PUBLICYSTYKA ANTONIEGO ZAMBROWSKIEGO

Na wieczną hańbę Gomułki

(28,06,2005 źródło Asme)

W niedzielę 19 czerwca br. podczas uroczystej mszy świętej na placu Piłsudskiego w Warszawie ksiądz Prymas kardynał Józef Glemp w imieniu ojca świętego Benedykta XVI wyniósł na ołtarze trzech polskich księży, w tym błogosławionego księdza Władysława Findysza - dziekana żmigrodzkiego, aresztowanego przez SB za jego działalność duszpasterską i dosłownie zamęczonego przez PRL-owski wymiar niesprawiedliwości za rządów Władysława Gomułki. Stało się to w czasie tzw. małej gomułkowskiej stabilizacji w pierwszej połowie lat 60. Ukarano go więc nie za udział w walce zbrojnej z reżymem komunistycznym w pierwszych latach Polski Ludowej, kiedy prześladowano księży katolickich, pełniących funkcje kapelanów oddziałów partyzanckich lub przynajmniej spowiadających partyzantów. Chodziło o zwykłą posługę duszpasterską - akcję soborowych czynów dobroci względem bliźnich, przez władze ocenioną jako narzucanie ludziom określonych postaw wbrew ich woli. Za to wtrącono chorego na raka kapłana do więzienia i odmówiono mu normalnych warunków do leczenia śmiertelnej choroby, zaś zwolniono warunkowo do domu dopiero przed śmiercią, aby zgon nie nastąpił w zakładzie karnym. Nie uczyniły tego anonimowe krasnale. Decydowali o tym konkretni ludzie - oficerowie śledczy SB, oskarżający kapłana prokuratorzy, skazujący go na więzienie sędziowie i ławnicy, dozorujący go klawisze z naczelnikiem więzienia na czele, a przede wszystkim kierujący tym całym bezprawiem partyjni funkcjonariusze. Jestem ciekaw ich nazwisk, mam nadzieję, że środki przekazu je wkrótce podadzą i żadne ustawy o ochronie danych osobowych temu nie przeszkodzą.
Byłem współuczestnikiem tamtej epoki. Pamiętam najpierw tryumfalny powrót Władysława Gomułki do władzy w KC PZPR w październiku 1956 roku i związany z tym powrót księdza Prymasa Stefana Wyszyńskiego z internowania w Komańczy. Niestety, komuniści z reguły czynili dobro jedynie pod przymusem, kiedy potrzebowali pomocy Kościoła dla pacyfikacji nastrojów społecznych. Gdy Gomułka usadowił się już na dobre w swym fotelu w KC, natychmiast podjął wojnę z Kościołem. Jego prawa ręka Zenon Kliszko osobiście nadzorował zdejmowanie krzyży w szkołach. W Otwocku pod Warszawą przeciwko chorym na gruźlicę pacjentom, broniącym swej kaplicy w sanatorium im. Feliksa Dzierżyńskiego (za młodu również chorego na suchoty), władze partyjne użyły pałek i gazów łzawiących ZOMO. Później władza wysyłała ZOMO na wiernych protestujących przeciwko zamknięciu szkoły organistów w Przemyślu oraz broniących krzyża w Nowej Hucie koło Krakowa. Władysław Gomułka odmówił w 1966 roku prawa wjazdu do Polski papieżowi Pawłowi VI, pragnącemu uczcić pielgrzymką na Jasną Górę Tysiąclecie chrześcijaństwa w Polsce. Moczarowi milicjanci organizowali zasadzki w lesie przeciwko peregrynującemu po Polsce obrazowi Matki Bożej Jasnogórskiej oraz kilkakrotnie go porywali i zamykali. Wysłani przez Stanisława Kociołka aktywiści partyjni demonstrowali na Starym Mieście w Warszawie w czasie czerwcowych obchodów Millenium chrześcijaństwa swą wrogość wobec zgromadzonych tam wiernych, zorganizowali pod siedzibą księdza Prymasa Stefana Wyszyńskiego kocią muzykę, wołając "oddaj marki" (jako symbol zdrady narodowej przez wysłanie listu do biskupów niemieckich) oraz "do klasztoru" (w którym władze komunistyczne przetrzymywały przed Październikiem 1956 księdza Prymasa). Kontrmanifestację młodzieży katolickiej na Krakowskim Przedmieściu, wspieraną przez zgromadzonych na chodnikach gapiów, rozpędzono pałkami i sikawkami. Przekonany o swej wszechmocy tow. Wiesław zaplanował podwyżkę cen żywności tuż przed świętami Bożego Narodzenia w grudniu 1970 roku i w obliczu rozpętanej tym krwawej rewolty robotników Wybrzeża został ostatecznie wysłany w polityczny niebyt przez swych konkurentów z Edwardem Gierkiem na czele. Tak Pan Bóg karze bezbożną pychę.
W czasie swych dwukrotnych rządów w Polsce Władysław Gomułka skrzywdził wielu ludzi. Mimo zapowiedzi Czesława Miłosza, że będą spisane czyny i rozmowy, pamięć ludzka jest ulotna. Władysławowi Gomułce wybaczono w październiku 1956 jego zbrodnie wobec Polaków popełnione przed usunięciem go z urzędu przez Stalina w lecie 1948 roku. Męczeństwo wyniesionego na ołtarze błogosławionego księdza Władysława Findysza zmienia rzecz kardynalnie. Teraz co roku będziemy obchodzili według kalendarza liturgicznego pamiątkę męczeństwa księdza Władysława na wieczną hańbę jego komunistycznych oprawców z Władysławem Gomułką na czele.

Antoni Zambrowski
artykuły najnowsze | wywiady z autorem | o autorze | felietony TV | o mojej książce |