PUBLICYSTYKA ANTONIEGO ZAMBROWSKIEGO

Matka Boża Katyńska

(24,02,2004 źródło Asme)

Pierwszy swój obraz poświęcony zbrodni katyńskiej namalowała Anna Danuta z Żebrowskich Staszewska w roku 1968. Było to tuż po masowych protestach młodzieży akademickiej w obronie mickiewiczowskich "Dziadów", zdjętych przez Władysława Gomułkę ze sceny Teatru Narodowego w Warszawie w imię wieczystej przyjaźni polsko-radzieckiej. Manifestująca młodzież wysunęła hasło "Niepodległość bez cenzury" i przeżywana boleśnie sowiecka opresja skojarzyła się pani Danucie z polskimi oficerami pogrzebanymi w podsmoleńskim lesie. Namalowała Matkę Bożą trzymającą w dłoniach czaszkę ludzką z przestrzelona potylicą i wyciekającą z rany strużką krwi. Za wzór wzięła Matkę Bożą Wileńską (nie mylić z Ostrobramską), ponieważ rzecz miała miejsce na Wschodzie, na oderwanych od Rzeczypospolitej Kresach.
Ale praca ta jej nie satysfakcjonowała, więc namalowała Matkę Bożą Jasnogórską jako symbol całej Polski pogrążonej w bólu. Matka Boża trzymała za głowę trupa mężczyzny zabitego strzałem w potylicę. Tak na marginesie codziennych prac zawodowych grafika projektującego dla wydawnictw okładki do książek - powstało dzieło jej życia.
Czasy były jednak niebezpieczne. Walec historii przetoczył się właśnie nad jej mężem Stefanem, który już raz cudem wrócił z obozu pracy na Kołymie, toteż artystka obawiała się pokazywać swe dzieło na zewnątrz. Obraz wisiał więc na ścianie w jej mieszkaniu, gwoli konspiracji określony jako Pieta II. (Pieta we Włoszech nazywane są obrazy przedstawiające Matkę Bożą Bolesną trzymającą zdjętego z krzyża Pana Jezusa. Tu Matka Boża opłakiwała najwyraźniej osobę świecką).
Temat jednak ciągle ją korcił, więc w roku 1972 - jakiś czas po krwawych wydarzeniach grudniowych 1970 roku na Wybrzeżu i po obaleniu w ich skutek Władysława Gomułki - wykonała według swego obrazu czarno-biały linoryt. Wychodziła najwyraźniej z założenia, że czerń żałoby i biel niewinności najlepiej oddają uczucia, jakie budzi w Polakach zbrodnia katyńska. Choć w pierwszych latach rządów Edwarda Gierka nadeszła chwila odwilży i odprężenia w polityce kulturalnej PZPR, warunki nie zmieniły się niestety na tyle, by o sowieckiej zbrodni w Katyniu można było rozprawiać publicznie. Więc i ten linoryt pozostał w czterech ścianach jej mieszkania.
W czerwcu 1976 roku robotnicy Radomia i podwarszawskiego Ursusa podjęli protest przeciwko podwyżce cen żywności zamierzonej przez rząd Piotra Jaroszewicza. Bogiem a prawdą - fala strajkowa przetoczyła się przez całą Polskę jak długa i szeroka, ale władze komunistyczne postanowiły przyznać się do rozruchów w tych dwóch miejscowościach. Być może ze względu na spalenie w Radomiu budynku Komitetu Wojewódzkiego PZPR i na zatrzymanie przez manifestantów w Ursusie na dłuższy czas pociągu pasażerskiego z Moskwy. Pod wpływem protestu robotniczego władze natychmiast odwołały podwyżki cen żywności, więc ludzie żartowali: gdyby nie Ursus i Radom - jadłbyś chleb z marmoladą. W odpowiedzi MSW zastosowało terror wobec robotników, bitych na komendach MO, pędzonych przez tzw. ścieżki zdrowia, czyli szpaler walących pałami milicjantów, zamykanych pod lada pretekstem w więzieniach. Ponadto "warchoły" z Radomia i Ursusa mieli stanąć pod pręgierzem i cała Polska miała ich potępiać na zwoływanych przez PZPR wiecach poparcia dla tow. Gierka. Z solidarności z represjonowanymi robotnikami powstał Komitet Obrony Robotników, zainicjowany przez harcerzy z Czarnej Jedynki (czyli drużyny ZHP przy Liceum im. Tadeusza Reytana w Warszawie) Antoniego Macierewicza i Piotra Naimskiego. Po zamordowaniu w Krakowie przez funkcjonariuszy SB w dniu 12 maja 1977 roku studenta Uniwersytetu Jagiellońskiego Stanisława Pyjasa członkowie i współpracownicy KOR wzięli udział w pierwszej głodówce protestacyjnej w kościele św. Marcina na warszawskiej Starówce. Wówczas Danuta Staszewska zdobyła się na publiczny gest. Ofiarowała uczestnikom głodówki swój linoryt przedstawiający Pana Jezusa frasobliwego w koronie cierniowej, siedzącego w więziennym lochu.
Wiązało się to poniekąd z losami jej męża - Stefana Staszewskiego, wybitnego działacza komunistycznego, który ku oburzeniu swych dawnych towarzyszy nawrócił się pod wpływem żony na katolicyzm i przyjął chrzest z rąk zaprzyjaźnionego z rodziną znanego teologa dominikańskiego, ojca Jacka Salija. Stefan Szuster-Staszewski, sekretarz KC nielegalnego w II Rzeczypospolitej Komunistycznego Związku Młodzieży oraz wykładowca w kominternowskiej Szkole Partyjnej im. Lenina w Moskwie, został aresztowany w roku 1937 przez stalinowskie NKWD z Nikołajem Jeżowem na czele w ramach prowadzonej krwawej czystki i po ciężkich torturach w moskiewskim więzieniu Lefortowo skazany na wieloletni pobyt w obozie pracy na Kołymie. Zwolniono go po ośmiu latach odsiadki w roku 1945 wraz z grupą innych niedobitków Komunistycznej Partii Polski na osobistą interwencję Bolesława Bieruta u Stalina (PPR potrzebowała wtedy na gwałt wykwalifikowanych kadr do pracy partyjnej, z czego zdawał sobie sprawę Stalin).
Po powrocie do kraju Stefan Staszewski piastował szereg odpowiedzialnych funkcji partyjnych i rządowych w PRL. W czasie pracy na Śląsku spotkał młodą niewiastę z małą córeczką, opuszczoną w czasie wojny przez męża. Samotny po więziennych przejściach Stefan Staszewski zawarł z nią związek małżeński jak na komunistę przystało - w Urzędzie Stanu Cywilnego. Już jako pani Staszewska Anna Danuta naraziła się na gniew tow. Gomułki, gdy witając się podczas urzędowego spotkania partyjnych notabli na mszy polowej z miejscowym biskupem katolickim, uklękła przed nim i ucałowała w pierścień.
W październiku 1956 roku jako I sekretarz Komitetu Warszawskiego PZPR Stefan Staszewski odegrał kluczową rolę w organizowaniu masowego oporu Polaków wobec prób ingerencji kierownictwa KPZR z Nikitą Chruszczowem i Wiaczesławem Mołotowem na czele w polskie sprawy (Polsce groziła wówczas krwawa konfrontacja z Kremlem, gdyż na Warszawę szły sowieckie zagony czołgowe. Mężna postawa Polaków z warszawiakami na czele zmusiła Rosjan do odwrotu). W tym charakterze przewodniczył Stefan Staszewski słynnemu wiecowi ludności Warszawy pod Pałacem Kultury i Nauki 23 października 1956 roku. Na wiecu, który zgromadził blisko pół miliona uczestników, przemawiali obok niego Władysław Gomułka i gen. Marian Spychalski.
Jako jedna z pierwszych ofiar odwrotu Gomułki od Października '56 Stefan Staszewski został odsunięty na boczny tor - początkowo na prezesa PAP, a następnie w ogóle wyrzucony z tzw. nomenklatury KC. Znalazł więc sobie pracę w PWN, w redakcji encyklopedii powszechnej. Usunięty na wiosnę 1968 roku z szeregów PZPR, został następnie oskarżony przez partyjne środki przekazu o inspirowanie antypartyjnej akcji marcowej tzw. komandosów, czyli kierowanej przez Jacka Kuronia, Karola Modzelewskiego i Adama Michnika lewicowej grupy opozycyjnej na Uniwersytecie Warszawskim. "Komandosi" zainicjowali akcję w obronie mickiewiczowskich "Dziadów", zdjętych ze sceny Teatru Narodowego, zbierali podpisy pod petycją do laski marszałkowskiej o przywrócenie przedstawień, a ostatecznie zwołali wiec na Uniwersytecie Warszawskim 8 marca 1968 roku brutalnie rozpędzony przez ZOMO (w czasie akcji milicyjnej pobito wiele osób, zaś dwie studentki zatłuczono na śmierć, do czego władze partyjne nie chciały się przyznać). O inspirowanie protestu studenckiego oskarżono wielu opozycjonistów, w tym i Stefana Staszewskiego. Było to kłamstwo propagandowe, gdyż wielu oskarżanych o podżeganie wystąpień studenckich, w tym i Stefan Staszewski, de facto odradzali Jackowi Kuroniowi i Adamowi Michnikowi wszelkie awanturnictwo o nieobliczalnych skutkach. Mimo to padł Stefan Staszewski ofiarą potwornej nagonki w prasie partyjnej i PAX-owskiej.
Po powstaniu Komitetu Obrony Robotników oraz Ruchu Obrony Praw Człowieka i Obywatela państwo Staszewscy prowadzili w swym mieszkaniu salon polityczny, w którym bywali liczni działacze opozycji demokratycznej i niepodległościowej, m.in. współzałożyciele KOR, prof. Edward Lipiński oraz dr Józef Rybicki - były szef warszawskiego Kedywu AK. Wraz z doktorem Rybickim bywał u Staszewskich dawny adiutant Rybickiego Leopold Kummant.
Obydwaj wystąpili w roli świadków na ślubie kościelnym Staszewskich w kościele Najświętszego Zbawiciela, udzielonym im przez dominikanina, ojca Jacka Salija. Ślub stał się możliwy po zgonie pierwszego męża pani Danuty. Komentarze partyjnych agitatorów, zwłaszcza byłego ambasadora PRL w Moskwie, moczarowca Jana Ptasińskiego były bardzo zjadliwe. Na szczęście późniejszy chrzest Stefana Staszewskiego mógł się odbyć bardziej kameralnie, ale - jak wspominał po latach ojciec Jacek Salij - obawiał się on, że przejęty sakramentami katechumen może doznać ataku serca ("Świętowanie Pana Boga" Z Ojcem Jackiem Salijem rozmawiają Alina Petrowa-Wasilewicz i Jacek Borkowicz, "Znak" Kraków 2001).
Przed pierwszą pielgrzymką ojca świętego Jana Pawła II w kraju ojczystym Stefan Staszewski ostrzegał w swym mieszkaniu przywódców tzw. lewicy laickiej w KSS KOR Jacka Kuronia i Adama Michnika, by nie zlekceważyli tego wydarzenia o znaczeniu zaiste dziejowym. Adam Michnik napisał już wcześniej swą głośną pracę "Kościół, lewica, dialog", ale argumenty Staszewskiego przyjmował bardzo opornie.
Na kolejny krok przełamujący barierę strachu nadeszła pora podczas obchodów 40-lecia zbrodni katyńskiej w kwietniu 1980 roku. Jeden z organizatorów akcji zbierania podpisów pod apelem do Sejmu PRL o mszę świętą w Polskim Radiu i TVP, znany aktor warszawski Maciej Rayzacher przyprowadził do mieszkania państwa Staszewskich swego kolegę fotoreportera, który sfotografował linoryt z Matką Boską Katyńską, a następnie wykonał masę fotokopii. Te fotokopie mieliśmy rozdawać wiernym pod kościołami w czasie obchodów katyńskich. Akcję rozdawania zdjęć wstrzymał w ostatniej chwili Henryk Wujec z KSS KOR, ale wiele egzemplarzy rozeszło się wśród znajomych i kopia obrazu rozpoczęła samodzielne życie. Ponaglana przez nas przed akcją autorka nie zdobyła się wtedy na podpisanie linorytu swoim nazwiskiem, wobec czego w przyszłości wiele osób przyznawało się do autorstwa Piety. Ktoś z samozwańców pokolorował czarno-biały obraz i w takiej okropnej wersji trafił on (bez wiedzy i zgody autorki oraz bez podania jej nazwiska) na okładkę cennej pracy Jędrzeja Tucholskiego "Mord w Katyniu", wydanej przez Instytut PAX w roku 1991, czyli wiele lat po ujawnieniu się Danuty Staszewskiej jako autorki Piety Katyńskiej.
Wiosną 1980 roku odbyła się pielgrzymka warszawskiego Klubu Inteligencji Katolickiej do Rzymu, uwieńczona spotkaniem z Ojcem Świętym. Przy tej sposobności Danuta Staszewska już z otwartą przyłbicą ofiarowała swój linoryt z Matką Boską Katyńską papieżowi i utrwaliła się na wspólnym zdjęciu pielgrzymów z Janem Pawłem II. Na innym zdjęciu została utrwalona scena wręczenia linorytu ojcu świętemu przez dwoje dzieci z tej pielgrzymki. Najwyraźniej pani Danuta nie umiała dopchać się osobiście do papieża ze swym upominkiem.
Wkrótce po tym były strajki na Wybrzeżu i porozumienia sierpniowe, więc temat katyński stał się sprawą publiczną. Bracia Melakowie z KPN postawili krzyż przy tzw. dolince katyńskiej na cmentarzu komunalnym na Powązkach w Warszawie, który SB ukradła, ponieważ na pomniku była prawdziwa data mordu na polskich oficerach - rok 1940. Stan wojenny przeciął spory o pomnik, zaś Stefan Melak oraz wielu przyjaciół Danuty Staszewskiej trafiło do obozu internowania w wiezieniu w Białołęce.
Stosunki państwa Staszewskich z SB jeszcze bardziej się zaostrzyły, gdy męża pani Danuty zaczęto wzywać na przesłuchania do MSW na Rakowiecką, zaś po kilku przeszukaniach z ich mieszkania wywieziono wielką ilość skonfiskowanej bibuły. Wówczas pani Danuta postanowiła włączyć się jako malarka do ruchu oporu swoimi obrazami. Złożyły się one na cały cykl "W drodze". Nazwa cyklu pochodziła od tytułu miesięcznika, wydawanego przez ojców dominikanów, w którym pani Danuta drukowała swe prace. Jeden z obrazów, zamieszczony na okładce miesięcznika, a przedstawiający Pana Jezusa na krzyżu ubranego w dżinsy i stylizowanego na robotnika-solidarnościowca - zyskał uznanie nawet Ojca Świętego.
Po uwolnieniu internowanych w grudniu 1982 roku, pod przewodem księdza doktora Jana Sikorskiego powstało się duszpasterstwo internowanych, zbierających się co miesiąc w niedzielę po 13-tym na mszę za Ojczyznę w kościele św. Józefa (seminaryjnym). Duszpasterstwo ogłosiło konkurs na obraz Matki Bożej Białołęckiej, w którym zwyciężył obraz namalowany przez panią Danutę. Obraz ten peregrynował z mieszkania do mieszkania uczestników duszpasterstwa, przyczyniając się do integracji tego środowiska. Staraniami księdza Jana zorganizowano też w kościele seminaryjnym przy Krakowskim Przedmieściu wystawę jej obrazów zatytułowaną "W drodze". Wystawa odbyła wędrówkę po kościołach wielu miast Polski, które w owym czasie - według słów prof. Edwarda Lipińskiego - były niczym tereny wyzwolone od dyktatury komunistycznej. Wystawa osiadła ostatecznie w kościele św. Maksymiliana Kolbego w Koninie pod opieką proboszcza księdza prałata Łassy.
Zmarł Stefan Staszewski już po zwycięstwie wyborczym nad komuną i powstaniu rządu premiera Tadeusza Mazowieckiego 2 listopada 1989 roku. W ostatnią drogę odprowadzali go czterej księża katoliccy znani jako kapelani podziemnej "Solidarności": ojciec Jacek Salij, który wygłosił homilię na mszy pogrzebowej w kościele św. Karola Boromeusza, ks. prałat Jan Sikorski, ks. Stanisław Małkowski oraz ks. prałat Antoni Łassa z kościoła św. Maksymiliana Kolbego w Koninie. W III Rzeczypospolitej, gdy odwaga staniała, wielu autorów zaczęło kopiować pomysł graficzny Anny Danuty Staszewskiej, niestety bez powoływania się na jej autorstwo. Nawet w kościele ojców dominikanów pod wezwaniem św. Jacka została umieszczona tablica ku czci ofiar mordu katyńskiego kopiująca jej linoryt, ale bez powołania się na autorkę. Jeszcze większą sławę niż Pieta Katyńska zdobył zamówiony przez księdza prałata Zdzisława Peszkowskiego, a skopiowany z niej drzeworyt ludowego rzeźbiarza Stanisława Białosa, ofiarowany przez księdza Peszkowskiego prezydentowi i premierowi rządu Rosji. Zmarła Danuta Staszewska 21 maja 1995 roku i w ostatnią drogę odprowadzili ją ci sami księża, którzy żegnali Stefana Staszewskiego oraz senator Zbigniew Romaszewski wraz z małżonką Zofią. Już po śmierci malarki wzorowany na jej linorycie drzeworyt Stanisława Białosa został ofiarowany przez Rodziny Katyńskie Ojcu Świętemu Janowi Pawłowi II.

Antoni Zambrowski
artykuły najnowsze | wywiady z autorem | o autorze | felietony TV | o mojej książce |