PUBLICYSTYKA ANTONIEGO ZAMBROWSKIEGO

Spór o federację bałkańską cz.I

(22,01,2005 źródło Asme)

Wielu ludzi w Polsce obawiało się po wojnie włączenia Polski w skład Związku Rad jako 17. republiki sowieckiej. Komuniści oczywiście odrzucali takie oskarżenia jako pozbawione podstaw. Mało kto jednak wie, że Stalin istotnie rozważał w roku 1948 włączenie Polski Ludowej oraz innych krajów demokracji ludowej w skład Związku Sowieckiego. Opowiada o tym mój artykuł z roku 1984 pt. "Spór o federację bałkańską", zamieszczony w wydawanym przez Bronisława Komorowskiego w II obiegu piśmie "ABC". Do napisania artykułu wykorzystałem mało znane w Polsce źródła jugosłowiańskie. Mój artykuł pozostał bez echa, dlatego zapoznaję z jego treścią PT czytelników ASME.

Spór o federację bałkańską

Czytelnicy książki Milovana Dżilasa - byłego wiceprezydenta Jugosławii pod tytułem "Rozmowy ze Stalinem" (wydanej w roku 1962 przez Instytut Literacki w Paryżu oraz przedrukowanej kilkakrotnie przez wydawnictwa nie podlegające cenzurze), pamiętają zapewne spór pomiędzy J. Stalinem i W. Mołotowem a Jugosłowianami o tzw. federację bałkańską. Spór ten rozpoczął pierwsze stadium wielkiej zwady pomiędzy "bratnimi" krajami komunistycznymi w roku 1948. Chcielibyśmy omówić przebieg tego konfliktu na podstawie relacji strony jugosłowiańskiej w tym sporze. Zawarte są one przede wszystkim we wspomnieniach Edvarda Kardelja oraz w pracach prof. Vladimira Dedijera.
Edvard Kardelj jest autorem znanym czytelnikowi polskiemu dzięki wydanym po polsku książkom "Szkice o naszej polityce społecznej" (KiW 1966) oraz "Problemy polityki socjalistycznej na wsi jugosłowiańskiej" (LSW 1968). Jest to oczywiście przysłowiowy wierzchołek góry lodowej, gdyż Edvard Kardelj - niezmienny członek ścisłego kierownictwa jugosłowiańskiego za czasów prezydenta Tita i urzędowy teoretyk Związku Komunistów Jugosławii, był autorem niezmiernie pracowitym i płodnym. Znacznie mniej wie czytelnik polski o prof. Vladimirze Dedijerze. Jest to głośny partyzant i działacz jugosłowiański, który poświęcił się studiom z zakresu historii najnowszej, gdy jego kariera polityczna załamała się wskutek poparcia dla Milovana Dzilasa, wyrażonego przezeń na plenum KC ZKJ w 1954 roku. Czytelnik polski mógł się zetknąć z jego pracą o słynnym zamachu w Sarajewie w 1914 roku, ale nie ze znaną na całym świecie, obszerną biografią prezydenta Tita ani z poświęconą pamięci praskiego studenta Jana Palacha książką "Izgubljena bitka J.V. Stalina" (Przegrana bitwa J. Stalina). Obok wspomnień Edvarda Kardelja, wydanych w Jugosławii już po jego śmierci, będą to nasze główne źródła informacji.

Relacja prof.Vladimira Dedijera

Tak oto relacjonuje wydarzenia 1948 roku prof. Vladimir Dedijer: "Mniej więcej w tym czasie Dimitrow udał się z wizytą oficjalną do Rumunii. Przy tej sposobności w rozmowie z dziennikarzami złożył on oświadczenie odnośnie federacji bałkańskiej. Pytanie brzmiało: >Mówi się o zbliżającym się utworzeniu federacji bałkańskiej. Chodzi o federację narodów bałkańskich oraz federację całych obszarów wschodniej i południowo-wschodniej Europy, która obejmowałaby również Węgry, Czechosłowację i Polskę. Czy w przypadku utworzenia takiej organizacji będą mogły do niej przyłączyć się inne kraje z tego obszaru?.
Dimitrow odpowiedział na to tak: Sprawa federacji lub konfederacji jest dla nas sprawą przedwczesną. Nie znajduje się ona w chwili obecnej na porządku dziennym i w skutek tego sprawa ta nie była przedmiotem dyskusji na naszej konferencji. Gdy sprawa ta dojrzeje, a ona bezwarunkowo dojrzeje, wówczas nasze narody, narody demokracji ludowej - Rumunii, Bułgarii, Jugosławii, Albanii, Czechosłowacji, Polski, Węgier i Grecji - zwróćcie uwagę, że również i Grecji - ją rozwiążą. To one zdecydują, co ma być: federacja czy konfederacja oraz kiedy i jak ma to być ukształtowane prawnie. Mogę powiedzieć, że to, czego dokonują dziś nasze narody, w dużej mierze ułatwia rozwiązanie tej sprawy w przyszłości. Mogę też podkreślić, że gdy się rozpocznie tworzenie takiej federacji lub konfederacji, nasze narody nie będą pytały się imperialistów i nie będą się liczyły z ich zastrzeżeniami, lecz same zadecydują o sprawie, uwzględniając swe własne interesy w powiązaniu z interesami innych narodów oraz korzystną dla nich współpracą międzynarodową" (Vladimir Dedijer - Josip Broz Tito. Prilozi za biografiju". Belgrad 1952 r. str. 495 - 496).
Nim zacytujemy dalszy ustęp pracy prof. Vladimira Dedijera, kilka słów komentarza: Federacja bałkańska - to stara socjalistyczna koncepcja rozwiązania tzw. bałkańskiej beczki prochu, czyli pełnego wzajemnych zatargów współżycia narodów bałkańskich po załamaniu się tam 450-letnich rządów tureckiego sułtana. Utworzenie wspólnoty państwowej narodów bałkańskich miało zakończyć stałe zatargi graniczne pomiędzy państwami bałkańskimi w warunkach przysłowiowej szachownicy etnicznej, między innymi zatargi o Dobrudżę, Macedonię i Kosowo. Za czasów Międzynarodówki Komunistycznej partie komunistyczne na Bałkanach tworzyły Bałkańską Federację Komunistyczną. Stąd projekty unii Jugosławii z Albanią (spór o Kosowo), Jugosławii z Bułgarią (spór o Macedonię) oraz Bułgarii z Rumunią (spór o południową Dobrudżę). Warto zwrócić również uwagę na to, że komunistyczny premier Bułgarii Georgi Dimitrow w swoich planach federacyjnych uwzględniał również udział Grecji, w której właśnie toczyła się wojna domowa pomiędzy komunistyczną partyzantką spod znaku ELAS a wspieranym przez Anglosasów wojskiem królewskim (Położenie w Grecji w owym czasie przypominało położenie w Polsce, tyle że a rebours. Rolę Armii Krajowej oraz WiN pełniła komunistyczna ELAS z gen. Markosem na czele, zaś monarchia utrzymywała się dzięki zbrojnej interwencji Zachodu, sankcjonowanej zresztą przez porozumienie Winstona Churchilla ze Stalinem w Teheranie i Jałcie. Wielkie mocarstwa nie miały zamiaru liczyć się z nastrojami ludności w krajach, o których losach decydowały). Ponadto na uwagę zasługuje okoliczność, że do Federacji Bałkańskiej Georgi Dimitrow zaprosił również Węgry (ze względu na zatarg terytorialny z Rumunią o Siedmiogród) oraz Czechosłowację i Polskę.
Dalej prof. Vladimir Dedijer pisze: "Na Kremlu ostro zareagowano na owe oświadczenie Dimitrowa, chociaż zostało ono ogłoszone przez "Prawdę". Zakładać Federację Bałkańską i to bez Związku Radzieckiego! Wówczas Stalin postanowił zaatakować otwarcie Dimitrowa na łamach "Prawdy". Toteż 29 stycznia 1948 roku "Prawda" zamieściła następujący komunikat:
Liczni czytelnicy z ZSRR zwrócili się do redakcji "Prawdy" z zapytaniem, którego sens można ująć w sposób następujący: czy zamieszczenie oświadczenia Dimitrowa na łamach "Prawdy" oznacza, że redakcja "Prawdy" podziela stanowisko Dimitrowa w sprawie celowości zorganizowania federacji krajów bałkańskich i naddunajskich, włączając w to Polskę, Czechosłowację i Grecję oraz konieczności unii celnej pomiędzy nimi?
W związku z tym redakcja "Prawdy" uważa za konieczne złożenie następującego wyjaśnienia:
Po pierwsze, "Prawda" nie mogła nie mogła nie zamieścić na swych łamach oświadczenia towarzysza Dimitrowa, ogłoszonego przez prasę innych krajów, przy czym samo się rozumie, że "Prawda" nie mogła wprowadzić żadnych zmian do tego oświadczenia.
Po drugie, nie oznacza to bynajmniej, że redakcja "Prawdy" solidaryzuje się z towarzyszem Dimitrowem w sprawie federacji i unii celnej wyżej wymienionych krajów. Na odwrót, redakcja "Prawdy" uważa, że kraje te nie potrzebują problematycznej i sztucznie wymyślonej federacji lub konfederacji, ani też unii celnej, lecz umocnienia ich niepodległości i suwerenności poprzez mobilizację i organizację wewnętrznych sił ludowo-demokratycznych, jak o tym słusznie się mówi w znanej deklaracji dziewięciu partii komunistycznych.
Po tym oświadczeniu Dimitrowa i demarche ze strony "Prawdy" z Moskwy natychmiast wysłano do Sofii i Belgradu depesze, by nowe delegacje przybyły na naradę" (Vladimir Dedijer - "Tito". op. cit. str. 496).
10 lutego 1948 roku odbyło się posiedzenie kierownictwa WKP(b), jak nazywała się wówczas KPZR, z delegacjami KP Jugosławii oraz BPR(k), które znamy z relacji Milovana Dżilasa. Dość podobnie relacjonuje Vladimir Dedijer w cytowanej tu biografii prezydenta Tita: "Spotkanie zagaił Mołotow, który natychmiast na wstępie stwierdził, że istnieją poważne rozbieżności pomiędzy Związkiem Radzieckim z jednej strony a Jugosławią i Bułgarią z drugiej, co jest niedopuszczalne zarówno z partyjnego, jak i państwowego punktu widzenia.
Po tych słowach Mołotowa było jasne, o co chodzi. Stalin siedział zasępiony i stale kreślił w swym notesie. Mołotow zaczął wyliczać przyczyny tych rozbieżności. Najpierw przytoczył zawarcie jugosłowiańsko-bułgarskiego porozumienia o sojuszu, następnie - jako drugą sprawę - oświadczenie Dimitrowa o federacji krajów wschodnio-europejskich i państw bałkańskich, łącznie z Grecją oraz po trzecie - Albanię.
Oświadczył on, że rząd radziecki zalecił rządowi jugosłowiańskiemu oraz bułgarskiemu, by nie zawierały sojuszu, zanim nie minie ważność ograniczeń wynikających z traktatu pokojowego. Tymczasem - jak powiedział Mołotow - te rządy zawarły porozumienie, zaś rząd radziecki o tym dowiedział się z prasy.
Mówiąc o drugim przedmiocie rozbieżności, Mołotow rozpatrzył szczegółowo przypadek z oświadczeniem Dimitrowa odnośnie federacji oraz unii celnej, zagłębiając się zwłaszcza w sprawę oświadczenia o unii celnej pomiędzy Bułgarią a Rumunią.
Tu Stalin przerwał Mołotowowi i powiedział:
- Widzimy, że towarzysza Dimitrowa nazbyt ponosi na konferencjach i nie zastanawia się nad tym, co mówi. A wszystko, co on mówi, wszystko, co mówi Tito, za granicą traktuje się jako powiedziane za naszą wiedzą. Tak dla przykładu byli u nas Polacy. Pytam ich, co myślicie o oświadczeniu Dimitrowa, a oni powiadają: Sprawa wielkiej doniosłości. A ja im mówię, że nie jest to sprawa wielkiej doniosłości. Wówczas oni odpowiadają, że i oni uważają, iż nie jest to sprawa doniosła, jeśli takie jest zdanie rządu radzieckiego. Oni sądzili, że Dimitrow wygłosił swe oświadczenie za wiedzą i na polecenie rządu radzieckiego, wobec czego poparli oświadczenie. Towarzysz Dimitrow usiłował następnie oświadczenie swe poprawić poprzez komunikat Bułgarskiej Agencji Telegraficznej. I tą poprawką niczego nie poprawił. On twierdzi nawet, że Austro-Węgry przeszkadzały unii celnej pomiędzy Bułgarią a Serbią. Z tego każdy może wyciągnąć wniosek: To znaczy, że dawniej przeszkadzali Niemcy, a teraz Rosjanie" (Vladimir Dedijer - "Tito" op. cit. str. 498).
Z braku miejsca opuścimy kilka zdań z odtworzonego przez Jugosłowian przebiegu narady, by dojść do sedna sporu:
"Dimitrow się bronił:
- Nie ma istotnych różnic pomiędzy polityką zagraniczną Bułgarii a Związku Radzieckiego.
Stalin gniewnie:
- Są poważne różnice. Tego nie należy ukrywać. Z leninowskiej praktyki zawsze wynikało, że błędy należy dostrzegać i jak najprędzej usuwać.
Dimitrow:
- Istotnie myśmy się pomylili. Ale uczymy się na tych błędach w polityce zagranicznej.
Stalin:
- Jesteście starym działaczem politycznym, zajmujecie się polityką ponad czterdzieści lat, a teraz chcecie naprawiać błędy. Nie chodzi o wasze błędy, lecz o podejście odmienne niż nasze.
Później Stalin powtórzył tę uwagę jeszcze kilkakrotnie, tyle że ostrzej, a na zakończenie powiedział, że on nie ma nic przeciwko temu, by doszło do federacji pomiędzy Jugosławią a Bułgarią, ale w żaden sposób do federacji i unii celnej pomiędzy Bułgarią a Rumunią. Było rzeczą oczywistą, że Stalin uważał, iż w rządzie bułgarskim ma wielu swych ludzi, którzy spędzili w ZSRR po dziesięć - piętnaście lat, więc sądził, że poprzez federację pomiędzy Jugosławią a Bułgarią łatwiej będzie podporządkować Jugosławię, stanowiącą najmocniejszy czynnik w tej części Europy. (...) Co się tyczy unii celnej i federacji pomiędzy Bułgarią a Rumunią, to Stalin był im przeciwny, gdyż miał odpowiednie zamiary względem Rumunii". (Vladimir Dedijer - "Tito" op. cit. str. 499).
I nieco dalej:
"Stalin mówił dalej Dimitrowowi, że uzgadnianie planów gospodarczych Bułgarii i Rumunii jest nonsensem, gdyż zamiast współpracy mielibyśmy spięcia pomiędzy Bułgarią a Rumunią. Tu Stalin po raz pierwszy ujawnił swój plan federacji pomiędzy poszczególnymi krajami wschodnio-europejskimi. Powiedział, że należy stworzyć trzy federacje: jedną pomiędzy Polską a Czechosłowacją, drugą pomiędzy Rumunią a Węgrami, trzecią pomiędzy Bułgarią a Jugosławią. (wytł. ASME) Zwracając się do Dimitrowa, powiedział:
- Bułgaria i Jugosławia mogą już jutro ją stworzyć, gdyż Bułgaria jest krajem suwerennym.
Kardelj odpowiedział, że i my jesteśmy za federacją. (...) Nad jeziorem Bled rozmawiano o tej sprawie i postanowiono, że federację wprowadzi się stopniowo.
Na to Stalin jeszcze raz powiedział:
- Nie, trzeba natychmiast ogłosić federację. Im prędzej, tym lepiej. Ta sprawa już dojrzała. Trzeba najpierw zjednoczyć Bułgarię i Jugosławię, a następnie do nich przyłączy się Albania.
Tu Stalin zaczął nawet zastanawiać się nad tym, jak powinno się nazywać nowe państwo". (Vladimir Dedijer - "Tito" op. cit. s. 502).

c.d.n.

Antoni Zambrowski
artykuły najnowsze | wywiady z autorem | o autorze | felietony TV | o mojej książce |