PUBLICYSTYKA ANTONIEGO ZAMBROWSKIEGO

Władimir Bukowski mówi o Rosji i jej perspektywach
Polska powinna zacieśniać swe więzy z USA, zaś USA popierać Polskę - wywiad Antoniego Zambrowskiego

(23,04,2007 źródlo ASME)
Znany rosyjski dysydent mieszkający na Zachodzie przybył na jeden dzień do Warszawy. W nocy spotkał się z dziennikarzem "Gazety Polskiej" i witryny ASME, swym wieloletnim znajomym Antonim Zambrowskim:

Wołodia, jakie są perspektywy zmian w Rosji po odejściu Putina?

Tam się nic nie zmieni. Nawet doradca Putina Gleb Pawłowski, zabierając dziś głos w Warszawie, przyznał, że po Putinie będzie rządził Putin. Oczywiście miał on na myśli nie fizyczną obecność Władimira Putina na urzędzie prezydenckim w Rosji. Putin nie zamierza pozostać na trzecią kadencję. To widać gołym okiem. Wysuwa już swych ludzi.

Dmitrija Miedwiediewa i Siergieja Iwanowa - dwóch pierwszych wicepremierów rządu.

Wysuwa już swych ludzi i jeden z nich zostanie jego następcą. Rzecz jednak w tym, że nie będzie żadnej różnicy pomiędzy kandydatami. Są to wszystko ludzie dawnego KGB. Nie ma istotnej różnicy, który z nich zostanie wybrany. To nie ma znaczenia. A zatem nie ma żadnych perspektyw na zmiany. Tak na prawdę zmieni się w Rosji dopiero gdy znacznie spadną ceny na ropę na rynkach światowych. Wtedy dopiero nadejdzie konieczność zmian. Bez tego dużych przemian nie będzie.

Dużo się mówi ostatnio o tarczy antyrakietowej w Polsce.

Bardzo mi zależy na wytłumaczeniu Polakom, że tarcza antyrakietowa w Polsce i Czechach nie jest zagrożeniem dla Rosji. Jest to istotnie tarcza obronna i dla Rosji nie ma ona żadnego znaczenia, o ile ich rakiety nie są wycelowane na Polskę. O ile nie są wycelowane w Polskę, to dla Rosji okoliczność, że te przeciwrakiety zostały zainstalowane w Polsce lub nie, nie ma istotnego znaczenia. Tę sprawę poruszane są na Kremlu świadomie i celowo. W rzeczywistości nie ma to znaczenia dla obrony samej Rosji.

Rosja usiłuje odgrywać rolę drugiego supermocarstwa, podejmującego rywalizację z USA.

Oni usiłują odgrywać taką rolę, ale nic z tego nie wyjdzie.

Jak w rosyjskim powiedzeniu: więcej ambicji niż amunicji.

Dokładnie. Ci na Kremlu zwyczajnie się wygłupiają. To są mali ludzie. Gdy zawalił się Związek Sowiecki, oni byli kapitanami lub majorami i takie są ich widnokręgi myślowe.

Władimir Putin był pułkownikiem KGB.

Dokładniej podpułkownikiem. Ci ludzie patrzyli na katastrofę Związku Rad z dołu hierarchii służbowej. Nie zdawali sobie sprawy, że upadek Związku Sowieckiego jest rzeczą przesądzoną. Im się wydawało, iż są to skutki wrogiego spisku. Michaił Gorbaczow był dla nich zdrajcą, który sprzedał Związek Rad Zachodowi. Im się więc zdaje, że oni dziś wszystko naprawią i przywrócą stan poprzedni. Nie byli w stanie skalkulować kosztów utrzymania sowieckiego imperium. Że to były nakłady ponad stan. Wszak są to ubole, a nie matematycy. Jedynym w gronie doradców Putina ekonomistą na odpowiednim poziomie był Iłłarionow, więc go wypędzono. Teraz za głównego mędrca uchodzi tam Gleb Pawłowski. Ale on im wiele nie doradzi.

A dlaczego nie chciałeś z nim dyskutować w Warszawie? Zaproszono was, byście prezentowali różne punkty widzenia na Rosję.

Mnie nie interesują jego poglądy na Rosję. Jest to człowiek bez własnych przemyśleń. Przede wszystkim jest zdrajcą, który wydał KGB własnych kolegów. Takiemu nie podaje się ręki.

O nim się mówi, że był za młodu dysydentem.

Wraz z kolegami wydawał w samizdacie, czyli w drugim, nielegalnym obiegu pismo niezależne. KGB ich nakryło i zostali aresztowani. Pawłowski załamał się śledztwie, sypał kolegów i został zwolniony, natomiast jego koledzy trzymali się dzielnie, więc poszli siedzieć do więzienia. Od tej pory datuje się kariera Pawłowskiego. KGB-owcy porobili kariery państwowe i windowali go ze sobą. Po co zatem miałbym z nim dyskutować? Mogę dyskutować z jego mocodawcą - Putinem, ale nie z człowiekiem, który ma poglądy na zamówienie.

A co sądzisz o tych, co takich osobników zapraszają do Polski?

Nie mieli o tym zielonego pojęcia. Wiedzieli jedynie, że to jest ważny doradca prezydenta Putina i jego administracji. Natomiast o jego przygodach z KGB nie słyszeli. A w Rosji jest to rzecz znana powszechnie. Dlatego nie jest to dla mnie partner do dyskusji. W dodatku łże jak najęty. Weźmy dla przykładu jego tezę, że w Rosji jest mniej więźniów niż było za Sowietów. Typowa lipa propagandowa. Przecież mamy statystyki uwięzionych, których liczebność zmniejszyła się w Rosji ze względu na rozpad Związku Sowieckiego. Odpadły republiki związkowe wraz ze swą ludnością, stanowiącą prawie połowę ludności Związku, toteż zmniejszył się odpowiednio GUŁAG wraz ze swymi więźniami. Przedstawiciele narodów innych republik są więzieni na swym terenie. O tyle zmniejszyła się liczba uwięzionych w Federacji Rosyjskiej. Za czasów prezydentury Borysa Jelcyna liczba więźniów była odpowiednio mniejsza, niż za władzy sowieckiej. Ale nie teraz. Za Putina liczba więzionych znacznie wzrosła. Tu zresztą nie tyle chodzi o ilość, ile o jakość. Przecież co drugi więzień siedzi dziś za niewinność. Są to uwięzieni na zamówienie. Twój wspólnik lub konkurent w interesach idzie do prokuratury i opłaca ich, by cię uwięzili.
Co też się staje. Pod tym względem jest gorzej niż za Sowietów. Wówczas też siedziało wielu Bogu ducha winnych ludzi, ale nie tyle, co teraz. To jest najgorsze. Co drugi siedzi za nic. I nikt nie ma gwarancji, że to go nie spotka. Wszyscy wiedzą, że ludzi rabuje milicja, zamiast ich chronić. Gdy milicjant idzie ulicą, każdy stara się ominąć go szerokim łukiem. Ponieważ może on człowieka zatrzymać, zabrać mu dowód lub telefon komórkowy. I nie ma na niego żadnej siły. Dlatego ludzie chcą uciec z Rosji jak najdalej. To jest takie państwo, że należałoby mu życzyć, by się zawaliło jak najszybciej. Można lubić lub nie lubić Rosjan jako naród, ale państwo rosyjskie w obecnym stanie zasługuje jedynie na katastrofę.

W Polsce Ludowej też spodziewałem się uwięzienia lub nawet śmierci na każdym kroku.

Ale za komuny były to wyjątkowe sytuacje. W dzisiejszej Rosji ludzi mordują na każdym kroku. Szczególnie dziennikarzy na prowincji. O tym się mało wie, gdyż znani są oni w swym regionie, ale nie w Moskwie. Ale z rosyjskiego internetu dowiaduję się co tydzień o śmierci któregoś z dziennikarzy.

Jak Anna Politkowska z moskiewskiej "Nowej Gazety".
Tu zaangażowany był bezpośrednio Kreml. Wiemy o tym, gdyż sam Putin groził jej przez osoby trzecie. Anna Politkowska opowiadała o tych ostrzeżeniach z Kremla jeszcze za życia swym znajomym. Takich Rosja ma władców. Oczywiście władza ma teraz utrudnienia związane z postępem technicznym. Mój znajomy Michaił Triepaszkin siedzi w więzieniu, gdyż jako adwokat wsadzał nos w badanie sprawy wysadzania przez FSB domów w Moskwie w roku 1999. Wymyślono mu fikcyjny zarzut i skazano. Załatwiłem mu jako obrońcę adwokata, który niegdyś siedział w więzieniu. Ten obrońca odwiedza go w jego zakładzie karnym. Gdy wybuchła sprawa Aleksandra Litwinienki, Triepaszkin, który go dobrze znał, chciał złożyć zeznania. Władze rosyjskie odpowiedziały brytyjskiej policji odmową: "Nie pozwolimy mu na składanie zeznań, gdyż jest to więzień odbywający karę". Wówczas mój kolega, odwiedzając go jako obrońca, przemycił mu do celi telefon komórkowy. Zadzwonili oni do Londynu i Triepaszkin złożył zeznania. Mamy więc ewidentną poprawę, ale wbrew intencjom władz.

Źle go przeszukali przed spotkaniem z więźniem.

To jest stary więźniacha i umie zakitrać telefon tak, by go nie znaleźli podczas kipiszu.

A propos Litwinienki. Pamiętam, jak chciałem za twoim pośrednictwem nawiązać z nim kontakt po jego ucieczce z Rosji. Odpowiedziałeś, że unika kontaktów, gdyż ukrywa się z obawy za swe życie. A jednak go dopadli. I co wykryło śledztwo?

Śledztwo w gruncie rzeczy jest już zakończone. Angielska policja złożyła już sprawozdanie ze śledztwa rządowi. Nie mają żadnych wątpliwości, że jest to mord wykonany przez rosyjskie służby specjalne na zlecenie Kremla. W morderstwo zamieszani są trzej Rosjanie: Ługowoj, Kowtun oraz trzeci o nie ustalonym nazwisku, gdyż posługiwał się czterema paszportami na różne nazwiska. Do Hamburgu przyleciał z jednym paszportem, opuszczał go w drodze do Londynu już z drugim, przyleciał do Londynu i wylegitymował się trzecim, zaś opuścił Londyn z czwartym. I to jest właśnie morderca. Zadaniem Ługowoja było skontaktowanie ich ze sobą, zaś Kowtun miał dostarczyć polon do otrucia. I wykonał to tak, że zakaził pół świata. Natomiast morderca o nieznanym imieniu miał za zadanie wsypanie trucizny do herbaty, co też wykonał. Policja to wszystko ustaliła i wyniki śledztwa przekazała rządowi. Teraz rząd musi wyciągnąć z tego wnioski. Społeczeństwo angielskie domaga się ostrej reakcji, ale Tony Blair - to mięczak i nie chce zadrażnień z Rosją. Powiedział na posiedzeniu rządu, co natychmiast wyciekło do prasy, że potrzebujemy dobrych i stabilnych stosunków z Rosją. Wobec tego replikowałem mu w TV, że jego obowiązkiem jest zapewnienie bezpieczeństwa obywatelom oraz obrona suwerenności kraju. I dodałem, że jeśli tego nie zapewni, to będzie godzien więzienia. Ludzie w Anglii są bardzo rozgoryczeni postawą Blaira. Widziano mnie w telewizji i na pogrzebie Litwinienki. Zaczepiają mnie zwyczajni Anglicy na ulicy czy taksówkarze, składają kondolencje wobec śmierci przyjaciela i mówią, że jeśli Blair odpuści to Putinowi płazem, to będzie miał do czynienia z Anglikami. Przecież tego nie robiło nawet gestapo. Hitler bombardował Anglię w powietrza, ale nie ośmielił się truć Anglików w ich własnym kraju. A ci się odważyli otruć Litwinienkę, który już miał obywatelstwo brytyjskie. To jest dla Anglików policzek. Więc Blair musi coś z tym zrobić, choć mu się nie bardzo chce.

A dlaczego Litwinienko nawrócił się na islam?

Ponieważ zaprzyjaźnił się z Achmedem Zakajewem - reprezentantem wolnej Iczkerii w Londynie i chciałby po uwolnieniu Czeczenii od rosyjskiej okupacji być pochowanym obok swego przyjaciela i pobratyma na czeczeńskim cmentarzu. Oni byli z Zakajewem jak bracia. W dodatku Litwinienko pochodzi z Północnego Kaukazu i winę Rosjan wobec Czeczenów brał bardzo do serca. Przejście na islam oznaczało dla niego gest pokuty i znak pokoju. Był on człowiekiem dalekim od religii i chrześcijaństwo - to dla niego raczej postawa etyczna niż religia. Stąd taka decyzja. Najważniejsze dla niego było to, by mógł on spocząć na cmentarzu w Czeczenii i jeśli do tego należy być muzułmaninem, to on przechodzi na islam. Pogrzeb jednak był daleki od islamskiego rytuału. Nieboszczyka według islamu należy obmyć i owinąć w prześcieradło, a nie zamykać w trumnie. Natomiast brytyjska policja wymusiła pochowanie Litwinienki w ołowianym sarkofagu, który nie wolno ze względu na radioaktywność zwłok otwierać w przeciągu siedmiu - ośmiu lat. Oczywiście bez żadnego rytuału obmycia ciała. Na pogrzebie był mułła i odmawiał muzułmańskie modlitwy, ale był również kapłan prawosławny, który również odmówił nad grobem modlitwy chrześcijańskie. Zadbał o to ojciec Saszy, pan Walter Litwinienko. Jest to starszy pan po siedemdziesiątce, wierzący i praktykujący prawosławny ze starego, kozackiego rodu z Północnego Kaukazu. Gdy mu Sasza na łożu śmierci przekazał swe życzenie o pogrzebie muzułmańskim, on mu powiedział: "Sasza, nie ma sprawy. Abyś tylko nie był komunistą ani satanistą". Tak że ściśle muzułmańskiego pogrzebu nie było.

Czy istnieje perspektywa poprawy stosunków Polski z Rosją?

Stale powtarzam, że nie ma możliwości poprawy stosunków polsko-rosyjskich. Co więcej, Polska nie powinna o to zabiegać. Rosja prowadzi politykę imperialną i wskutek tego wszelkie próby łagodzenia konfliktów z Rosją będą prowadziły jedynie do eskalacji ich żądań, czyli do narastania agresji. Dlatego najlepiej ich spacyfikować, posyłając wysłańców Kremla do jasnej cholery. To ich na jakiś czas uspokoi. Mam krytyczny stosunek do Unii Europejskiej, więc radziłbym Polsce rozwijanie stosunków z USA i Kanadą. Ze swej strony podczas wizyt w USA zawsze doradzam władzom amerykańskim, by więcej się wiązały w swej polityce europejskiej z Polską i innymi krajami tzw. młodej Europy. NATO jest dziś tworem anachronicznym, gdyż stare kraje Zachodniej Europy mają wiele zahamowań w stosunkach z USA. Wystarczy spojrzeć na Niemcy czy Włochy, a zwłaszcza Hiszpanię. O Francji nie ma co mówić, gdyż jest ona jedynie w strukturach politycznych NATO, ale nie w wojskowych. Dlatego USA powinny zacieśniać swe stosunki z krajami Europy Środkowo-Wschodniej, jak Polska oraz Czechy, Węgry lub Bułgaria. Są to kraje mniej skłonne do ustępstw wobec Rosji, niż Zachód Europy. Mnie się często zarzuca, że nie jestem rosyjskim patriotą. Jest to nieporozumienie. Obecna władza uciska Rosjan, więc patriotyzm nakazuje jej zwalczanie. Kto był lepszym patriotą Niemiec - Himmler czy też wykonawca zamachu na Hitlera Stauffenberg? Wyobraźmy, że II wojna światowa zakończyła by się ugodą aliantów z kierownictwem SS. Czy byłoby to lepsze rozwiązanie dla Niemców, niż kapitulacja Niemiec hitlerowskich? A dziś w Rosji rządzi KGB na szkodę Rosjan i ja nie mam prawa odwiedzić Rosję, mój kraj ojczysty. Ponieważ jej władcy boją się tego, co mam Rosjanom do przekazania.

Na każdym kroku krytykujesz Unię Europejską jako nowe wydanie Związku Socjalistycznych Republik, tym razem europejskich. Polska wbrew twym radom wstąpiła do Unii. Co nam więc poradzisz dziś?

Doradzałbym, byście nie wiązali się z Unią, lecz rozwijali gospodarkę narodową, natomiast wzmacniali więzi z Ameryką Północną. Bliskie więzi z USA i Kanadą są dla was ważniejsze, niż związki z Unią Europejską. Odległość nie ma dziś takiego znaczenia, gdyż lotnictwo pasażerskie znacznie skraca odległości. Gdy rozmawiam z politykami w USA, również im doradzam, by zacieśniali swe więzi z Polską i innymi krajami Europy Środkowo-Wschodniej. Z Czechami, Węgrami, Bułgarami. Doradzam reorganizację NATO. NATO w obecnym kształcie jest przestarzałe i wymaga modernizacji. Starzy członkowie NATO stanowią dla USA problem. Powiedziałbym: obciążenie. Wystarczy spojrzeć na Niemcy, Włochy, Hiszpanię. O Francji nie ma co mówić, gdyż do NATO należy jedynie politycznie, a nie wojskowo. Radzę więc amerykańskim politykom: zmieńcie konfigurację NATO. Wzmocnijcie więzy z należącymi do NATO dawnymi członkami Układu Warszawskiego. Oni lepiej od Zachodniej Europy wiedzą, co to Rosja. Niestety, moje kontakty z Condoleezą Rise nie są tak dobre jak dawniej. Dziś moje argumenty trafiają do niej znacznie słabiej niż w dawnych czasach.

Znasz osobiście Condoleezę Rice?

Cóż w tym dziwnego? Wykładaliśmy razem w swoim czasie na tej samej uczelni i byliśmy w przyjaźni. Niestety, obecnie moje argumenty do niej nie docierają tak skutecznie jak kiedyś. A szkoda. Dlatego też radzę Polsce i innym krajom Europy Wschodniej, by świadomie zabiegały o wzmocnienie swych więzi z USA i stopniowo wypierały w swych kontaktach z Waszyngtonem kraje starej Europy. Należy wykorzystywać zadrażnienia USA z Niemcami, Francją i Hiszpanią dla wzmocnienia pozycji Polski. Doświadczenia z budową rurociągu po dnie Bałtyku z Rosji do Niemiec są dla Polaków najlepszym dowodem wartości sloganów o europejskiej solidarności. Niemcy zachowali się w tej sprawie niezbyt elegancko. Najzabawniejsze, że przerazili swą grą Francuzów. Okazało się, że bezpieczeństwo energetyczne Francji zależy od Niemców, za pośrednictwem których Francja otrzyma nośniki energii z Rosji. A cała francuska koncepcja Unii Europejskiej miała polegać na tym, że to Francuzi dzięki niej będą mogli kontrolować poczynania Niemców. Natomiast dziś wypada to właśnie na opak dzięki rurze przez Bałtyk. I to napawa Francuzów niepokojem.

Mimo to nie udzielają Polsce pomocy przeciwko Rosji, która stosuje retorsje handlowe m.in. w handlu mięsem.
To jest nowa taktyka moskiewskiej presji na sąsiadów. Od Gruzji i Mołdawii nie chcą kupować wina (choć wielu Rosjan od dziesięcioleci pijało wina gruzińskie i mołdawskie), od Łotwy jej szprotek. Takie wojny handlowe z sąsiadami - to ich nowa broń. Nowe metody wywierania nacisku zamiast dawnego straszenia czołgami. Dodatkowy argument obok zagrożenia zakręcenia kurka w dostawach ropy i gazu. Przed obojętnością starej Europy ratuje Polskę stosowanie prawa weta w rozmowach Unii z Kremlem. Unia długo wahała się, po czyjej stronie ma się opowiedzieć w sporze Polski z Rosją o polskie mięso. Musiała się opowiedzieć po stronie Polski jedynie wobec groźby zastosowania weta. Stąd pomysły likwidacji prawa weta. Wówczas Unia będzie mogła popierać Kreml przeciw Polsce. Nie liczcie na Unię, liczcie na USA jako sojusznika Polski.

Znowu wraca sprawa konstytucji europejskiej. To przypomina sowieckie praktyki przywożenia w teczce przewodniczącego kołchozu wbrew woli jego członków i wymuszania wyboru kandydata poprzez powtarzanie głosowania aż do skutku.

W tej chwili tę sprawę podnosi pani Angela Merkel jako kanclerka Niemiec. Czyni tak ze względu na przepis prawa, iż projekt konstytucji musi być zaaprobowany przez kraje członkowskie w ciągu dwóch lat. Po upływie tego czasu projekt można traktować jako niebyły. Stąd ich pośpiech. Ja jestem przeciwnikiem konstytucji europejskiej. I polskiemu rządowi nie radziłbym popieranie w tej sprawie Niemców. Polska ma własną konstytucję i to Polakom powinno wystarczyć. Konstytucję europejską odrzuciło już kilka krajów w referendum i nie widzę sensu, by Polska ją popierała, gdy Holandia, Dania, Francja i inne kraje ją już odrzuciły. W Wielkiej Brytanii 60% ludności jest przeciwna zmianom. Mimo agitacji w mediach za.

U nas też większość mediów elektronicznych jest proeuropejska.

Jak w Wielkiej Brytanii. Mimo to w Anglii przeważająca większość ludności jest przeciwna i nikt nic nie może uczynić wobec takiej postawy społeczeństwa.

Jakie są teraz twoje plany wydawnicze?

Zamierzam wydać dokumenty uzyskane z archiwum Gorbaczowa o zjednoczeniu Niemiec. W tym archiwum są tysiące tajnych dokumentów, więc zamierzamy opublikować najciekawsze z nich. To co nie trafi do książki, a jest w naszym posiadaniu - zamieścimy w internecie. Oczywiście po wydaniu książki. Zbyt wcześnie nie chciałbym zdradzić Kremlowi, co z tej dokumentacji posiadamy, a czego nie.

Dlaczego Kreml wbrew względom bezpieczeństwa Rosji broni wobec USA polityki atomowej Iranu?

To jest stała polityka Kremla nie tylko w sprawie Iranu. Kreml chciałby, by Iran straszył świat energią jądrową, zaś Rosja zbierała by punkty jako pośrednik pomiędzy USA a Iranem. Tak jest również podczas sporów w sprawie Palestyny, Libanu, Korei Północnej. Rosja popiera ich w ich konflikcie z USA i jednocześnie pragnie być w tym sporze rozjemcą. Wszystko po to, by wykazać pozycję mocarstwową Rosji. Putin wygłosił w Monachium ostre przemówienie, z którego nic oczywiście nie wynika, ale pokazał Rosjanom, jaki on jest groźny i jak zmusza polityków na Zachodzie do liczenia się z Rosją. Tymczasem swą polityką na Północnym Kaukazie szkodzi Rosji. Doprowadził do tego, że ruch separatystyczny, umiejscowiony umiejscowiony poprzednio tylko w Czeczenii, przelał się z niej do Dagestanu, który wcześniej był spokojny, oraz do Inguszetii, Kabardyno-Bałkarii i dalej. Wojna partyzancka tam trwa i nie wygasa. Nie jest zbyt intensywna (po angielsku to się nazywa low intensity war), są to sporadyczne akcje partyzanckie, wojsko rosyjskie ponosi małe straty, ale walki trwają. I nie zanosi się na rychły koniec wojny.

Odpowiednikiem rosyjskiej wojny na Północnym Kaukazie jest dla USA i Wielkiej Brytanii wojna w Iraku. Takie nasuwają się mi analogie, gdy oglądam w rosyjskiej TV programy o wojnie w Iraku i Afganistanie. Rosyjska propaganda chętnie wytyka Amerykanom ich okrucieństwo wobec miejscowej ludności, choć przemilcza ludobójstwo w Czeczenii. Czy ludność w Anglii popiera udział wojsk brytyjskich w wojnie w Iraku?

W Anglii - nie. Wojna w Iraku jest wyjątkowo niepopularna. Przyznam, że nie bardzo rozumiem, czemu. W Iraku przebywa siedem tysięcy brytyjskich żołnierzy. Są to żołnierze zawodowi, a nie z poboru. Tacy żołnierze powinni walczyć tam, gdzie ich skierują przełożeni. Oni nie dyskutują na temat słuszności tych decyzji. Koszty tej wojny nie są zbyt wysokie. W związku z tym, nie bardzo rozumiem, skąd się biorą opory wobec tej wojny. Być może przyczyną jest mała popularność premiera Tony Blaira, który bardzo zaangażował się w poparcie tej wojny. Niepopularność premiera przenosi się na niepopularność tej wojny. Mało, że prowadzi złą politykę, to jeszcze wciągnął kraj w wojnę gdzieś daleko i w dodatku nakłamał na temat posiadania przez Saddama broni masowej zagłady.

A Putin krytykuje zaangażowanie Anglosasów w wojnę iracką...

Jest to tylko zabieg propagandowy, gdyż Kremlowi zależy wyłącznie na zaostrzaniu wszelakich sprzeczności pomiędzy krajami Zachodu. W rzeczywistości nie zależy mu na Iraku, lecz na wzmocnieniu pozycji Rosji wobec Zachodu. Jak mówiłem już, Kreml wchodzi we wszystkie konflikty, w które się angażują USA, aby popierając stronę przeciwną, wzmacniać swoją pozycję. Rosję zżera choroba imperialna.

Dziękuję Ci za rozmowę.

Artykuł pierwotnie opublikowany w tygodniku "Gazeta Polska"

Antoni Zambrowski
artykuły najnowsze | wywiady z autorem | o autorze | felietony TV | o mojej książce |