PUBLICYSTYKA ANTONIEGO ZAMBROWSKIEGO

Upamiętnić bohaterów

(14,07,2006 źródło Asme)

W Dzień Dziecka 1 czerwca br. odsłonięto w Warszawie pomnik Janusza Korczaka - bohaterskiego pedagoga polskiego, który dobrowolnie poszedł na śmierć, aby nie pozostawić bez opieki swych wychowanków z żydowskiego domu dziecka, wywożonych przez niemieckich okupantów z warszawskiego getta do obozu zagłady w Treblince. Przy odsłonięciu pomnika były obecne delegacje szkół, noszących imię Janusza Korczaka z całego naszego kraju. Janusz Korczak zasłużył na swój pomnik swymi odkrywczymi pracami z zakresu pedagogiki, uroczymi książkami dla polskich dzieci oraz swym bohaterskim zgonem. Mając do wyboru dobrowolną śmierć u boku swoich wychowanków lub nadzieję na uniknięcie, lub przynajmniej odroczenie śmierci na czas jakiś, wybrał to pierwsze, odrzucając zasadę więzienną: zdechnij ty dziś, zaś ja po tobie. Wilcza ta zasada opisana przez pisarza rosyjskiego Aleksandra Sołżenicyna obowiązywała (i niestety nadal obowiązuje) w warunkach zagrożenia życia, gdy ludzie walczą o przetrwanie kosztem swoich bliźnich. Obowiązywała w hitlerowskich obozach koncentracyjnych oraz stalinowskich łagrach, jak również w warszawskim getcie. Na kilka lat przed Januszem Korczakiem tę zasadę zachowania odrzucił, wybierając dobrowolną śmierć w zastępstwie innego więźnia niemieckiego obozu koncentracyjnego w Auschwitz, słynny polski zakonnik, franciszkanin z Niepokalanowa, św. Maksymilian Maria Kolbe, wyniesiony za to przez Kościół na ołtarze.
Warto jeszcze dodać, że Janusz Korczak pochodził z spolonizowanej rodziny warszawskiej o żydowskich korzeniach (nazywał się naprawdę Henryk Goldszmit), nie wyznawał nigdy judaizmu i nawet nie znał języka żydowskiego. W II RP prowadził jako pedagog sierocińce zarówno dla dzieci żydowskich, jak polskich i chrześcijańskich (Nasz Dom). Po klęsce wrześniowej 1939 roku demonstracyjnie chodził w mundurze polskiego oficera, do warszawskiego getta trafił na podstawie hitlerowskich przepisów rasowych.
Janusz Korczak jest niewątpliwie polskim bohaterem, choć swą sławę światową zawdzięcza Żydom. Wysuwam taką gorzką supozycję, gdyż fakty wskazują, że niestety nie umiemy w Polsce dbać o pamięć naszych bohaterów. Dowodzi tego milczenie panujące wokół zbiorowego bohaterstwa załogi szpitala dla umysłowo chorych pod wezwaniem św. Jana Bożego przy ul. Bonifraterskiej w Warszawie. W czasie Powstania Warszawskiego 1944 roku był tam szpital polowy dla żołnierzy AK, ale leczono na równi z nimi rannych jeńców niemieckich. Po zajęciu szpitala przez Niemców w znak wdzięczności za to byli oni gotowi uwolnić personel szpitala. Zamierzali natomiast wystrzelać w myśl hitlerowskiej praktyki mordowania jako niepotrzebnie żyjących wszystkich leczonych w szpitalu umysłowo chorych. Cały polski personel medyczny - lekarze oraz pielęgniarze odmówili opuszczenia swych pacjentów i wraz z nimi zginęli z rąk hitlerowców. Ten akt zbiorowego bohaterstwa jest znany jedynie nielicznym historykom Warszawy. Upamiętnia go nader skąpa informacja na tablicy przy wejściu do kościoła pw. św. Jana Bożego. Podczas jednej z pielgrzymek ojca świętego Jana Pawła II usiłowałem namówić warszawskich organizatorów pielgrzymki do zwrócenia uwagi na to miejsce. Chciałem, by ojciec święty Jan Paweł II po nabożeństwie pod pomnikiem na Umschlagplatz ku czci pomordowanych przez hitlerowców warszawskich Żydów oraz przy pomniku ku czci Polaków wywiezionych na nieludzki Wschód odmówił również odpowiednią modlitwę w intencji wymordowanych przez hitlerowców pacjentów i bohaterskiego personelu medycznego szpitala pw. Jana Bożego. Moje propozycje zignorowano. Może niniejszy artykuł posłuży przypomnieniu zbiorowego bohaterstwa polskich lekarzy i pielęgniarzy, poległych u boku swych pacjentów z rąk niemieckich narodowo-socjalistycznych morderców. Ma to swój odpowiedni wydźwięk w dobie lewicowej propagandy eutanazji.

Artykuł pierwotnie ukazał się w tygodniku "Gazeta Polska"

Antoni Zambrowski
artykuły najnowsze | wywiady z autorem | o autorze | felietony TV | o mojej książce |