PUBLICYSTYKA ANTONIEGO ZAMBROWSKIEGO

Nieodpowiedzialna feministka

(03,06,2006 źródło Asme)

Znana dziennikarka telewizyjna Kazimiera Szczuka (po polsku powinno być Szczukówna, gdyż Szczuka - to nazwisko jej ojca, znanego warszawskiego adwokata) udzieliła ostatnio wywiadu amerykańskiemu dziennikowi "New York Times". Oświadczyła w nim, że padła ofiarą nagonki w polskich mediach, ponieważ jest Żydówką. Jak podaje dziennik "Życie Warszawy", rewelacje Szczukówny o polskim antysemityzmie przedrukował natychmiast inny poczytny dziennik nowojorski "International Herald Tribune".
Jak pamiętamy, Kazimiera Szczukówna sparodiowała w TV Polsat niepełnosprawną organizatorkę podwórkowych kółek różańcowych Magdę Buczkównę, prowadzącą modlitwę w radiu Maryja oraz w telewizji Trwam. Stąd fala krytyki pod jej adresem. Nie ma to nic wspólnego z jej rzekomym żydostwem. Jestem klientem i przyjacielem jej ojca znakomitego adwokata Stanisława Szczuki, więc wiem, że pochodzi ona z katolickiej rodziny i została ochrzczona jako dziecko przez katolickiego kapłana i to nie byle jakiego, gdyż przez księdza rektora Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego. Mama pani Kazimiery jest z domu Winawerówną, ale i ta rodzina, acz o żydowskich korzeniach, była spolonizowana oraz katolicka. A zatem pani Kazimiera nie jest Żydówką ani według kryteriów polskich i katolickich, ani według kryteriów żydowskich, gdyż starozakonni nie uznają żydostwa osób wyznania katolickiego. Na upartego pani Kazimiera może być uznana za rasowego mieszańca żydowsko-aryjskiego wyłącznie według hitlerowskich ustaw norymberskich. Szkoda, że tego wszystkiego nie wyjaśniła amerykańskim dziennikarzom. Z takim samym powodzeniem pani Kazimiera mogła by pozować na polską arystokratkę, gdyż Szczukowie - to stary polski ziemiański ród, słynny od wieków w Rzeczypospolitej. Ta prawda jej w sam raz nie pasuje jako zwolenniczce nowej lewicy. Demonstruje więc swój feminizm i wymyśla przynależność do "narodu wybranego". Lubi ona opowiadać o sobie cuda-nie-widy, więc kiedyś skarżyła się na własnego ojca, że jest antysemitą, co jest wierutnym kłamstwem. I tak kłamstwa pani Kazimiery idą w świat, i niosą niesławę wszystkim nam Polakom.
Przyjmijmy jednak na chwilę, że istotnie pani Kazimiera czuje się Żydówką. Ostatecznie przynależność narodowa człowieka jest sprawą jego własnej samoświadomości narodowej. Polskie dzieci z Zamojszczyzny, zabrane swoim rodzinom i wychowane w III Rzeszy na Niemców, tak Niemcami pozostały, choć urodziły się z polskich rodziców. Z kolei pochodząca z Niemców rodzina mego sąsiada mecenasa Jerzego Vogla w czasie hitlerowskiej okupacji wolała obóz w Auschwitz niż podpisanie niemieckiej Volkslisty i zaparcie się polskości. Szkoda, że pani Kazimiery nie stać na taki patriotyzm.
Jeśli zatem pani Kazimiera czuje się Żydówką, to nie powinna była bawić się w wyśmiewanie polskich katolików. Tego właśnie wymaga takt i kultura w stosunkach między różnymi grupami etnicznymi oraz między różnymi wyznaniami. A słyszałem, że nie miała umiaru w kpinach z katolicyzmu i przechwalała się publicznie, iż ochrzciła własnego psa. Wyobraźmy sobie reakcję środowisk żydowskich, gdyby jakiś antysemita opowiadał publicznie, że kazał obrzezać własnego szczeniaka. Ostatecznie widzieliśmy reakcję muzułmanów na kpiny z proroka Mahometa. Jeśli pani Kazimiera nie czuje się Polką we własnym kraju, katolickim w odczuciu większości mieszkańców, to powinna się zachowywać, jak przystało na gościa w kraju cudzym. A jeśli nie, to radzę jej pomieszkać choć trochę w żydowskim państwie Izrael. Tam ją nauczą szacunku do narodu gospodarzy i panującej wśród nich religii.

Antoni Zambrowski
artykuły najnowsze | wywiady z autorem | o autorze | felietony TV | o mojej książce |