PUBLICYSTYKA ANTONIEGO ZAMBROWSKIEGO

Anna German w moskiewskiej TV

(18.11.2008 źródło ASME)
W nocy z czwartku na piątek (z 17 na 18 lipca br.) oglądałem na drugim moskiewskim kanale TV RTR Planeta dokumentalny program o naszej nieżyjącej już od wielu lat pieśniarce Annie German. Dla mnie, czyli człowieka z pokolenia ją pamiętającego, pozostaje ona jak jasny promyk w mrocznych czasach PRL. Przystojna, pełna uroku dziewczyna o niepowtarzalnym zupełnie głosie śpiewająca swoje niebanalne piosenki, których nie słyszałem od lat i które zupełnie nieoczekiwanie nadała w swym programie moskiewska TV, zazwyczaj nie rozpieszczająca swych słuchaczy pozytywną informacją o Polsce. Tym razem o naszej gwieździe estrady mówili z łezką w oku przedstawiciele rosyjskiego show businessu i składali przy tej sposobności należne hołdy zarówno krajowi, w którym wyrosła, jak i jej otoczeniu, które wspierało ją w jej niezwykłej karierze.

Kiedyś przed wielu laty usłyszałem przez radio znaną rosyjską piosenkę, wykonywaną przez śpiewaczkę o cudownym głosie. Znałem ten głos i nie mogłem sobie uprzytomnić, która to ze znanych rosyjskich śpiewaczek. Nikt nie przychodził mi do głowy, aż spiker poinformował, że śpiewała Anna German. No tak, to mogła być tylko ona. Zmyliła mnie okoliczność, że polska śpiewaczka nie zdradzała żadnego polskiego akcentu przy wymawianiu rosyjskich wyrazów. Władała rosyjskim lepiej niż nasza rodaczka Edyta Piecha, która od 1952 roku przebywa bez przerwy w Rosji i tam do dziś koncertuje jako popularna śpiewaczka.
Autorzy filmu w rosyjskiej TV opowiedzieli o dzieciństwie Anny German, spędzonym w Kirgizji oraz o aresztowaniu i śmierci jej ojca, uznanego za "wroga ludu". Po kilku latach jej mama związała się z przebywającym w tamtych stronach polskim zesłańcem i wzięła z nim ślub w urzędzie stanu cywilnego. Ów Polak zgłosił się jednak (trwała II wojna światowa) do polskiego wojska i już nie powrócił do rodziny. Po wojnie mama zdecydowała się wyjechać do Polski w nadziei na odnalezienie tam swego męża. Mąż jednak zaginął na wojnie, natomiast mała Anna znalazła w naszym kraju swoją nową ojczyznę. Gdy wyrosła (a miała ponad 180 cm wzrostu), podjęła studia geologiczne, na szczęście koleżanka namówiła ją do śpiewu w chórku akademickim. Tak odkryto wyjątkowy jej dar, zaiste zesłany z Niebios. Miała cudowny głos o niepowtarzalnym brzmieniu i mimo braku jakichkolwiek studiów muzycznych śpiewała jak profesjonalistka. Stała się natychmiast wydarzeniem na polskiej estradzie, zdobywając laury na festiwalach w Opolu i Sopocie. W 1967 roku jako pierwsza polska śpiewaczka została laureatką festiwalu w San Remo. Niestety, dała się skusić na nagranie swych piosenek we Włoszech. Jej włoscy partnerzy reprezentowali mało znaną i ubogą firmę i to stało się przyczyną rychłej tragedii Anny German. Po nagraniu w nocy wracali dla oszczędności samowtór samochodem do Mediolanu i zderzyli się czołowo z innym samochodem. Kierowcę wyciągnięto z wraku i zabrano do szpitala. Anna wypadła na jezdnię nieprzytomna i powrócono po nią dopiero, gdy kierowca odzyskał w szpitalu przytomność i zapytał o nią. Jak pamiętam z tamtych czasów, cała Polska żyła wtedy tragedią Anny German, potwornie połamanej w tym wypadku. Wyglądało na to, że z jej kariery scenicznej nic już nie będzie. Oparciem dla niej stał się jej poślubiony wtedy właśnie mąż - inż. Zdzisław Tucholski. Był jej oparciem, a przede wszystkim upartym rehabilitantem. Dzięki niemu po długim czasie stanęła na nogi, co więcej: urodziła mu syna i powróciła na scenę.
Encyklopedia wymienia jej piosenki w językach polskim i włoskim, ale śpiewała też znakomicie po rosyjsku i koncertowała wiele razy w Rosji. Później wykryto u niej raka, nie pomogły operacje i ostatecznie umarła młodo w roku 1982, kiedy kraj przeżywał tak poważny dramat narodowy - stan wojenny generałów Jaruzelskiego i Kiszczaka. Dlatego być może nie opłakaliśmy jej jak należy wtedy i dziś zupełnie o niej zapomnieliśmy. Nie zapomnieli wdzięczni Moskale, u których ma Anna German swoją własną "gwiazdę" w alei gwiazd. Na odsłonięcie tej gwiazdy zaprosili nawet do Moskwy jej mamę, męża oraz dorosłego już syna. A teraz nakręcili o niej film. Nadano go wprawdzie w porze nocnej, kiedy zwykli ludzie śpią snem sprawiedliwych, ale może ktoś to mimo wszystko ogląda. W każdym razie ja obejrzałem ten program, przeżyłem swoją porcję wzruszeń i bardzo proszę polską TV, by również nakręciła film dokumentalny o naszej wielkiej piosenkarce o tak cudownym głosie. A tymczasem niech sprowadzi do nas to, co nakręcili Moskale.

Antoni Zambrowski
artykuły najnowsze | wywiady z autorem | o autorze | felietony TV | o mojej książce |