PUBLICYSTYKA ANTONIEGO ZAMBROWSKIEGO

Chciałem nauczyć Rosjan sprzeciwu - z Władimirem Bukowskim rozmawia Antoni Zambrowski

Antoni Zambrowski: Jak pozbawiono cię prawa ubiegania się o urząd prezydenta Federacji Rosyjskiej?

Władimir Bukowski: Przeszliśmy całą procedurę składania wniosku. Grupa inicjatywna, która zgodnie z przepisami powinna liczyć pięćset osób, w moim przypadku liczyła osiemset. Następnie należało złożyć w Centralnej Komisji Wyborczej masę wszelakich dokumentów i zaświadczeń. Spełniliśmy wszystkie warunki. Centralna Komisja odbyła posiedzenie i oddaliła moją kandydaturę na tej podstawie, że mam podwójne obywatelstwo. Według rosyjskiego ustawodawstwa, osoba posiadająca podwójne obywatelstwo lub nawet kartę osiedleńczą w innym kraju nie może kandydować nie tylko do Dumy Państwowej, ale nawet do lokalnych samorządów. Poza tym w Konstytucji Federacji Rosyjskiej jest artykuł 81., na mocy którego kandydat w przeciągu ostatnich dziesięciu lat nie może stale przebywać poza Rosją.

Przecież zarówno gen. Lebied', jak i sam Putin naruszali ten przepis, zgłaszając swój udział w wyborach prezydenckich, lecz mimo to nikt nie wysunął żadnych zastrzeżeń.

Oczywiście, i myśmy zwracali na to uwagę, lecz odpowiedziano nam, że to nie ma żadnego znaczenia w tej sprawie. W internecie można przeczytać zapis tej rozmowy. Jeden członek Centralnej Komisji Wyborczej zgłosił zdanie odrębne, nie było więc w tej sprawie jednomyślności. W trakcie rozmów z Centralną Komisją Wyborczą wypłynęła zabawna kwestia zaświadczenia o mojej pracy zawodowej. Komisja domagała się dokumentu poświadczającego, że jestem pisarzem. Moi mężowie zaufania powołali się na moje książki, które można nabyć w wielu moskiewskich księgarniach. Ale to nie zadowoliło komisji. Kwestia jest tak zabawna, że rozśmieszyła publiczność obecną na rozprawie przed komisją. Kojarzyła się z perypetiami bohatera "Mistrza i Małgorzaty" Bułhakowa. Warto dodać, że przepisy nie wymagają dostarczenia dokumentów odnośnie zatrudnienia. Mimo to członkowie komisji przyczepili się do tej sprawy. Widać z tego, że to ludzie radzieccy.

No i otrzymali odgórne wytyczne.

Jasne, że mieli rozkaz z góry. Sędzia, która wyłamała się z ich dyscypliny, reprezentowała opozycyjną partię "Jabłoko" (partia ta zrezygnowała z udziału w wyborach swego przywódcy Grigorija Jawlińskiego, uznając, że najlepszym kandydatem na prezydenta będzie W. Bukowski - przyp. AZ).
Po tej decyzji wróciłem do Anglii, ale moi mężowie zaufania oraz adwokat zgłosili się do Sądu Najwyższego.

Jak oceniasz wybory w Rosji?

Żadnych wyborów nie ma. Teraz się odbyły tzw. wybory do Dumy Państwowej. To był jeden wielki skandal. Ludzi zmuszano na siłę do brania udziału w głosowaniu. Grożono usunięciem z pracy lub ze studiów. Musieli przynosić do pracy fotokopie swoich kart wyborczych z krzyżykiem we właściwej rubryce. Stosowano przymus w całym kraju. Stronnictwa opozycyjne nie miały możliwości docierania do wyborców. Nie miały dostępu do środków przekazu, nie było nawet szans na wynajęcie sal. Milicja zabierała opozycji materiały informacyjne.
W Czeczenii i Inguszetii frekwencja oraz wyniki głosowania na stronnictwo rządowe Jedna Rosja były jak za władzy sowieckiej - 99 proc. A wiadomo, że tam głosuje mniejszość. W Czeczenii ok. 10 proc., w Inguszetii 25 proc.
Były tereny, gdzie głosowało ponad 109 procent uprawnionych.

Co chciałeś osiągnąć, decydując się na kandydowanie w takich warunkach?

Wraz z Garrim Kasparowem oraz Borysem Niemcowem pragnęliśmy zachęcić ludzi do udziału w wyborach, żeby nie tracili ducha, by stawiali opór władzy. To było głównym celem mojego działania. Można było przewidzieć, że nie zostanę zarejestrowany jako kandydat, ale trzeba było dać przykład wyborcom odpowiedniej postawy - czynnej. Tę zmianę atmosfery daje się teraz wyczuć. Da się zaobserwować ustępowanie zwyczajowej potulności wobec władzy, zwłaszcza wśród młodzieży. Coraz częstsze są incydenty wynikające ze sprzeciwu wobec rządzących. Ludzie organizują pikiety, wiece. Łamanie praworządności podczas wyborów spowodowało ostre reakcje wśród ludzi. A więc nasza działalność miała sens.

Co dalej z Rosją?

Żadnych perspektyw. Jeśli ludzie nie przeciwstawią się czynnie, żadnych zmian nie będzie. Musi być reakcja jak na Ukrainie. Ludzie muszą się zebrać tłumnie, jak na Majdanie w Kijowie. Bez tego nie będzie poprawy warunków życia. Inflacja jest olbrzymia, sięga 12 proc. Przewiduję, że w przeciągu dwóch-trzech lat skończy się tendencja zwyżkowa cen ropy. Dochody z jej sprzedaży się zmniejszą. Wówczas władza upadnie. Rosja rozpadnie się na kawałki.

Współpraca Maciej Marosz
Władimir Bukowski (ur. 1942) - od 18. roku życia aktywny działacz opozycji demokratycznej w ZSRS. W 1963 roku aresztowany i skazany za "antysowiecką propagandę". Po ekspertyzie uznany za niepoczytalnego, skierowany do leningradzkiego szpitala psychiatrycznego, gdzie spędził 15 miesięcy. Ponownie aresztowany w 1965 roku za organizowanie manifestacji. Przymusowo hospitalizowany kolejno w trzech szpitalach psychiatrycznych, gdzie wreszcie zostaje uznany za niepoczytalnego. Pod naciskiem światowej opinii publicznej zostaje zwolniony w 1966 roku. W 1967 roku został aresztowany i skazany na trzy lata więzienia za przygotowanie manifestacji w obronie sądzonych przyjaciół-dysydentów. W 1971 roku wysłał na Zachód pierwszy raport i apel do psychiatrów o nadużywaniu psychiatrii w Związku Sowieckim do celów politycznych. Aresztowany w 1971 roku, został skazany na 12 lat więzienia. W 1976 roku znalazł się na Zachodzie na skutek układu Pinochet - Breżniew. Wymieniono go na sekretarza Chilijskiej Partii Komunistycznej Luisa Corvalana. Bukowski początkowo mieszkał w Szwajcarii, po kilku latach przeprowadził się do Anglii, gdzie mieszka do dziś.
Antoni Zambrowski
artykuły najnowsze | wywiady z autorem | o autorze | felietony TV | o mojej książce |