PUBLICYSTYKA ANTONIEGO ZAMBROWSKIEGO

Skrzywdzone miasteczko

(17,12,2007 źródło ASME)

Miasteczko Jedwabne było ośrodkiem antysowieckiego i antykomunistycznego oporu. Dorobiono mu jednak antysemicką gębę. Gdyby zapytać kogokolwiek o to, co wie o położonym na Podlasiu miasteczku Jedwabne, odpowie, że tam 10 lipca 1941 roku polska i katolicka połowa ludności wymordowała w okrutny sposób drugą - żydowską połowę. Wiemy o tym z głośnej książki pochodzącego z Polski, amerykańskiego prof. Jana Tomasza Grossa. Później wyszło na jaw, iż wszystko wyglądało inaczej, że nie wszystkich miejscowych Żydów, lecz mniej więcej trzystuosobową grupę starozakonnych mieszkańców zamordowali po wypędzeniu dotychczasowych sowieckich okupantów niemieccy żandarmi przy pomocy grupy miejscowych wyrzutków. Jak wskazywał znany historyk, śp. prof. Tadeusz Strzembosz w licznych wypowiedziach dotyczących tej sprawy, historia opowiedziana przez prof. Jana Tomasza Grossa była co najmniej nieprawdopodobna, gdyż półtora tysięczna grupa nieuzbrojonych mężczyzn nie da rady wymordować równej sobie liczebnie grupy ludzi. Wszak ci stawiliby napastnikom skuteczny opór. Później o autorze książki "Sąsiedzi" ukuto powiedzenie "łże jak Gross" i rzecz by ucichła do kolejnej antypolskiej sensacji jego pióra.

Prezydent Kwaśniewski po raz kolejny kompromituje Polskę

Na nieszczęście dla mieszkańców Jedwabnego do sprawy wtrącił się ówczesny prezydent RP Aleksander Kwaśniewski. Ponieważ rządy w Polsce sprawował z ramienia Akcji Wyborczej "Solidarność" premier prof. Jerzy Buzek, opozycyjny SLD postanowił wykonać anty-AW"S"-owską dywersję. Postkomunistów nie powstrzymało nawet ostrzeżenie prof. Zbigniewa Brzezińskiego, że w Stanach Zjednoczonych szykuje się na tej kanwie cała antypolska kampania medialna. Korzystając z kontroli nad elektronicznymi środkami przekazu, postkomuniści - wbrew uchwale Sejmu i Episkopatu poświęcającej rok 2001 pamięci Prymasa Tysiąclecia księdza Stefana kardynała Wyszyńskiego - uczynili ów rok w czas piętnowania Polski i Polaków za mord w Jedwabnem. Opowiadał mi wtedy wspomniany wyżej prof. Tomasz Strzembosz, że młoda dziennikarka z popularnego radia błagała go o kilka słów do mikrofonu na ten temat i przyznała się, iż w jej rozgłośni panowała wtedy żelazna zasada: ani dnia bez głośnej wypowiedzi w sprawie wydarzeń w Jedwabnem. Kulminacja nastąpiła w rocznicę mordu jedwabieńskich Żydów, gdy prezydent Aleksander Kwaśniewski zorganizował uroczyste obchody tej rocznicy z udziałem gości z zagranicy. Tak prezydent RP dla antyrządowej dywersji postawił przed międzynarodowym pręgierzem Polskę - czyli kraj, w którym Polskie Państwo Podziemne zorganizowało jako jedyne w Europie okupowanej przez Niemcy hitlerowskie specjalną komórkę dla ratowania przed zagładą Żydów. Ludzie, oburzeni ostatnią antypolską wypowiedzią postkomunistycznego eksprezydenta w niemieckim wydaniu amerykańskiego wydawnictwa "Vanity Fair", powinni sobie uprzytomnić, że to nie jedyny taki przejaw zdrady, lecz kolejny krok w konsekwentnej polityce budowania swej pozycji osobistej kosztem Polski.
Pisałem wtedy w prawicowych gazetach, że mord w Jedwabnem był małym epizodem podczas letniej kampanii hitlerowskiego Wehrmachtu na sowieckim froncie wschodnim. Takich epizodów w owym czasie były tysiące na olbrzymim terenie od Morza Bałtyckiego po Czarne. Żydowska krew lała się wtedy z rąk Niemców i ich miejscowych kolaborantów w tysiącach miejscowości na skalę nieraz nieporównywalną do wydarzeń w Jedwabnem. Historycy przed prof. Janem Tomaszem Grossem opisywali znane i głośne przypadki masowych mordów Żydów, jak wielki antyżydowski pogrom, poprzedzony powstaniem zbrojnym przeciwko cofającym się Sowietom w dawnej litewskiej stolicy Kownie czy też zorganizowane przez ukraińskich nacjonalistów w zdobytym przez Niemców Lwowie antyżydowskie "dni Petlury", które pochłonęły ponad sześć tysięcy śmiertelnych ofiar. Wojska królewskie Rumunii pod wodzą marszałka Iony Antonescu wkraczając do okupowanej poprzednio przez Stalina Besarabii, zalały ją krwią miejscowych Żydów, oskarżanych o zdradę narodową. To, że prof. Jan Tomasz Gross w swym opisie mordu w Jedwabnem pominął tak głośne przypadki mordowania Żydów w sąsiednich krajach świadczy bądź o jego ignorancji, bądź o antypolskim zacietrzewieniu. Przywódcy państwowi Rosji, Ukrainy, Białorusi, Litwy i Rumunii powinni byli stanąć wraz z Aleksandrem Kwaśniewskim przy pomniku ku czci jedwabieńskich Żydów, aby wraz z nim złożyć hołd pomordowanym przez Niemców i ich kolaborantów milionom Żydów sowieckich i rumuńskich. Oczywiście żaden z tych przywódców krajów ościennych nie poczuwał się do takich działań i prezydent Kwaśniewski wystąpił w Jedwabnem sam. Jedyne co pozostało biednym mieszkańcom Jedwabnego, to zbojkotować SLD-owską imprezę, w której obok prezydenta wystąpił jego wewnątrzpartyjny rywal Leszek Miller, paradujący po Jedwabnem w żydowskiej jarmułce na głowie. Nawiasem mówiąc, już wtedy tow. Leszek darł koty z tow. Olkiem i zwolennicy Leszka mówili już o nowym wydaniu partyjnego konfliktu pomiędzy "Chamami" i "Żydami", ale to nie przeszkadzało Leszkowi Millerowi tanim kosztem odstawiać filosemitę.

Prof. Tomasz Strzembosz głosił chwałę Jedwabnego

Wbrew zamierzeniom organizatorów tej antypolskiej akcji medialnej, cała sprawa spaliła na panewce, gdyż atak arabskich terrorystów na Nowy Jork i Waszyngton odwrócił uwagę świata od małej, podlaskiej mieściny. Jedynie ludność Jedwabnego pozostała pochlapana błotem tej kampanii. I ten stan trwa.
Tymczasem według ustaleń prof. Tomasza Strzembosza jako historyka polskiego ruchu oporu, małe miasteczko Jedwabne zasługuje na inne potraktowanie, gdyż jego mieszkańcy odznaczyli się licznym udziałem w antysowieckim, antyniemieckim, a później - antykomunistycznym ruchu partyzanckim. W rzeczywistości jest to miasteczko godne odznaczenia za swą patriotyczną postawę. Pamięć o pomordowanych jedwabieńskich Żydach wcale tego nie wyklucza. Wszak wiedza o ukraińskich nacjonalistach mordujących we Lwowie swych żydowskich sąsiadów nie wyklucza naszej pamięci o dzielnych żołnierzach AK przeprowadzających w tym samym mieście pomyślne powstanie zbrojne w ramach planu "Burza" przeciwko cofającym się w lecie 1944 roku Niemcom (w podzięce za pomoc wyświadczoną jednostkom Armii Sowieckiej zostali oni wyłapani po wkroczeniu do miasta Rosjan przez "Smiersz" oraz NKWD i wysłani "na białe niedźwiedzie"). Kto inny zasłużył na hańbę, a kto inny na chwałę.
Lwów ma bogatą historię i pamiętamy o nim jako o mieście z przydomkiem "Semper fidelis". Ludzie pochodzący z niego, a przesiedleni na Ziemie Odzyskane, nadal są dumni ze swego miejsca urodzenia. Małe Jedwabne nie ma tak bogatego dorobku, ale jego dokonania w czasie II wojny światowej i w pierwszych latach antykomunistycznego oporu zasługują na wdzięczną pamięć Polaków. Warto by było dać jego mieszkańcom satysfakcję i postawić na miejskim rynku ładny pomnik ku czci miejscowych bojowników o niepodległość naszego kraju. Żeby ludzie z Jedwabnego mogli powiedzieć z dumą o sobie, że są z bohaterskiego miasteczka.

Antoni Zambrowski
artykuły najnowsze | wywiady z autorem | o autorze | felietony TV | o mojej książce |