PUBLICYSTYKA ANTONIEGO ZAMBROWSKIEGO

Czy Gomułka był taki dobry?

(05,03,2007 źródło ASME)

Red. Paweł Siergiejczyk w krótkim czasie po przejściu do "Naszej Polski" z "Myśli Polskiej" rozwinął w niej skrzydła i stał się jednym z jej filarów i ozdobą. Niestety jego artykuł "Niesiołowski i Gomułka" (zamieszczony w numerze 4 z 23 stycznia br.) budzi u katolickich czytelników masę wątpliwości. Red. P. Siergiejczyk słusznie bierze w obronę przed senatorem Platformy Obywatelskiej prof. Stefanem Niesiołowskim premiera Jarosława Kaczyńskiego, którego senator PO z obsesyjnym uporem porównuje do tow. Wiesława, czyli Władysława Gomułki. Czyni to jednak przy pomocy argumentów nie do przyjęcia dla osób pamiętających tamte czasy. W sposób bowiem pasujący raczej do "Myśli Polskiej" broni postaci tow. Wiesława jako "postaci nieprzeciętnej", odbijającej od pozostałych komunistycznych miernot. Red. P. Siergiejczyk rzetelnie wymienia zalety i zasługi Władysława Gomułki, zwłaszcza jego historyczną rolę w przełomie październikowym 1956 roku, kiedy nie ugiął się on przed moskiewskim dyktatem popartym ruchami sowieckich czołgów i okrętów wojennych. Natomiast omija szerokim łukiem jego winy wobec narodu polskiego, a zwłaszcza wobec Kościoła katolickiego.
Red. P. Siergiejczyk pisze o tow. Wiesławie: "O ile w pierwszych latach po wojnie odegrał dużą rolę w zaprowadzaniu komunistycznych porządków, to jednak w roku 1948 potrafił zdecydowanie sprzeciwić się nadciągającej stalinizacji Polski". Jest to błąd, gdyż Stalin sprawował władzę nad Polską od chwili wkroczenia do niej dowodzonej przez niego Armii Sowieckiej. Hamulcem w stalinizacji Polski był opór nie Gomułki, lecz zwalczanego przez niego opozycyjnego Polskiego Stronnictwa Ludowego z byłym premierem emigracyjnego rządu RP w Londynie Stanisławem Mikołajczykiem na czele. Pod wodzą tow. Wiesława komuniści sfałszowali wyniki referendum, a następnie wyborów do Sejmu, by utrzymać władzę otrzymaną z rąk Stalina. Według reguł demokracji zwycięstwo należało się PSL ze Stanisławem Mikołajczykiem na czele. Haniebną rolę odegrał też tow. Wiesław w sprawie tzw. pogromu kieleckiego - zorganizowanego przez NKWD i jego polskich popleczników dla odwrócenia uwagi od sfałszowania przez komunistów wyników referendum.
Red. P. Siergiejczyk przyznaje, że w życiorysie tow. Wiesława istnieje ciemna karta - krwawa masakra Polaków ma wybrzeżu w grudniu 1970 roku. Nie pamięta atoli, że takich kart było więcej. W 1968 roku sprowokował on protesty studentów i intelektualistów przeciwko haniebnej decyzji zdjęcia ze sceny Teatru Narodowego dramatu naszego wieszcza Adama Mickiewicza - "Dziady". Dziś dzięki staraniom Jacka Kuronia oraz Adama Michnika wydarzenia marcowe 1968 roku kojarzą się z rozpętaną przez sowiecką agenturę w wojsku i MSW kampanią antysemicką, ale była to dywersja propagandowa komunistów polskich i sowieckich w odpowiedzi na nieoczekiwaną falę protestów, która ogarnęła wszystkie ośrodki akademickie w Polsce. Polscy studenci stanęli w obronie imponderabiliów narodowych, podważanych przez Gomułkę w imię "odwiecznej przyjaźni polsko-radzieckiej". Antysemicka czystka była jedynie zasłoną dymną ukrywającą rugi ludzi, którzy byli traktowani przez Kreml jako elementy niepewne, zaś padli ich ofiarą - wbrew propagandzie - liczni rdzenni Polacy, a nie wyłącznie Żydzi i Polacy żydowskiego pochodzenia.
Jeszcze bardziej haniebną kartą w życiorysie tow. Wiesława była konfrontacja z Kościołem katolickim i jego Episkopatem z księdzem Prymasem kardynałem Stefanem Wyszyńskim na czele w roku 1966. Władysław Gomułka atakował wtedy z furią Episkopat i księdza Prymasa za historyczny list do biskupów niemieckich, zarzucając Prymasowi zdradę interesów narodowych. Wtedy też Gomułka nie dopuścił do pielgrzymki ojca świętego Pawła VI na Jasną Górę. Że Gomułce chodziło jedynie o pretekst w walce o ateizację Polski - świadczyły poprzedzające konfrontację z okazji Milenium chrztu Polski zatargi o krzyż w krakowskiej Nowej Hucie i wiele innych rozruchów na tym tle w całej Polsce. Wieczna hańbą okrył się też Władysław Gomułka jako faktyczny szef aparatu państwa, które zawiniło męczeńską śmierć ks. dziekana Władysława Findysza, dziś wyniesionego przez Kościół na ołtarze.
Warto pamiętać o tym wszystkim, gdy pisze się na łamach polskiego i katolickiego pisma o Władysławie Gomułce.

Artykuł pierwotnie został opublikowany w tygodniku "Gazeta Polska".

Antoni Zambrowski
artykuły najnowsze | wywiady z autorem | o autorze | felietony TV | o mojej książce |