PUBLICYSTYKA ANTONIEGO ZAMBROWSKIEGO

Nasz rodak z Gruzji

(15.10.2008 źródło ASME)

Choć ród Domuchowskich wywodzi się z szlacheckiego zaścianka na Smoleńszczyźnie, Wiktor Domuchowski urodził się 4 lutego 1948 roku w drugim co do wielkości mieście Gruzji - Kutaisi. Jego ojciec został zmobilizowany do Armii Czerwonej, gdy był studentem technicznej uczelni w Leningradzie i pozostał w niej jako oficer na stałe. Gdy losy służby wojskowej zarzuciły go do Gruzińskiej Republiki Rad, ożenił się z gruzińską dziewczyną Ksenią i spłodził z nią Wiktora.

Dzieciństwo w Gruzji, służba wojskowa w NRD

W Kutaisi Wiktor podjął naukę w szkole podstawowej z rosyjskim językiem wykładowym. Później rodzice zamieszkali w portowym mieście Batumi, znanym w Polsce z piosenki o herbacianych polach, śpiewanej bodaj przez "Alibabki". Tam Wiktor w 1966 roku ukończył szkołę średnią również z rosyjskim językiem wykładowym. W tym samym roku zdał egzamin wstępny na wydział fizyki Państwowego Uniwersytetu w Tbilisi, który ukończył w roku 1971. Jedyną przygodą podczas studiów było wydalenie z szeregów Komsomołu, czyli Komunistycznego Związku Młodzieży Gruzji. Nie wpłynęło to jednak na jego losy, gdyż po studiach został zmobilizowany do Armii Radzieckiej jako oficer, przeszkolony na studium wojskowym uczelni. Wysłano go zagranicę do "bratniej republiki" NRD, gdzie służył przez rok w Magdeburgu oraz następny rok w Neuruppin. Tam też (za radą swego doświadczonego życiowo ojca - oficera sowieckiego) wstąpił w szeregi partyjne KPZR. Po powrocie ze służby wojskowej w 1973 roku Wiktor podjął pracę w Instytucie Hutnictwa Akademii Nauk Gruzji, gdzie przepracował chlubnie 18 lat.
Niezorientowanemu polskiemu czytelnikowi trzeba wyjaśnić, że po zwycięskiej wojnie z hitlerowskimi Niemcami Związek Rad wywiózł ze swej strefy okupacyjnej (i przy sposobności również z "sojuszniczej" Polski) w ramach reparacji wojennych wiele zakładów przemysłowych. Jednym z nich była huta stali w mieście Rustawi koło Tbilisi, traktowana przez władze na podobieństwo naszej Nowej Huty pod Krakowem jako czołowa budowa socjalistyczna. Instytut Hutnictwa AN współpracował naukowo z hutą w Rustawi, o czym będzie jeszcze dalej mowa.

Gruzja była pionierem walki o prawa człowieka i narodu

Trzeba też wyjaśnić polskiemu czytelnikowi, że Gruzja była od czasu XX zjazdu KPZR solą w oku sowieckiego kierownictwa jak żadna z innych republik. W marcu 1956 roku w Tbilisi na polecenie Nikity Chruszczowa wojsko sowieckie rozpędziło manifestację patriotyczną młodzieży gruzińskiej w Tbilisi, co miało wpływ na nastroje w Gruzji niczym - nie przymierzając - powstanie zbrojne w Poznaniu w czerwcu tegoż roku na nastroje w PRL. Gdy byłem w Tbilisi w roku 1963, znajomi Gruzini pokazywali mi miejsca związane z tymi wypadkami. Wciąż świeża była pamięć tamtej masakry.
Również podczas uchwalania nowej konstytucji Związku Rad młodzież gruzińska w kwietniu 1978 roku wystąpiła w obronie swego języka narodowego. domagając się zachowania dlań statusu języka urzędowego w republice. Moskiewscy mądrale dla ułatwienia rusyfikacji zaproponowali bowiem wykreślenie w konstytucjach republik związkowych Zakaukazia zapisu o języku urzędowym, mając nadzieję, że w ten sposób ułatwią zastąpienie azerskiego, gruzińskiego i ormiańskiego przez rosyjski. Sąsiednie republiki nie zdobyły się na czynny opór, ale w Gruzji - zwłaszcza w Tbilisi - odbyły się masowe manifestacje protestacyjne, głównie studentów. Protestowali też pracownicy naukowi Instytutu Hutnictwa wraz ze swą organizacja partyjną. Zaskoczony tym Eduard Szewardnadze - I sekretarz KC KP Gruzji - zadzwonił do Leonida Brieżniewa i uzyskał jego zgodę na pozostawienie w konstytucji republiki zapisu o języku gruzińskim jako języku urzędowym. Dzięki gruzińskim protestom skorzystali też w swych republikach Ormianie i Azerowie.
Następny powód do protestów nawinął się w roku 1983 już po śmierci Leonida Brieżniewa oraz jego następcy Jurija Andropowa. Kilkuosobowa grupa młodzieży wywodząca się z dobrze sytuowanych rodzin inteligenckich porwała samolot, by uciec nim na Zachód. Jedyny uzbrojony członek grupy porywaczy został zastrzelony, drugiego z nich zatłuczono na śmierć podczas odbijania samolotu. Pozostałych dwóch chłopaków sąd skazał na karę śmierci. Co więcej, na tą samą karę skazano księdza prawosławnego, nie mającego nic wspólnego z porwaniem, ale namówionego przez śledczych, by dla ulżenia doli porywaczy wziął dużą część winy na siebie (przypadek podobny do sprawy śp. ks. Sylwestra Zycha wrobionego przez SB w odpowiedzialność za śmierć sierżanta Karosa). Przez cały listopad 1983 roku w Gruzji spontanicznie rozwinął się ruch zbierania podpisów o ułaskawienie trzech skazańców (w tej akcji brał czynny udział również Wiktor Domuchowski wraz z licznym gronem swych kolegów z Instytutu Hutnictwa). Mimo to - w dużym stopniu z winy Eduarda Szewardnadzego - 5 października 1984 roku skazańców rozstrzelano, ukrywając ten fakt przed opinią publiczną. Dopiero w marcu 1989 roku następca Szewardnadzego na stanowisku I sekretarza KC KP Gruzji Dziumbier Patijaszwili powiadomił rodziny skazańców o wykonaniu kary śmierci. Można się domyślać reakcji opinii publicznej na taką manipulację.

Kolejna masakra

9 kwietnia 1989 roku doszło do kolejnej tragedii w Tbilisi. Ulicami Tbilisi manifestowali młodzi ludzie, głównie studenci z hasłami niepodległości dla Gruzji (była to sytuacja analogiczna do patriotycznej manifestacji młodzieży kazachskiej w ówczesnej stolicy Kazachstanu Ałma-Ata w grudniu 1986 roku, rozpędzonej brutalnie przez wojsko i milicję.) W nocy młodzież pikietowała siedzibę władz na prospekcie Szoty Rustawelego. Do rozpędzenia pokojowej manifestacji młodzieży wezwano komandosów, którzy zaatakowali młodzież łopatkami saperskimi. Oprócz tego do rozproszenia tłumu użyto gazów bojowych. Od ciosów ostrzem łopatek zginęło dwadzieścia osób, w większości dziewcząt, mnóstwo ludzi zostało zatrutych gazem. Wojsko w imię zachowania tajemnicy państwowej nie chciało ujawnić składu chemicznego gazu, co utrudniało pracę lekarzom w szpitalach. Ucierpiało kilka tysięcy osób, wiele z nich zmarło później wskutek zatrucia. W odróżnieniu od Kazachstanu masakra gruzińska miała natychmiastowe następstwa. Na wniosek Eduarda Szewardnadzego plenum KC KP Gruzji odwołał Dziumbiera Patiaszwilego ze stanowiska I sekretarza KC i powołał na jego miejsce Giwiego Gumbaridzego. Nie naprawiło to autorytetu władz partyjnych i nie zahamowało ruchu niepodległościowego w kraju. Natomiast podjęte w Moskwie dochodzenie parlamentarne przyczyniło się również do potępienia masakry młodzieży kazachskiej w grudniu 1986 roku w Ałma-Acie.

Podważono podstawy prawne władzy sowieckiej

Po 13 marca 1990 roku Rada Najwyższa Gruzji, czyli sowiecka namiastka parlamentu, przegłosowała pod naciskiem opinii publicznej uchwałę, że władza radziecka w Gruzji pozbawiona jest podstaw prawnych, gdyż została narzucona narodowi gruzińskiemu przez inwazję rosyjskiej Armii Czerwonej w 1921 roku.
W owym czasie w warunkach "pieriestrojki" zaczęły powstawać jak grzyby po deszczu organizacje społeczne, co dawniej było nie do pomyślenia w warunkach sowieckich. Jedną z nich był pierwszy wolny związek zawodowy hutników, utworzony z inicjatywy naukowców z Instytutu Hutnictwa. Oprócz pracowników Instytutu w skład związku weszli pracownicy Huty w Rustawi. Był to pierwszy niezależny związek zawodowy w Gruzji, zarejestrowany w myśl przepisów prawnych, a powołany najwyraźniej pod wpływem polskich doświadczeń.
25 czerwca 1990 roku ustępująca Rada Najwyższa ogłosiła wolne wybory parlamentarne pod nadzorem nowo powołanej komisji wyborczej. Udział w tej komisji brały wszystkie stronnictwa i organizacje społeczne zgłaszające swych kandydatów na posłów. Kandydatem na posła z ramienia Liberalnego Związku Narodowego został też Wiktor Domuchowski. Jego stronnictwo wchodziło w skład niepodległościowego bloku wyborczego "Okrągły Stół - Wolna Gruzja", na czele którego stał znany gruziński dysydent Zwijad Gamsachurdija.
28 października odbyły się pierwsze na terenie Związku Sowieckiego wolne wybory do parlamentu, zaś 18 listopada 1990 roku odbyło się pierwsze posiedzenie parlamentu. Przewodniczącym (wg polskiego nazewnictwa - marszałkiem) Rady Najwyższej wybrano Zwijada Gamsachurdiję.
Na tym samym posiedzeniu poseł Wiktor Domuchowski zgłosił wniosek o powołanie komisji parlamentarnej dla zbadania okoliczności rozstrzelania skazanych za porwanie samolotu. Wniosek przegłosowano, zaś na pierwszym posiedzeniu komisji Wiktor Domuchowski został wybrany jej przewodniczącym.
9 kwietnia 1991 roku - w drugą rocznicę masakry młodzieży w Tbilisi - parlament uchwalił deklarację o odtworzeniu niepodległości państwa gruzińskiego. Podjęto też szereg reform gospodarczych.
W sierpniu tegoż roku w Moskwie podjęto nieudaną próbę zamachu stanu z wiceprezydentem ZSRR Giennadijem Janajewem na czele. Po upadku zamachu kraje bałtyckie z Litwą na czele ogłosiły niepodległość i wystąpienie ze Związku Rad. 1 grudnia 1991 roku ludność Ukrainy wypowiedziała się w referendum za niepodległością. 8 grudnia na spotkaniu w Puszczy Białowieskiej przywódcy Białorusi - Stanisław Szuszkiewicz, Ukrainy - Leonid Krawczuk oraz prezydent Rosji - Borys Jelcyn ogłosili rozwiązanie Związku Rad i przekształcenie go we Wspólnotę Niepodległych Państw.

Prorosyjski zamach stanu w Tbilisi

W 21 grudnia 1991 na spotkaniu w stolicy Kazachstanu Ałma-Acie Gruzja odmówiła wstąpienia do Wspólnoty. Następnego dnia, prowadzona przez rosyjskie służby specjalne, zmilitaryzowana organizacja "Mchedrioni" (Jeźdźcy) przy poparciu rosyjskiego garnizonu wojskowego w Tbilisi dokonała zamachu stanu. Po stronie Zwijada Gamsachurdii stanęła jedynie część gruzińskiej Gwardii Narodowej.
25 grudnia tegoż roku USA, Wielka Brytania, Ukraina, kraje bałtyckie oraz 13 innych krajów uznało niepodległość Gruzji (wśród nich niestety nie było Polski). Natomiast 31 grudnia 1991 roku Zgromadzenie Parlamentarne OBWE uznało niepodległość wszystkich krajów WNP oprócz Gruzji.
"Mchedrioni" zaprosili do Gruzji Szewardnadzego, który przybył do Tbilisi z Moskwy 7 marca 1992 roku. 9 marca został on wybrany przewodniczącym Rady Państwowej.
Po stronie niepodległej Gruzji opowiedziały się dwa sąsiednie kraje chwilowo niezależne od Moskwy - Czeczenia oraz Azerbejdżan. Prezydent Czeczenii, gen. Dżochar Dudajew zaprosił do swej stolicy - Groznego - parlament gruziński na wygnaniu oraz prezydenta Zwijada Gamsachurdię. Również prezydent Azerbejdżanu Abulfas Elcibej udzielił azylu deputowanym parlamentu gruzińskiego. 13 marca 1992 roku w Groznym odbyło się pierwsze posiedzenie parlamentu gruzińskiego. Przez cały rok 1992 Wiktor Domuchowski mieszkał w Baku, natomiast na posiedzenia parlamentu jeździł pociągiem do Czeczenii.

Porwanie i sąd

W następnym roku już 6 kwietnia został on porwany z Baku przez gruzińskie służby specjalne oraz "Mchedrionich" wraz z trzema innymi kolegami i wywieziony samolotem do Tbilisi. Porywała ich grupa złożona z 25 zbirów, którzy już w samolocie sprawili łomot porwanym. Była to zemsta Szewardnadzego za przewodniczenie komisji parlamentarnej w sprawie rozstrzelania porywaczy samolotu. Po rocznym śledztwie, wspomaganym przez tortury, Wiktor Domuchowski został skazany na 14 lat więzienia za udział w grupie terrorystycznej uprawiającej dywersję ze Zwijadem Gamsachurdią na czele (W czasie śledztwa, bo 5 października 1993 roku Zwijad Gamsachurdia opuścił gościnną Czeczenię i wylądował w Zachodniej Gruzji, gdzie został osaczony i zamordowany przez służby specjalne, wspomagane przez Rosjan. W tym czasie też "Mchedrioni", na czele których stał szef mafii gruzińskiej Joseliani, splądrowali całą Gruzję, przyczyniając się do jej upadku gospodarczego. Swymi kryminalnymi działaniami sprowokowali walki w Abchazji oraz Osetii Południowej, co dało pretekst Rosjanom do interwencji w sprawie Abchazów oraz Osetyjczyków. Tak rosyjska agentura wywołała walki bratobójcze, które trwają do dziś, dając Rosjanom pretekst do mieszania się w wewnętrzne sprawy Gruzji).

Polacy spieszą z pomocą

Na jesieni tegoż roku Wiktor przy pomocy swej żony Rusiko odwołał się od wyroku sądowego do komisji ONZ do spraw człowieka. 22 kwietnia 1998 roku instancje ONZ uznały, że w tej sprawie w Gruzji dzieje się bezprawie. Polska dziennikarka Krystyna Kurczab-Redlichowa pomogła Rusiko Domuchowskiej przedostać się do Polski i tam zainteresować sprawą uwięzionego męża polską prasę. O jego uwolnienie zabiegał w Polsce w imieniu Komisji Helsińskiej dziś nieżyjący już śp. Marek Nowicki. Również Krystyna Starczewska jako dawna opozycjonistka pomogła dopukać się do drzwi gabinetów jej prominentnych znajomych. 23 listopada 1998 roku do Tbilisi przyleciał prof. Bronisław Geremek i po rozmowie z nim Eduard Szewardnadze polecił uwolnienie więźnia. Po upływie dwóch dni Wiktor Domuchowski opuścił więzienie, zaś 1 grudnia 1998 roku przybył do Polski.
Dzięki pomocy senatora Zbigniewa Romaszewskiego - z wykształcenia fizyka (podobnie jak Marek Nowicki) Wiktor Domuchowski wraz z żoną znalazł zatrudnienie w Instytucie Fizyki PAN. Przyczynił się do tego w dużym stopniu dyr. Instytutu, prof. Szymczak. Kraj przodków zapewnił rodzinie Domuchowskich bezpieczeństwo osobiste, dach nad głową oraz pracę w zawodzie. Dotychczas Wiktor miał status uchodźcy politycznego, ale teraz zamierza wraz z synami ubiegać się u prezydenta Lecha Kaczyńskiego o nadanie obywatelstwa polskiego. Trzymamy kciuki. Nie zapomina jednak Gruzji. Choć pracuje w Polsce jako fizyk, od czasu do czasu wypowiada się jako ekspert w sprawach Zakaukazia, a dziś gdy Gruzja jest w potrzebie - organizuje pod bramą rosyjskiej ambasady pikiety solidarności z ofiarą moskiewskiej agresji. Jego starszy syn jest już znanym w Warszawie tłumaczem z polskiego na gruziński i z powrotem, co teraz chętnie wykorzystują polskie środki przekazu.

Antoni Zambrowski
artykuły najnowsze | wywiady z autorem | o autorze | felietony TV | o mojej książce |