PUBLICYSTYKA ANTONIEGO ZAMBROWSKIEGO

Paradoksy października'56

( 06,11,2006 źródło Asme)

Władysław Gomułka zdobył w Polsce władzę w październiku 1956 roku dzięki masowej presji oddolnej, której uległy w dużym stopniu niechętne mu elity partyjne. Społeczeństwo zdawało sobie sprawę, że jego rzecznikiem musi być komunista, gdyż tylko komuniści są do zaakceptowania przez Kreml. Jak to później ujął na łamach "Kultury" paryskiej przywódca PPS-WRN Zygmunt Zaremba, ustrój PRL dzielił obywateli na kilka milionów członków PZPR, należących do uprzywilejowanej kurii wyborczej, wybierającej władzę - oraz ogół obywateli tych praw pozbawionych. Stąd zabawnie dziś brzmiące okrzyki młodzieży warszawskiej manifestującej po wiecu 23 października 1956 roku i wołającej: "Wyszyński - do Biura Politycznego!". Młodzi ludzie dowiedzieli się właśnie, że najwyższym organem w państwie jest wbrew Konstytucji PRL - Biuro Polityczne KC PZPR i zapragnęli, by obok zwycięskiego Władysława Gomułki zasiadał w nim jako reprezentant katolików Prymas Stefan Wyszyński, wciąż jeszcze internowany w klasztorze w Komańczy. Pod presją tłumów Gomułka zareagował błyskawicznie i po kilku dniach ks. Prymas wrócił na swój urząd do Warszawy.
Skąd się wzięła legenda Gomułki, która zmusiła do kapitulacji przed nią kierownictwo Partii z niechętnym mu Edwardem Ochabem na czele? W pierwszym rzędzie dzięki okoliczności, że tow. Wiesław został obalony na rozkaz Stalina i następnie uwięziony. Był więc w oczach społeczeństwa "męczennikiem stalinizmu" jako przywódca grupy oskarżonej o odchylenie prawicowo-nacjonalistyczne, czyli broniącej wobec Moskwy polskiej racji stanu. Było to wszelako oskarżenie na wyrost, wyolbrzymiające rozbieżności w szeregach komunistycznej PPR. Wiarygodności Gomułce w tym względzie przysporzyły paradoksalnie zasługi jego adwersarza z lat 1945 - 47, czyli przywódcy PSL Stanisława Mikołajczyka. Przypomnijmy w kilku słowach tę tragiczną postać.
Jak wiemy, Stalin na spotkaniach Wielkiej Trójki w Jałcie i Poczdamie obiecał swym zachodnim sojusznikom, że w Polsce się odbędą wolne wybory, w których naród polski sam zadecyduje o swoich władzach państwowych. Władze polskie na uchodźstwie były od chwili najazdu Niemiec na Związek Rad podzielone co do stanowiska wobec Stalina i jego roszczeń terytorialnych względem Polski. Gen. Władysław Sikorski podpisał wbrew ostrzeżeniom tzw. niezłomnych ostrzegających przed wiarołomstwem Kremla porozumienie z ambasadorem Majskim, aby ratować przebywających w Rosji Polaków, zagrożonych tam zagładą. Dzięki temu gen. Władysław Anders mógł sformować w Rosji polską armię i wyprowadzić ją do Iraku, a dalej pod Monte Cassino. Amnestia dla Polaków wymuszona na Kremlu przez gen. Sikorskiego uratowała życie setkom tysięcy, a może i milionowi Polaków, uwolnionych dzięki temu z łagrów. Stosunki dyplomatyczne z Kremlem zostały jednak zerwane przez Stalina po ujawnieniu zbrodni katyńskiej, której Stalin cynicznie się wypierał. Po tragedii gibraltarskiej stanowisko premiera objął przywódca ludowców Stanisław Mikołajczyk. Pod naciskiem Churchilla usiłował on nawiązać dialog z Kremlem, by za cenę ustępstw terytorialnych zachować niepodległość Polski. W 1945 roku ustąpił on ze stanowiska premiera rządu emigracyjnego, aby objąć tekę wicepremiera w tzw. Rządzie Jedności Narodowej w Warszawie. Wiązało się to z cofnięciem uznania przez mocarstwa zachodnie dotychczasowemu rządowi polskiemu w Londynie i zostało potraktowane przez środowiska emigracyjne jako akt zdrady narodowej. W kraju powitano natomiast Mikołajczyka jako zbawcę ojczyzny przed rządami komunistycznego PPR (czyli Płatnych Pachołków Rosji).
Popularność Gomułki w pierwszych miesiącach i latach po Październiku '56 nie daje się porównać do powszechnej popularności Mikołajczyka wśród Polaków po jego powrocie do kraju. Noszono go na rękach wraz z jego samochodem. Jego przybycie do Polski oznaczało odczuwalną ulgę i krótkotrwałą, niestety, nadzieję na wolność. Władysław Gomułka jako rzecznik interesów Kremla nie dał mu wtedy szansy. Z PSL-em walczono przy pomocy kalumnii i terroru. Sfałszowano wyniki referendum, a następnie wyborów do sejmu. "Urna wyborcza - cudowna szkatułka. Wrzucasz Mikołajczyka, wychodzi Gomułka" - żartowali z goryczą bezsilni Polacy. Ostatecznie Mikołajczyk uciekł potajemnie z Polski, ratując swe życie, ale porzucając na pastwę losu swych najbliższych współpracowników. Wkrótce po tym ofiarą uruchomionej machiny terroru stał się sam Gomułka.
W pamięci społeczeństwa pozostał jednak okres kontrastujący z późniejszą stalinizacją życia społecznego - z prześladowaniem Kościoła, przymusową kolektywizacją wsi, płaszczeniem się przed wszystkim co rosyjskie. I beneficjantem tej pamięci zbiorowej stał się w roku przełomu 1956 Władysław Gomułka. O Stanisławie Mikołajczyku szczęśliwie nie pamiętano. Wiadomo było, że w okupowanej przez Sowiety Polsce nie ma on żadnych szans. Natomiast szansy poprawy swego bytu narodowego poprzez poparcie dla Gomułki Polacy nie przeoczyli i za to nam chwała.

Artykuł pierwotnie opublikowany w tygodniku "Gazeta Polska".

Antoni Zambrowski
artykuły najnowsze | wywiady z autorem | o autorze | felietony TV | o mojej książce |