PUBLICYSTYKA ANTONIEGO ZAMBROWSKIEGO

Stalinowski Holokaust Polaków

(28,10,2007 źródło ASME)

W sierpniu br. powinniśmy obchodzić 70. rocznicę stalinowskiego ludobójstwa polskiej mniejszości narodowej na terenach Związku Sowieckiego. Paradoksalnie wiadomo w Polsce na ten temat mniej niż o sztucznym, stalinowskim głodzie na Ukrainie w roku 1932. Tymczasem ów głód pochłonął pewną (dziś chyba nie do ustalenia) liczbę chłopów narodowości polskiej na terenie sowieckiej Ukrainy, ale jej nie da się porównać do liczby ofiar ludobójstwa NKWD w przysłowiowym już dziś roku 1937. Stanowił on szczyt liczbowy krwawej czystki, trwającej od 1 grudnia 1934 roku, czyli od zamachu na pierwszego sekretarza leningradzkiej organizacji bolszewickiej Siergieja Kirowa, a zakończonej dymisją szefa NKWD Nikołaja Jeżowa i zastąpieniem go przez jego zastępcę i rywala Berię. W ten sposób Stalin - jako pomysłodawca i faktyczny sprawca tej krwawej łaźni aparatu sowieckiego zwalił na Jeżowa odpowiedzialność za masowe ludobójstwo, którego świadkiem było całe społeczeństwo sowieckie.

Strach być Polakiem

Świat słyszał o procesach pokazowych dawnych przywódców sowieckich skłóconych ze Stalinem, jak Lew Kamieniew, Grigorij Zinowjew oraz Nikołaj Bucharin lub o zamordowaniu dowódców sowieckich, jak marszałkowie Tuchaczewski, Jegorow oraz Blucher. Komuniści polscy przeżyli jako wielki swój dramat rozwiązanie polskiej sekcji Kominternu, czyli Międzynarodówki Komunistycznej i rozstrzelanie lub uwięzienie jej przywódców. Natomiast mało się wie o masowej rzezi zwykłych sowieckich obywateli, zwłaszcza ludziach obydwu płci narażonych na represje NKWD za sam fakt posiadania w dowodzie osobistym zapisu w rubryce piątej o narodowości polskiej. By uprzytomnić grozę położenia każdego Polaka w owym czasie, przytoczę świadectwo osoby postronnej, bo Nikity Chruszczowa. Był on w owym czasie członkiem stalinowskiej ekipy jako sekretarz organizacji moskiewskiej WKP(b) i zapewne sam miał na ręku krew niezliczonych Polaków zamieszkałych na swe nieszczęście w sowieckiej stolicy. W czasach po XXII zjeździe KPZR opowiadał on o chwilach grozy, jakie sam przeżył, gdy Jeżow opowiedział Stalinowi, iż jego pupil Nikita Chruszczow jest naprawdę nie Rosjaninem, lecz Polakiem i jego prawdziwe nazwisko brzmi Chruszczowski. Zagadnięty przez Stalina w tej sprawie, Chruszczow zaprzeczył, tłumacząc, iż pochodzi z położonej w obwodzie kurskim wsi Kalinowka i został ochrzczony w cerkwi prawosławnej. Przy najbliższej sposobności sam Jeżow potwierdził wersję Chruszczowa, tłumacząc się, iż wypowiedział swe rewelacje pod wpływem alkoholu. Mianowany przez Stalina na superkata Jeżow przeżywał przy wykonywaniu swych krwawych funkcji straszliwe przeciążenia nerwowe, które topił w alkoholu. Opowieść Chruszczowa powinna uprzytomnić nam katusze, jakie przeżywali nasi rodacy na sowieckiej ziemi. Jeśli po 20 latach przywódca sowiecki wciąż pamiętał swój strach spowodowany oskarżeniem o bycie Polakiem, jak mieli się czuć prawdziwi Polacy w owym czasie ?!

Likwidacja polskich okręgów autonomicznych

Ofiarą stalinowskich represji skierowanych pod adresem sowieckich Polaków padli w pierwszy rzędzie polscy mieszkańcy dwóch przygranicznych okręgów autonomicznych na Mińszczyźnie w Białorusi i Podolu na Ukrainie. Nosiły one w swej nazwie imiona dwóch wybitnych polskich komunistów Feliksa Dzierżyńskiego oraz Juliana Marchlewskiego. Powołano je po przegranej w 1920 roku z Polską wojnie, gdyż szef polskiej misji rządowej na rokowaniach pokojowych w Rydze, prof. Stanisław Grabski z lekkim sercem zrezygnował z roszczeń terytorialnych wobec Mińszczyzny i Żytomierszczyzny, zamieszkałych w większości przez ludność polską (Uczynił tak, gdyż hołdował endeckim mrzonkom o spolonizowaniu miejscowych żywiołów białoruskich i ukraińskich na polskich Kresach Wschodnich. Nie chciał więc dodatkowych zdobyczy terytorialnych, przyczyniających się do pomnożenia żywiołów wschodniosłowiańskich na terenach państwa polskiego). Bolszewicy postanowili zorganizować tam polskie okręgi autonomiczne z polską oświatą i polskim językiem urzędowym, traktowane jako kuźnia kadr dla przyszłej Polskiej Republiki Rad. Niestety, dalsze lata funkcjonowania tych okręgów zrodziły obawy, iż ludność polska na terenach przygranicznych jako klerykalna i nacjonalistyczna będzie raczej oparciem dla antysowieckich akcji władz polskich. Wobec tego Stalin zarządził likwidację tych okręgów, zaś ich ludność wysiedlono do Kazachstanu, gdzie przebywa do dnia dzisiejszego. Niewykluczone, że wielu polskich mieszkańców tzw. Dzierżyńszczyzny spoczywa w tajnych grobach w lesie w Kuropatach pod Mińskiem. Te miejsce spoczynku tysięcy ofiar stalinowskiego terroru odkrył i nagłośnił znany białoruski działacz niepodległościowy Zianon Poźniak, ale prezydent Łukaszenka uniemożliwia badania archeologiczne celem wyjaśnienia sprawy.

Wymyślona przez NKWD Polska Organizacja Wojskowa

Polskim ofiarom NKWD w czasie jeżowszczyzny zarzucano działalność na rzecz POW (Polskiej Organizacji Wojskowej), czyli organizacji istniejącej w czasie walk o niepodległość Polski. Oczywiście w owym czasie - po podpisaniu polsko-sowieckiego paktu o nieagresji żadnej takiej organizacji, prowadzonej przez polskie służby specjalne, nie było. Skąd takie antypolskie urojenia w chorym mózgu Stalina - trudno orzec. Czytałem niegdyś w rosyjskim piśmie emigracyjnym "Kontynent" takie przypuszczenia, iż polscy komuniści posiedli pewną wiedzę o współpracy Stalina z carską Ochraną, więc postanowił ich wytracić, nim wykorzystają tę wiedzę przeciwko niemu. Potwierdzeniem tej sugestii była okoliczność, iż pierwsze represje wobec polskich komunistów rozpoczęły się w Charkowie - ówczesnej stolicy Ukrainy Sowieckiej. W charkowskich archiwach carskiej ochrany znaleziono ponoć teczki z raportami Stalina dla Ochrany. Wtajemniczonym w te rewelacje był ponoć I sekretarz KC partii bolszewickiej na Ukrainie Stanisław Kosior - polski górnik z Donbassu, szef kijowskiego okręgu wojskowego, gen. Jona Jakir oraz marszałek Michaił Tuchaczewski. Wszyscy oni padli ofiarą czystki.
Wersja ta nie wyjaśnia jednak kwestii, dlaczego właśnie Polacy stali się pierwszą etniczną ofiarą stalinowskich represji. Aresztowano wtedy w ciągu kilku miesięcy 1937 roku ponad 150 tys. Polaków oraz pewną liczbę pochodzących z Polski Żydów, Ukraińców i Białorusinów. Większość zatrzymanych Polaków zginęła od kuli w potylicę. Byli to w większości ludzie osiedleni od pokoleń na terenie państwa rosyjskiego - potomkowie zesłańców lub wędrowców za chlebem. Pozbawieni bliższej rodziny w kraju, nie odważyli się w stosownej chwili repatriować się do niepodległej Polski bez zapewnionego dachu nad głową i pracy, toteż bez żadnego wpływu na wybór swego losu padli ofiarą nieoczekiwanego polowania NKWD na Polaków.
Oprócz tego przebywała w ZSRR spora liczba polskich komunistów, kryjących się przed wyrokami polskich sądów. Nieopatrznie wybrali schronienie w Sowietach, więc trafili niespodziewanie dla siebie do znacznie gorszych lochów NKWD. Nie mieli oni do czynienia, jak w niepodległej Rzeczypospolitej, z normalną rozprawą przed niezawisłym sądem w obecności legalnego obrońcy, lecz z zaocznym wyrokiem tzw. OSO, czyli trójki złożonej z NKWD-zistów oraz prokuratora, rozpatrujących sprawę w trybie błyskawicznym na podstawie samych akt śledztwa.
Wśród bardziej znanych ofiar stalinowskiego terroru warto wymienić wybitnego polskiego poetę Brunona Jasieńskiego (autora kontrowersyjnego poematu o Jakubie Szeli oraz głośnej wskutek międzynarodowego skandalu powieści "Palę Paryż"), dwóch partyjnych poetów pomniejszego lotu - Stanisława Ryszarda Standego oraz Witolda Wandurskiego, znanego partyjnego intelektualistę Jana Hempla opisanego przez Władysława Broniewskiego w głośnym wierszu "Rozmowa z Janem" o wielkich piecach w Magnitogorsku. Zginęli w czystce ludzie dla Stalina zupełnie niegroźni, jak odsunięci od działalności politycznej komunistyczni weterani - staruszek Adolf Warski-Warszawski lub schorowana Maria Koszutska, znana lepiej jako Wera Kostrzewa. Gniew Stalina nie oszczędził nawet jego własnego szwagra Stanisława Redensa - zasłużonego oprawcę z NKWD. W większości ofiarami tego polowania byli Bogu ducha winni ludzie z zapisem "Polak" w dowodzie.
Czystka 1937 roku ogarnęła mniej więcej dwa miliony ofiar, ale Polacy stanowili wśród nich najliczniejszą kategorię etniczną. Dlatego śmiało można potraktować polskie ofiary "jeżowszczyzny" jako ofiary celowego, antypolskiego ludobójstwa.

Polacy i później wielokrotnie padali ofiarą stalinowskiego gniewu - we wrześniu 1939 roku podczas wkroczenia Armii Czerwonej na Kresy, w ramach deportacji żywiołów polskich w latach 1940-41, katyńskiej masakry polskich oficerów oraz wskutek represji NKWD podczas następnego sowieckiego "wyzwalania". Nie możemy jednak zapominać o naszych rodakach na terenie Związku Sowieckiego, którzy pierwsi padli ofiarą stalinowskich represji.

Antoni Zambrowski
artykuły najnowsze | wywiady z autorem | o autorze | felietony TV | o mojej książce |