu Czerwonego w Moskwie. Cwałuje tam na koniu jak podczas defilady zwycięstwa w 1945 roku. Oczywiście bez zrabowanych w Polsce i wschodnich Niemczech rzeczy. Co się dziwić więc jego podwładnym: jaki pan, taki kram?
Artykuł w ukraińskiej gazecie o bestialskich gwałtach sowieckich żołnierzy na niemieckich kobietach zaopatrzony jest w internecie w linki do artykułów prasowych w prasie niemieckiej i brytyjskiej na ten sam temat, ale pochodzących z roku 2005. Wówczas prezydent Putin celebrował 60. rocznicę Dnia Zwycięstwa. Obawiam się, że ówczesna wiedza o odwrotnej stronie orderu zwycięstwa wciąż nie dotarła do świadomości zwyczajnych Rosjan. Jest nadzieja, że dopomogą w tym Ukraińcy. Ukraina jako republika sowiecka wniosła wielki wkład w zwycięstwo nad Niemcami. Jej mieszkańcy byli obok Rosjan największym źródłem sowieckiego mięsa armatniego, pędzonego na szturm. Wawrzyny zwycięzców po rozpadzie Związku Sowieckiego przypadły jednak Rosji. Stąd bardziej krytyczny stosunek ukraińskich czytelników do rosyjskiej autoreklamy. Czas okaże, czy Ukraińcy nauczą Rosjan samokrytycyzmu.

Najpierw wyznanie grzechu

Podejmuję ten temat bynajmniej nie z rusofobii. Polscy powstańcy walczący zbrojnie z wojskiem carskim pisali na swych sztandarach hasło: "Za wolność waszą i naszą". Nasze działania informacyjne o ciemnych stronach sowieckiego wyzwolenia, choć bolesne dla nieświadomych tego Rosjan, powinny mieć dla nich skutek oczyszczający. Taka przecież była prawda, którą Rosjanie powinni kiedyś wreszcie poznać. Było to niemożliwe, gdy byliśmy pod sowiecką okupacją. Wówczas nawet za prawdę o Katyniu można było w PRL trafić do więzienia. Dziś jesteśmy wolni i to nakłada na nas obowiązek powiedzenia Rosjanom przykrej prawdy w nadziei, że ta prawda przyczyni się do ich duchowego uzdrowienia .

Antoni Zambrowski
artykuły najnowsze | wywiady z autorem | o autorze | felietony TV | o mojej książce |