PUBLICYSTYKA ANTONIEGO ZAMBROWSKIEGO

Gdy Sobieski był Sułtanem czli agent rosyjski przy pracy

(9,02,2005 źródło Asme)

Dziennikarz telewizji norweskiej Hans Steinfeld na łamach poczytnego dziennika "Aftenposten" zamieścił artykuł zatytułowany "Nienawiść do Żydów czarną plamą polskiej historii". Nie władam niestety językiem norweskim, więc znam treść artykułu z drugiej ręki, dzięki omówieniu go na łamach "Naszego Dziennika" w artykule red. Wojciecha Wybranowskiego pod tytułem "Nie ma reakcji na antypolonizm". Z przytoczonych ustępów artykułu wynika, że red. Hans Steinfeld nie jest wybitnym znawcą dziejów najnowszych Polski, choć w ojczystej Norwegii uchodzi za eksperta do spraw Rosji i Europy Wschodniej. Zawdzięcza tę opinię okoliczności, że wiele lat przebywał w Moskwie i tam zdobywał wiedzę o tzw. Europie Wschodniej, czyli Europie Środkowej - na mocy ustaleń jałtańskich oddanej przez mocarstwa zachodnie w pacht Stalinowi. Że nauka poszła w las, świadczy zadziwiający passus o żydowskich pogromach we Lwowie organizowanych przez Polaków, "gdy tylko Niemcy na to pozwolili". To tak, jakby piszący o Skandynawii polski dziennikarz pomylił Norwegów ze Szwedami lub Finami. Lwów istotnie był miastem polsko-żydowskim ze składu etnicznego swej ludności, ale po 17 września 1939 roku Armia Czerwona w myśl porozumienia Stalina z Hitlerem najechała na Polskę i wyzwoliła "jedinokrownych" (złączonych wspólną krwią) braci Ukraińców i Białorusinów spod polskiego panowania. Tak Lwów przypadł Związkowi Rad, zaś duża część ludności polskiej Lwowa została przez NKWD przemieszczona w bydlęcych wagonach na Sybir lub do Kazachstanu. Ich mieszkania zajęli Ukraińcy, którzy po najeździe Hitlera na Związek Rad w roku 1941 zorganizowali we Lwowie tzw. dni Petlury, połączone z krwawym pogromem miejscowych Żydów, oskarżanych o kolaborację z Sowietami. Było to nadużycie propagandowe ze strony prohitlerowskich nacjonalistów ukraińskich, ponieważ Semen Petlura - przywódca niepodległego państwa ukraińskiego z lat 1918-20 nie był antysemitą i zwalczał pogromy żydowskie. Poza tym był on sojusznikiem marszałka Józefa Piłsudskiego i wspólnie z nim podjął marsz na Kijów w maju 1920 roku.
Inne, przytoczone przez "Nasz Dziennik", ustępy artykułu pana Hansa Steinfelda jeszcze bardziej świadczą o tym, że zabiera on głos w sprawach, o których nie ma pojęcia. Określa on marszałka Józefa Piłsudskiego jako faszystowskiego dyktatora, ale jest to epitet z arsenału Komunistycznej Międzynarodówki, która na rozkaz Stalina określała w owym czasie jako socjal-faszystów partie socjal-demokratyczne Europy Zachodniej, w tym i w Norwegii. Reżim pomajowy marszałka Piłsudskiego był niewątpliwie autorytarny, ale nie faszystowski, gdyż dopuszczał pluralizm stronnictw politycznych i pluralizm środków przekazu. Prasa endecka pełna była karykatur na Piłsudskiego, co było nie do pomyślenia ani w III Rzeszy, ani we Włoszech Benita Mussoliniego, ani w Związku Rad aż do czasów Gorbaczowa.
Z prawicową opozycją Obozu Narodowego myli też Hans Steinfeld obóz niepodległościowy marszałka Piłsudskiego, gdy zarzuca mu antysemityzm. Zadają mu w tym kłam tacy wybitni polscy poeci pochodzenia żydowskiego jak Julian Tuwim oraz Antoni Słonimski, zaprzyjaźnieni z sanacyjnym generałem Bolesławem Wieniawą-Długoszowskim. Żydzi mieli w II Rzeczypospolitej swoje własne stronnictwa polityczne i posłów na Sejm, własne szkoły w języku jidisz, hebrajskim i polskim, własne gazety w tychże językach, własne teatry i nawet własną kinematografię. Toczyli walkę z radykalnymi nacjonalistami, którzy byli w opozycji do rządu, zarzucając władzy filosemityzm. Ocena Hansa Steinfelda: "Władze w Warszawie były albo brunatne jak Piłsudski, albo czerwone jak Moczar i bazowały na antysemityzmie" - świadczy jedynie o jego nieuctwie i braku kompetencji. Co się tyczy prawodawstwa antysemickiego w II Rzeczypospolitej, co wpiera Polsce Hans Steinfeld, to jest to zwykle urojenie. Prawdziwe prawodawstwo antysemickie istniało natomiast w Norwegii za rządów premiera Vidkuna Quislinga. Polscy partyzanci śpiewali z goryczą: "My, kraj bez Quislingów, Petainów/ my naród nadziei i snów/ za kilka tych coltów i stenów/ krwawimy od Odry po Lwów" . Tej broni ze zrzutów alianckich brakowało Armii Krajowej w czasie powstania w ghetcie warszawskim, by można było ją dostarczyć w odpowiedniej liczbie bojownikom żydowskim, ale znałem osobiście żołnierzy Kedywu AK, którzy nieśli pomoc zbrojną Żydom. Hans Steinfeld powtarza komunistyczne oszczerstwa pod adresem AK, że nie walczyła z Niemcami, lecz stała z bronią u nogi aż do akcji "Burza". Gdyby zadał sobie trud zapoznania się z autentycznymi dokumentami o polskim Ruchu Oporu, nie kompromitował by się takim nieuctwem.
Pusty śmiech ogarnia, gdy się czyta wynurzenia Hansa Steinfelda o czerwonych rządach Moczara, opartych na antysemityzmie. Komunistyczne rządy w Polsce oparte były na sowieckich bagnetach i represjach NKWD. Gen. Diomko-Moczar oraz nie mniej zasłużony w czystkach antysemickich gen. Jaruzelski - byli sowieckimi agentami, wywierającymi naciski na Władysława Gomułkę w pożądanym przez Kreml kierunku. Kurs antysemicki w latach 1967-68 narzucił Polsce Leonid Brieżniew wywierając presję na Gomułkę bezpośrednio oraz poprzez takich agentów wpływu jak gen. Diomko-Moczar i gen. Jaruzelski. Jednym z celów Kremla było skompromitowanie Polski w oczach światowej opinii publicznej, co się udało bez winy Polaków w tym względzie. Polityka Kremla od czasów Stalina stanowiła źródło urzędowego antysemityzmu komunistycznego. Polska odzyskując niepodległość, wyzbyła się oficjalnego antysemityzmu, ma poprawne stosunki z państwem Izrael i organizacjami żydowskimi w świecie, natomiast siedliskiem antysemityzmu pozostaje niezmiennie Rosja, co przyznał ostatnio ze wstydem prezydent Putin. Szkoda, że pan Hans Steinfeld służy swymi pełnymi ignorancji atakami na Polskę i Polaków rosyjskim mocodawcom nielicznych już na szczęście antysemitów w Polsce.

Antoni Zambrowski
artykuły najnowsze | wywiady z autorem | o autorze | felietony TV | o mojej książce |