PUBLICYSTYKA ANTONIEGO ZAMBROWSKIEGO

Spór o federację bałkańską cz. II

(11,02,2005 źródło Asme)

Spór o federację bałkańską cz. I

Relacja Milovana Dżilasa

Zapis przebiegu narady na Kremlu u prof. Vladimira Dedijera i u Milovana Dżilasa jest zgodny, oprócz ustępu dotyczącego federacji polsko-czechosłowackiej i rumuńsko-węgierskiej, gdyż Milovan Dżilas (polska pisownia powinna właściwie brzmieć Dżylas ) dodaje tu uwagę:
"Stalin nie rozwijał dalej tej kwestii federacji. Powtórzy później w formie dyrektywy, że federacja pomiędzy Jugosławią, Bułgaria i Albanią powinna być natychmiast utworzona. Lecz z jego zdeklarowanego stanowiska i z mglistych aluzji ówczesnych dyplomatów sowieckich wydawało się, że przywódcy sowieccy mieli na myśli reorganizację Związku Sowieckiego przez przyłączenie do niego demokracji ludowych - połączenie Ukrainy z Węgrami i Rumunią, a Białorusi z Polską i Czechosłowacją, podczas gdy państwa bałkańskie miały być połączone z Rosją! Jakkolwiek nie jasne i hipotetyczne były wszystkie te plany, jedno jest pewne: Stalin szukał dla krajów wschodnio-europejskich rozwiązań i form, które na długi czas utrwaliłyby i zabezpieczyły panowanie i hegemonię Moskwy" (Milovan Dżilas - Rozmowy ze Stalinem. ILP 1962 r. str. 132).

Relacja Edvarda Kardelja

Podobnie sprawę ujmuje Edvard Kardelj (1910 - 1979) w swych pośmiertnie wydanych wspomnieniach pod tytułem "Sećanja. Borba za priznanje i nezavisnost nove Jugoslavije. 1944 - 1957. (Wspomnienia. Walka o uznanie i niepodległość nowej Jugosławii w latach 1944 - 1957) Lublana i Belgrad 1980 r. W rozdziale "Najcięższe spotkanie ze Stalinem" Edvard Kardelj opowiada:
"Narada Biura Informacyjnego w Jeleniej Górze pokazała Stalinowi, że tą drogą nie będzie mógł podporządkować sobie wschodnio-europejskich krajów socjalistycznych. Niemal wszystkie te kraje odmówiły podporządkowania się dyktatowi Moskwy. Stalin widział w tym niebezpieczeństwo. Po pierwsze, była to oznaka tego, że kraje te dążą do usamodzielnienia się, do umocnienia swej niezależności i do prowadzenia swej polityki zgodnie z interesami swej niepodległości. A po drugie, w takim postępowaniu tych partii widział niebezpieczeństwo, że polityka poszczególnych krajów socjalistycznych - wewnętrzna i zagraniczna - będzie coraz bardziej różnić się od radzieckiej i że Związek Radziecki straci wpływ na tę politykę. Prawdopodobnie jako przykład posłużyła mu w tym Jugosławia, która z uporem walczyła o swą niezależność. Dlatego też sięgnął po środki drastyczne.
Powód dostarczył mu Dimitrow, który w jednym ze swych przemówień rozwinął wizję zjednoczenia się nowych krajów socjalistycznych - Bułgarii, Jugosławii, Węgier i Czechosłowacji - w jednolitej, samodzielnej federacji socjalistycznej.
My w Jugosławii od samego początku byliśmy przeciwnikami takiej idei. Po pierwsze, uważaliśmy, że jest ona nierealna i nie da się tak po prostu stworzyć federacji z konglomeratu zupełnie odmiennych tworów państwowych, które poza sobą mają zupełnie inną historię, a zatem zupełnie odmienny skład, obyczaje, mentalność itd. Byliśmy pewni, że taka federacja prędko by się stała źródłem ciężkich sporów i konfliktów wewnętrznych, i nie mogłaby się długo utrzymać. Z drugiej strony, byliśmy pewni, że taka propozycja jest prawdziwie czerwoną płachtą dla Stalina, gdyż pierwsza narada Kominformu wykazała, że właśnie usamodzielnienie się nowych krajów socjalistycznych jest tym, czego się on obawia się najwięcej. Dlatego uważaliśmy, że w przypadku takich wniosków i podobnych zagadnień należy zachowywać jak największą ostrożność.
I nie pomyliliśmy się. Reakcja Stalina była natychmiastowa i gwałtowna. Najpierw otrzymaliśmy depeszę, w której Stalin ostro potępił Dimitrowa, w związku z jego oświadczeniem, a wkrótce potem nadeszła i druga depesza, w której Stalin zwoływał spotkanie delegacji trzech biur politycznych, tj. politbiura KP Związku Radzieckiego, KP Jugosławii i Bułgarskiej Partii Komunistycznej z sekretarzami generalnymi na czele. Oznaczało to, że w spotkaniu tym ma uczestniczyć również Tito. Ale Tito podejrzewał, że Stalin zamierza na tym spotkaniu uczynić coś więcej, niż tylko skrytykować wniosek Dimitrowa. Nie było bowiem jasne, dlaczego Stalin oprócz Bułgarów wzywał nas do Moskwy, chociaż wiedział, że od samego początku byliśmy przeciwni propozycji Dimitrowa. Innymi słowy - nie mieliśmy nic do szukania w Moskwie, gdy była mowa o tej sprawie. W związku z tym Tito odmówił udania się do Moskwy.

Narada u Stalina według Kardelja

Politbiuro KPJ wyznaczyło delegację, a mnie na jej szefa. W naszej delegacji byli jeszcze (Vladimir) Bakarić, (Milovan) Dżilas oraz Vlado Popović Ze strony bułgarskiej byli obecni (Georgi) Dimitrow, (Wasil) Kolarow, Trajczo Kostow i inni. Wraz ze Stalinem obecny był kierowniczy sztab Politbiura KP Związku Radzieckiego. Przeczuwałem, że udaję się w najtrudniejszej misji, ale nie mogłem sobie wyobrazić, że cała ta sprawa wypadnie tak, jak rzeczywiście wypadło. Stalin z ordynarnością jakiej nie mogłem się spodziewać, natarł na Dimitrowa. O jego propozycji powiedział, że był to wygłup i aż dziw bierze, jak taki stary działacz komunistyczny mógł wpaść na taki pomysł. Ponadto uznał ów wniosek za niesłuszny z punktu widzenia zasad oraz antymarksistowski, gdyż nie można tworzyć żadnych szerokich federacji bez Związku Radzieckiego. I wówczas dodał: Jeśli kiedykolwiek będzie się tworzyło federację, a sądzę, że się będzie je tworzyło, wówczas Federację Rosyjską należy połączyć z Bułgarią i Jugosławią, Ukrainę z Rumunią i Węgrami, Białoruś z Czechosłowacją i Polską lub coś w tym kształcie. I Edvard Kardelj dodaje: Do dnia dzisiejszego nie wiem z całą pewnością, czy mówił on poważnie, czy też ironizował. Moim skromnym zdaniem mówił poważnie, zaś jego plan wyrażał jego doświadczenia z przełamywaniem oporu przed utratą niepodległości u siebie na Kaukazie, gdy Stalin przystąpił do klecenia Związku Rad z formalnie niepodległych republik sowieckich. Ponieważ komuniści gruzińscy z Budu Mdiwanim na czele bronili się przed utratą niepodległości, Stalin chytrze zaproponował im najpierw utworzenie z sowieckich republik Zakaukazia: Armenii, Azerbajdzianu oraz Abchazji Federacji Zakaukaskiej, która sfederowała się następnie z Federacją Rosyjską, Białorusią i Ukrainą w Związek Sowiecki. Najwyraźniej groziło nam i innym krajom demokracji ludowej wcielenie do Związku Rad i to bez statusu siedemnastej republiki, przed czym ostrzegała opozycja antykomunistyczna". Wróćmy jednak do relacji Edvarda Kardelja: "Zarzucił on Dimitrowowi również i to, że w tak ważnej sprawie z nikim się nie konsultował, ani też nikogo nie pytał o zdanie.
W imieniu naszej delegacji oświadczyłem krótko, że od samego początku byliśmy przeciwni propozycji Dimitrowa, gdyż uważaliśmy ją za nierealną. Wymieniłem przy tym kilka argumentów, które już przytoczyłem wyżej. Nie chciałem się wdawać w dłuższą dyskusję - gdyż nie chcieliśmy przykładać - wobec brutalnego ataku Stalina - do krytyki Dimitrowa.
Dalej rozpoczęła się najnieprzyjemniejsza część rozmowy. Dimitrow - choć wykazał się odwagą w walkach rewolucyjnych - wobec Stalina zachowywał się jak uczeń w obliczu nauczyciela. Nie śmiał mu się sprzeciwić ani jednym słowem. Wygłosił - jak to się mówi - dogłębną samokrytykę, którą zakończył słowami: Towarzyszu Stalin, my wszyscy od Was się uczymy. Stalin na to ordynarnie odparł:
Co wy mówicie, czego wy chcecie w waszym wieku nauczyć się ode mnie? Postąpiliście jak jakaś baba, która idzie na targ i każdemu kogo spotka mówi, co jej ślina na język przyniesie.
Rozmowa toczyła się dalej w tymże duchu i trwała dość długo, gdyż w ślad za Dimitrowem poszli również wszyscy pozostali członkowie Politbiura Bułgarskiej Partii Komunistycznej, którzy uważali, że muszą coś jeszcze dodać do samokrytyki Dimitrowa. Dimitrow pochylił głowę i milczał, zaś mnie ogarnął taki wstyd, że nie wiedziałem, w którą stronę patrzeć. Nie podejrzewałem nawet, że coś takiego istnieje w międzynarodowym ruchu robotniczym.
Wówczas Stalin podjął nowy temat. Powiedział: Tak, będziemy tworzyli federacje, ale nie takie, jakie mieliście na myśli, towarzyszu Dimitrow, lecz inne. A jako pierwszą stworzymy federację bułgarsko-jugosłowiańską i to czym prędzej, tym lepiej. Co o tym sądzicie?. To mówiąc, spoglądał na mnie i naszą delegację. Innymi słowy, wezwał nas, byśmy się pierwsi wypowiedzieli o jego propozycji. Dla nas wszystkich - dla Jugosłowian wniosek Stalina padł jak grom z jasnego nieba. Żadnych zapowiedzi odnośnie tego wniosku myśmy zawczasu nie mieli. Ponadto była to już trzecia propozycja ze strony Stalina, która była sprzeczna z jego wcześniejszymi wnioskami w tej sprawie.
Nabrałem tchu, by w tym pośpiechu znaleźć właściwą odpowiedź. Tymczasem po wszystkich złych doświadczeniach, jakeśmy mieli w minionych latach, po tym wszystkim cośmy widzieli i przeżyli na tym spotkaniu oraz mając pełną świadomość, że Politbiuro Bułgarskiej Partii Komunistycznej w zupełności podlega Stalinowi, myśmy - rzecz jasna - nie paliliśmy się do federacji. Czuliśmy, że Stalin chce podrzucić nam jakiegoś konia trojańskiego, który oznaczałby kres niepodległości socjalistycznej i narodowowyzwoleńczej Jugosławii. Ponadto nam wciąż - po upływie kilku lat - ta federacja wydawała się zupełnie nierealną, gdyż byliśmy przekonani, że powstałyby w niej takie sprzeczności wewnętrzne, które doprowadziłyby do głębokich konfliktów, które by dały się załatwić jedynie pod naciskiem Związku Radzieckiego. Dlatego też już moja pierwsza odpowiedź była negatywna. Spodziewałem się, że na to Stalin wybuchnie gniewem, jak uprzednio wobec Dimitrowa. Ale tak się nie stało. Był on w pełni świadom, że Jugosławia jest rzeczywiście krajem niepodległym, że nie może z nią zrobić z nią, co zechce i że wobec tego musi z nią postępować ostrożnie. Było oczywiste, że był wściekły na naszą delegację, ale powstrzymał się od jakichkolwiek wycieczek.
Następnie zapytał Bułgarów o to, co sądzą o federacji. Dimitrow natychmiast z wielkim zapałem poparł federację, mówiąc, że jest to wieloletnie marzenie proletariatu bałkańskiego, że taka federacja jest niezbędna dla umocnienia socjalizmu na Bałkanach i dla wzmocnienia jego wpływu na kraje ościenne.
(Nb. Georgi Dimitrow był autorem hasła "Bałkańska federacja komunistyczna" umieszczonego w IV tomie Wielkiej Encyklopedii Radzieckiej, wydawanej w Moskwie w latach 20. i 30. Tom IV ukazał się w Moskwie w roku 1926 - uwaga autora artykułu).
Również inni członkowie Politbiura Bułgarskiego KP wypowiedzieli się w podobny sposób za wnioskiem Stalina.
Interweniowałem ponownie argumentem, że Jugosławia i Bułgaria są państwami o zupełnie odmiennej przeszłości historycznej i że w każdym razie niezbędny jest czas, by powstały warunki do federacji. Ponadto, aby skierować dyskusję w inną stronę, powiedziałem, że z wypowiedzi towarzyszy z Bułgarii wywnioskowałem, iż oni federację pomiędzy Jugosławią a Bułgarią traktują jako federację dwuczłonową, tj. Bułgarii oraz Jugosławii jako całości. Narody Jugosławii, gdyby wypowiedziały się za federacją z Bułgarią, nigdy nie przystałyby na takie rozwiązanie. Gdyby mianowicie doszło do federacji, wówczas mogłaby to być federacja siedmiu równorzędnych członów, (Jugosławia wyłoniła się z wojny z Niemcami jako federacja Serbii, Chorwacji, Bośni, Czarnogóry, Słowenii i Macedonii - przyp. autora artykułu), a nie federacja dwóch państw.

c.d.n.

Antoni Zambrowski
artykuły najnowsze | wywiady z autorem | o autorze | felietony TV | o mojej książce |