PUBLICYSTYKA ANTONIEGO ZAMBROWSKIEGO

Czerwiec - miesiąc polskich zrywów wolnościowych

(1,06,2005 źródło Asme)

W Polsce od kilku wieków trwa tradycja wiązania miesięcy z wydarzeniami wolnościowymi i niepodległościowymi. Maj - to miesiąc konstytucji z roku 1792, pierwszej w Europie, drugiej w cywilizowanym świecie, obalonej przez bagnety carycy Katarzyny II, zwanej do dziś w putinowskiej Rosji Katarzyną Wielką. Listopad i styczeń - to miesiące wybuchu powstań narodowych przeciwko caratowi odpowiednio w latach 1830 i 1863. W PRL miesiąc wrzesień był symbolem najazdu Hitlera na Polskę w 1939 roku, zaś opozycja niepodległościowa dopowiadała po kryjomu, że i symbolem stalinowskiego "noża w plecy" dla walczącej z niemiecką nawałą Rzeczypospolitej. Później w 1956 roku miesiąc październik stał się symbolem wielkiego pokojowego zwycięstwa Polaków nad Imperium Zła, gdy czołgi sowieckie prące na Warszawę zawróciły do swych baz, zaś Kreml musiał zaakceptować nie uzgodnioną z nim kandydaturę Władysława Gomułki jako I sekretarza KC PZPR. Również polski sierpień 1980 roku stał się synonimem kolejnego pokojowego zwycięstwa Polaków i narodzin "Solidarności", zaś grudzień 1981 - symbolem komunistycznej wojny z własnym narodem na rozkaz Kremla. Wcześniej marzec 1968 roku pozostał symbolem studenckiego buntu w obronie imponderabiliów narodowych, kiedy Władysław Gomułka polecił zdjąć ze sceny Teatru Narodowego w Warszawie dramat narodowego wieszcza "Dziady" w imię odwiecznej przyjaźni polsko-radzieckiej, zaś grudzień 1970 r. - symbolem krwawego buntu polskich robotników. Wystąpili oni przeciwko wyobcowanej z narodu władzy tegoż Władysława Gomułki, co sprowokowało partyjny zamach stanu zakończony zwycięsko jego ustąpieniem w polityczny niebyt.
W czerwcu 1980 roku "Solidarność" wymusiła na władzach komunistycznych odsłonięcie w Poznaniu pomnika ku czci robotniczego zrywu w czerwcu 1956 roku. Na krzyżu wyryto pamiętne dla Polaków daty 1956, 1968, 1970 oraz 1976. W owym czasie na łamach tygodnika "Solidarność" protestowałem przeciwko pominięciu na krzyżu daty obchodów Millenium chrześcijaństwa w Polsce, czyli roku 1966. Warto zauważyć, że oprócz marca 1968 roku wszystkie pozostałe daty wiążą się z wydarzeniami, które miały miejsce w miesiącu czerwcu. Pierwszy bunt czerwcowy miał miejsce w Poznaniu w 1956 roku, gdy robotnicy Zakładów im. Stalina (ZISPO), czyli dawnych Zakładów Hipolita Cegielskiego, podjęli strajk protestacyjny i wyszli 28 czerwca pochodem na ulice Poznania. Kraj uwalniał się dopiero z więzów stalinowskiej dyktatury, właśnie w marcu pochowano stalinowskiego namiestnika tow. "Tomasza", czyli Bolesława Bieruta. Ruch robotniczy wskutek terroru UB był w rozsypce i manifestujący robotnicy nie mieli, gdyż nie mogli mieć, swej własnej niezależnej organizacji, a więc i legalnych przywódców. Tym bardziej straży porządkowej. Pochód robotniczy skorzystał z okazji, że w mieście właśnie odbywały się Międzynarodowe Targi Poznańskie i oczy zagranicznej opinii publicznej miały sposobność dojrzeć konflikty społeczne PRL zazwyczaj ukryte przed obcymi obserwatorami. Dostojnicy PZPR-owscy zatracili umiejętność rozmawiania z ludźmi wyzbytymi strachu, więc się pochowali przed wzburzonymi robotnikami. Pozbawiony odpowiedzialnego kierownictwa, tłum robotników najpierw rozbił więzienie, ponieważ ktoś puścił plotkę, że tam trzymają członków delegacji załogi, dyskutującej postulaty robotników z ministrem w Warszawie. Następnie uzbrojony broń pobraną w więzieniu i na komisariatach MO tłum zaatakował wojewódzki Urząd Bezpieczeństwa. Bezpieczniacy odpowiedzieli ogniem, rozpoczęły się walki uliczne i władze warszawskie upoważniły polsko-sowieckiego marszałka Konstantego Rokossowskiego do użycia wojska dla krwawego stłumienia rozruchów. Premier Józef Cyrankiewicz zagroził na pogrzebie ofiar po stronie rządowej, że każdy kto podniesie rękę na władzę komunistyczną - musi się liczyć z tym, że władza mu tę rękę obetnie. Mimo to w kraju narastała fala rewindykacji, ludzie w fabrykach nie chcieli potępiać buntowników poznańskich i te nastroje w społeczeństwie udzieliły się części realistycznie myślących przywódców partyjnych. Komunistyczni "liberałowie" postanowili podjąć ryzyko demokratyzacji poststalinowskiego socjalizmu tak, by - jak to ujął pewien robotnik poznański - ów socjalizm dał się lubić. Dla zaznaczenia cezury postanowiono obsadzić na kluczowym stanowisku I sekretarza KC PZPR Władysława Gomułkę, czyli dawnego sekretarza generalnego KC PPR, odsuniętego w 1948 roku na rozkaz Stalina i następnie uwięzionego pod zarzutem odchylenia prawicowo-nacjonalistycznego. Ta nie uzgodniona z Kremlem decyzja personalna spowodowała interwencję przybyłej 19 października z Moskwy delegacji partyjno-rządowej z Nikitą Chruszczowem na czele. Fala wieców robotników i studentów w całej Polsce, ze szczególnym uwzględnieniem wzburzonej do ostateczności stolicy kraju, skłoniła jednak przywódców sowieckich do wyrażenia zgody na polskie, suwerenne decyzje personalne. Było to pierwsze pokojowe zwycięstwo Polaków nad Imperium Zła, uwieńczone zwolnieniem z trzyletniego internowania księdza Prymasa Stefana Wyszyńskiego. Polski tryumf kontrastował z tragedią bratnich Węgier, które chciały pójść polską drogą. Tam jednak sowieckie czołgi interweniowały dwukrotnie, obalając komunistyczny, ale rewolucyjny, więc niezależny od Kremla rząd premiera Imre Nagy'a, którego ostatecznie powieszono jako zdrajcę socjalizmu, zaś uwolniony przez powstańców węgierskich z więzienia Prymas Węgier Jozsef kardynał Mindszenty musiał ukrywać się przez wiele lat w ambasadzie USA.
Władysław Gomułka, choć zawdzięczał swój powrót do władzy Polakom, wolał żyć w zgodzie z Kremlem. Wstrzymał więc reformy społeczno-gospodarcze, które postulował przed zdobyciem władzy. Spowodowało to narastanie konfliktu pomiędzy nim a społeczeństwem. Kolejną cezurą stał się rok 1966, który ksiądz Prymas Stefan kardynał Wyszyński ogłosił rokiem obchodów Millenium, czyli tysiąclecia chrześcijaństwa w Polsce. Dla przeciwstawienia się obchodom kościelnym Władysław Gomułka podjął obchody tysiąclecia państwa polskiego, co było czystą aberracją. Wszak rozbudowy państwa Mieszka I nie da się oddzielić od jego misji chrystianizacji Polski. Władze partyjne usiłowały wykorzystać przeciwko Episkopatowi list polskich biskupów skierowany z ław II Soboru Watykańskiego do obecnych na soborze biskupów niemieckich. List ten zawierał utrzymane w duchu Ewangelii słowa: "wybaczamy i prosimy o wybaczenie". Władze partyjne potraktowały te słowa jako akt zdrady narodowej. Za karę Władysław Gomułka ogłosił, że nie dopuści do pielgrzymki ojca świętego Pawła VI na Jasną Górę. Ponieważ do opracowanego przez księdza Prymasa programu obchodów kościelnych należała peregrynacja po kraju obrazu Matki Bożej Częstochowskiej, władze policyjne porwały na początku czerwca obraz NMP na trasie jego peregrynacji i zawiozły do Warszawy. W Warszawie podczas obchodów millenijnych w dniach 24-26 czerwca bojówki partyjne usiłowały zakłócić uroczystości kościelne. Urządziły one 26 czerwca "kocią muzykę" pod siedzibą księdza Prymasa na Miodowej, krzycząc "Oddaj marki!" (jako symbol zdrady narodowej) oraz "Do klasztoru!" (gdzie ksiądz Prymas przebywał w internowaniu w okresie stalinowskim). Tę manifestację partyjnych bojówkarzy widziałem na własne oczy. Z kolei manifestacja młodzieży katolickiej na Miodowej i Krakowskim Przedmieściu, w której brałem udział wraz z kolegami, została brutalnie rozpędzona przez ZOMO. Tak czerwiec 1966 roku stał się zapowiedzią upadku zadufanego w sobie satrapy partyjnego, co nastąpiło w grudniu 1970 roku, gdy na święta Bożego Narodzenia przygotował on Polakom podwyżkę cen żywności. Krwawe rozruchy robotnicze na Wybrzeżu zmiotły go - jako się rzekło - w polityczny niebyt. Dziś na trasie naszej manifestacji znajduje się pomnik Prymasa Tysiąclecia.
Następny, tym razem zwycięski czerwiec miał miejsce w 1976 roku, gdy rząd premiera Piotra Jaroszewicza usiłował wprowadzić podwyżkę cen na żywność. Były one zamrożone od czasu odwołania 15 lutego 1971 roku podwyżek gomułkowych pod presją lutowego strajku łódzkich włókniarek. Nieporadna i marnotrawna gospodarka planowo-rozdzielcza uginała się pod presją nadmiernych inwestycji, więc partyjni mędrcy usiłowali obciążyć w większym stopniu ciężarem owych inwestycji w huty stali i kopalnie węgla szerokie rzesze pracujących. Premier zgłosił 24 czerwca w Sejmie PRL projekt zmian cen, który uzyskał aprobatę posłów. Podwyżka miała obowiązywać od 28 czerwca. Aliści następnego dnia zastrajkowała cała Polska jak długa i szeroka. Takiego strajku powszechnego nie było w Polsce jeszcze nigdy. Władze komunistyczne przyznały się jedynie do protestów robotniczych w Ursusie pod Warszawą, gdzie zatrzymano pociąg międzynarodowy linii moskiewsko-berlińskiej, i w Radomiu, gdzie podpalono Komitet Wojewódzki PZPR oraz w Płocku. Następnego dnia premier Piotr Jaroszewicz wycofał się z projektu ze względu na "ujemne wyniki konsultacji społecznych w sprawie podwyżki cen". Upokorzone tą porażką, władze odpowiedziały represjami. W odwecie robotników biło ZOMO, aresztowanych pędzono przez tzw. ścieżki zdrowia, czyli szpaler milicjantów bijących pałami, trzymano w aresztach, wyrzucano z wilczym biletem z pracy, kilku skazano na wieloletnie więzienie. Ludzi pracy spędzano na stadiony, by potępiali "warchołów" z Radomia i Ursusa oraz wyrażali swe poparcie dla tow. Edwarda Gierka. W obronie bitych robotników stanęli intelektualiści z Warszawy, warszawscy harcerze z "Czarnej Jedynki", czyli drużyny ZHP z LO im. Tadeusza Reytana pod przewodem Antoniego Macierewicza i Piotra Naimskiego podjęło akcję pomocy ofiarom policyjnego bezprawia. Ta inicjatywa przerosła się w powołanie 23 września 1976 r. 14-osobowego Komitetu Obrony Robotników. Była to pierwsza od czasów mikołajczykowskiego PSL otwarta struktura opozycyjna w PRL.
Symbolem ówczesnego bezprawia policyjnego stało się męczeństwo radomskiego kapłana katolickiego śp. ks. Romana Kotlarza. Za karę, za wygłaszane w kościele pw. Matki Boskiej Częstochowskiej w Pełagowie pod Radomiem kazania w obronie radomskich robotników, nachodził go na plebanii i bił nieludzko funkcjonariusz SB z wydziału IV i specjalista od mokrej roboty w jednej osobie, były podoficer komandosów Józef Aniołek. W wyniku tego bicia ks. Roman Kotlarz zasłabł 15 sierpnia 1976 roku podczas odprawianego nabożeństwa i zmarł w szpitalu po kilku dniach 18 sierpnia. Nikt do dnia dzisiejszego nie poniósł odpowiedzialności za ten mord na kapłanie - ani jego bezpośredni wykonawca J. Aniołek, ani szef wojewódzkiej komendy MO Marian Mozgawa, ani I sekretarz KW PZPR Janusz Prokopiak.
Bezkarność podczas mordu na radomskim kapłanie porodziła następny mord, tym razem w Krakowie. Został tam na zlecenie SB pobity ze skutkiem śmiertelnym student UJ Stanisław Pyjas, współpracownik KSS KOR. Ta śmierć wywołała masowy protest krakowskich studentów i represje władz wobec kilku członków i współpracowników KSS KOR, osadzonych w areszcie. Krakowscy studenci powołali Studenckie Komitety Solidarności. Konfrontacja zakończyła się porażką władz i amnestią dla KOR-owców oraz uwięzionych robotników radomskich. I sekretarz KC PZPR Edward Gierek obawiał się skandalu, który by mu zamknął drogę na paryskie salony i odebrał w ten sposób atuty w oczach Leonida Brieżniewa..
Obok Komitetu Obrony Robotników przekształconego wkrótce w Komitet Samoobrony Społecznej KOR powstały jeszcze inne struktury opozycyjne, jak Ruch Obrony Człowieka i Obywatela, którego rzecznikiem był Andrzej Czuma, oraz Konfederacja Polski Niepodległej z Leszkiem Moczulskim na czele. Działacz Ruchu Obrony w Katowicach Kazimierz Świtoń stanął na czele Wolnych Związków Zawodowych na Górnym Śląsku. Ta inicjatywa zaowocowała powołaniem w Gdańsku Wolnych Związków Zawodowych Wybrzeża z Joanną i Andrzejem Gwiazdami, Anną Walentynowiczową, Bogdanem Borusewiczem oraz braćmi Błażejem i Krzysztofem Wyszkowskimi na czele. Spór o powrót do pracy wyrzuconej ze Stoczni im. Lenina suwnicowej Anny Walentynowiczowej doprowadził do strajku powszechnego w Trójmieście w sierpniu 1980, zaś w jego wyniku - do powstania masowego Niezależnego Samorządnego Związku Zawodowego "Solidarność", otwarcie nawiązującego do wartości chrześcijańskich.
Zanim to się stało, Polska przeżyła jeszcze jeden wielki czerwiec 1979 roku. 2 czerwca przybył do Warszawy z pierwszą swą pielgrzymką ojciec święty Jan Paweł II. Na ówczesnym placu Zwycięstwa pod wielkim krzyżem z obrazem Matki Bożej Jasnogórskiej papież Polak wołał: "Niech zstąpi Duch Twój! I odnowi oblicze ziemi. Tej ziemi. Amen". Odpowiedzią na tę modlitwę był wielomilionowy ruch "Solidarności", zrodzony z robotniczego zrywu sierpniowego. Gdy na rozkaz Moskwy gen. Jaruzelski ogłosił wojnę swemu narodowi w grudniu 1981 roku, pokonani przez zaskoczenie Polacy zapowiadali: "Zima wasza, wiosna nasza". I tak się stało, choć nie od razu. Ostatecznie 4 czerwca 1989 roku zalegalizowana po okrągłym stole "Solidarność" Lecha Wałęsy pokonała przy pomocy kartki wyborczej PZPR. Doradcy Wałęsy Jacek Kuroń i Adam Michnik proponowali mu sojusz z liberalnym skrzydłem PZPR. Na szczęście bracia Lech i Jarosław Kaczyńscy namówili Wałęsę do zawarcia porozumienia koalicyjnego z dotychczasowymi satelitami PZPR, czyli ZSL oraz SD. Tak powstała formuła rządu premiera Tadeusza Mazowieckiego, pierwszego niekomunistycznego rządu w PRL i w całym obozie moskiewskim. Odcięta od władzy państwowej, PZPR rozpadła się i ostatni jej I sekretarz KC Mieczysław F. Rakowski polecił na ostatnim jej zjeździe w Sali Kongresowej wyprowadzić sztandar PZPR do lamusa historii.

Spełniły się wypowiedziane na łożu śmierci prorocze słowa Prymasa Polski kardynała Augusta Hlonda, że zwycięstwo przyjdzie przez Maryję. Zaiste, przez wstawiennictwo Maryi i modlitwę jej orędownika, prawdziwego, nie kwestionowanego przywódcę wszystkich odłamów "Solidarności" - Ojca Świętego Jana Pawła II.

Antoni Zambrowski
artykuły najnowsze | wywiady z autorem | o autorze | felietony TV | o mojej książce |