PUBLICYSTYKA ANTONIEGO ZAMBROWSKIEGO

Pierwsza bolesna rocznica

(10,08,2004 źródło Asme)

Dwudziestego drugiego czerwca - w rocznicę najazdu Niemiec hitlerowskich na Związek Rad naród białoruski obchodził pierwszą rocznicę śmierci swego najbardziej popularnego pisarza Wasyla Bykowa. Był on za życia najwybitniejszą postacią współczesnej Białorusi i jego śmierć w wieku 80 lat odnotowały przed rokiem polskie środki przekazu, ale obecnie nie znalazłem żadnej wzmianki o tym fakcie w żadnej polskiej gazecie. Wszystko przyćmiły hołdy po niedawnej śmierci Jacka Kuronia.
Jest to zaniedbanie kompromitujące, choć - mam nadzieję - niezamierzone, w odróżnieniu od putinowskiej Rosji. Wasyl Bykau był za życia największym autorytetem moralnym Białorusi, istnym wieszczem narodowym bratniego nam kraju. Przede wszystkim dlatego, że będąc pisarzem głośnym w skali całego Związku Rad, drukowanym w tysięcznych nakładach po rosyjsku, pisał konsekwentnie w swym języku ojczystym - po białorusku. Jest to rzecz naturalna w kraju normalnym, ale nie na Białorusi. To co niegdyś opisał Stefan Żeromski w "Syzyfowych pracach" i co dla nas - Polaków stanowi dawno miniony etap naszych dziejów, jest wciąż tragiczną rzeczywistością dla Białorusinów. Od czasów rozbiorów Rzeczypospolitej Obojga Narodów, której częścią składową była Białoruś nosząca wówczas nazwę Wielkiego Księstwa Litewskiego, naród białoruski musi wciąż opierać się przymusowej rusyfikacji. Tę politykę uprawiały najpierw władze carskie, a następnie Stalin i rządzący po nim przywódcy sowieccy, ze szczególnym uwzględnieniem "destalinizatora" Nikity Chruszczowa. Wystarczy uprzytomnić sobie, że i obecnie - w dobie odrodzenia narodowego w niepodległych dziś republikach związkowych Związku Rad - trwa przymusowa rusyfikacja Białorusi, gdyż na czele państwa białoruskiego, sfederowanego od kilku lat z Rosją w postaci ZBiR, stoi tragikomiczna postać prezydenta Aleksandra Łukaszenki, stanowiąca skrzyżowanie senatora Nowosilcowa z majorem Płutem. W takich warunkach dziejowych Wasyl Bykau stanął w obronie języka ojczystego i bronił go jak mógł najskuteczniej, czyli własnym piórem.
Tworzywem swego pisarstwa uczynił on w chwili debiutu własne doświadczenie życiowe oficera Armii Czerwonej - dzielnego, dwukrotnie rannego, walczącego w kilku krajach i na wielu polach bitewnych II wojny światowej. Włączył się on jeszcze w dobie odwilży chruszczowowskiej w nowy nurt sowieckiej literatury batalistycznej, który opisywał nie chwałę stalinowskich strategów i dowódców, lecz żołnierski trud, krew i pot w okopach. Pierwszy też opisał w całej krasie czekistów ze SMIERSZ-a wymuszających patriotyczne postawy żołnierzy i oficerów liniowych, a jednocześnie dekujących się za ich plecami. Dzięki temu zdobył on już wówczas sławę i wielki obywatelski autorytet nie tylko w ojczystej Białorusi, ale również w Rosji, a za jej pośrednictwem w całym Związku Sowieckim jako pisarz moralnego niepokoju, podejmujący trudne problemy etyczne doby współczesnej w przeciwstawieniu do stereotypów propagandowych zachowań człowieka sowieckiego. W swych powieściach i nowelach trzymał on stronę zwykłych ludzi, po których grzbietach toczy się tryumfalnie walec Historii.
Mimo wyraźnej polemiki z sowieckimi wzorcami propagandy patriotycznej powieści Bykowa zostały wszystkie bez wyjątku przetłumaczone na język rosyjski i wydane w tysięcznych nakładach. Na ich podstawie nakręcono pełnometrażowe filmy fabularne, ponadto serial telewizyjny, ba, skomponowano balet! W teatrach moskiewskich wystawiano jego sztuki oraz inscenizacje jego powieści. Za swą twórczość literacką Wasyl Bykau otrzymał szereg wysokich odznaczeń oraz nagród państwowych sowieckiej Białorusi i Związku Rad. Nie ograniczyło to jego postawy niepodległościowej, toteż w dobie gorbaczowowskiej pieriestrojki oraz walki o ogłoszenie niepodległości Białorusi został on wybrany prezydentem Zrzeszenia Białorusinów w świecie "Baćkauszczyna", czyli (mówiąc po polsku) Ojczyzna.
I tego wieszcza narodowego na miarę Henryka Sienkiewicza i Stefana Żeromskiego w jednej osobie ośmielił się skazać na milczenie we własnej ojczyźnie wszechwładny moskiewski błazen na mińskim urzędzie prezydenckim Aleksander Łukaszenka. Na znak protestu przeciwko takiemu traktowaniu Wasyl Bykau wyemigrował z kraju ojczystego najpierw do Finlandii, a następnie do Niemiec. Tak oto żołnierz koalicji antyhitlerowskiej musiał szukać schronienia przed czerwono-brunatną dyktaturą panującą we własnym kraju w demokratycznych dziś Niemczech. Później prezydent Czech Vaclav Havel nadał mu i jego rodzinie prawa osiedleńcze. Pozostaje żałować, że władze polskie nie postąpiły podobnie i nie zaprosiły pisarza na Podlasie. Na krótko przed śmiercią ciężko chory pisarz wrócił do Mińska, wyraźnie po to, by umrzeć na ziemi ojczystej. Zmarł 22 czerwca ub. roku poruszony obchodami bolesnej dla niego rocznicy wojny. Goszczący go w swoim czasie Finowie ofiarowali w rocznicę zgonu głaz granitowy na jego grób w Mińsku. W Polsce już o nim zapomniano.

Antoni Zambrowski
artykuły najnowsze | wywiady z autorem | o autorze | felietony TV | o mojej książce |