PUBLICYSTYKA ANTONIEGO ZAMBROWSKIEGO

Rzecznik niepodległości Polski

(28.12.2007 źródło ASME)

Całe swe życie Andrzej Czuma poświęcił walce o niepodległość Polski. Zapłacił za to wysoką cenę, ale jego ofiarność została doceniona. Gdy w marcu 1977 roku Ruch Obrony Praw Człowieka i Obywatela ogłosił Apel do społeczeństwa polskiego, redaktor "Trybuny Ludu" Józef Barecki określił jego działaczy jako postacie z rodzimego gabinetu figur woskowych oraz jako ludzi wyrzuconych przez historię na boczny tor. Dziś już nikt oprócz zawodowych historyków PRL nie pamięta tow. Józefa Bareckiego, natomiast dawny rzecznik Ruchu Obrony Andrzej Czuma jest wciąż człowiekiem z krwi i kości i jako poseł na Sejm nadal gra istotna rolę na narodowej scenie. To jego ówczesny adwersarz został wyrzucony - nie tyle na boczny tor, ile po prostu na przysłowiowy śmietnik historii.

Z rodziny o patriotycznych tradycjach

Andrzej Czuma urodził się w Lublinie 17 grudnia 1938 roku. Jak napisał o sobie, troska o Ojczyznę - to jego rodzinna tradycja. Jego ojciec - prof. Ignacy Czuma był posłem na Sejm II Rzeczypospolitej i współautorem Konstytucji Kwietniowej, zaś stryj - gen. Walerian Czuma dowodził obroną Warszawy we wrześniu 1939 roku. Jan Józef Lipski w swej książce o Komitecie Obrony Robotników dodaje, że jeszcze w czasach przedwojennych rodzice Andrzeja byli zaprzyjaźnieni z ks. prof. Stefanem Wyszyńskim - późniejszym Prymasem Tysiąclecia, dziś - Sługą Bożym oczekującym rychłego wyniesienia na ołtarze. W 1963 roku Andrzej ukończył wydział prawa Uniwersytetu Warszawskiego, uzyskując stopień magistra. W czasie studiów działał w duszpasterstwie akademickim. W owym czasie zaprzyjaźnił się ze studentem tegoż roku na wydziale prawa Emilem Morgiewiczem, z którym łączyły go wspólny pokój w akademiku na Jelonkach oraz wspólne zainteresowanie tradycjami niepodległościowymi. Obok nauki prawa na UW Andrzej studiował historię na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. Można się domyślać, że ze studiami w duchu marksistowskim na Uniwersytecie Warszawskim nie chciał mieć nic wspólnego. Po studiach pracował jako radca prawny w Ministerstwie Komunikacji, a następnie w Dyrekcji Okręgowej Polskich Kolei Państwowych w Warszawie. Wtedy po raz pierwszy trafił w pole obserwacji SB jako czytelnik prasy emigracyjnej w bibliotece Dyrekcji PKP.

Swej córce powiem - nie byłem bierny

Były to lata gomułkowskiej małej stabilizacji, w której uczciwy Polak dusił się z braku wolności myśli i słowa. To uczucie popchnęło go do straceńczej zdawałoby się antykomunistycznej konspiracji. Toteż w 1965 roku wraz ze swym młodszym o trzy lata bratem Benedyktem - w owym czasie studentem Wydziału Mechaniki Precyzyjnej Politechniki Warszawskiej oraz Emilem Morgiewiczem, Marianem Gołębiowskim i Stefanem Niesiołowskim zawiązał konspiracyjną organizację antykomunistyczną, która przeszła do historii jako Ruch.
Marian Gołębiewski wymaga kilku osobnych zdań: był to przedwojenny nauczyciel, żołnierz Września 39, cichociemny, oficer AK i powojenny działacz WiN. Skazany w lutym 1947 roku w procesie I Zarządu WiN na karę śmierci, zamienioną na szczęście na dożywocie. Uwolniony w 1956 roku podejmował kilkakrotnie próby wznowienia konspiracyjnej działalności antykomunistycznej, m.in. u boku prof. Ignacego Czumy. Stąd jego akces do organizacji założonej przez znacznie młodszych od niego działaczy niepodległościowych. Później był niezmiennie współpracownikiem i doradcą Andrzeja.

Stefan Niesiołowski - absolwent Uniwersytetu Łódzkiego do konspiracji braci Czumów trafił poprzez duszpasterstwo akademickie prowadzone w Łodzi przez o. Huberta Czumę - najstarszego z synów prof. Ignacego Czumy. W roku 1967 - już po przeżyciach obchodów Milenium Chrześcijaństwa w Polsce - Andrzej wraz z Emilem Morgiewiczem oraz Stefanem Niesiołowskim opracowali programowa ruchu niepodległościowego rozpoczynająca się od słów "Mijają lata". "Bez niepodległego istnienia nie potrafimy się rozwijać społecznie, ekonomicznie i kulturalnie. Będziemy wartościowym uczestnikiem rodziny ludzkiej tylko jako naród mówiący swoim głosem i podejmujący swoje decyzje. Jako atrapa na usługach obcego sowimperializmu nic pożytecznego nie możemy wnieść do trwałych wartości wspólnoty ludzkiej. Pozostając biernymi możemy tylko zhańbić się popieraniem niszczącego człowieka totalitaryzmu." Deklaracja została ostatecznie przyjęta na konspiracyjnym zjeździe Ruchu w roku 1969, zwołanym w okresie kompletnej beznadziei po upadku ogólnopolskiego protestu studentów na wiosnę 1968 roku. Na jesieni 1969 roku uruchomiono wydawanie miesięcznika Biuletyn, redagowanego przez Emila Morgiewicza. Andrzej współpracował z Biuletynem jako autor artykułów publicystycznych, ponadto odpowiadał za jego konspiracyjne powielanie i kolportaż. W sumie ukazało się sześć numerów pisma, dla zmylenia SB numerowanych nie od zera. W raportach SB TW "Sławek" (czyli student Politechniki Gdańskiej Sławomir Daszuta) otrzymał od Andrzeja Czumy w październiku 1969 roku nr 8-my "Biuletynu", zaś w styczniu i lutym 1970 roku - numery 9 i 10. 14 stycznia informację o wrogiej działalności organizacji "Ruch" otrzymał sam tow. Mieczysław Moczar (wł. Nikołaj Diomko) - sekretarz KC PZPR i zastępca członka Biura Politycznego KC.

Na wiosnę 1970 roku świat komunistyczny obchodził z niezwykłą pompą 100-lecie urodzin Lenina. W reakcji na te obchody na wniosek Stefana Niesiołowskiego przygotowywano podpalenie Muzeum Lenina w Poroninie. Wniosek w tej sprawie przegłosowano na nieformalnym spotkaniu kierownictwa "Ruchu" w końcu kwietnia 1970 roku. Akcje zaplanowano na 21 czerwca 1970 roku. W tym celu Andrzej zwrócił się do Daszuty z prośbą o wypożyczenie samochodu, który TW "Sławek" otrzymał do dyspozycji z wydziału transportu Ministerstwa Spraw Wewnętrznych. Tuż przed akcją - 18 czerwca SB uzyskała rewelacyjna informację o szykującej się akcji z podsłuchu zainstalowanego w mieszkaniu Andrzeja. Następnego dnia kierownictwo MSW podjęło decyzję o likwidacji organizacji "Ruch". Nazajutrz czyli na dzień przed planowaną akcją wkroczyła SB aresztując działaczy Ruchu z Andrzejem Czumą na czele. Śledztwo toczyło się przez kilka miesięcy.

W trakcie śledztwa w grudniu 1970 roku Polską wstrząsnęły protesty robotnicze na Wybrzeżu, które obaliły rządy Władysława Gomułki. Na jego miejsce przyszedł Edward Gierek. Latem i jesienią 1971 roku zorganizowano w Łodzi i Warszawie 6 procesów działaczy Ruchu. Andrzej, który mimo straszenia go karą śmierci zachowywał się niezmiernie dzielnie i w śledztwie odmawiał wszelkich zeznań, otrzymał wyrok 7 lat więzienia. (Podobny wyrok otrzymał pomysłodawca podpalenia Stefan Niesiołowski). Dzięki zmianom w Polsce wywołanym przez wydarzenia grudniowe 1970 roku na procesie "Ruchu" obecni byli jako obserwatorzy społeczni prof. Edward Lipiński, poeta Antoni Słonimski oraz znany pisarz Melchior Wańkowicz.
Emil Morgiewicz, który - podobnie jak Benedykt Czuma - miał krytyczny stosunek do akcji podpalenia muzeum, a na procesie został skazany na 4 lata więzienia, wspomina postawę Andrzeja odrzucającego hańbę bierności: "Pamiętam, że podczas rozprawy Andrzej Czuma, któremu właśnie urodziła się córka, powiedział, że kiedyś ona zapyta go: "Tato, a jak ty się zachowałeś." A on odpowie: "Nie byłem bierny". Emil dodaje: "W tamtych czasach już samo zdobycie się na czynne wystąpienie przeciwko systemowi - pomijając to, że nasze metody mogły być dyskusyjne, albo cena, którą zapłaciliśmy, zbyt duża - to było coś ważnego." Wyrok Andrzej odsiadywał w zakładzie karnym w Barczewie koło Olsztyna. Amnestia 1974 roku zmniejszyła mu wyrok do 5 lat pozbawienia wolności, zaś naciski opozycyjnych intelektualistów, a zwłaszcza kardynałów Stefana Wyszyńskiego oraz Karola Wojtyły na zabiegającego o poparcie społeczne Edwarda Gierka przyniosły Andrzejowi zwolnienie z więzienia we wrześniu tegoż roku.

Po wyjściu z więzienia - znowu konspiracja

Po wyjściu na wolność nie zawiesił rękawic na kołku. Nadal był zwolennikiem działań konspiracyjnych. Na wiosnę 1976 roku nielegalne środowiska niepodległościowe opracowały wspólną deklarację "U progu". W czerwcu 1976 roku przez całą Polskę przeszła fala strajków robotniczych w proteście przeciwko planowanej przez rząd Piotra Jaroszewicza podwyżek cen żywności. W podwarszawskim Ursusie oraz w Radomiu robotnicy podjęli manifestacje protestacyjne. W Radomiu spalono nawet siedzibę Komitetu Wojewódzkiego PZPR. Zaskoczone władze partyjne wycofały się z zamiaru podwyżek cen, ale jednocześnie odpowiedziały na protesty represjami policyjnymi. W znak solidarności z represjonowanymi robotnikami Ursusa i Radomia w Warszawie 23 września 1976 r. powstał działający jawnie Komitet Obrony Robotników. Członkiem KOR został wkrótce przyjaciel ideowy Andrzeja Emil Morgiewicz, który od października 1976 roku współredaguje nowe pismo "U progu". Na winiecie pisma redaktorzy umieścili orła w koronie, wydrapanego na matrycy przez Janusza Krzyżewskiego. Adam Wojciechowski komentuje: "Korona była symbolem suwerenności Polski zgodnie ze średniowieczną zasadą Corona Regni Poloniae".

W tym samym czasie zostaje powołany tajny "Romb" czyli nieformalne kierownictwo tajnej organizacji Nurt Niepodległościowy. W jego skład wchodzą Andrzej Czuma, Jan Dworak, Maciej Grzywaczewski oraz Leszek Moczulski. Ruch Niepodległościowy powołano ostatecznie do życia 12 marca 1977 roku. 26 marca ogłoszono powołanie z kolei Ruchu Obrony Praw Człowieka i Obywatela. W jego imieniu na konferencji prasowej został przedstawiony apel "Do społeczeństwa polskiego". Konferencja prasowa odbyła się w prywatnym mieszkaniu Antoniego Pajdaka - jednego z dawnych przywódców Polskiego Państwa Podziemnego, porwanych do Moskwy i skazanych tam w procesie pokazowym, od września poprzedniego roku członka-założyciela KOR . Zaproszeni dziennikarze z urzędowych gazet jak jeden mąż wchodzili do mieszkania, rzucali na stół zaproszenia (roznoszone wcześniej do różnych redakcji przez Adama Wojciechowskiego) i oświadczali: "To jest prowokacja !" po czym demonstracyjnie wychodzili. Zostali jedynie korespondenci zagraniczni oraz przedstawiciel "Biuletynu Informacyjnego KOR" Janek Lityński. Rzecznikami Ruchu Obrony zostali Andrzej Czuma oraz Leszek Moczulski.

30 kwietnia 1977 roku ukazał się w tzw. drugim obiegu pierwszy numer organu Ruchu Obrony "Opinia", opracowany przez Leszka Moczulskiego. Andrzej był od początku członkiem zespołu redakcyjnego - wpierw anonimowo, od kwietnia 1978 roku w sposób otwarty. Zamieszczał też w opinii swoje artykuły podpisywane nazwiskiem lub inicjałami A. Cz. Wtedy go poznałem, wizytując w jego mieszkaniu we Włochach pod Warszawą. Zrobił na mnie bardzo dobre wrażenie, którym podzieliłem się z Adamem Michnikiem. Powiedziałem do Adama o Andrzeju: Wiesz, to taki dobry, szczery Polak. Michnik aż się żachnął na takie określenie.
Henryk Wujec, który jako członek KSS KOR redagował Biuletyn Informacyjny oraz "Robotnika" odnotował z uznaniem, że ukazanie się opinii poszerzyło obszar obywatelskiego nieposłuszeństwa w PRL. "Biuletyn Informacyjny" podawał komunikaty KOR z nazwiskami i telefonami podpisujących je członków Komitetu. "Opinia" poszła o krok dalej podając również adresy redaktorów. Redakcja "Robotnika" musiała, idąc za tym przykładem, uczynic to samo.

Niestety wkrótce doszło do rozłamu w Ruchu Obrony, który został ujawniony na zjeździe Ruchu Obrony w Zalesiu Górnym w czerwcu 1978 roku. Wówczas zwolennicy Andrzeja Czumy przejęli kierownictwo "Opinii", zaś Leszek Moczulski założył własne pismo "Droga".
Trzeba tu stwierdzić, że w Komitecie Samoobrony Społecznej KOR różnice zdań pomiędzy grupą "Głosu"(z Antonim Macierewiczem i Piotrem Naimskim na czele) a zwolennikami Jacka Kuronia były z pewnością głębsze niż w Ruchu Obrony, ale do rozłamów nie doszło. Może było to zasługą mitygujących spory młodych starszych wiekiem członków KOR.
11 listopada 1978 roku opozycja niepodległościowa obchodziła 60-tą rocznicę odzyskania niepodległości przez Polskę. Po mszy świętej w katedrze św. Jana na Starym Mieście w Warszawie, odprawionej przez ks. bp. Bronisława Dąbrowskiego, tłumy zgromadzone w katedrze i okolicznych ulicach ruszyły w kierunku Grobu Nieznanego Żołnierza. Tam odbyła się wielka manifestacja patriotyczna, której przewodził Andrzej Czuma. W swej książce o KOR Jan Józef Lipski odnotował ze wzruszeniem, że Andrzej wzniósł m.in. okrzyk na cześć KOR-u.
W grudniu 1978 roku Andrzej został wybrany do Prezydium Rady Sygnatariuszy Ruchu Obrony i stał na czele Ruchu Obrony aż do grudnia 1981 roku. Natomiast 1 września 1979 roku podczas wiecu na Placu Zwycięstwa w Warszawie Nina Milewska w imieniu siedzącego w areszcie Leszka Moczulskiego ogłosiła powołanie Konfederacji Polski Niepodległej.

Mimo represji - dalsze akcje niepodległościowe

Na jesieni 1979 roku w następstwie pierwszej pielgrzymki Jana Pawła II do ojczyzny powstała złożona w większości ze współpracowników KSS KOR Akcja wiernych "Chrystus w środkach przekazu społecznego". Andrzej Czuma nawiązał ścisłą współpracę z uczestnikami Akcji zbierającymi podpisy pod warszawskimi kościołami pod petycją do Sejmu PRL o mszę świętą w Polskim Radiu oraz TVP. Spotkał się kilkakrotnie z nami i zaprosił na zbieranie podpisów pod apelem pod kościołem we Włochach pod Warszawą - koło swego domu. W zbieraniu podpisów uczestniczyli wtedy członkowie jego rodziny.

W październiku 1979 roku wziął udział w głośnej głodówce polskich opozycjonistów w kościele św. Krzyża w Warszawie w obronie represjonowanych przez władze komunistyczne w Czechosłowacji działaczy Karty 77. Było to wspólne przedsięwzięcie współpracowników KSS KOR oraz Ruchu Obrony, z ramienia którego w głodówce udział wzięli Andrzej Czuma oraz Kazimierz Janusz. 11 listopada 1979 roku Andrzej Czuma poprowadził liczącą 2 tys. uczestników manifestację niepodległościową aż pod Grób Nieznanego Żołnierza, za co został skazany 10 grudnia przez kolegium do spraw wykroczeń z Włodzimierzem Barelem na czele na 3 miesiące wiezienia. Wraz z nim zostali skazani Wojciech Ziembiński - również na trzy miesiące pozbawienia wolności, oraz Bronisław Komorowski i Józef Janowski - na 1 miesiąc aresztu. Skazani odwołali się od wyroku do sądu, który wyroki zatwierdził, skracając jedynie wyrok W. Ziembińskiego do półtora miesiąca pozbawienia wolności. Sądowi przewodniczył sędzia Andrzej Kryże. Wyroki musieli odsiedzieć do końca. W maju 1980 roku odbyła się wspólna głodówka protestacyjna działaczy Ruchu Obrony oraz współpracowników KSS KOR w kościele parafialnym w Podkowie Leśnej, gdzie proboszczem był ks. Leon Kantorski. Głodówka była protestem przeciwko więzieniu przez reżym Gierka działaczy niepodległościowych, m.in. wymienionego w oświadczeniu wstępnym Andrzeja Czumy. Bezpośrednim skutkiem głodówki było uwolnienie założyciela podziemnej oficyny wydawniczej NOWa Mirosława Chojeckiego.

W czasie solidarnościowego "karnawału" Andrzej Czuma został stałym doradcą Międzyzakładowego Komitetu Założycielskiego NSZZ "S" w Katowicach, gdzie wkrótce założył i redagował dziennik Zarządu Regionalnego "S" "Wiadomości katowickie". Internowany 13 grudnia 1981 roku był przetrzymywany w więzieniu w Białołęce, gdzie siedział w jednej celi z Emilem Morgiewiczem, następnie w Jaworzu i Darłówku. Na wolność wyszedł w grupie ostatnich internowanych działaczy "S" 23 grudnia 1982 roku. Witałem go wtedy na dworcu w Warszawie. W latach 1983 - 85 współpracował z podziemną "S" w regionie śląsko-dąbrowskim. W roku 1985 wyjechał do Stanów Zjednoczonych, gdzie w Chicago przez pierwsze dwa lata pracował jako robotnik fizyczny. Tam też prowadził następnie własny program radiowy.

W poprzednich wyborach parlamentarnych ubiegał się bez powodzenia o mandat poselski w Warszawie z ramienia Platformy Obywatelskiej. Po zwolnieniu miejsca w Sejmie przez prezydent stolicy Hannę Gronkiewicz-Waltzową został posłem, zaś w nowych wyborach utrzymał swój mandat. Za swe zasługi wobec wolnej Polski został odznaczony przez prezydenta Lecha Kaczyńskiego Krzyżem Komandorskim z Gwiazdą Orderu Odrodzenia Polski. Wcześniej prezydent Polski na uchodźstwie Kazimierz Sabbat odznaczył go Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski.
W swej ulotce wyborczej Andrzej przytacza taką wypowiedź Jana Pawła II: "Otrzymałem książkę "Wspomnienia z PRL" i pragnę serdecznie podziękować czterem Braciom bohaterskiej Rodziny Czumów za dedykacje dla mnie na pierwszej stronie z datą 3 maja 1997. Jest to historia rodziny, w której miłość Boga i Ojczyzny była dewizą życia."
16 marca 2007 roku Sejm Rzeczypospolitej uchwalił deklarację w 30-tą rocznicę powstania Ruchu Obrony Praw Człowieka i Obywatela. Wyraził w niej: "uznanie i szacunek dla jego inicjatorów i uczestników, którzy w warunkach państwa niesuwerennego i niedemokratycznego stawili opór narzuconemu Polsce systemowi komunistycznemu i podjęli działania na rzecz przestrzegania naturalnych praw ludzkich i praw obywatelskich.
Mimo utrwalonego pojałtańskiego podziału Europy, działacze Ruchu Obrony Praw Człowieka i Obywatela mieli odwagę wyrazić niepodległościowe aspiracje naszego Narodu, wyrastające z wielowiekowych tradycji walki Polaków o wolność oraz chrześcijańskich korzeni naszej tożsamości. (...) W Ruchu Obrony Praw Człowieka i Obywatela znaleźli się również ludzie, którzy od początku istnienia systemu komunistycznego podjęli walkę o niepodległość Polski i zapłacili za swój patriotyzm utrata wolności.
Swoim istnieniem i działalnością Ruch Obrony Praw Człowieka i Obywatela przyczynił się do rozbudzenia aspiracji wolnościowych u progu "Solidarności". Był znaczącą inicjatywą obywatelską na drodze uzyskania niepodległości i budowy społeczeństwa respektującego prawa człowieka. Ruch Obrony Praw Człowieka i Obywatela dobrze zasłużył się Ojczyźnie." Te wszystkie słowa uznania dotyczą również rzecznika Ruchu Obrony Andrzeja Czumy.

Antoni Zambrowski
artykuły najnowsze | wywiady z autorem | o autorze | felietony TV | o mojej książce |