PUBLICYSTYKA ANTONIEGO ZAMBROWSKIEGO

Cud się stał ...

(01,04,2006 źródło Asme)

W grudniu ub. roku w naszej publicznej TVP wydarzył się cud (zapewne pod wpływem wyborczego szoku) i zostałem zaproszony do programu Jana Pospieszalskiego "Warto rozmawiać", poświęconego 24. rocznicy wprowadzenia stanu wojennego w PRL. W poprzednim roku również brałem udział w programie na powyższy temat pod kierownictwem red. Kamila Durczoka. W panelu zasiedli (od lewej) Jan Lityński - b. poseł na Sejm z ramienia Unii Wolności, zaprzyjaźniony z nim prof. Stefan Niesiołowski, dalej z przeciwnego obozu - prof. Tomasz Nałęcz oraz prof. Jerzy Wiatr. W ławkach dla publiczności zasiedli zwolennicy gen. Wojciecha Jaruzelskiego z odpowiednich organizacji młodzieży lewicowej oraz garstka zwolenników solidarnościowej prawicy: Adam Borowski i Edward Mizikowski - dwaj dawni przywódcy podziemnej struktury "S", czyli Międzyzakładowego Robotniczego Komitetu Solidarności, oraz bracia Melakowie - wsławieni w swoim czasie postawieniem na cmentarzu wojskowym na Powązkach pomnika ku czci pomordowanych w Katyniu. Trafiłem tam zaproszony przez Edka Mizikowskiego. Wiele razy zabierałem głos, wyprowadzając z równowagi prof. Jerzego Wiatra, niestety - jak mówi góralska piosenka: "ale mnie nikt nie słysoł...", choć pokazywano mnie nader często. Dowiedziałem się o tym po powrocie do domu od oglądającej program red. Kamila Durczoka żony.
Tym razem zaproszono mnie do panelu jako równoprawnego uczestnika dyskusji. Zasiadłem w nim obok (znów od lewej) red. Janusza Rolickiego, prof. Jerzego Holzera, historyka z IPN Pawła Machcewicza, min. Kazimierza Ujazdowskiego oraz red. Cezarego Michalskiego. To do tego stopnia odbiegało od dotychczasowych zwyczajów w TVP, że swoje zaskoczenie odnotował na łamach "Najwyższego CZASU!" nasz kolega Tadeusz Płużański. Natomiast nieoceniona "Gazeta Wyborcza" wyróżniła mnie inaczej. Jej czołowy publicysta Jarosław Kurski zrecenzował krytycznie program Jana Pospieszalskiego, omawiając krytycznie lub przychylnie wystąpienia wszystkich dyskutantów, oprócz Pawła Machcewicza oraz mnie. Pawła Machcewicza pominął zapewne ze względu na niechęć "Gazety" do Instytutu Pamięci Narodowej oraz lustracji agentów SB. Mnie nie zauważył ze względu na całokształt mej twórczości.
Mała rzecz, a jakże cieszy. Przecież mógł red. Jarosław Kurski zarzucić mi wzorem Sergiusza Kowalskiego ze Stowarzyszenia "Otwarta Rzeczypospolita" zoologiczny antysemityzm (Jak zarzucał w swoim czasie w książce "Wódz" Lechowi Wałęsie, co dziś "Gazeta Wyborcza" wolała by być może zapomnieć sama i wymazać z pamięci swych czytelników). Mógł, a wspaniałomyślnie się powstrzymał. Patrzcie, państwo, ileż wyrozumiałości ze strony "Gazety Wyborczej" wobec mojej skromnej osoby...

Antoni Zambrowski
artykuły najnowsze | wywiady z autorem | o autorze | felietony TV | o mojej książce |