PUBLICYSTYKA ANTONIEGO ZAMBROWSKIEGO

Bohaterstwo wymaga hołdu

(19,09,2006 źródło Asme)

Znakomity polski reżyser Krzysztof Zanussi nakręcił w swoim czasie film, opowiadający o walce z chorobą kobiety, leczonej w szpitalu dla obłąkanych. Podczas hitlerowskiej okupacji Polski Niemcy wymordowali pacjentów szpitala, w tym i bohaterkę filmu. Po wojnie o jej śmierci mężowi opowiada świadek tego mordu - lekarz, który w czasie masakry ukrył się w pobliżu i widział śmierć swych pacjentów. Ten lekarz sam jest bohaterem Powstania Warszawskiego, w którym stracił rękę. Ale tamtym pacjentom niczym nie mógł pomóc w godzinie śmierci, jedynie oglądać z ukrycia. Taka jest treść wstrząsającego filmu.
W dziejach Powstania Warszawskiego było wiele zbrodni na pacjentach i personelu polskich szpitali z zimną krwią wymordowanych przez Niemców podczas pacyfikacji Woli lub Starego Miasta. Ale jedna historia jest szczególna. Chodzi o postawę personelu szpitala dla obłąkanych przy klasztorze ojców bonifratrów pod wezwaniem św. Jana Bożego. W czasie walk powstańczych w tym istniejącym od 200 lat szpitalu działał szpital polowy dla rannych powstańców. Zgodnie z konwencją genewską polscy lekarze zaopiekowali się również wziętymi przez powstańców do niewoli rannymi żołnierzami niemieckimi. Toteż po zdobyciu tego terenu przez Niemców w znak uznania gotowi oni byli zwolnić personel medyczny szpitala. Nie kryli natomiast swych zamiarów wymordowania polskich rannych oraz chorych umysłowo leczonych w szpitalu. Cały personel szpitala jak jeden mąż - wszyscy lekarze i pielęgniarze w akcie zbiorowego bohaterstwa odmówili opuszczenia swych pacjentów i zginęli wraz z nimi. Stało się to 30 sierpnia 1944 roku.
Obchodziliśmy kolejną rocznicę ich bohaterskiej śmierci, jak zwykle bez należnego dla tego wydarzenia rozgłosu. Bez składania wieńców, okolicznościowych przemówień, transmisji radiowych i telewizyjnych. Bez mszy świętej oraz zbiorowych imprez ku czci bohaterów. A wystarczy pomyśleć: św. ojciec Maksymilian Kolbe oddał swe życie za innego więźnia w obozie hitlerowskim w Oświęcimiu i został wyniesiony na ołtarze. Dr Janusz Korczak odmówił opuszczenia jadących na śmierć swych wychowanków z żydowskiego domu dziecka i ma pomnik w Warszawie oraz dziesiątki szkół noszących jego imię. A tu mamy akt zbiorowego bohaterstwa całego personelu szpitala idącego na śmierć u boku swych pacjentów. Im też należy się wdzięczna pamięć potomnych.

Antoni Zambrowski
artykuły najnowsze | wywiady z autorem | o autorze | felietony TV | o mojej książce |