PUBLICYSTYKA ANTONIEGO ZAMBROWSKIEGO

Antyukraińska histeria na łamach "Naszego Dziennika"

(23.07.2008 źródło ASME)

Środowy (z 9 lipca br.) "Nasz Dziennik" alarmuje na pierwszej stronie: "Związek Ukraińców w Polsce wydaje pismo pt. >Nasze Słowo<, w którym obraża polskich polityków, Polaków nazywa mordercami, a Armię Krajową - bandytami. Zdecydowanie antypolskie nastawienie tej organizacji nie jest jednak przeszkodą do korzystania z państwowych funduszy".

Najboleśniejszy dla autora artykułu red. Jacka Dytkowskiego jest zamiar zorganizowania przez prezesa Z. U. w P. Piotra Tymę w Operze Leśnej w Sopocie XIX Festiwalu Kultury Ukraińskiej w dniach 12 i 13 lipca. Patronat honorowy (o zgrozo!) nad tą imprezą objęli prezydent RP Lech Kaczyński oraz prezydent Ukrainy Wiktor Juszczenko. Jego zdaniem oraz zdaniem cytowanych przez niego działaczy polskich organizacji kresowych, data imprezy organizowanej po raz 19-ty w Sopocie koliduje z organizowanymi w tym roku w Olsztynie obchodami 65. rocznicy rzezi wołyńskiej Polaków przez ukraińskich nacjonalistów spod znaku UPA-UNO. Wynikałoby z tego, że żałobne w obchody w Olsztynie mogły by być zakłócone przez śpiewy i tańce ludowe w Operze Leśnej w Sopocie.
Przeczytałem uważnie artykuł red. J. Dytkowskiego oraz udzielony mu przez p. Kazimierza Boguckiego wywiad i wciąż nie rozumiem, o co im chodzi. Kazimierz Bogucki, który jest wiceprezesem olsztyńskiego oddziału Towarzystwa Miłośników Wołynia i Polesia, alarmuje, że Związek Ukraińców w Polsce wchodzi w skład Światowego Kongresu Ukraińców mieszczącego się w Kanadzie. Podejrzewa on, iż polscy Ukraińcy są zwykłymi wykonawcami woli Ukraińców kanadyjskich. I wyciąga wniosek: "Stąd te wszystkie te straszliwe artykuły w >Naszym Słowie<, które w ogóle nie oszczędzają Polaków, ubliżają im, nazywają mordercami, draniami, łobuzami itd. Dzieje się tak w każdym niemalże numerze". Zdziwiony tymi oskarżeniami, nie popartymi żadnymi przykładami, sprawdziłem daty cytatów przytoczonych przez red. J. Dytkowskiego w jego artykule. Otóż pochodzą one wszystkie sprzed czterech lat, z roku 2004. Czyżby nie było świeższych dowodów? Ponadto przytoczone artykuły dotyczą nie wszystkich Polaków, lecz jedynie sprawców mordu na Ukraińcach w Pawlokomie w 1944 roku. Inny przytoczony artykuł (z końca 2004 roku) zawierał krytyczną ocenę komunistycznej akcji "Wisła", czyli wysiedlenia przez władze PRL-owskie na polecenie Stalina całej ludności ukraińskiej oraz zaliczonych do niej Łemków w trybie administracyjnym z Bieszczad na Ziemie Odzyskane. Przypomnijmy, że akcja "Wisła" została potępiona przez Senat RP jako zbrodnia stalinowska, zaś mord na Ukraińcach w Pawlokomie potępiony wspólnie przez prezydentów Lecha Kaczyńskiego i Wiktora Juszczenkę. W ten sposób antypolskie stanowisko możemy w myśl tej logiki zarzucić prezydentowi RP Lechowi Kaczyńskiemu i taki jest w gruncie rzeczy wydźwięk alarmów "Naszego Dziennika".
Chciałbym więc przypomnieć panom K. Boguckiemu i J. Dytkowskiemu, że w wolnej Polsce wszyscy obywatele cieszą się (w odróżnieniu od PRL) wolnością słowa, zatem dziennikarze "Naszego Słowa" oraz prezes Petro Tyma mogą krytykować posłów na Sejm w tym samym stopniu, co i inni polscy dziennikarze. W przeciwnym razie ten sam zarzut można by było adresować pod adresem "Naszego Dziennika", który też nie szczędzi słów krytyki polskim politykom. Dziennikarze pracujący w Polsce mają prawo pisać rzeczy wywołujący oburzenie pewnej części czytelników. Z kolei prawem dziennikarzy "Naszego Dziennika" jest polemizowanie z ich stanowiskiem. Natomiast złe wystawia sobie świadectwo p. Kazimierz Bogucki, gdy w imieniu kresowian pisze do premiera Donalda Tuska pismo z żądaniem poskromienia Związku Ukraińców w Polsce, tym bardziej, że jak sam przyznaje - ukraiński tygodnik "Nasze Słowo" ma mały nakład i mało kto go kupuje. Jeszcze gorsze wystawia sobie świadectwo cytowany przez red. Jacka Dytkowskiego Tomir Sołtan - przewodniczący Prezydium Rady Naczelnej Organizacji Kresowych. Broni on otwarcie komunistycznej akcji "Wisła". Można by odwrócić oskarżenie i powiedzieć z równym stopniem zasadności, iż niektórzy działacze rodem z PRL pod płaszczykiem działalności organizacji kresowych szukają sposobności, by w interesie Moskwy zakłócać stosunki pomiędzy Polską a Ukrainą.
Wymiana inwektyw sprawy niestety nie rozwiąże. Działacze organizacji kresowych są wyrazicielami bolesnej pamięci tysięcy Polaków, których krewnych w sposób okrutny zamordowali siepacze z UPA. Ta pamięć wymaga szacunku. Powinni oni jednak zdawać sobie sprawę, że działacze Związku Ukraińców w Polsce również wyrażają pewne racje. Nauczeni gorzką dolą Ukraińców w PRL, boją się oni ubocznych skutków takich obchodów rocznicowych w postaci narastania antyukraińskich resentymentów wśród polskich sąsiadów. Na te obawy jest tylko jedna recepta, podpowiedziana nam przez liturgię katolicką: "przekażcie sobie znak pokoju".

Antoni Zambrowski
artykuły najnowsze | wywiady z autorem | o autorze | felietony TV | o mojej książce |