PUBLICYSTYKA ANTONIEGO ZAMBROWSKIEGO

Manipulacja celem prowokacji.

Czytelnik "Gazety Polskiej" przysłał do redakcji informację potwierdzoną przez witrynę internetową www.portal.pl. Otóż nowy rosyjski telewizyjny kanał informacyjny dla zagranicy "Russia Today" podjął sprawę zbrodni katyńskiej. Tym razem Rosjanie nie zaprzeczają faktom, iż sprawcami zbrodni było stalinowskie NKWD. Dla równowagi wysuwają jednak przeciwko Polsce wymyślone za rządów Michaiła Gorbaczowa kłamstwa o rzekomym wymordowaniu przez Polaków dziesiątków jeńców sowieckich po polskim zwycięstwie nad bolszewikami w 1920 roku. Fetowany do dziś na Zachodzie jako liberał i destalinizator Michaił Gorbaczow został już oczyszczony z krwi młodzieży kazaskiej, gruzińskiej i litewskiej - przelanej na jego rozkaz w obronie spoistości Związku Rad w Ałma-Acie, Tbilisi i Wilnie.

Kłamstwo zlecone przez Gorbaczowa

Nie pamięta mu się również antypolskich kłamstw wymyślonych ad hoc w chwili, gdy staraniami rosyjskich historyków z prof. Natalią Lebiediew na czele ujawniono prawdę o zbrodni katyńskiej. Gdy dawnej sowieckiej wersji o niemieckiej zbrodni nie dało się już obronić, wówczas na jego rozkaz wysunięto kontroskarżenie o rzekomym wymordowaniu przez Polaków dziesiątków tysięcy sowieckich jeńców. Dowodem na to była okoliczność, że wielu z nich nie wróciło do domu z Polski. Rosyjscy propagandyści nie chcą przyjąć do wiadomości, że większość z nich wolała pozostać w Polsce, z dala od sowieckiego raju, zaś część zmarła w obozach jenieckich (a nie w obozach koncentracyjnych, jak twierdzi rosyjska propaganda) od panujących w owym czasie epidemii chorób zakaźnych, do których zwalczania polska służba zdrowia nie była przygotowana. Przypomnijmy, że działo się to po latach krwawych walk I wojny światowej, które spustoszyły tereny Polski.
Wbrew twierdzeniom rosyjskiej propagandy, Polska stała się wręcz azylem dla wielu Rosjan o antybolszewickim nastawieniu. Wystarczy wymienić słynnego poetę i pieśniarza Aleksandra Wiertińskiego i jego popularny romans o pięknej Polce Irenie. W Polsce do dziś mieszkają potomkowie tych rzekomo wymordowanych Rosjan, którzy włączyli się w polskie życie społeczne, spolonizowali się, zachowując jednak rosyjskie nazwiska i pamięć o swych korzeniach. Dobrze by było, by odezwali się w polskich mediach, zadając kłam rosyjskiej postsowieckiej propagandzie o polskich obozach koncentracyjnych dla Rosjan. Prawda jest taka, że obozy koncentracyjne dla Rosjan i przedstawicieli innych narodów Związku Rad zakładali właśnie w owym czasie bolszewicy, o czym pisał Aleksander Sołżenicyn w swoim "Archipelagu GUŁAG". Przedwojenna sowiecka propaganda, tak wroga wobec II Rzeczypospolitej, takich zarzutów wobec Polski nie wysuwała, gdyż Stalin zdawał sobie sprawę z następstw wysuwania tak bezpodstawnych oskarżeń. Pozwolił sobie na to dopiero "destalinizator" Gorbaczow.

Ani słowa o setkach rosyjskich Jedwabnych

Mówiąc o mordowaniu rosyjskich jeńców, rosyjscy propagandyści z kanału "Russia Today" nie zapominają również o "polskim antysemityzmie", wyciągając ponownie sprawę mordu w Jedwabnem. w lecie 1941 roku. "Do dziś ludność miasteczka nie chce mówić o morderstwie, jakiego dokonali Polacy na swych żydowskich sąsiadach". Chciałoby się powiedzieć, że bierze przykład z Rosjan, którzy do tej pory nie ujawnili tysięcy takich przypadków z terenu Rosji podczas letniej ofensywy Wehrmachtu w 1941 roku. Rosjanie nie tylko nie ujawnili przypadków mordowania Żydów przez rosyjskich sąsiadów, ale w swoim czasie Stalin oraz jego antysemicki aparat uniemożliwił wydanie przez Żydowski Komitet Antyfaszystowski "Czarnej księgi" o masowych mordach na Żydach przez hitlerowskich okupantów. O pomnik ku czci kijowskich Żydów zamordowanych w 1941 roku w Babim Jarze przez Niemców oraz ich ukraińskich kolaborantów toczono wieloletnie boje już po śmierci Stalina, a poetę Jewgienija Jewtuszenkę, który się upomniał o to w słynnym wierszu "Nad Babim Jarom pamiatnika niet" poddano publicznej nagonce. Znane rosyjskie przysłowie powiada: "Czyja krowa by nie ryczała, twoja mogłaby pomilczeć".

To Żydy zabiły Wodza

Powiadomiony przez naszego czytelnika o rewelacjach witryny www.pardon.pl, znalazłem tam inną ciekawostkę, tym razem o okolicznościach śmierci Stalina 5 marca 1953 roku. Red. Magda Hartman podaje, iż FSB udostępniła osobistą teczkę Stalina Nikołajowi Dobriusze, który w wyniku tej lektury wydał książkę "Jak zamordowano Stalina". Dalej otrzymujemy relację z zawartości tej książki, w której pomieszane są rzeczy już znane badaczom tego przedmiotu oraz informacje wręcz bałamutne. Nie jest prawdą, że dopiero podczas wielogodzinnego konania Stalina aresztowano szefa laboratorium trucizn NKWD Grigorija Majranowskiego. Siedział on już od dłuższego czasu w więzieniu w ramach głośnego, antyżydowskiego śledztwa prowadzonego przez podpułkownika bezpieczeństwa Michaiła Riumina. Z tego prostego powodu "żydowski Mengele" nie mógł przyczynić się do zgonu Wodza Narodów. Owszem, podobno zamordował znanego szwedzkiego dyplomatę Raoula Wallenberga, który uratował tysiące węgierskich Żydów. Ale Stalina z całą pewnością - nie otruł.
Następnie N. Dobriusza (czy też ktoś relacjonujący treść książki) sugeruje, iż bezpośrednią przyczyną zgonu Stalina był zastrzyk z adrenaliny wykonany przez pielęgniarkę nazwiskiem Mojsiejew (imienia nie podano). O zastrzyku wiadomo z jej wpisu do historii choroby. Zastanawiający jest natomiast komentarz do tej informacji: "Stalina zabiła żydowska pielęgniarka z zemsty za plany deportacji Żydów?". Ta sugestia rodzi wiele wątpliwości. Skąd ustalono żydowską narodowość pielęgniarki? Jej nazwisko jest wbrew pozorom rosyjskie. Wszak nazwiska Abramow, Mojsiejew, Isakow noszą rodowici Rosjanie, a nie Żydzi. Nie sposób w dodatku wyobrazić, by w czasie głośnej, antyżydowskiej kampanii czujności w otoczeniu Stalina mogli pozostawać żydowscy lekarze, a tym bardziej pielęgniarki. Poza tym ktoś ze sław medycyny musiał jej zlecić ów zastrzyk.
Ta informacja wygląda mi na manipulację i to celem prowokacji, tym razem nie antypolskiej, lecz antyżydowskiej. Tak czy owak współczesna propaganda sterowana przez FSB nie brzydzi się półprawdami dla uzyskania pełnego kłamstwa.

20,02,2008 artykuł ukazał się w "Asme"

Antoni Zambrowski
artykuły najnowsze | wywiady z autorem | o autorze | felietony TV | o mojej książce |