PUBLICYSTYKA ANTONIEGO ZAMBROWSKIEGO

Antysemityzm czy ludobójstwo

(29,01,2005 źródło Asme)

Obchody 60. rocznicy wyzwolenia obozu koncentracyjnego w Oświęcimiu stwarzają sposobność do przemyślenia kilku prawd, często umykających świadomości powszechnej. Zwłaszcza po głosowaniu w Europarlamencie rezolucji w sprawie tego obozu, w pierwszym porywie określonego jako Polish concentration camp. Gdy polski uniodeputowany Bogusław Sonik zaproponował, by gwoli ścisłości określić KL Auschwitz-Birkenau jako obóz niemiecki, ta sama wnioskodawczyni - brytyjska baronowa Sara Ludford zaprotestowała, gdyż "Niemcy byli również wśród ofiar". O tym, że Polacy byli wyłącznie ofiarami, jakoś wcześniej nie pomyślała. Określenie "polskie obozy koncentracyjne" raz po raz trafia się w zachodnich środkach przekazu i ich autorzy na ogół tłumaczą się, że chodziło o ich położenie geograficzne. Chciałbym być tak naiwny, by w to uwierzyć. To tak, dla przykładu, jak polskie więzienie w twierdzy brzeskiej lub miejsce odosobnienia (czyli mówiąc inaczej obóz) w Berezie Kartuskiej określać jako białoruski obóz koncentracyjny. Prędzej bym uwierzył w to, że Niemcy mają już dość wypominania im zbrodni hitlerowskich, więc przy pomocy swych agentów wpływu lub sympatyków przekładają swe winy na Polaków. Lub przynajmniej te winy rozcieńczają. Zawsze w kupie raźniej. Stąd popularne na Zachodzie rozmowy o "tradycyjnym, polskim antysemityzmie", chętnie podtrzymywane przez naszych lewicowych Europejczyków (przykładem mogą służyć chociażby wypowiedzi śp. Aleksandra Małachowskiego o odpowiedzialności polskiej prawicy i Kościoła katolickiego za szmalcowników tropiących ukrywających się przed Niemcami Żydów).
Szczytowym przykładem takiej antypolskiej propagandy jest wyemitowany w niedzielę 23 stycznia br. przez TVP 1 amerykański film fabularny w reż. Alana J. Pakuli pod tytułem "Sophie's Choice" ("Wybór Zofii"), za który odtwórczyni głównej roli, aktorka Meryl Streep otrzymała Oskara. Owa Zofia jest Polką z Krakowa, która przeżyła Oświęcim, ale straciła tam dwoje swoich dzieci. Wcześniej straciła ojca i męża - pracowników naukowych Uniwersytetu Jagiellońskiego, aresztowanych przez Niemców w znanej akcji przeciwko naukowcom polskim. By do tej beczki miodu dodać łyżkę dziegciu, William Styrone - autor powieści stanowiącej podstawę do scenariusza filmu - wprowadza wątek polskiego antysemityzmu. Ojciec Zofii - prof. Zawistowski jest wojującym antysemitą (co istotnie się w Polsce zdarzało i to nie tylko przechrztom). Mało tego, że miał on wprowadzać we Wszechnicy Jagiellońskiej ghetta ławkowe dla żydowskich studentów, to w dodatku (jeszcze przed wojną z Hitlerem!) wygłosił publiczny wykład, w którym wysunął żądanie ostatecznego rozwiązania kwestii żydowskiej. W ten sposób polski profesor awansuje na prekursora Hitlera i Himmlera z ich Endlösung. Jest to oczywisty anachronizm (jeśli założyć jedynie nieuctwo, a nie złą wolę autora powieści oraz scenarzystów filmu z 1982 r.), gdyż walka z Żydami nie była w ówczesnej Polsce grą do jednej bramki, jak u Hitlera! Żydzi mieli w Polsce swoje stronnictwa polityczne, posłów na Sejm i wpływowych obrońców. Pani Dora Kacnelson - znana Żydówka z Drohobycza opowiadała mi, jak przed wojną zwiedzała jako nastolatka w towarzystwie swego kuzyna, studenta Uniwersytetu Stefana Batorego, jego uczelnię. Podczas wykładu widziała żydowskich studentów słuchających wykładu na stojąco, by nie siedzieć w ławkach przeznaczonych dla Żydów, a towarzyszyli im liczni studenci Polacy, zaś w ich gronie młode zakonnice katolickie w habitach. II Rzeczypospolita (w odróżnieniu od III Rzeszy lub Związku Rad za Stalina) żadną miarą nie była państwem antysemickim, choć antysemici korzystali w niej z wolności słowa i zrzeszania się. Policja Państwowa bardziej lub mniej gorliwie zwalczała czynnych antysemitów (np. wybijających szyby w żydowskich sklepach), więc ghetta ławkowe mogły powstawać na uczelniach wyższych, na teren których policja nie miała wstępu bez zgody rektora. Otwarcie antysemicka była opozycja prawicowo-nacjonalistyczna, zwalczająca obóz rządowy i oskarżająca marszałka Józefa Piłsudskiego wręcz o filosemityzm. Obóz Narodowy oraz jego radykalny odłam ONR i Falanga nie głosili nigdy programu eksterminacji Żydów, lecz jedynie wydalenia z Polski do Palestyny lub do jakiegokolwiek innego kraju (nawet na Madagaskar), ale broń Boże nie - na Kołymę! Opowiadał mi niegdyś mój znajomy z pracy, pan Marek Wagner - polski Żyd, przedwojenny komunista, jak został zatrzymany przez policję z listą Żydów zamierzających udać się do Birobidżanu - sowieckiej republiki autonomicznej dla Żydów położonej na Dalekim Wschodzie Policjanci skomentowali z przekąsem i zarazem współczuciem dla naiwnych: "innych wysyła, ale sam nie pojedzie". Władze państwowe II RP wspierały ruch syjonistyczny, by pozbyć się nadmiaru rąk do pracy w trapionym bezrobociem kraju. Imputowanie istniejącemu tylko w pomyśle autorskim Polakowi, że przed Hitlerem wpadł na pomysł wymordowania Żydów - jest zwyczajnym wybielaniem niemieckich narodowych socjalistów kosztem Bogu ducha winnych Polaków.
Również mówienie o "tradycyjnym, polskim antysemityzmie" przez Europejczyków lub Rosjan jest zwyczajnym wykręcaniem kota ogonem lub jak mówią Rosjanie - przekładaniem z chorej głowy na zdrową. Wyraz ghetto jest jak wiadomo słowem włoskim, jak i pomysł na noszenie żółtych oznak dla odróżnienia się od chrześcijan. Z Niemiec Żydzi uciekali przed prześladowaniami do Polski, przynosząc ze sobą język pochodzący z niemieckiego. Średniowieczny antysemityzm w Europie nie był zresztą rasistowski, lecz w istocie antyjudaistyczny i miał na celu zmuszenie Żydów do przyjęcia chrztu. Co innego Polska za Piastów i Jagiellonów, która w tym samym czasie była azylem dla starozakonnych, otrzymujących przywileje handlowe od polskich władców. Oczywiście Żydzi byli ludźmi II kategorii w porównaniu ze szlachtą oraz magnatami, ale jednocześnie stanowili warstwę uprzywilejowaną wobec polskich, ukraińskich, białoruskich i litewskich chłopów (W czasie buntów kozackich Żydzi byli ofiarami ekscesów na równi ze szlachtą. Gdy Bohdan Chmielnicki oblegał Lwów, obiecywał odstąpienie od oblężenia pod warunkiem wydania mu na zatracenie lwowskich Żydów. Obrońcy miasta odrzucili to ultimatum w imię solidarności z Żydami). Żydzi przyjmujący katolicyzm byli nobilitowani i przyjmowani do herbu. Ostatnia masowa nobilitacja Żydów dotyczyła wyznawców żydowskiego proroka Jakuba Lejbowicza Franka, czyli tzw. frankistów - w ślad za nim przyjmujących chrzest katolicki (ojcem chrzestnym Franka był sam król August III Wettin zwany Sasem).
Dla porównania w Rosji starozakonni byli poza prawem. Iwan Groźny, gdy zdobył przejściowo Połock na Polakach, to wymordował wszystkich miejscowych Żydów, topiąc ich w rzece. Po rozbiorach Polski, gdy Żydzi volens nolens trafili do Rosji, nie mieli prawa opuszczania dawnych granic Rzeczypospolitej Obojga Narodów stanowiących ich rezerwat (cierta osjedłosti).
Żydzi przechodzący na prawosławie uzyskiwali przywileje względem starozakonnych, ale nie byli zrównywani z rdzennymi Rosjanami. Nawet księża prawosławni pochodzenia żydowskiego byli traktowani jako źródło herezji (żydowstwujuścije). Władze carskie były otwarcie antysemickie. Kiedy szef policji donosił cesarzowi Aleksandrowi III, że wojsko się cieszy, że odbyły krwawe pogromy żydowskie, cesarz na marginesie raportu napisał: "Ja też się cieszę". Mimo to na terenach rosyjskich poza Krajem Priwislińskim wytworzyła się warstwa starozakonnych Litwaków mówiących po rosyjsku i w ślad za Rosjanami szerzących antypolonizm. By podsycić antysemityzm wśród Polaków, władze carskie umyślnie wysiedlały Litwaków do Królestwa Polskiego, czyli Kongresówki i (jak pisał Jędrzej Giertych) wielu Polaków obawiało się rusyfikatorskiego wpływu Litwaków na ludność polską. Dzięki Litwakom Warszawa coraz bardziej stawała się miastem rosyjskim. Żydzi polscy, którzy poza Wielkopolską (gdzie natychmiast poparli Prusaków traktujących ich jak przysłowiową V kolumnę) popierali patriotyczne dążenia Polaków i m.in. padli ofiarą krwawej rzezi Pragi przez feldmarszałka Aleksandra Suworowa, w miarę upływu czasu obojętnieli na sprawy niepodległości kraju. To stawało się przyczyną narastającego antagonizmu pomiędzy polska szlachtą i ludnością miast a polskimi Żydami (chłopi w owym czasie byli równie obojętni na sprawy niepodległości, jak i Żydzi). Tak pomału narastał antagonizm polsko-żydowski w Kongresówce.
Antagonizm ten nie dotyczył Żydów poczuwających się do polskiego patriotyzmu. Ich symbolem stał się uczeń szkoły rabinackiej Michał Landy, który podczas manifestacji patriotycznej w 1861 roku w Warszawie na Placu Zamkowym podniósł krzyż, upuszczony przez ugodzonego kozacką salwą zakonnika i po chwili padł sam, trafiony następną salwą (Cyprian Kamil Norwid poświęcił mu głośny wiersz "Żydowie Polscy"). Jego krewniacy spolonizowali się i wielu z nich przeszło na katolicyzm, jak siostra Teresa Landy z zakonu sióstr Franciszkanek Służebnic Krzyża w Laskach pod Warszawą. Wielu Żydów kontynuowało tradycję Berka Joselewicza - organizatora i dowódcy pułku jazdy starozakonnej, poległego pod Kockiem w bitwie z Austriakami i wzięło udział najpierw w Powstaniu Listopadowym, zaś następnie (kolejne pokolenie) w Powstaniu Styczniowym. Oczywiście były przykłady ujemne: ostatniego dyktatora powstania i szefa rządu narodowego Romualda Traugutta wsypał Moskalom Żyd ku wiecznej swojej hańbie (Ludwika Waryńskiego - przywódcę konspiracji socjalistycznej również wsypał Żyd wysługujący się carskiej policji. Po głośnym procesie Waryński umarł w więzieniu w Schlisselburgu). Wielu Żydów kontynuowało udział w ruchu niepodległościowym, m.in. we współpracy z Józefem Piłsudskim, jak Feliks Perl. Wielu później walczyło w Legionach. Na ogół biorący udział w walce niepodległościowej polonizowali się, przechodzili na katolicyzm i zrywali ze środowiskami żydowskimi. Godził w nich jednak nowoczesny antysemityzm o podkładzie rasowym.
Antysemityzm rasistowski dotarł do Polski z Zachodu, gdyż zrodził się w XIX wieku we Francji. Francja była też miejscem najgłośniejszego obok kijowskiego procesu Mendla Bejlisa skandalu antysemickiego, a mianowicie procesu kapitana Alfreda Dreyfusa, bez podstaw skazanego dwukrotnie w 1894 oraz w 1898 roku za szpiegostwo na rzecz Niemiec w nieuczciwym procesie. Po Francuzach pałeczkę sztafetową przejęli narodowi socjaliści Adolfa Hitlera, głosząc walkę ras (Rasse gegen Rasse). Od nich podejście rasowe do kwestii żydowskiej przejęły niektóre grupy radykalnych narodowców w Polsce. Stąd ataki antysemickie na zaprzyjaźnionego z sanacyjnym generałem Bolesławem Wieniawą-Długoszowskim poetę Antoniego Słonimskiego, formalnie rzymskiego katolika, ale o żydowskich korzeniach (W poczekalni gabinetu lekarskiego doktora Stanisława Słonimskiego, prototypu doktora Szumana z "Lalki" Bolesława Prusa, spotykali się spiskowcy z Organizacji Bojowej PPS Józefa Piłsudskiego. Mówił o tym pan marszałek poecie podczas osobistej rozmowy). Jeszcze bardziej drastyczny był incydent z pochodzącym z Żydów księdzem Tadeuszem Pudrem - spoliczkowanym przez ONR-owców podczas mszy prymicyjnej. Była to akcja absolutnie sprzeczna ze stanowiskiem Episkopatu Kościoła katolickiego z księdzem Prymasem Augustem Kardynałem Hlondem na czele, zainteresowanym w nawracaniu Żydów na katolicyzm. Tak czy owak to radykalni narodowcy polscy ulegali fascynacji wzorami hitlerowskimi, a nie na odwrót, jak sugerowaliby autorzy filmu "Wybór Zofii". Gdy hitlerowskie Niemcy w sojuszu ze Stalinem napadły na Polskę we wrześniu 1939 roku, ofiarą hitlerowskiej polityki eksterminacji Żydów i Cyganów padła praktycznie cała wielomilionowa społeczność żydowska w Polsce. Dziś obchodzimy 60-lecie wyzwolenia obozu w Oświęcimiu, który stał się symbolem totalnej zagłady Żydów europejskich, z których najwięcej mieszkało w Polsce.
Żydzi polscy po wojnie wielokrotnie wysuwali pod adresem Polaków pretensje o obojętność większości ludności wobec żydowskiej tragedii. Jest to skutek widzenia wszystkiego przez pryzmat żydowskich losów. Opowiadał mi mój przyjaciel o żydowskich korzeniach, przechowywany przez polską rodzinę na Grochowie, jak sąsiad na balkonie komentował łunę nad ghettem w kwietniu 1943 roku: "Ale żydki się smażą...". Nie rozumiał, że jest to obojętność na cierpienia dowolnego bliźniego, niekoniecznie Żyda. Opowiedziałem mu więc relację mego kolegi z pracy doktora Jana Nowackiego - dawnego "cichociemnego" zrzutka i dowódcy oddziału AK idącego na odsiecz powstańczej Warszawie. W pewnej wsi na Mazowszu natrafili oni na zabawę taneczną w remizie strażackiej. Widać było łunę nad Warszawą, ale to im nie przeszkadzało w zabawie. Szkoda, że i tego nie opisał Czesław Miłosz w wierszu o karuzeli.
Po wojnie w Polsce uchowała się niewielka liczba autentycznych starozakonnych, gdyż ci, którzy uratowali się w Polsce, przechowani przez Polaków, na ogół wyjechali po prowokacji NKWD w Kielcach na Zachód. Ministerstwo Bezpieczeństwa Publicznego organizujące na polecenie NKWD tzw. pogrom w Kielcach wkrótce wyraziło zgodę na masowy wyjazd Żydów z Polski do Palestyny, co odpowiadało ówczesnym dyrektywom Kremla. Cała późniejsza antysemicka kampania władz partyjnych PRL, za każdym razem inspirowana przez Kreml, szczególnie nasilona przed śmiercią Stalina wskutek rozczarowania proamerykańską postawą państwa Izrael, kontynuowana w rewolucyjnym roku 1956 oraz po wojnie 6-dniowej na Bliskim Wschodzie - miała właśnie charakter rasistowski. Była ona krytykowana za szerzenie nienawiści przez hierarchię Kościoła katolickiego, zwłaszcza w roku 1968.
Niewykluczone, że Kreml poprzez swą agenturę w Polsce wywoływał ekscesy antysemickie, aby przyprawić Polakom gębę antysemitów.
Po dużej porcji historii, czas na współczesność. Nasuwa się pytanie, dlaczego obchodzimy rocznicę wyzwolenia obozu w Oświęcimiu, a nie w Majdanku? (wytł. ASME) Prawdopodobnie dlatego, że Oświęcim nie ma żadnych stalinowskich konotacji, podczas gdy obóz w Majdanku lub więzienie na Zamku w Lublinie kojarzy się nie tylko ze zbrodniami Hitlera, ale i stalinowskiego NKWD. A prezydent Władimir Putin - główny mówca na obchodach w Krakowie i Oświęcimiu, chętnie mówi o zbrodniach hitleryzmu, ale nie stalinowskiego komunizmu I jak sam mówił w Oświęcimiu - nie lubi odróżniania wyzwolicieli od okupantów (pomijam już sprawę haniebnego zachowania się krakowskiej policji, która jak za PRL uniemożliwiła organizacji "Wolny Kaukaz" z Markiem Kurzyńcem na czele przypomnienie zbrodni ludobójstwa popełnianej wciąż przez prezydenta Putina w Czeczenii).
Na naszych oczach następuje więc wymowna manipulacja: zamiast potępienia hitlerowskiego ludobójstwa na Żydach i Cyganach oraz Polakach i jeńcach sowieckich - następuje potępienie antysemityzmu i ksenofobii. W tej grze bierze nawet udział prezydent Putin, składając samokrytykę za występowanie antysemityzmu w Rosji. Dla niego lepsze jest potępienie antysemityzmu, de facto popieranego przez podległe mu FSB niż zbrodni ludobójstwa kojarzącego się jednoznacznie z ludobójstwem stalinowskim oraz jego ludobójstwem w Czeczenii. Środowiska i organizacje żydowskie współdziałające w swym zaślepieniu z Putinem w tym względzie, ułatwiają jedynie mu tę manipulację. Ponieważ kłamstwo ma krótkie nogi, można spodziewać się, że to ostatecznie skrupi się na Żydach. Już teraz upieranie się przy propagandzie żydowskiego Holokaustu kosztem Cyganów i innych narodów mordowanych przez hitlerowców powoduje obojętnienie wielu ludzi z innych narodów na opisy cierpień żydowskich traktowanych jako wyłącznie żydowskie doświadczenie. Poza tym odwracanie się środowisk żydowskich od walki z przejawami ludobójstwa w chwili obecnej ku zwalczaniu jakichkolwiek wypowiedzi traktowanych jako antysemickie, pozbawia je poparcia środowisk, na których Żydom powinno zależeć. Powiedzmy otwarcie, że w interesie Polski oraz wszystkich ludzi dobrej woli pozostaje opcja odwrotna.

Antoni Zambrowski
artykuły najnowsze | wywiady z autorem | o autorze | felietony TV | o mojej książce |