PUBLICYSTYKA ANTONIEGO ZAMBROWSKIEGO

Prawda zawsze jest jedna

(3,03,2005 廝鏚這 Asme)

Jan Lity雟ki zamie軼i na 豉mach "Rzeczypospolitej" z 25 lutego br. artyku wymierzony w Bronis豉wa Wildsteina oraz w prof. Jadwig Staniszkis. Zatytu這wa go "Prawda solidarno軼i, prawda bezpieki", jak gdyby w 鈍iecie mog這 by wiele prawd do wierzenia. Prawda tymczasem jest tylko jedna i trudno嗆 polega na tym, by do niej dotrze. Janowi Lity雟kiemu chodzi o to, 瞠 prawda zawarta w teczkach IPN nie daje pe軟ego obrazu wydarze w dziejach opozycji demokratycznej w PRL. Zgoda. Z tego wszelako nie wynika, 瞠 m這dzi historycy z IPN oraz starszy od nich wiekiem Bronis豉w Wildstein nigdy nie b璠 w stanie rozsup豉 skomplikowanych ludzkich los闚. A co mia豚y uczyni prof. Karol Modzelewski, kt鏎y na podstawie znacznie bardziej sk徙ych dokument闚 usi逝je rozpozna rzeczywisto嗆 字edniowiecza Europy?!
Sw relacj Jan Lity雟ki rozpoczyna od 郵edztwa w procesie tzw. Ruchu 8 marca, z kt鏎ego mo瞠 zaiste by dumny. Konsekwentnie odmawia wszelkich zezna i nikogo nie wsypa. Mog to potwierdzi jako dowieziony z wi瞛ienia 鈍iadek obrony na jego i Seweryna Blumsztajna procesie oraz jako wsp馧oskar穎ny maj帷y dost瘼 do wsp鏊nych materia堯w 郵edztwa. Ale mam r闚nie 鈍iadomo嗆, 瞠 wymierzony w stron Jadwigi Staniszkis sztych jest kar za jej dzisiejsz, a nie 闚czesn postaw. Jan Lity雟ki nie chce bowiem dopu軼i do sytuacji, by tacy ludzie jak red. Bronis豉w Wildstein os康zali poczynania ludzi w PRL (zw豉szcza ze 鈔odowiska politycznego Jana Lity雟kiego), natomiast sam nie ma 瘸dnych zahamowa przed os康zaniem cudzych czyn闚. St康 przejrzysta aluzja do jej s豉bo軼i w 郵edztwie. Tymczasem postawa Jadwigi Staniszkis (w 郵edztwie Jadwigi Lewickiej od nazwiska jej pierwszego m篹a) nie by豉 wcale najgorsza. Byli gorsi, kt鏎ym Jan Litynski nie wytyka ich grzech闚. Rekordy upodlenia bi oczywi軼ie Jan Tomasz Gross, kt鏎y w dodatku uciek z PRL na 篡dowskich papierach do USA i nie zrehabilitowa si p騧niej udzia貫m ani w wspieraniu KOR, ani w podziemnej "Solidarno軼i".
Jan Lity雟ki fryzuje te i wyg豉dza rzeczywisto嗆 poprocesow w "Ruchu 8 marca". Wbrew temu, co teraz twierdzi, proces rozliczania za postaw w 郵edztwie w ich 鈔odowisku by bardzo bolesny. Opowiedzie o tym mo瞠 dla przyk豉du znany dzi dyplomata Henryk Szlajfer, w obronie kt鏎ego oraz Adama Michnika zwo豉no 闚 pi徠kowy wiec 8 marca 1968 roku na dziedzi鎍u przed 闚czesn bibliotek uniwersyteck. Jemu dok豉da Adam Michnik jeszcze w artyku豉ch przemycanych z obozu internowania w wi瞛ieniu, w Bia這喚ce wiosn 1982 roku. A i ja mog opowiedzie, jak Jacek Kuro nie chcia mi poda r瘯i podczas naszego pierwszego po wyj軼iu z wi瞛ienia podczas spotkania na cmentarzu pow您kowskim 1 listopada 1971 roku. Pod presj w豉snej 穎ny Gajki, Karola Modzelewskiego oraz Adama Michnika dogoni mnie przy bramie cmentarza i przeprosi za 闚 afront. Jacek mia do mnie pretensje o to, 瞠 zeznawa貫m w 郵edztwie. Oczywi軼ie nie zna mojej sprawy i nie by w stanie stwierdzi, co i kogo musia貫m ujawni, aby wyko這wa swego 郵edczego pu趾ownika Zbigniewa Cie郵ikowskiego i ukry innych, bardziej nara穎nych na represje SB. Chocia瘺y mego koleg szkolnego, red. Dariusza Fikusa, kt鏎y by pono zielony ze strachu na wie嗆 o mym aresztowaniu (Darek Fikus udost瘼ni mi SB-ecki zapis przem闚ienia prof. Leszka Ko豉kowskiego na Uniwersytecie Warszawskim w dziesi璚iolecie Polskiego Pa寮ziernika. Przepisa貫m obszerny ust瘼, kt鏎y Bogna Modzelewska przekaza豉 do "Kultury" paryskiej. Ujawnienie tego faktu oznacza這by koniec kariery sekretarza tygodnika "Polityka"). Albo obecnego wtedy na cmentarzu Krzysztofa 奸iwi雟kiego, kt鏎y dostarcza do mego samizdatu przem闚ienia pos堯w katolickiego klubu poselskiego "Znak". Takich spraw by這 w mym 郵edztwie masa. Wyja郾i tu czytelnikom, 瞠 SB czyni豉 starania, aby przedstawi mnie wbrew prawdzie jako uczestnika Ruchu 8 marca, by w ten spos鏏 uwiarygodni propagandow tez, i za plecami polskich student闚 staj帷ych w obronie mickiewiczowskich "Dziad闚" kryje si posta bankruta politycznego Romana Zambrowskiego. Musia貫m w tych warunkach ujawni prawd o swej - legalnej z punktu widzenia prawa PRL - dzia豉lno軼i opozycyjnej. Ostatecznie z braku dowod闚 winy skazano mnie (z zupe軟ie innego artyku逝 mkk ni uczestnik闚 Ruchu 8 marca, gdy nie z art. 36. o tajnej organizacji), za szkalowanie PRL (okre郵i貫m polityk wobec Ko軼io豉 jako Kulturkampf) oraz narodu polskiego (mia貫m napisa obra瘸j帷y Polak闚 wiersz, kt鏎ego prawdziwym autorem by Jan Kochanowski z Czarnolasu). S to sprawy ma這 znane z tego powodu, 瞠 by貫m przez d逝gie lata poddany swoistemu ostracyzmowi przez grup Jacka Kuronia, wi璚 zar闚no w PRL, jak i w III RP mia貫m w ich kr璕u status orwellowskiej unperson. Mija si bowiem z prawd Jan Lity雟ki, gdy pisze: "nie panowa豉 mi璠zy nami atmosfera podejrzliwo軼i, inkwizycji i posiadania jedynie s逝sznej prawdy". Poniewa grzeszy貫m wobec ich jedynie s逝sznej prawdzie, to ich ostracyzm zaszed tak daleko, 瞠 gdy SB zatrzyma豉 mnie po mszy katy雟kiej w kwietniu 1980 roku wraz z mym koleg Grzegorzem Liesem, w komunikacie KOR o zatrzymaniu figurowa jedynie m鎩 kolega. Mnie tam nie by這.
Jan Lity雟ki ma pretensje do red. Bronis豉wa Wildsteina o list IPN niefortunnie skonstruowan, gdy 陰cz帷 uboli i ludzi przez SB poszkodowanych. Opisuje tantalowe m瘯i ludzi umieszczonych na tej li軼ie, jako 篡wo przypominaj帷e losy rodzin, w tym i dzieci ofiar SB w czasach komunistycznych ("Strach, przera瞠nie, upokorzenie i bezsenne noce tych ludzi, wy鄉iewanie si z ich dzieci i wnuk闚 w szko豉ch" - i to w dzisiejszych czasach!). Moja kole瘸nka z ko軼ielnego Bractwa Otrze德ienia wspieraj帷a nasz akcj pikietowania sklep闚 monopolowych w sierpniu 1985 roku zosta豉 zlustrowana przez Jacka Kuronia bez 瘸dnych po temu podstaw jako agentka SB w ksi捫ce "Spoko", napisanej przeciwko lustracji min. Antoniego Macierewicza. Antoni Macierewicz opiera sw list na zasobach archiwalnych MSW, Jacek Kuro - na swej frustracji odrzuconego kochanka. Wiadomo, co wolno wojewodzie, to nie Bronis豉wowi Wildsteinowi, kt鏎y wszak jak taranem rozbi przeszkody stawiane lustracji..
Chcia豚ym r闚nie zwr鏂i uwag na samob鎩czy gol, strzelony w zacietrzewieniu przez Jana Lity雟kiego do w豉snej bramki. Pisze on o licznych sympatykach i wsp馧pracownikach podziemnej "S", kt鏎zy nie zostali beneficjantami odzyskanej wolno軼i. Ot騜 to. Nam - szerokim rzeszom ludzi ruchu oporu - 篡je si dzi w III RP znacznie gorzej ni by造m w豉軼icielom Polski Ludowej. Mimo to Jacek Kuro i Jan Lity雟ki nie pomy郵eli o zado嗆uczynieniu dla tych licznych uczestnik闚 podziemnej "S", kt鏎zy ponie郵i w swym 篡ciu wymierne straty z r瘯i SB. Kt鏎ych wyrzucano z pracy, skazywano na g堯d i poniewierk. A byli przecie w III RP pos豉mi na Sejm i mieli prawo do inicjatyw prawnych. Bardziej ich animowa豉 troska o powstrzymanie odwetu na komunie. Dlatego do tej pory nie ukarano tylu ubeckich morderc闚 i nie zado嗆uczyniono ich ofiarom. (wyt. ASME) A pretensje wysuwa si wobec Bronis豉wa Wildsteina, kt鏎y wszak toczy syzyfowe boje o ukaranie morderc闚 Staszka Pyjasa i Staszka Pietraszki. Taka jest bowiem logika polityczna zwolennik闚 ugody liberalnego skrzyd豉 PZPR z lewic opozycji demokratycznej. Kto si za nie godzi z takim poczuciem tolerancji, godzien jest zrzucenia ze ska造 tarpejskiej. W niebyt, przynajmniej polityczny. W imi - oczywi軼ie - tolerancji.

Antoni Zambrowski
artyku造 najnowsze | wywiady z autorem | o autorze | felietony TV | o mojej ksi捫ce |