PUBLICYSTYKA ANTONIEGO ZAMBROWSKIEGO

Męczennik z Radomia

(9,07,2005 źródło Asme)

Męczeństwo księdza Kotlarza

"Gazeta Polska" uczciła rocznicę ogólnopolskiego strajku robotników 25 czerwca 1976 roku artykułem historyka z IPN Roberta Spałka pod tytułem "Potępiamy warchołów z Radomia i Ursusa". (GP nr 26/2005 z dnia 29 czerwca br.) Zawiera on nader rzetelny opis wydarzeń w Polsce ze szczególnym uwzględnieniem wypadków w Radomiu, gdzie robotnicy spalili siedzibę Komitetu Wojewódzkiego PZPR i gdzie następnie władze wzięły odwet na zbuntowanym pospólstwie. Wdzięczni Polacy mówili wtedy: "Gdyby nie Ursus i Radom, jadłbyś chleb z marmoladą", gdyż na nic innego po planowanych przez rząd podwyżkach cen żywności ludzi nie byłoby stać. Mogę jedynie wyrazić żal, że w tak treściwym artykule nie znalazło się miejsce na zasygnalizowanie męczeństwa radomskiego kapłana księdza Romana Kotlarza. Ta sprawa ilustruje bowiem dobitnie poziom przestrzegania praw obywatelskich w PRL za rządów tow. Edwarda Gierka. Urodzony w roku 1928 ksiądz Roman Kotlarz był wikarym w kościele parafialnym pw. Matki Boskiej Częstochowskiej w Pelagowie koło Radomia. 25 czerwca 1976 pobłogosławił ze schodów radomskiego kościoła Świętej Trójcy protestacyjny pochód robotników Zakładów Metalowych "Gen. Walter", a następnie dołączył do maszerujących robotników. Przez kilka następnych tygodni w swych kazaniach w kościele w Pelagowie komentował wydarzenia radomskie, bronił godności robotników i modlił się w intencji bitych oraz wyrzucanych z pracy. Za karę był wzywany na przesłuchania przez SB-eków, przeszedł kilka "ścieżek zdrowia" na komendzie. Od połowy lipca był nawiedzany regularnie na plebanii przez oprawców z SB, nieludzko bity, co odchorował. 15 sierpnia 1976 roku w święto Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny zemdlał podczas odprawiania mszy w kościele. Zmarł po dwóch dobach w szpitalu w Krychnowicach.
Okoliczności męczeńskiej śmierci księdza Romana Kotlarza starał się zbadać na zlecenie Zbigniewa Romaszewskiego z Komisji Interwencyjnej KSS "KOR" mój przyjaciel Grzegorz Liese - późniejszy inicjator zbierania podpisów pod apelem do Sejmu o mszę świętą w Polskim Radiu i TVP. Za każdym razem, gdy trafiał do Radomia, SB zamykała go na dołku w komendzie. Bezkarny mord na radomskim kapłanie rozzuchwalił SB, co doprowadziło do pobicia ze skutkiem śmiertelnym studenta UJ Staszka Pyjasa w Krakowie i utopienia jego przyjaciela, również studenta UJ Staszka Pietraszki w Zalewie Solińskim. Gdy podjęliśmy w Warszawie akcję zbierania podpisów pod apelem o mszę w PR i TVP, koordynujący ją komitet nazwaliśmy imieniem śp. księdza Kotlarza. Później dopiero znany aktor Maciej Rayzacher wymyślił dla niej nazwę Akcja Wiernych "Chrystus w środkach przekazu społecznego". Nasz apel zaowocował jednym z 21 postulatów sierpniowych.
Już w III RP w czerwcu 1998 roku grupa uczniów VI LO im. Jana Kochanowskiego w Radomiu otrzymała nagrodę kwartalnika historycznego "Karta" za pracę "Ksiądz Roman Kotlarz - obrońca wolności, prawdy i sprawiedliwości". Ujawniono w niej nazwisko odpowiedzialnego za śmierć księdza Kotlarza ubeka. Jest nim funkcjonariusz SB z wydziału IV komendy Józef Aniołek, wcześniej podoficer komandosów. Komendantem wojewódzkim MO był wtedy Marian Mozgawa, zaś I sekretarzem KW PZPR tow. Janusz Prokopiak. Prokuratura w Radomiu, która umorzyła śledztwo w sprawie zamordowania księdza R. Kotlarza, nie zareagowała na odkrycie radomskich licealistów. Przypominam, że zbrodnie komunistyczne nie podlegają przedawnieniu, ale ich ściganie jest sabotowane przez sterowane przez SLD władze.

Antoni Zambrowski
artykuły najnowsze | wywiady z autorem | o autorze | felietony TV | o mojej książce |