PUBLICYSTYKA ANTONIEGO ZAMBROWSKIEGO

Ksiądz, który żyje Ewangelią

(26,02,2007 źródło ASME)
Na temat:

Świadkowie Historii Prawdziwej: Ksiądz Stanisław Małkowski i Antoni Zambrowski o działalności i życiu prawdziwym towarzysza Jacentego Kuronia, członka KSS KOR.czytaj całość >>
TRWA W POLSCE WŁADZA ZŁOCZYŃCÓW - kazanie ks. Stanisława Małkowskiego. czytaj całość >>

Niewielu dziś pamięta, że ksiądz Stanisław Małkowski miał być zamordowany na miejsce księdza Jerzego Popiełuszki. Uratowała go ubecka kalkulacja i ich nieumiejętność przewidywania zdarzeń.

Księdza Stanisława Małkowskiego poznałem na jesieni 1979 roku w mieszkaniu u państwa Liesów na Czerniakowskiej. Tomek Liese - drukarz w niezależnej oficynie wydawniczej NOWa był czynnym uczestnikiem akcji wiernych zbierających podpisy pod kościołami pod apelem do Sejmu PRL o mszę świętą w Polskim Radiu i TVP i w ogóle pomysłodawcą całej akcji. Jego starszy brat Grzegorz - asystent na Politechnice Warszawskiej, był z kolei współpracownikiem Biura Interwencji KSS KOR, usiłującym - wbrew szykanom SB - poznać tajemnicę tragicznej śmierci księdza Romana Kotlarza z Radomia.

Akcja Wiernych "Chrystus w środkach przekazu społecznego"

Mieszkanie ich ojca pana Stefana stało się konspiracyjnym sztabem całej akcji zbierania podpisów, której przewodził znany warszawski aktor Maciej Rayzacher. Ksiądz Stanisław, traktowany przez nas jako kapelan Akcji, był już znany z udziału w różnych działaniach opozycyjnych, przede wszystkim jako sygnatariusz głośnego listu 59 opozycyjnych intelektualistów do władz. Jako czynny uczestnik Akcji Wiernych nawiedzałem w październiku 1979 roku podziemia kościoła św. Krzyża, gdzie moi koledzy oraz ks. Stanisław brali udział w siedmiodniowej głodówce w obronie więzionych przez prezydenta Gustawa Husaka czeskich sygnatariuszy Karty 77.
Antykomunizm był tradycją rodzinną księdza Stanisława. Jego dziadek po kądzieli Władysław Malski - legionista I brygady Józefa Piłsudskiego, następnie poseł i dwukrotnie senator II RP, został aresztowany przez NKWD w swym majątku w powiecie lidskim w roku 1939 i zamordowany w więzieniu w Mińsku na wiosnę 1941 roku. Dziadek po mieczu Stanisław Małkowski - uczestnik obrony Lwowa w 1918 roku, później prof. Uniwersytetu Stefana Batorego w Wilnie, uwięziony przez Gestapo, przeżył cudem hitlerowskie obozy w Oranienburgu i Sachsenhausen. Po wojnie pracował nadal naukowo jako geolog, mineralolog i petrolog. Założył Muzeum Ziemi w Warszawie i był jego dyrektorem. Zmarł na gruźlicę w 1962 roku. Ojciec Zdzisław Małkowski był fizykiem i geofizykiem zatrudnionym jako docent w instytucie Polskiej Akademii Nauk.
Jeszcze podczas spotkań u państwa Liesów ksiądz Stanisław ku memu zaskoczeniu zaczął mnie agitować za wprowadzeniem ustaw chroniących życie nienarodzonych. Był już wtedy jednym z inicjatorów Ruchu obrony życia Gaudium Vitae, o czym niestety nie słyszałem, stąd moje zaskoczenie. Przyjmowałem początkowo te prawdy z oporami (uważałem, że Kościół powinien ograniczać się do nawracania ludzi - również i w tej sprawie, a nie uciekać się do ustawowego przymusu), ale gdy w lecie 1980 roku w katedrze w Koszalinie napotkałem plakat ruchu Gaudium Vitae, ucieszyłem się, jak gdybym spotkał grono przyjaciół w obcym mieście.

Sierpień 80

W czasie strajku na wybrzeżu w sierpniu 1980 roku opiekująca się naszą Akcją Wiernych z ramienia KSS KOR Marzena Kęcikowa prosiła mnie, bym doprowadził sędziwego działacza ruchu ludowego Tadeusza Nawrockiego do Zbroszy Dużej na zebranie mieszkańców okolicznych wsi. Działacze KOR siedzieli, pozamykani przez SB lub poukrywali się, a mnie znał miejscowy proboszcz, ks. Czesław Sadłowski oraz jego parafianie z wcześniejszych tam wizyt. Gdy podjechaliśmy w okolice wsi samochodem prowadzonym przez mego szkolnego kolegę, inż. Wojciecha Kuropieski i stamtąd pieszo przez las (by minąć posterunki ZOMO), dotarliśmy do kościoła, pierwszą napotkana osobą był ks. Stanisław Małkowski spowiadający w konfesjonale miejscowych parafian. Po wiecu solidarności ze stoczniowcami wracaliśmy do Warszawy razem z księdzem Stanisławem autobusem PKS. Później ks. Małkowski dotarł do stoczni "Lenina" w Gdańsku i przekazał strajkującym zebrane przez chłopów ze Zbroszy pieniądze, tekst uchwalonej tamtej niedzieli rezolucji solidarnościowej oraz nasz apel o mszę świętą w radiu i telewizji. I stoczniowcy Trójmiasta - wsparci przez stoczniowców Szczecina - wymogli na władzach komunistycznych przyjęcie 21 postulatów oraz na dokładkę - mszę radiową nadawaną w I programie PR od września 1980 roku. Później w stanie wojennym korzystaliśmy z tej jedynej zdobyczy Sierpnia, nie cofniętej przez WRON-ę, za kratami obozu internowanych w więzieniu w Białołęce Dworskiej.

Stan wojenny

Przechowuję też we wdzięcznej pamięci naszą wspólną pielgrzymkę pociągiem do Niepokalanowa, do której go namówiłem po wyjściu z obozu internowania. Udział w niej wzięło kilkanaście osób, m.in. Anna Danuta Staszewska - autorka głośnego linorytu "Pieta Katyńska". Ksiądz Stanisław odprawił dla nas mszę świętą, zaś w kazaniu dowcipnie wykorzystał ustęp z Zapisków Więziennych zmarłego księdza Prymasa Stefana Wyszyńskiego o wronie, która przycupnęła na sośnie. Wniosek z kazania nasuwał się jeden: WRON-a Orła nie pokona. Ksiądz Stanisław jak mógł, przyczyniał się do spełnienia tej przepowiedni, działając w podziemnej "S" jako kapelan i pisując w prasie podziemnej, m.in. w "Tygodniku Wojennym". Często spotykałem księdza Stanisława w kościele św. Stanisława Kostki u boku jego przyjaciela, ks. Jerzego Popiełuszki. Słuchałem go tragicznego wieczora po porwaniu podczas masowego czuwania w kościele oraz wiele razy po jego tragicznej śmierci. Spotykałem na nabożeństwach oraz na konspiracyjnych zebraniach podziemnej "S" oraz KPN. Baliśmy się o niego, gdyż zdawaliśmy sobie sprawę, że był solą w oku warszawskiej ubecji. Proces domniemanych morderców księdza Jerzego wykazał, iż kierownictwo MSW brało pod uwagę wariant z zamordowaniem ks. Stanisława Małkowskiego jeszcze przed zamachem na ks. Jerzego Popiełuszkę. Paradoksalnie, ks. Stanisława uratował brak ochrony osobistej. Ubecy obawiali się, że zamach na księdza Małkowskiego będzie sygnałem ostrzegawczych dla ochotniczej ochrony księdza Jerzego, złożonej z robotników huty "Warszawa".
Z inicjatywy śpiewaczki Teatru Wielkiego Teresy Findery powołaliśmy więc ochotniczą ochronę księdza Stanisława. Jego kierowcą został Zygmunt Krzemiński ps. Kmicic, który wcześniej jako przyjaciel ks. Jerzego murował mu grób przed pogrzebem w październiku 1984 roku. Zapłacił za to straszną cenę. Jego żonę Mariannę nieznani sprawcy z wiadomego resortu wyciągnęli z pociągu do Zakopanego (jechała do przebywającej na wczasach córki Ewy) i po upływie 48 godzin, nieprzytomną po ciężkich torturach, zostawili na torach kolejowych koło Kielc. Na szczęście maszynista składu towarowego dojrzał w nocy jakiś kształt na torach i zatrzymał pociąg. Gdy nieprzytomna przebywała w szpitalu, Zygmunt został aresztowany za nielegalną działalność związkową i trafił do więzienia mokotowskiego w Warszawie.

Naciski SB

Działalność opozycyjna księdza Stanisława wywoływała silne naciski SB na hierarchie kościelną. Ulegając tym naciskom, jego przełożeni z Kurii wysłali go w roku 1983 do pracy w duszpasterstwie pogrzebowym na Cmentarzu Komunalnym Północnym na Wólce Węglowej w Warszawie. Następnie, już po śmierci ks. Jerzego Popiełuszki, ks. Prymas kardynał Józef Glemp zakazał proboszczom z archidiecezji warszawskiej dopuszczania ks. S. Małkowskiego do wygłaszania kazań. Na szczęście nie wszyscy proboszczowie respektowali ten zakaz. Byli wśród nich ks. Teofil Bogucki z kościoła pw. św. Stanisława Kostki na warszawskim Żoliborzu, ks. Czesław Sadłowski ze Zbroszy Dużej, ks. Leon Kantorski z Podkowy Leśnej oraz obecny kapelan prezydenta Lecha Kaczyńskiego, ks. Roman Indrzejczyk. Zakaz został odwołany po upadku komuny w czerwcu 1989 roku.
Karierze ks. Stanisława nie sprzyjały też jego konflikty ideowe ze środowiskiem "lewicy laickiej" z Jackiem Kuroniem na czele. Jako absolwent socjologii na Uniwersytecie Warszawskim zajmował się młodzieżową subkulturą więzienną i nawiązał współpracę z Jackiem Kuroniem jako znawcą przedmiotu (Do dnia dzisiejszego jest duszpasterzem w więzieniu w Białołęce, wspierając duchowo więzionych tam więźniów pospolitych). Niestety, Jacek Kuroń próbował wykorzystać tę współpracę dla szerzenia poglądów niezgodnych z doktryną Kościoła katolickiego w sprawie aborcji, doszło więc do konfliktu i zerwania współpracy. Później, gdy Jacek Kuroń był ministrem i przywódcą stronnictwa opowiadającego się za współpracą z reformatorskim skrzydłem dawnej PZPR, ks. Stanisław Małkowski opowiadał się niezmiennie po stronie prawicy głoszącej dekomunizację i lustrację. Został więc zaliczony przez środowisko "Gazety Wyborczej" do grona klerykalnych oszołomów.
Dziś jest mało znany jak na swe zasługi w ruchu oporu. Na szczęście doceniły go nowe władze Rzeczypospolitej, nadając mu w minionym roku zaszczytne odznaczenie - krzyż Polonia Restituta (wytł. ASME). W odróżnieniu od władz państwowych - nie widać natomiast zmiany w traktowaniu go przez władze kościelne. Na pocieszenie można powiedzieć, że wyniesiony dziś na ołtarze św. ojciec Pio był jeszcze bardziej surowo traktowany przez swych przełożonych. A swą pracę na cmentarzu na Wólce ks. Stanisław bardzo sobie ceni. No cóż, wszyscy księża głoszą Ewangelię, ale ks. Stanisław Ewangelią żyje.

Artykuł pierwotnie został opublikowany w tygodniku "Gazeta Polska".

Antoni Zambrowski
artykuły najnowsze | wywiady z autorem | o autorze | felietony TV | o mojej książce |