PUBLICYSTYKA ANTONIEGO ZAMBROWSKIEGO

Zbyt dużo wiedział

(14,12,2006 źródło Asme)

W nocy z czwartku na piątek 24 listopada br. zmarł w męczarniach w szpitalu londyńskim emigrant polityczny z Rosji, podpułkownik FSB Aleksander Litwinienko. Miał 44 lata. Do szpitala trafił 1 listopada otruty radioaktywnym polonem 210, co wskazuje na udział w morderstwie służb specjalnych. Jest to bowiem niezmiernie rzadki pierwiastek (odkryty jak wiadomo przez naszą sławną rodaczkę Marię Skłodowską-Curie) i tylko nieliczni mają do niego dostęp. W Rosji stosuje się go w przemyśle kosmicznym. Przed śmiercią Litwinienko podyktował koledze list do prezydenta Władimira Putina, w którym oskarżył go wprost o zlecenie tego mordu. Napisał w nim m.in.: "Nie jest pan wart swego urzędu, ani naszego narodu". I dalej: "Być może uda się panu mnie uciszyć, ale ta cisza ma swoja cenę. Pokazał pan, że istotnie jest pan tak barbarzyński i bezwzględny, jak twierdzą najbardziej wrogo wobec pana usposobieni krytycy. Oby Bóg wybaczył panu to, co pan uczynił".
List (datowany 21 listopada, ale ogłoszony dopiero po śmierci 24 listopada) wyraża stosunek podpułkownika Litwinienki do prezydenta Putina, demonstrowany przez niego i wcześniej - przede wszystkim w jego głośnej książce "Blowing Up Russia. Terror From Within" ("Wysadzanie Rosji w powietrze. Terror od wewnątrz"), napisanej wspólnie z przebywającym w USA z historykiem rosyjskim Jurijem Felsztińskim. Tytuł rosyjskiego oryginału jest jeszcze bardziej dosadny: "FSB wzrywajet Rossiju", czyli "Federalna Służba Bezpieczeństwa wysadza w powietrze Rosję". Podtytuł stawia kropkę nad i: "Federalna Służba Bezpieczeństwa - to organizator aktów terrorystycznych, porwań oraz morderstw". Jest to historia rosyjskich służb specjalnych, ze szczególnym uwzględnieniem FSB po rozwiązaniu, względnie przekształceniu KGB. Historia, która łatwo może być wykorzystana jako akt oskarżenia tej instytucji i w epilogu Litwinienko nawet naszkicował projekt dekretu przyszłego prezydenta nowej demokratycznej zdeputinowanej Rosji o rozwiązaniu FSB jako organizacji przestępczej (Proponował w niej nota bene rozwiązania zastosowane dziś w Polsce przez Antoniego Macierewicza przy likwidacji WSI). Niestety, nie doczekał spełnienia swego postulatu.
Ale nic straconego. Niegdyś rosyjski opozycjonista Andriej Amalrik napisał studium "Czy Związek Sowiecki dożyje do roku 1984", wywodząc, iż nie dożyje. Ta nadzieja, że to już tak blisko, dodawała sił wielu dysydentom stawiającym opór Imperium Zła. Amalrik został za swe studium uwięziony, a następnie wydalony poza granice Związku Rad. Podczas podróży do Hiszpanii zginął właśnie w roku 1984 w katastrofie samochodowej, zapewne zorganizowanej przez KGB. Ale ten skrytobójczy mord nie uratował Związku Sowieckiego, który został rozwiązany w Białowieży 8 grudnia 1991 roku. Stało się tak w parę lat po obaleniu komunistycznych rządów w Europie Środkowej zapoczątkowanym zwycięstwem "Solidarności" w 1989 roku. Toteż i Aleksander Litwinienko jeszcze może świętować swoje za grobem zwycięstwo.
Życiorys Aleksandra Litwinienki mógłby posłużyć (i zapewne posłuży) jako podstawa dla napisania wielu scenariuszy filmowych. Mimo ukraińskiego brzmienia nazwiska był Rosjaninem. Urodził się w 1962 roku w Woroneżu w europejskiej części Rosji. Po ukończeniu w roku 1980 szkoły średniej został powołany do Armii Sowieckiej. Przez dwadzieścia lat służby w siłach zbrojnych Związku Rad, a następnie Federacji Rosyjskiej awansował od szeregowca do stopnia podpułkownika. W swej notce biograficznej zamieszczonej na wstępie do książki "Blowing Up Russia" podaje skromnie, iż w tym czasie brał udział w walkach zbrojnych w wielu konfliktach lokalnych na terenie dawnego Związku Sowieckiego oraz obecnej Rosji. W 1988 roku został przeniesiony z wojska do kontrwywiadu KGB. Po rozpadzie Związku Sowieckiego pracował w centralnym aparacie FSK (Federalnej Służby Kontrwywiadu) oraz FSB, utworzonych przez przekształcenie KGB. Specjalizował się w walce z terroryzmem i przestępczością zorganizowaną. Za zasługi na polu zwalczania zorganizowanej przestępczości w stołecznej Moskwie otrzymał odznaczenie milicyjne. W 1997 roku został awansowany na zastępcę szafa wydziału 7. Zarządu FSB do zwalczania organizacji przestępczych.
W listopadzie 1998 roku - już za rządów Władimira Putina w FSB - łamiąc dyscyplinę, wystąpił na zwołanej przez siebie publicznej konferencji prasowej. Ogłosił na niej, iż odmówił wykonania poleceń kierownictwa FSB, sprzecznych z obowiązującym prawem. W swej autobiograficznej notce zawartej w książce nie podał bliższych szczegółów, ale skądinąd wiemy, że otrzymał polecenie potajemnego zamordowania wpływowego na "dworze" prezydenta Borysa Jelcyna magnata finansowego Borysa Bieriezowskiego. Przez pewien czas pełnił on funkcję sekretarza Rady Bezpieczeństwa Rosji. Już w marcu 1999 roku Litwinienko został za karę uwięziony w areszcie śledczym FSB, w słynnym moskiewskim więzieniu w Lefortowie. Ponieważ było to jeszcze za rządów prezydenta Jelcyna, sąd odważył się go uniewinnić na rozprawie w listopadzie tegoż roku. Mimo to został natychmiast aresztowany w sali sądu przez funkcjonariuszy FSB i ponownie uwięziony. Ponieważ śledztwo zostało umorzone w roku 2000 (już za prezydentury Putina), został zwolniony z więzienia. Wobec tego FSB podjęła trzecie z kolei śledztwo. Podczas przesłuchań z wolnej stopy Litwinienko słyszał groźby z ust funkcjonariuszy FSB oraz oficerów śledczych pod adresem własnym i własnej rodziny. Nie czekając na ich spełnienie, uciekł potajemnie z Rosji do Anglii, gdzie w maju 2001 roku uzyskał azyl polityczny.
Jego ucieczka wywołała wówczas sensację na Zachodzie. Gdy zabiegałem o telefoniczny wywiad z nim u zaprzyjaźnionego z nim rosyjskiego emigranta politycznego Władimira Bukowskiego, odpowiedział mi, że Litwinienko obawia się zamachu rosyjskich służb i kontakt z nim jest niemożliwy. Później jednak napisał wraz z Jurijem Felsztińskim wydaną w USA książkę o FSB oraz nakręcił wraz z francuskimi dziennikarzami telewizyjnymi film o głośnym wysadzeniu domów mieszkalnych w Moskwie i Bujnaksku, a zwłaszcza o udaremnieniu próby wysadzenia przez agentów FSB domu mieszkalnego w Riazaniu. Wyświetlanie filmu zostało zabronione w Rosji, podobnie jak kolportaż jego książki, która wyraźnie oskarża prezydenta Putina o zwyczajne nadużycia kryminalne podczas jego pracy w Petersburgu, wykryte przez obecnego dyrektora FSB Nikołaja Patruszewa. Cała błyskotliwa kariera Patruszewa oparta była na "hakach" posiadanych przez niego na Putina. Putin z kolei ratował Patruszewa przed zarzutami o jego nadużycia. Nie dziw, że Litwinienko podejrzewał samego Putina o polecenie zgładzenia go, by zatkać mu usta. Zachodnie środki przekazu łączą jednak tę śmierć z prowadzonym przez Litwinienkę prywatnym śledztwem w sprawie zamordowania w Moskwie znanej dziennikarki Anny Politkowskiej, demaskującej zbrodnie rosyjskich służb w Czeczenii. Natomiast mój przyjaciel - znawca z autopsji sowieckiej i rosyjskiej sceny politycznej - podejrzewa, że najbardziej się naraził Litwinienko Kremlowi, ujawniając kompromitujący Putina w oczach prezydenta George'a W. Busha fakt, że to rosyjskie służby przeszkoliły na specjalnych obozach ćwiczebnych na Północnym Kaukazie głośnych przywódców Al-Qaidy.
Moskwa oczywiście idzie w zaparte. Jako pierwszy Putin, który zapytany o oskarżający go testament Litwinienki, wyraził ubolewanie z powodu śmierci człowieka, a następnie wyraził wątpliwość co do autorstwa tego testamentu. Dlaczego - zapytał - ogłoszono go nie życia Litwinienki, lecz dopiero po śmierci. Rosyjskie elektroniczne środki przekazu robią swoim telewidzom wodę z mózgu, sugerując, iż Litwinienkę kazał zabić przebywający w Anglii na emigracji Borys Bieriezowski. Bieriezowski wylansował najpierw Putina na premiera i prezydenta, a następnie musiał salwować się przed jego wdzięcznością do Wielkiej Brytanii. W imię tej samej logiki miałby zabić swego dobroczyńcę Litwinienkę, którym w znak wdzięczności opiekował się w Anglii. Nie trzyma się to kupy, jak wiele rzeczy w rosyjskiej propagandzie. Najbardziej zapaleni apologeci Kremla twierdzą w rosyjskich mediach, że to sam Litwinienko zatruł się polonem, aby skompromitować Putina na ważnej dla niego konferencji międzynarodowej w Finlandii. W "Rewizorze" Gogola Horodniczy odrzucając zarzut, iż bezprawnie kazał "wypałować" wdowę po podoficerze, odparł, że to wdowa sama siebie wypałowała.
"Biedny narodzie!" - pisał przed laty o Rosji Adam Mickiewicz - "żal mi twojej doli, jeden znasz tylko heroizm - niewoli".

Antoni Zambrowski
artykuły najnowsze | wywiady z autorem | o autorze | felietony TV | o mojej książce |