PUBLICYSTYKA ANTONIEGO ZAMBROWSKIEGO

Stawiam na powrót rozumu -List Antoniego Zambrowskiego do Janusza Korwin-Mikkego

(13,04,2004 źródło Asme)

Drogi Januszu!

W najnowszym - świątecznym - numerze "Najwyższego CZASU!" znalazłem Twój artykuł o sprawie Michaiła Chodorkowskiego i o wyborach prezydenckich w Rosji, zatytułowany "Kryzys Ducha czy powrót Rozumu". Ponieważ mam w sobie ducha przekory i jako małe dziecko na prośbę matki: "Powiedz: mama" odpowiadałem z filuternym uśmiechem: "Tata", więc i przy tej lekturze chciałbym zasygnalizować rozbieżności z Tobą w kilku istotnych punktach. Na początku chciałbym Ci zasygnalizować błędy w faktografii. Stronnictwo "Jabłoko" - to oczywiście nie taka UW, lecz raczej PiS. W wyborach prezydenckich ogłosiło bojkot wyborów, ponieważ jak oświadczył Grigorij Jawlinski (nauczony gorzkim doświadczeniem "cudu nad urną" w wyborach parlamentarnych, w których ludzie Putina ukradli "Jabłoku" głosy niezbędne dla przekroczenia 5-procentowego progu) - w Rosji brakuje trzech podstawowych warunków uczciwego aktu wyborczego: niezależnych sądów do rozstrzygania sporów, wolnych mediów dla docierania z wolnym słowem do wyborców oraz możliwości zbierania funduszy na kampanię wyborczą. To ostatnie wiąże się z aresztowaniem miliardera Michaiła Chodorkowskiego, który zamierzał finansować kampanię wyborczą prawicy. Jako kandydata "Jabłoka" podałeś błędnie Iwana Rybkina, który w rzeczywistości był kandydatem liberalnego stronnictwa Borysa Bieriezowskiego - multimilionera w swoim czasie salwującego się ucieczką do Anglii. Bieriezowski wykreował kiedyś Putina jako następcę Borysa Jelcyna, ale następnie poróżnił się z nim w istotnych sprawach i tracąc swe kapitały w Rosji, musiał uciekać na Zachód. Kampania wyborcza Rybkina nie była bynajmniej farsą, choć tak przedstawiały ją kontrolowane przez Putina media. Oskarżył on Putina o ludobójstwo w Czeczenii i o to, że wspierają go leningradzcy milionerzy, którzy zarobili kapitał na przekrętach finansowych. Odtąd odcięto go od wszelkich możliwości agitacji wyborczej, a następnie zwabiono do Kijowa na rokowania z prezydentem Czeczenii Asłanem Maschadowem, gdzie jacyś ludzie więzili go przez kilka dni w hotelu, by poróżnić go z żoną i sztabem wyborczym. Możliwości wytłumaczenia się przed wyborcami Rybkin nie miał wskutek blokady w mediach, więc nie pozostało mu nic innego, jak zrezygnować na znak protestu z udziału w wyborach. Gdyby wyborcy w Rosji wiedzieli, że Putin jest zamieszany w przekręty finansowe, nie miałby blisko 70% głosów. Poza tym kto sprawdzi, jak je liczono! Przypadek Rybkina potwierdza słuszność decyzji "Jabłoka", by bojkotować wybory. Pani Irina Hakamada podjęła walkę wyborczą na prośbę Kremla (tak suponował jej kolega partyjny z SPS Siergiej Kowalow), aby stworzyć pozory pluralizmu i dodać rumieńców kampanii wyborczej, gdyż na Kremlu obawiano się katastrofalnej dla Putina, małej frekwencji wyborców. Przepisy wymagają bowiem frekwencji minimum 50% Podobne co o Irinie Hakomadzie supozycje wysuwano pod adresem lewicowego nacjonalisty Siergieja Głazjewa. Jego konkurent do przewodzenia w jego własnym stronnictwie Ojczyzna (Rodina) Dmitrij Rogozin powiedział z przekąsem, że interweniowała w tej sprawie "jedna z wież Kremla".
Jeśli chodzi o prywatyzację kapitału państwowego w Rosji, to - podobnie jak w PRL za tow. Rakowskiego - dostęp do kapitału w ramach "przechwytyzacji" mieli wyłącznie koledzy królika, czyli KPZR. Wszystkim z nich dano szansę podprowadzenia pierwszego miliona dolarów, której odmówiono zwykłym Rosjanom. Stąd powszechna nienawiść do oligarchów. Skład narodowościowy oligarchów - wbrew temu co piszesz - jest typowy dla sowieckich prawideł gry, czyli etnicznie mieszany. Są wśród nich Rosjanie, Tatarzy, Ormianie, Gruzini, nawet Czeczeni i oczywiście Żydzi, a raczej Litwacy - całkowicie już zrusyfikowani i dalecy od judaizmu. (Ksiądz prawosławny Aleksander Mień zamordowany przez skrytobójców z KGB niczym nasz ksiądz Jerzy Popiełuszko miał w dowodzie narodowość jewrej, choć rodzice jego byli prawosławni. Za cara narodowość poddanego była jego sprawą prywatną, władze carskie interesowały się wyłącznie jego wyznaniem. W ateistycznym Związku Rad od czasów stalinowskich każdy obywatel wraz z dowodem osobistym otrzymywał z przydziału po rodzicach urzędową narodowość. I tak jest nadal w Rosji. W przypadku małżeństw mieszanych obywatel ma prawo wyboru po jednym z rodziców. Narodowość obywatela nie stanowi żadnej tajemnicy dla pozostałych obywateli, choć ostatnio przestano ją wpisywać do paszportów zagranicznych). Przypuszczenie, że większość uwłaszczonych oligarchów stanowią właśnie Żydzi, wymagałoby badań. Moim zdaniem - jest to chwyt propagandowy lewicy, gdyż Żydzi są w Rosji wyjątkowo nie lubiani, choć ostatnio wypierają ich z pierwszej pozycji w tabeli niechęci osoby "narodowości kaukaskiej". Podobnie było w PRL w okresie rozliczania zbrodni stalinowskich, gdy na pierwszy plan propaganda partyjna wysuwała odpowiedzialnych oprawców narodowości żydowskiej bądź o żydowskich korzeniach (tow. Anatol Fejgin powiedział z przekąsem na swym procesie, parafrazując łacińskie pars pro toto - "parch pro toto"). Skrzętnie milczano o ludziach innej narodowości w bezpieczeństwie, m.in. o Białorusinach, Ukraińcach, nawet etnicznych Niemcach, Polakach z Francji, no i o rodowitych Rosjanach w roli wszechmocnych doradców. Milczano oczywiście również o żydowskich ofiarach bezpieki (nie tak licznych oczywiście, jak żydowscy oprawcy, lecz mimo to psujących jednolity obraz propagandowy). Podobnie jest teraz w Rosji z oligarchami. Władze dobrze kombinują, komu przywalić, zwłaszcza przed wyborami.
Na Twoim miejscu nie przywiązywałbym tyle wagi i uwagi artykułowi Chodorkowskiego, którego on przecież z więzienia nie przemycił. Został ten tekst napisany przez kogoś na Kremlu i podsunięty Chodorkowskiemu jako propozycja nie do odrzucenia. U nas specjalistą od głośnych grypsów z więzienia był nasz były przyjaciel Adam Michnik, ale od tego czasu chyba i Tobie nasunęły się pewne wątpliwości co do czystości owej gry. W przypadku Chodorkowskiego samodzielność autora jest zupełnie wykluczona. W rosyjskie obawy przed skandalem na Zachodzie w tej sprawy nie wierzę, odkąd widziałem w moskiewskiej TV - RTR kanclerza Gerharda Schrödera i Jacques'a Chiraca gratulujących Putinowi jego wyniku wyborczego. Jak trzeba będzie, to pogratulują innemu władcy na wschodzie jego 120% wyniku wyborczego.
Na zakończenie chciałbym Ci zwrócić uwagę na zamieszczony w redagowanym przez Ciebie piśmie artykuł pana Dariusza Ratajczaka - "Waffen-SS słów kilka...". Jest to kliniczny przypadek młodego człowieka, który pod wpływem żydowskiej propagandy Holokaustu przeoczył okoliczność, że obok Żydów hitlerowcy mordowali w Oświęcimiu również Polaków. Polska straciła w czasie okupacji trzy miliony ludzi narodowości polskiej, czyli co dziesiątego Polaka. Wybielanie hitlerowskich oprawców jest w tej sytuacji aktem narodowego zaprzaństwa, o czym w swej judofobii zapominają wspierający dotychczas D. Ratajczaka różni byli ubole i PAX-owcy, udający nieudolnie narodowców. Dziś, gdy nasz przyjaciel Stanisław Michalkiewicz woła samotnie o niebezpieczeństwie niemieckich rewindykacji kosztem Polski po wstąpieniu do Unii, taka działalność jest wręcz niebezpieczna. A że wybielanie hitlerowskiej organizacji uznanej za zbrodniczą grozi przykrymi konsekwencjami dla gazety, która ten głupi kit drukuje - nasuwa się pytanie, kto i w imię czego Tobie podkłada tę świnię? (wytł. ASME). I jak gloryfikacja narodowo-socjalistycznej (ewidentnie lewicowej) formacji zbrojnej, skąpanej we krwi Polaków, pasuje w 60. rocznicę tragedii Powstania Warszawskiego na łamach prawicowej gazety? Więc jak tu w tej sytuacji nie zaapelować do rozumu, zwykłego rozumu z małej litery?!
Łączę wyrazy przyjaźni i życzę wesołych Świąt.

Antoni Zambrowski
artykuły najnowsze | wywiady z autorem | o autorze | felietony TV | o mojej książce |