PUBLICYSTYKA ANTONIEGO ZAMBROWSKIEGO

Obrona niesławy

(21,08,2006 źródło Asme)

Za każdym razem, gdy czytam teksty w obronie Bolesława Piaseckiego i jego ugody z gen. Iwanem Sjerowem, przypominam sobie wstrząsająca relację mec. Władysława Siły-Nowickiego o wspólnym pobycie w ubeckim lochu z Kazimierzem Pużakiem. Mec. Siła-Nowicki opowiadał to w mojej obecności młodocianym uczestnikom seminarium historycznego, prowadzonego przez prof. Jerzego Łojka w klasztorze ojców paulinów na Nowym Mieście w Warszawie. Kazimierz Pużak - marszałek Rady Jedności Narodowej czyli okupacyjnego parlamentu Polski Podziemnej, został jak wiadomo porwany przez gen. Sjerowa do Moskwy wraz z innymi przywódcami polskimi i tam skazany w głośnym procesie 16 - tu. Po powrocie do Polski trafił ponownie jako przywódca PPS-WRN do lochu UB, gdzie siedział w jednej celi z młodym wówczas Siła-Nowickim. Pewnego razu został wezwany na przesłuchanie, na którym notable z MBP zaproponowali mu napisanie przyjaznego listu do prezydenta Bolesława Bieruta. W nagrodę obiecywali mu wolność. Gdy Kazimierz Pużak odmówił, zaproponowali mu w drodze kompromisu taką samą nagrodę za zwyczajne życzenia noworoczne pomyślności dla tegoż prezydenta Bieruta. Pużak ponownie odmówił i wrócił do celi. Już nie wyszedł z więzienia, gdyż zmarł tragicznie w 1950 roku w Rawiczu. Gdy ktoś ze współwięźniów zauważył, że cena za wolność była taka błaha - zwykłe życzenia noworoczne, Kazimierz Pużak żachnął się i odpowiedział: "Ja miałbym pisać do niego...". Urodzony w 1883 roku Kazimierz Pużak był etnicznym Ukraińcem z Galicji, o czym przypominał nawet jego okupacyjny pseudonim "Bazyli", co jest polską wersją popularnego ukraińskiego imienia Wasyl. Jako Polak zaiste z wyboru daje nam przykład, jak całe swoje długie życie i nawet śmierć można poświęcić służeniu Polsce.

Bolesław Piasecki, który był rodowitym Polakiem i czynnym narodowcem, miał te same alternatywy wyboru. Mógł z podniesionym czołem umrzeć za Ojczyznę, jak zginęły tysiące bojowników NSZ czy NOW. Gdy siedziałem w gomułkowskim więzieniu w 1968 roku, zetknąłem się z wciąż żywą więzienną legendą o dzielnej postawie młodziutkiego narodowca podczas tzw. kiblowego procesu sądowego w więzieniu mokotowskim. Zwymyślał on sędziego i z satysfakcją otrzymał karę śmierci. Bolesław Piasecki wolał napisać memorandum o tym, że Moskwa dla zniewolenia Polski musi mieć swe dywersyjne organizacje w łonie Kościoła Katolickiego. Gen. Iwan Sierow - osoba odpowiedzialna za los wielu polskich "Sybiraków" deportowanych z Kresów Wschodnich Rzeczypospolitej po 17 września 1939 roku oraz za porwanie 16 przywódców Polski Podziemnej, co było tylko wierzchołkiem góry lodowej jego zabiegów o zniewolenie Polski, przyjął ze zrozumieniem ofertę. Tak Bolesław Piasecki został człowiekiem gen. Sierowa z NKWD.
Teraz Bohdan Urbankowski dobiera argumenty uzasadniające ówczesne alternatywy wyboru. Tylko czy są to argumenty prawdziwe?! To, że Roman Dmowski miał przed I wojną światową prorosyjską opcję w przeciwieństwie do opcji antyrosyjskiej Józefa Piłsudskiego nie miało żadnego znaczenia w obliczu sowieckiej okupacji Polski po II z kolei wojnie światowej. Kiedy przywódca ludowców Stanisław Mikołajczyk postanowił sprawdzić prawdomówność Stalina i wartość jego przyrzeczeń o wolnych wyborach w Polsce zawartych w umowie jałtańskiej, jako tzw. niezłomni utworzyli rząd emigracyjny w Londynie właśnie zwolennicy tradycji J. Piłsudskiego z socjalistycznej WRN oraz zwolennicy R. Dmowskiego z obozu narodowego. Nie te podziały miały bowiem wówczas znaczenie.
Gdy dzisiejsi historycy opisują Stowarzyszenie PAX, często akcentują jego antysemityzm przeniesiony z przedwojennej tradycji ONR Falangi. Tyle że Falanga była antysemicka w opozycji do obozu rządowego i starała się go na swój antysemityzm nawrócić. Była natomiast propolska i prokatolicka. Tego nie sposób jej odmówić. Po wojnie dzięki zdradzie Bolesława Piaseckiego i jego najbliższych współpracowników Stowarzyszenie PAX było narzędziem Moskwy w rozbijaniu spoistości Kościoła Katolickiego oraz w przeciwstawianiu się polskim dążeniom niepodległościowym. I gdy Moskwa tego życzyła, Bolesław Piasecki jadał Żydom z ręki, o czym świadczy wieloletnia współpraca i zażyłość z pułkownikiem bezpieczeństwa Luną Brystigerową. Natomiast podczas każdego z polskich zrywów w latach 1956, 1966, 1968, 1976 Stowarzyszenie PAX było przeciwne dążeniom Polaków. Do Sierpnia 1980 Bolesław Piasecki nie dożył i dzięki temu zobaczyliśmy gwałtowny zwrot w polityce Stowarzyszenia PAX za krótkotrwałych niestety rządów prezesa Ryszarda Reiffa. Wtedy Stowarzyszenie PAX było istotnie polskie i katolickie.

W 1956 roku Bolesław Piasecki stawiał na promoskiewską i neostalinowską koterię w kierownictwie PZPR zwaną natolińczykami. Po jej spektakularnej klęsce w październiku 1956 Bolesław Piasecki i wraz z nim Stowarzyszenie PAX znaleźli się w trudnej sytuacji. Największą z wielu zdobyczy Października 56 był powrót księdza Prymasa Stefana Wyszyńskiego na stanowisko przewodniczącego Episkopatu Kościoła. Pomocną dłoń wyciągnęli wówczas do Bolesława Piaseckiego jako wroga księdza Prymasa Władysław Gomułka oraz Roman Zambrowski, przyjmując go kolejno w siedzibie Komitetu Centralnego PZPR. Wobec tego supozycje Bohdana Urbankowskiego co do przyczyn ohydnego mordu na 16-letnim Bohdanie Piaseckim są nader bałamutne. Już śródtytuł "Najohydniejsza zbrodnia komunistów" budzi mój sprzeciw. Gdyby chodziło o takie określenie mordu ubowców na małoletnim Romku Strzałkowskim podczas walk w Poznaniu w czerwcu 1956 r. - to istotnie była to jedna z licznych ohydnych zbrodni komunistów. Natomiast o motywach mordu na synu Bolesława Piaseckiego wiemy mało, zaś o mocodawcach morderców jeszcze mniej. Według utrwalonej przeze mnie w telewizji internetowej (www.asme.pl.) relacji Stanisława Gabriela Cichockiego, który osobiście poznał dwóch osobników narodowości żydowskiej, przyznających się do mordu na Bohdanie Piaseckim, to nielegalną ucieczkę z Polski ułatwiły im promoskiewskie ogniwa ubecji. Były to zupełnie inne osoby, niż te, których nazwiska przytacza Bohdan Urbankowski jako osoby podejrzane o udział w mordzie. Jak podaje pan Bohdan, ci wyjechali do Izraela zupełnie legalnie. Różni analitycy w czasach PRL wysuwali różne supozycje w tej sprawie. Były nawet i takie, że syna Piaseckiego polecili zabić jego protektorzy z KGB, aby podbudować mu prestiż polityczny jako ofiary ohydnego mordu żydowskiego. I istotnie wszyscy mu współczuli i nagonka prasowa na PAX i Piaseckiego urwała się natychmiast, jak nożem uciął.
Co się tyczy motywów wyhamowania śledztwa z obawy o podgrzewanie nastrojów antysemickich w Polsce, to zarówno wymieniony przez pana Bohdana sekretarz KC Jerzy Albrecht, jak i akceptujący jego decyzję Władysław Gomułka oraz Roman Zambrowski zdawali sobie sprawę, iż w owym czasie Polsce brakowało do wszystkich kłopotów jeszcze tylko antysemickiej rozróby wokół sprawy mordu na Bohdanie Piaseckim. Do antysemickiej kampanii w PRL tow. Wiesław, (bądź co bądź mąż Zofii alias Liwy Sztokenówny) dojrzał dopiero po wielu latach w lecie 1967 roku. Stało się tak w kilka lat po ustąpieniu Romana Zambrowskiego oraz kilku innych współpracowników z KC w znak protestu przeciwko odwrotowi tow. Wiesława od Października 1956 .Do ustępstwa tow. Wiesława skłoniła otwarta kampania antysemicka w wojsku organizowana przez gen. Wojciecha Jaruzelskiego oraz wyraźne sugestie Leonida Brieżniewa.
W podsumowaniu powiem, że wbrew sugestiom pana Bohdana Bolesław Piasecki nie był ani Konradem Wallenrodem, który - jak wiadomo - był mistrzem Zakonu Krzyżackiego, ani margrabią Wielopolskim, który miał z nadania cesarza Wszechrosji stanowisko namiestnika w Królestwie Polskim. Nie miał więc Bolesław Piasecki odpowiedniej władzy i możliwości działania. Był jedynie wpływowym agentem Kremla z nadania KGB. Porównywanie z wielkim poetą romantycznym Cyprianem Kamilem Norwidem jest również mylące, gdyż Norwid był zwolennikiem działań realistycznych, ale w kierunku niepodległościowym. Bolesław Piasecki działał zaś w kierunku przeciwnym zgodnie z życzeniami swych moskiewskich mocodawców. W jednym się atoli zgadzam z panem Bohdanem: Bolesław Piasecki w pełni zasłużył na niesławę w oczach rodaków.

Artykuł pierwotnie ukazał się w tygodniku "Gazeta Polska".

Antoni Zambrowski
artykuły najnowsze | wywiady z autorem | o autorze | felietony TV | o mojej książce |