PUBLICYSTYKA ANTONIEGO ZAMBROWSKIEGO

Smutne dzieje kochanki Stalina

(11,01,2005 źródło Asme)

Ruch socjalistyczny wysunął szczytne hasła wyzwolenia kobiety z patriarchalnych więzów i zapewnienia jej równouprawnienia z mężczyzną. August Bebel - wybitny przywódca niemieckich socjal-demokratów sprzed I wojny światowej napisał na ten temat grubą książkę, zatytułowaną "Kobieta a socjalizm". Rewolucja bolszewicka z listopada 1917 roku miała być dla milionów kobiet rosyjskich urzeczywistnieniem tych ideałów równouprawnienia. Jak wyglądała rzeczywistość w tym względzie - opowiada książka rosyjskiego dziennikarza Leonarda Gendlina o burzliwym życiu kochanki Stalina - Wiery Dawydow, solistki operowej Teatru Wielkiego w Moskwie. Aleksander Sołżenicyn opisując egzystencję więźniów GUŁAG-u, wybrał do opisu życie w najlepszym, bo pierwszym kręgu piekła - w szaraszce, czyli więziennym biurze projektowym. Wiera Dawydow również mogła by powiedzieć o sobie, że dane jej było przejść przez najwyższe, najmniej koszmarne kręgi sowieckiego piekła.
Pani Wiera była śpiewaczką w znanym petersburskim Teatrze Opery i Baletu. Wiosną 1932 roku wystąpiła jako Carmen na gościnnych występach w Teatrze Wielkim w Moskwie. Moskiewski debiut zakończył się wielkim sukcesem i śpiewaczka została zaproszona do loży rządowej, gdzie Józef Stalin zaproponował jej przeniesienie służbowe do stolicy. I tak się stało. Panią Wierę przeniesiono do Moskwy, natomiast w Leningradzie pozostał jej mąż, również śpiewak Dymitr Mczelidze - Jużnyj. 8 listopada 1932 roku z okazji obchodów rocznicy rewolucji bolszewickiej miał się odbyć na Kremlu koncert z udziałem pani Wiery. Odwołano go ze względu na tragiczną śmierć żony Stalina - Nadieżdy Alliłujew (pani Wiera w swych wspomnieniach sugeruje, że została zastrzelona przez męża, ale większość historyków tego okresu uważa, że było to samobójstwo, sprowokowane przez jego chamskie wobec niej zachowanie w obecności współpracowników oraz ich żon). Jednak wkrótce Wiera została ponownie zaproszona na Kreml. Po sylwestrowym koncercie siedziała na kolacji obok Stalina oraz narkoma (ministra) obrony Klimenta Woroszyłowa, zaś po powrocie do domu znalazła w kieszeni futerka karteczkę - zaproszenie do samochodu stojącego pod Maneżem. Domyślając się, że jest to kartka od Stalina, wróciła pod Kreml i znalazła ów samochód. Zawieziono ją do zabytkowego pałacyku pod Moskwą, gdzie rzeczywiście oczekiwał ją Stalin. Podjął ją tak wystawną kolacją, że nawet osoba mająca dojście do doskonale zaopatrzonego bufetu Teatru Wielkiego mogła być zaskoczona frykasami (w Związku Rad panował wówczas głód i miliony ludzi zmarło wtedy na Ukrainie, w Kazachstanie i w różnych regionach Rosji). Następnie gospodarz zaprosił ją do sąsiedniego pokoju, zgasił światło i bez ceregieli zgwałcił. Rano spytał ją, czy umie być dyskretną, po czym odebrał jej swą karteczkę z zaproszeniem i podarł na strzępy. Kierowca Stalina odwiózł ją do domu - pokoju w hotelu robotniczym, ale po tygodniu Wiera przeprowadziła się do trzypokojowego mieszkania wraz z eleganckim umeblowaniem i telefonem (Działo to się w Moskwie, gdzie po kilka rodzin tłoczyło się w jednym mieszkaniu. W innych miastach rosyjskich nie było zresztą lepiej). Wiera miała wówczas 28 lat, zaś Stalin - 53, ale to on - wszechwładny władca Związku Rad był panem sytuacji i od niego zależała jej kariera artystyczna, a nawet życie. Po upływie miesiąca, w sobotę po pracy złapał Wierę kierowca Stalina i uprzedził, że jego szef ponownie zaprasza ją do siebie. Tak zaczął się jej romans ze Stalinem, który trwał do końca życia wodza całej postępowej ludzkości.
Dodajmy, że słowo "romans" wprowadza czytelnika w błąd, gdyż sugeruje jakiś rodzaj zabiegów o względy kochanki. Wiera Dawydow była natomiast nie tyle kochanką, co nałożnicą Stalina, którą wzywał on do siebie za każdym razem, kiedy miał na nią ochotę. W odróżnieniu od hurys w haremie miała swoje mieszkanie w Moskwie i własne życie zawodowe solistki Teatru Wielkiego, ale jej rola w życiu osobistym Stalina sprowadzała się właśnie do roli nałożnicy. Musiała jeszcze konkurować z innymi nałożnicami z tegoż Teatru Wielkiego lub innych teatrów moskiewskich o względy swego pana i władcy.
Po śmierci Stalina w marcu 1953 roku pani Wiera opowiedziała swe przygody dziennikarzowi Leonardowi Gendlinowi, którego znała od wielu lat. Jemu też wyznała, że przez 19 lat musiała walczyć o przetrwanie, odgrywając wobec Stalina oddanie i miłość. Podejrzliwy wobec wszystkich Stalin zawierzył jej mimo intryg dworaków, gdyż jako aktorka umiała zagrać swą rolę.
Francuzi mówią, że jeżeli nie wiemy, o co toczy się spór, należy szukać kobiety. I rzeczywiście, czytając wspomnienia kochanki Stalina, łatwiej zrozumieć krwawe czystki, jakie zdziesiątkowały w latach 30. elitę partii bolszewickiej. Przynajmniej niektóre i to najbardziej głośne przypadki mordu. Po prostu Stalin niszczył swoich rywali politycznych, na domiar złego jeszcze - i konkurentów do serca oraz wdzięków pani Wiery Dawydow.
Zaraz na początku romansu ze Stalinem pani Wiera trafiła na Łubiankę, do gabinetu wszechwładnego szefa GPU (jak wówczas nazywała się sowiecka służba bezpieczeństwa) Henryka Jagody. Ten chciał, by pani Wiera informowała go o wszystkich szczegółach kontaktów z kochankiem. Odmówiła współpracy i powiadomiła o wszystkim Stalina. Jagoda jednakże nie rezygnował ze swych nalegań, dobijając się nie tylko jej współpracy, ale i jej względów. Pech chciał, że podczas wspólnego urlopu na Kaukazie pani Wiera była świadkiem zamachu na Stalina, w którym zginął kierowca Aleksandr Drobot. Przerażony Stalin gdzieś się zaszył, zaś panią Wierę zabrano do Moskwy - znowu na Łubiankę. Tam ją przesłuchiwali pospołu Henryk Jagoda oraz zastępca prokuratora generalnego Andriej Wyszynskij. Jagoda usiłował wykorzystać tę sposobność do wymuszenia na niej współpracy z GPU. Gdy zapowiedział wizytę w jej mieszkaniu, sprytna pani Wiera powiadomiła o tym jego konkurenta politycznego Nikołaja Jeżowa, który polecił założyć w mieszkaniu podsłuch. Jagoda na swoją zgubę wyznał jej miłość i dał wyraz swej niechęci do Stalina jako rywala.
Los wszechwładnego Jagody został w ten sposób przesądzony. Ale Stalin słynął z tego, że zwykł długo czekać na dogodną sposobność, by zadać cios przeciwnikowi. Nieświadom nadchodzącej klęski, a poirytowany obojętnością pani Wiery na jego zaloty, Jagoda usiłował ją otruć przy pomocy leku na ból głowy. Ta jednak przezornie schowała go do torebki i zażyła inny, już wypróbowany. Pies, który później zjadł ów lek wraz z porcją mięsa, zdechł w ciągu godziny. Innym razem pod pozorem przesłuchania Wiery Dawydow na okoliczność aresztowania przywódców dawnej opozycji antystalinowskiej Lwa Kamieniewa oraz Grigorija Zinowjewa, oskarżonych o podżeganie do morderstwa Siergieja Kirowa - I sekretarza Komitetu WKP(b) w Leningradzie, Jagoda ponownie wtargnął wraz ze swymi współpracownikami do jej mieszkania. Na szczęście dla niej zadzwonił Stalin, który usłyszał obce i to męskie głosy. Na odsiecz przybyli Jeżow, sekretarz Stalina Gieorgij Malenkow oraz marszałek Kliment Woroszyłow na czele zbrojnego oddziału wojskowego. Zdenerwowany takim obrotem sprawy Jagoda zaprotestował, wypowiadając nieopatrznie słowa o przekraczaniu przez Stalina jego kompetencji sekretarza generalnego KC WKP(b). Wobec tego przeniesiono Jagodę do innego resortu, zaś na stanowisku komisarza ludowego NKWD zastąpił go Nikołaj Jeżow (Opis stosunków pomiędzy przywódcami bolszewickimi przypomina relacje o walkach band gangsterów w Chicago w czasie prohibicji. Na gangsterskie obyczaje wśród bolszewików zwracał uwagę znany czeczeński kremlinolog Abdurachman Awtorchanow). Wkrótce Jagoda został aresztowany przez tegoż Jeżowa i w ślad za swymi ofiarami - Kamieniewem i Zinowjewem trafił na ławę oskarżonych w głośnym procesie pokazowym.
Upadek Jagody nie ułatwił życia śpiewaczce. Miejsce natrętnego pretendenta do roli kochanka przejął jego następca na urzędzie w NKWD karzełek Jeżow. Korzystał przy tym z tego, że serce Stalina zajęły w owym czasie inne śpiewaczki i baletnice. Na szczęście dla pani Wiery cały dwór Stalina jak gdyby się zmówił, by składać hołdy u jej stóp. Cholewki do niej smalił Malenkow, sekretarz osobisty Stalina - Aleksandr Poskriobyszew, a nawet sekretarz organizacji partyjnej w Moskwie - Nikita Chruszczow. Jeżow doniósł Stalinowi o romansie jego kochanki z marszałkiem Michaiłem Tuchaczewskim oraz prześladowanym przez władze wybitnym pisarzem Borysem Pilniakiem. Pani Wiera oczywiście zaprzeczała wszelkim zarzutom. W istocie obydwaj byli jej wielbicielami. Borys Pilniak (wł. Wogau) podpadł Stalinowi jeszcze w latach 20., opisując w głośnym opowiadaniu mord chirurgiczny na wodzu naczelnym Armii Czerwonej Michaile Frunzem. Za karę Jeżow wsadził go do szpitala dla obłąkanych i mimo starań pani Wiery ostatecznie zamordował. Marszałek Tuchaczewski był prawdziwą miłością pani Wiery, gdyż przewyższał Stalina męską urodą, kulturą osobistą i nawet pochodzeniem społecznym - z autentycznej rosyjskiej szlachty. Przed aresztowaniem marszałka panią Wierę wysłano więc do Finlandii, zaś pod jej nieobecność skazano na śmierć obydwu jej wielbicieli.
Gdy powróciła do Moskwy, witał ją na dworcu w imieniu Stalina jego sekretarz Aleksandr Poskriobyszew. Natychmiast powiadomił ją o rozstrzelaniu marszałka Tuchaczewskiego i o powrocie do łask u Stalina. Musiała mężnie znieść ten cios i nie dać się złapać na współczuciu do ofiary mordu sądowego. Ten nieoczekiwany nawrót afektu doprowadził do niespodziewanego upadku Nikołaja Jeżowa, którego imię w owym czasie stało się synonimem masowej krwawej czystki setek tysięcy działaczy bolszewickich oraz milionów zwykłych ludzi radzieckich. Swe przeciążenia nerwowe superkat leczył nadużywaniem alkoholu. Podczas zorganizowanej przez Stalina libacji w jego podmoskiewskiej daczy w Kuncewie pijany Jeżow wykrzyknął, że jest po tow. Stalinie drugą osobą w państwie sowieckim. W obecności premiera rządu Wiaczesława Mołotowa wołał, że kogo tylko zechce - wyśle do lochu w Łubiance. Nie krępując się gospodarzem, zapytał panią Wierę, kiedy urodzi mu małego Jeżowa. Tym razem Stalin zareagował błyskawicznie. Polecił, by "natychmiast wyrzucono precz to gówno". Ze strachu Jeżow otrzeźwiał, ale było już za późno. Upoważniony przez Stalina Lawrenti Beria odebrał mu klucze do gabinetu ministerialnego na Łubiance. Jeżowa przeniesiono (jak poprzednio Jagodę) do innego resortu, ale już w marcu 1939 roku został aresztowany przez swego następcę i po krótkim śledztwie rozstrzelany. Stalin, który osobiście nadzorował likwidację przez Jeżowa całej elity partii bolszewickiej oraz państwa sowieckiego (m.in. osobiście podpisywał listy ofiar przeznaczonych na rozwałkę, zawierające tysiące nazwisk), uczynił z niego kozła ofiarnego w oczach społeczeństwa, spisując na tego karła odpowiedzialność za wszystkie nadużycia czystki, zwanej powszechnie "jeżowszczyzną".
Upadek Nikołaja Jeżowa niczego nie zmienił w sytuacji pani Wiery, gdyż Lawrenti Beria również żądał, by donosiła mu na Stalina, co byłoby dla niej śmiertelnie niebezpieczne, zaś w nagrodę romansowała z nim. Niestety, odczuwała do niego wstręt i odrazę. Pani Wiera broniła się więc przed tymi zakusami, mobilizując w swej obronie samego Stalina, zaś później - po wojnie, (którą spędziła na polecenie Stalina w Tbilisi pod opieką swego gruzińskiego męża), gdy wpływy Berii jeszcze bardziej wzrosły, zaś zapały miłosne starzejącego się Stalina malały - przy pomocy sprzyjających jej Malenkowa i Poskriobyszewa. Za pomoc w odpieraniu roszczeń budzącego w niej wstręt Berii musiała płacić im w naturze. Opływająca w luksusie i zaszczytach gwiazda operowa była w sumie nieszczęśliwą kobietą, traktowaną jako przedmiot przez dygnitarzy kremlowskich i miała jedyną pociechę, że nie musi klepać przerażającej biedy, jak inne kobiety sowieckie.
Przyjaźń z osobistym sekretarzem wodza postępowej ludzkości - Poskriobyszewem przydała się jej w najbardziej dramatycznej chwili życia, gdy ciężko chory Stalin wezwał ją 20 października 1952 roku i przypominając Poskriobyszewowi tragiczny los jego żony, polecił dopilnować, by ten sam los spotkał również i "tę dziwkę Wierę". Na szczęście Poskriobyszew po wyjściu od Stalina powiedział pani Wierze, że nie ma zamiaru wykonać polecenie szefa. Zaiste, łaska pańska na pstrym koniu jeździ. A przecież przed sześciu laty ten sam Stalin posadził ją na tronie carów obok siebie i osobiście ją ukoronował, po czym zażartował: "Teraz możesz z powodzeniem zagrać Marynę Mniszchównę".
Po śmierci "Gospodarza" pani Wiera została aresztowana przez obejmujący władzę triumwirat Malenkow, Chruszczow i Beria (po kilku miesiącach Lawrenti Beria został aresztowany przez rywali i w końcu roku stracony). Oprócz niej aresztowano wtedy Aleksandra Poskriobyszewa, szefa ochrony gen. Nikołaja Własika oraz innych najbliższych Stalinowi dworzan. Przez pięć tygodni przesłuchiwali ją marszałek Gieorgij Żukow oraz prokuratorzy Rudenko i Malarow. Po zwolnieniu nakazano jej powrót do stolicy Gruzji Tbilisi, gdzie spędziła lata wojny.
Sposobność do poprawienia swego położenia przydarzyła jej się po upływie trzech lat, gdy Chruszczow i Malenkow zaproponowali, by swymi wspomnieniami poparła na XX zjeździe KPZR rewelacje o zbrodniach Stalina. Pani Wiera odmówiła. Mimo gróźb Chruszczowa wybrała pobyt w Tbilisi. Do Teatru Wielkiego w Moskwie powróciła dopiero w swoje 70. urodziny, w 1976 roku, wykonując partię Carmen. I jak na początku swej kariery, została zaproszona do rządowej loży, ale tam już nie było nikogo z jej wielbicieli-prześladowców.

Antoni Zambrowski

PS. Książka Leonarda Gendlina - to nie jedyne źródło informacji o romansie Stalina z Wierą Dawydow. Anton Antonow-Owsiejenko - syn zamordowanego przez Stalina działacza bolszewickiego Władimira Antonowa-Owsiejenko napisał kilka książek o Stalinie, m.in. "Portret tyrana", "Stalin bez maski". W jednej z nich pt. "Teatr Stalina" wspomina on o solistce operowej, która wpadła w oko Stalinowi. Autor nie wymienia nazwiska mezzosopranu z Teatru Wielkiego, ale zamieszcza w książce zdjęcie Wiery Dawydow. Również pisarka rosyjska Walentyna Kraskow napisała cykl książek historycznych, poświęconych życiu na Kremlu w czasie Sowietów. W książce "Kremlowskie kochanki" również opisuje Wierę Dawydow - artystkę, deputowaną do Rady Najwyższej i kochankę.

artykuły najnowsze | wywiady z autorem | o autorze | felietony TV | o mojej książce |