PUBLICYSTYKA ANTONIEGO ZAMBROWSKIEGO

Władza jako źródło kataklizmów

(5,05,2004 źródło Asme)

Na tydzień przed Nocą Walpurgii, stanowiącą datę wstąpienia Polski do Unii Europejskiej, narody dawnego Związku Rad obchodziły dwie rocznice wielkich tragedii spowodowanych przez panujące nad nimi władze z obcego nadania. Jedną była rocznica istnego Holocaustu narodu ormiańskiego, dokonanego przez tureckich zaborców w czasie I wojny światowej. Wymordowano wtedy (bez użycia komór gazowych i krematoriów oświęcimskich!) półtora miliona Ormian, oskarżonych o sympatię do toczącej z Turcją wojnę carskiej Rosji. Położenie narodu ormiańskiego w Porcie Ottomańskiej było zawsze trudne, zaś za rządów tzw. młodoturków stało się zupełnie nie do zniesienia, stąd naturalne sympatie Ormian - jednego z najstarszych narodów chrześcijańskich do prawosławnej Rosji. Ponosząca klęskę za klęską armia turecka przy czynnym udziale ochotników kurdyjskich wyrżnęła w szaleńczym odruchu setki tysięcy ormiańskich mężczyzn, zaś ich rodziny - dzieci, kobiety i starców wysiedlono na pustynię - na zatracenie. Dziś Ormianie na całym świecie, w tym i w Polsce, obchodzą co roku rocznicę Zagłady swego narodu. My, Polacy powinniśmy się łączyć z nimi w ich bólu, ponieważ Polska dała przed wiekami schronienie części ich narodu i są oni dziś naszymi rodakami, zachowując nadal swą więź z dawną ojczyzną na Zakaukaziu. Poza tym Polacy w II wojnie światowej też doznali krwawych prześladowań ze strony niemieckiej III Rzeszy Adolfa Hitlera oraz Związku Rad Józefa Stalina. Z ręki niemieckich okupantów obok 1,5 miliona polskich Żydów zginęło również tyleż samo etnicznych Polaków - co dziesiąty obywatel narodowości polskiej. Na terenie Wołynia i Galicji Wschodniej ludność polska przeżyła w 1943 roku krwawą rzeź z ręki ukraińskich nacjonalistów. A że ludzi winno łączyć wspólnie przeżyte nieszczęście, powinniśmy współczuć Ormianom w ich tragedii narodowej.
Podobnie jak w czasie II wojny światowej Holocaust z ręki hitlerowskich Niemiec przeżyli obok Żydów Cyganie, o którym zbyt mało się dziś pamięta, tak samo w czasie I wojny światowej rzeź z ręki Turków przeżyli obok Ormian również chrześcijańscy Assurowie mówiący po aramejsku, czyli w języku, którym posługiwał się Pan Jezus i Jego apostołowie. Niestety, o cierpieniach Assurów mało kto pamięta, ponieważ podobnie jak Cyganie nie mają oni swego państwa narodowego, które by się o nich upomniało. Gdy za młodu studiowałem na Uniwersytecie w Moskwie, większość czyścibutów w Moskwie było Assurami. Stąd dane mi było dowiedzieć się o istnieniu tego narodu i o jego tragedii. Wniosek z tego jest banalny - że dobrze jest mieć swoje własne niepodległe państwo narodowe, które chroni interesy swych rodaków i jest w stanie o nie się upomnieć.
Na co narażają się narody, wtłoczone przemocą do państwa wielonarodowego, zarządzanego twardą ręką przez rząd centralny, świadczy inna rocznica katastrofy przeżywana przez kraje, wchodzące przed laty w skład Kraju Rad lub będące jego satelitami. Chodzi o kolejną rocznicę katastrofy czarnobylskiej, która dotknęła Ukrainę, Białoruś i Polskę. Skażeniu uległy obszerne tereny - zwłaszcza na Białorusi. Władze sowieckie w obawie przed konsekwencjami swej nieodpowiedzialnej polityki energetycznej usiłowały ukryć przed społeczeństwem fakt katastrofy, narażając tysiące ludzi nieświadomych zagrożenia na napromieniowanie. Szczytem wszystkiego było polecenie tysiącom młodych ludzi w Kijowie i innych miastach Ukrainy, by 1 maja manifestowały w skażonej atmosferze w ramach urzędowych obchodów Święta Pracy. Jednocześnie chroniąc ludność rosyjską Moskwy przed skutkami promieniowania, wywołano sztuczne deszcze na pograniczu pomiędzy Rosją a terenami sowieckiej Białorusi. Działo to się już w dobie proklamowanej przez nowego przywódcę KPZR Michaiła Gorbaczowa polityki "głasnosti", czyli jawności i otwartości informacyjnej. Niewiele odbiegały od takiej polityki również władze PRL wstrzymujące komunikaty dla szerokiego ogółu, a zarazem informujące wewnętrznymi kanałami elitę władzy oraz aparat wojska i SB. Jednym z nieodwracalnych następstw tej katastrofy była zapaść demograficzna, wynikająca z dopuszczalnego za rządów komunistycznych przerywania ciąży z obawy przed urodzeniem kalekich mutantów. Opowiadała mi koleżanka, że w grudniu 1986 roku była bodaj jedyną matką rodzącą na oddziale położniczym w jednym z warszawskich szpitali. To samo zapewne było i w Związku Rad. Ludzie poszkodowani przez katastrofę czarnobylską do dziś umierają tam w nędzy z braku pomocy ze strony państwa. Szczególnie dramatyczna jest dola tzw. likwidatorów, czyli ludzi zmobilizowanych przez władze do usuwania następstw katastrofy w samym Czarnobylu i przez to najbardziej zagrożonych choroba popromienną, a pozostawionych w gruncie rzeczy na pastwę losu przez odpowiedzialne za to władze. Najbardziej skandaliczne jest w tej sytuacji zachowanie Aleksandra Łukaszenki, który udaje, że nie ma żadnych ujemnych skutków tej katastrofy dla ludności białoruskiej i zwalcza opozycję przypominającą w rocznicę katastrofy o tragicznym losie jej ofiar. Oczywiście nie ma mowy o tym, by Federacja Rosyjska jako urzędowa następczyni Związku Rad łożyła na leczenie wszystkich ofiar katastrofy u siebie i w państwach ościennych. Prezydenta Putina stać na kosztowną wojnę czeczeńską oraz na zbrojenia, ale nie stać na pieniądze dla ludzi.
Dziś Polska stała się częścią Unii Europejskiej i jej los w dużym stopniu zależy od decyzji władz unijnych w Brukseli. Oczywiście nie grozi Polakom rzeź jak Ormianom w Turcji, ale wiele decyzji komisarzy unijnych może spaść na polskie głowy niczym pył radioaktywny na głowy Ukraińców i Białorusinów. Na polecenie Unii ogranicza się u nas połowy ryb, straciliśmy w znacznym stopniu flotę handlową, redukuje się wytop stali i wydobycie węgla, pomnażając liczbę bezrobotnych. Musimy się nauczyć stawiać czoła nowym okolicznościom, w jakie wciągnęli nas nasi lewicowi euroentuzjaści działający jak zwykle w imię zwycięstwa słusznej idei nad zdrowym rozsądkiem. Pozostaje nam nadzieja, że z Bożą pomocą Unia nas nie strawi. Za duże gabaryty.

Antoni Zambrowski
artykuły najnowsze | wywiady z autorem | o autorze | felietony TV | o mojej książce |